
Potężny SLS z Orionem wyjechał z hali montażowej i stanął na wyrzutni 39B na Florydzie. To jeszcze nie start, ale właśnie od tego momentu misja przestaje być planem, a zaczyna wyglądać jak coś, co naprawdę może polecieć. jeżeli terminarz się utrzyma, Artemis II ma zabrać załogę wokół Księżyca już na początku kwietnia.
SLS i Orion dotarły na Launch Pad 39B 20 marca o 11:21 czasu wschodniego USA po około 11-godzinnej podróży z Vehicle Assembly Building. Cały zestaw ustawiony na mobilnej platformie startowej przebył nieco ponad 6 km, poruszając się na crawler-transporterze z maksymalną prędkością około 0,82 mili na godzinę. Nie wyglądało to jak wyjazd rakiety, a bardziej jak ceremonialne przestawianie budynku wielkości wieżowca. Sama rakieta ma 322 stopy wysokości, czyli około 98 m.
Ten przejazd oznacza, iż zintegrowany zestaw przeszedł przez najważniejszy etap przygotowań naziemnych i wchodzi w końcową sekwencję przedstartową. Na padzie zostają już głównie zamknięcie prac, kontrole systemów i ostatnie przygotowania do próby lotu. NASA wcześniej informowała też, iż przegląd gotowości do lotu wydał zgodę na przygotowanie do startu rakiety.
Artemis II to nie lądowanie, tylko lot testowy, ale bardzo ważny
Może i Artemis II nie ma lądować na Księżycu, ale to pierwsza załogowa misja całego programu Artemis i pierwszy lot ludzi na SLS oraz Orionie. Załoga ma spędzić około 10 dni w locie wokół Księżyca i wrócić na Ziemię, testując statek, rakietę i procedury potrzebne do dalszych etapów programu. NASA opisuje tę misję jako pierwszy załogowy lot w kampanii Artemis i pierwszy załogowy lot wokół Księżyca od czasów Apollo.
To właśnie dlatego ta misja jest tak istotna. Artemis I w 2022 r. udowodniła, iż SLS i Orion potrafią polecieć bez ludzi wokół Księżyca i wrócić. Artemis II ma sprawdzić, jak ten sam układ działa już z żywą załogą na pokładzie. To oznacza testy systemów podtrzymywania życia, komunikacji, nawigacji, procedur operacyjnych i samej współpracy ludzi ze statkiem podczas lotu w głębszą przestrzeń kosmiczną.
Kto poleci i co adekwatnie zrobi załoga?
Na pokładzie znajdą się Reid Wiseman jako dowódca, Victor Glover jako pilot oraz Christina Koch i Jeremy Hansen jako specjaliści misji. Dla Hansena będzie to historyczny lot, bo zostanie pierwszym Kanadyjczykiem biorącym udział w misji wokół Księżyca. Sama CSA podkreśla to bardzo wyraźnie w swoich materiałach, a NASA przedstawia całą czwórkę jako zespół, który ma przetestować zdolności potrzebne do późniejszego powrotu ludzi na powierzchnię Srebrnego Globu.
NASA opublikowała też szczegółowy szkic przebiegu misji. Około 8 minut po starcie Orion z załogą ma być już w kosmosie, a przez kolejne dni astronauci będą sprawdzać systemy statku, wykonywać zadania operacyjne i przelecieć wokół Księżyca, zanim kapsuła skieruje się z powrotem ku Ziemi. To nie będzie więc szybki oblot dla zdjęć, tylko dość gęsty test całego systemu w realnych warunkach dalekiego lotu załogowego.
Start jest blisko, ale NASA zostawia sobie margines
Według komunikatu po rolloutcie start jest planowany nie wcześniej niż 1 kwietnia. NASA podawała, iż wczesne okno kwietniowe obejmuje możliwości do 6 kwietnia. Jednocześnie w opublikowanym niedawno dokumencie Mission Availability widać szczegółowe możliwości startowe od 1 do 6 kwietnia, a także dodatkową opcję 30 kwietnia. choćby gdy rakieta stoi już na padzie, harmonogram przez cały czas musi zostawiać miejsce na pogodę, technikę i całą procedurę bezpieczeństwa.
Księżyc jest już naprawdę blisko, ale nie mamy pewności, kiedy będzie w zasięgu naszej ręki. W takich misjach ostatnia prosta bywa najbardziej zdradliwa, bo właśnie wtedy wychodzą drobne usterki, opóźnienia proceduralne albo ograniczenia pogodowe. Sam fakt, iż NASA wcześniej musiała korygować datę rollouttu, dobrze pokazuje, iż choćby na finiszu nic nie jest traktowane lekko.
Najciekawsze jest to, co Artemis II mówi o całym programie
Jeszcze niedawno cała narracja wokół programu Artemis szła prostą ścieżką: Artemis II oblot, Artemis III lądowanie. Dziś obraz jest bardziej złożony. Na początku marca NASA oficjalnie zaktualizowała architekturę programu i podała, iż Artemis III w 2027 r. ma być misją demonstracyjną w niskiej orbicie okołoziemskiej, testującą komercyjne lądowniki, a pierwszy załogowy powrót na powierzchnię Księżyca został przesunięty na misję Artemis IV, celowaną w tej chwili na 2028 r. Artemis II nabiera więc jeszcze większej wagi. Staje się nie tylko następnym krokiem, ale najważniejszym załogowym testem całej nowej układanki.
To również tłumaczy, dlaczego NASA tak mocno podkreśla marsjański wymiar programu. Artemis II nie jest tylko powrotem wokół Księżyca po ponad 50 latach. To część większego projektu uczenia się, jak znowu regularnie wysyłać ludzi dalej niż niska orbita okołoziemska. Księżyc jest tu celem samym w sobie, ale też poligonem dla wszystkiego, co później ma być potrzebne przy jeszcze dalszych wyprawach.
Ten potwór naprawdę jest wyjątkowy
SLS nie jest po prostu kolejną dużą rakietą. To jedyny system zdolny wysłać w jednym starcie Oriona, załogę i potrzebny ładunek bezpośrednio w stronę Księżyca. To właśnie dlatego cała konstrukcja jest tak potężna i dlaczego jej widok na wyrzutni robi tak duże wrażenie choćby dziś, w epoce wielu nowych ciężkich rakiet. W przypadku misji Artemis II nie chodzi tylko o samą siłę wynoszenia, ale o to, iż SLS i Orion są projektowane jako para do lotów załogowych poza najbliższe okolice Ziemi.
I może właśnie dlatego rollout Artemis II działa tak mocno na wyobraźnię. Rakieta stoi już tam, skąd w epoce Apollo startowano ku Księżycowi. Załoga jest gotowa. Statek jest gotowy. Okno startowe jest wyznaczone. A po ponad pół wieku od ostatniego takiego lotu wszystko znów zaczyna wyglądać, jakby człowiek naprawdę miał wrócić na Księżyc.

















