ARM64 podbił komputery. To fakt i musisz wiedzieć, co to oznacza

konto.spidersweb.pl 1 godzina temu

Nvidia wchodzi do świata PC z własnym procesorem ARM64, Apple na ARM64 już od lat działa bez Intela, a Windows coraz śmielej flirtuje z Snapdragonem. Czy to początek końca x64 – i ostatni moment, by kupić „normalny” komputer?

Jensen Huang wychodzi na scenę Computex 2026 w Tajpej i prezentuje komputer wielkości Maca Mini, który ma w środku czip Nvidii. Nie GPU sparowane z Intel Core czy AMD Ryzen – a kompletny układ scalony z rdzeniami CPU, GPU i NPU, zaprojektowany przez firmę, która przez całe dekady była producent kart graficznych i nic więcej. I nie, nie mówię o hobbystycznym projekcie dla entuzjastów. Mówię o urządzeniu, którego odpowiedniki Dell, HP, Lenovo, Asus i Microsoft zamierzają wprowadzić na rynek jesienią tego samego roku.

Tym układem tym Nvidia RTX Spark. A architektura, na której bazuje? ARM64. Ten sam ARM64, który działa w twoim telefonie, tablecie i od kilku lat w MacBookach. Tak, Nvidia – ta sama Nvidia, która przez lata żyła z dostarczania kart graficznych do komputerów z Intelem lub AMD – buduje własny procesor oparty na rdzeniach ARM64 i deklaruje, iż będzie to nowa era PC. Czy naprawdę nią będzie? Czy to kolejny hype cycle? I co to wszystko oznacza dla Intela, AMD oraz przyzwyczajonego do x64 świata Windowsa? To właśnie tu zaczyna się interesująca rozmowa.

Nvidia RTX Spark

Skąd w ogóle ARM64 wzięło się w komputerach?

ARM Holdings to brytyjska firma, która nie produkuje procesorów – ona projektuje architektury i sprzedaje licencje. Qualcomm, Apple, Samsung, MediaTek, Amazon – wszyscy kupują te wzorce i budują własne chipy. Filozofia ARM wyrosła ze świata urządzeń mobilnych, gdzie priorytetem nigdy nie były gigaherce, ale współczynnik wydajności na wat. Telefon z Androidem nie może sobie pozwolić na wentylator ani 15-watowy apetyt na energię. Musi działać cicho, nie grzać się, przez godziny. ARM64 to umożliwia.

Przełom nastąpił w 2020 r., gdy Apple postanowił porzucić Intela i zaprojektować własny układ scalony – M1 – oparty na architekturze ARM64. Wyniki były zaskakujące dla całej branży: laptop klasy MacBooka Air, który nie potrzebuje wentylatora, pracuje ponad 15 godz. na baterii i bije w benchmarkach Intela. Nagle entuzjaści PC poczuli się jak użytkownicy Nokii w 2007 r., kiedy Steve Jobs zaprezentował iPhone’a. Coś się zmieniło w fundamentalny sposób.

MacBook z Apple M1

Dzisiaj seria Apple M jest już w generacji M4 i M5. W teście Geekbench 6 MacBook Air z M4 osiąga 3698 punktów w teście jednordzeniowym i ponad 14 700 w wielordzeniowym – to wyniki lepsze niż większość laptopów Intela w tej klasie cenowej. Co ważniejsze: 14-rdzeniowy M4 Pro w teście jednordzeniowym bił desktopowego Intela Core Ultra 9 285K przy taktowaniu 4,5 GHz wobec 5,7 GHz rywala.

RISC kontra CISC, czyli dlaczego te dwa światy myślą inaczej

x86-64 (zwany też x64 lub amd64) to architektura CISC – Complex Instruction Set Computing. Procesory Intela i AMD mają rozbudowane, skomplikowane instrukcje, które mogą wykonywać wiele operacji naraz. Jedna instrukcja może oznaczać: pobierz dane z pamięci, dodaj je do rejestru i zapisz wynik w nowe miejsce. To brzmi jak wydajny proces, ale cena jest wysoka: dekoder instrukcji staje się skomplikowany i energochłonny. x86 ma zaledwie 16 rejestrów ogólnego przeznaczenia – i właśnie dlatego Intel i AMD ogłosiły wspólnie inicjatywę APX (Advanced Performance Extensions), która w kolejnych generacjach ma podwoić ich liczbę do 32.

ARM64 to RISC – Reduced Instruction Set Computing. Filozofia jest odwrotna: prostsze instrukcje, więcej rejestrów (ARM64 ma ich 31), wykonywane w jednym cyklu zegarowym. Procesor jest prostszy, więcej energii idzie na faktyczne obliczenia, a mniej na rozkodowywanie poleceń. ARM64 może też łatwiej skalować liczbę rdzeni bez proporcjonalnego wzrostu poboru energii.

Uproszczenie jest tu konieczne, bo nowoczesne procesory x64 od lat tłumaczą wewnętrznie swoje instrukcje CISC na coś w rodzaju RISC-owych mikrooperacji – więc w praktyce różnice są mniejsze niż wynikałoby z teorii. Ale różnica filozofii projektowania wciąż przekłada się na realne wyniki: ARM64 wygrywa efektywnością, x64 wciąż ma ogromną przewagę ekosystemową. I właśnie o tę drugą przewagę toczy się teraz prawdziwa bitwa.

ARM64 w serwerowniach: tutaj zmiany są bardziej rewolucyjne niż w laptopach

Amazon Web Services od kilku lat produkuje własne procesory ARM64 – serię Graviton. Graviton 4, oparty na architekturze Arm Neoverse V2 z 96 rdzeniami i 12 kanałami DDR5, oferuje do 30 proc. lepszą wydajność w aplikacjach webowych, 40 proc. w bazach danych i 45 proc. w aplikacjach Java w porównaniu z poprzednikiem. Graviton 5, zaprezentowany pod koniec ubiegłego roku, przesuwa poprzeczkę jeszcze wyżej: 192 rdzenie, pięciokrotnie większy cache L3, 25 proc. wyższa wydajność. I co najważniejsze – AWS twierdzi, iż od trzech lat z rzędu ponad połowa nowej mocy obliczeniowej dodawanej do ich infrastruktury pochodzi właśnie z Gravitona. 98 proc. z tysiąca największych klientów EC2 korzysta z Gravitona w środowiskach produkcyjnych – w tym Apple, Adobe, Airbnb, Epic Games i Formula 1.

Co z rynkiem PC? Czy ARM64 przejął te laptopy?

Na razie ARM64 na PC wygląda bardziej skromnie. Dane za Q4 2025 wskazują, iż procesory ARM64 odpowiadały za około 13,3 proc. sprzedaży komputerów osobistych. X64 przez cały czas dominuje, a Intel wciąż kontroluje ponad 71 proc. rynku serwerowego i blisko 74 proc. segmentu mobilnych procesorów do laptopów.

Jednak to, co dzieje się jakościowo, jest ważniejsze niż aktualne udziały procentowe. Qualcomm Snapdragon X przyciągnął uwagę, gdy w 2024 r. pojawił się w laptopach Microsoftu, Della czy Asusa, oferując realnie 15-20 godz. czasu pracy na zasilaniu bateryjnym i wydajność AI przewyższającą ówczesne rozwiązania Intela. Rok później, we wrześniu, Qualcomm zaprezentował Snapdragona X2 na TSMC 3nm z 18-rdzeniowym procesorem Oryon trzeciej generacji, taktowanym do 5,0 GHz – co uczyniło go pierwszym procesorem ARM64 osiągającym tę częstotliwość. Na CES 2026 do oferty dołączył Snapdragon X2 Plus dla segmentu mainstream, z ceną laptopów zaczynającą się od około 800 dol.

Laptopy z Snapdragonem X2

A na samym Computex 2026 pojawił się wspomniany Nvidia RTX Spark: SoC ARM64 zbudowany wspólnie z MediaTekiem, wyposażony w 20-rdzeniowy procesor Grace oparty na architekturze ARM64, GPU Blackwell z 6144 rdzeniami CUDA, 128 GB zunifikowanej pamięci, możliwość uruchamiania modeli AI o 120 miliardach parametrów i gaming na poziomie 1440p przy 100 fps z śledzeniem promieni. Cena zaczyna się od około 2000 dol., więc nie jest to sprzęt dla wszystkich – ale sam fakt, iż Nvidia wchodzi do segmentu CPU jest sygnałem, który branża odczyta bardzo poważnie.

Intel i AMD: jeden traci grunt, drugi odpowiada

Sytuacja Intela jest bezprecedensowa. W ubiegłym roku firma zwolniła ponad 15 proc. pracowników i porzuciła wielomiliardowe inwestycje w zakłady produkcyjne w Europie. W bieżącym kolejna runda cięć – choćby do 20 proc. globalnej kadry. Mikroprocesory Panther Lake i Nova Lake zapewniają nieco nadziei, ale ciągłe opóźnienia procesu Intel 18A i rosnące problemy z konkurencją sprawiają, iż trudno być dziś spokojnym optymistą co do Niebieskich.

AMD radzi sobie lepiej – firma systematycznie przejmuje udział rynkowy Intela: w desktopowych CPU AMD osiągnęło 36 proc. udziałów w Q4 2025, skacząc z 27 proc. rok wcześniej. Ryzen AI Max+ 395+ z 126 TOPS w zadaniach AI stał się sztandarowym przykładem, iż x64 może gonić ARM64 w segmencie wydajności na wat.

AMD Ryzen

Intel i AMD po raz pierwszy w historii ogłosiły sojusz – x86 Ecosystem Advisory Group, do której dołączyli Dell, Google, HP, Meta, Microsoft, Epic Games i Linus Torvalds. Celem jest unifikacja i modernizacja x64, w tym wspomniane APX, które podwaja liczbę rejestrów i dodaje instrukcje trójargumentowe – co ma zapewnić kilkanaście procent wzrostu wydajności bez istotnego wzrostu poboru energii. Kiedy wrogowie przez całe dekady nagle łączą siły przeciwko wspólnemu zagrożeniu to można dojść do wniosku, iż zagrożenie jest poważne.

Problem z Windowsem i ARM64: historia porażek, które źle wpływają na ocenę teraźniejszości

Trzeba być uczciwym: historia ARM64 na Windowsie to obszerna litania rozczarowań. Surface RT z 2012 r., seria snapdragonowych laptopów od 2016 do 2019, Surface Pro X – wszystkie te próby kończyły się po cichu, bez fanfar, z powodu słabej obsługi aplikacji. Programiści nie portowali systemu na platformę z poniżej 1 proc. udziałem rynkowym, a użytkownicy nie kupowali urządzeń, na których działało zbyt mało programów. Błędne koło.

Surface Pro X. Wiele się zmieniło od tego czasu

Jednak coś zmieniło się w ciągu ostatnich dwóch lat. Microsoft zaprezentował w ubiegłym roku dane, które – jeżeli przyjąć je za wartość nominalną – są naprawdę imponujące: 90 proc. czasu spędzanego przez użytkowników na ARM-owych PC-tach z Windows odbywa się w aplikacjach skompilowanych natywnie dla ARM64. Natywnie działają już Google Chrome, Mozilla Firefox, Slack, WhatsApp, Spotify, DaVinci Resolve, Blender, Adobe Photoshop, Premiere Pro, Microsoft 365, Microsoft Edge i wiele innych. Emulator Prism działa coraz lepiej dla aplikacji x64.

Ale jest jeden wyjątek, który dla czytelników Spider’s Web jest absolutnie kluczowy: gaming.

Gry wideo i x64: tu ARM64 wciąż nie ma nic do gadania

Jeśli jesteś graczem, który myśli o zakupie laptopa lub desktopa – zatrzymaj się na chwilę przy tym wątku. PlayStation 4, PlayStation 5, Xbox One, Xbox Series X i Xbox Series S to wszystko procesory x86-64. Dosłownie każda z głównych konsol obecnej generacji opiera się na AMD APU w architekturze x64. Cały ekosystem gier AAA, wszystkie silniki, wszystkie optymalizacje pod DirectX 12 – są pisane i testowane z myślą o x64.

Na ARM-owym Windowsie emulacja gier kuleje szczególnie mocno. Problem leży w oprogramowaniu anty-cheat: systemy takie jak EasyAntiCheat czy BattlEye są silnie zintegrowane z architekturą x64 i wymagają natywnych sterowników. Na ARM64 wiele z nich po prostu odmawia uruchomienia. Do tego dochodzą problemy ze sterownikami GPU, które są zoptymalizowane pod konkretne architektury.

PlayStation 5 i PlayStation 5 Pro z układami x64

Nvidia obiecuje, iż RTX Spark poradzi sobie z gamingiem AAA na poziomie 1440p z śledzeniem promieni i DLSS. Zobaczymy – to deklaracja producenta zaprezentowana w kontrolowanych warunkach targowych, nie niezależne testy. Warto zachować sceptycyzm i poczekać na recenzje. RTX Spark ma trafiać do sprzedaży jesienią.

Dla gracza kupującego komputer już teraz, w połowie 2026 roku: x64 to jedyna sensowna architektura. Niezmiennie.

Czy kupno komputera z Intelem lub AMD ma sens? Oczywiście, iż tak

Po przeczytaniu kilku paragrafów o triumfalnym marszu ARM64 można odnieść wrażenie, iż Intel i AMD to dinozaury szykujące się na zagładę. Rzeczywistość jest bardziej złożona.

Rynek x64 był wart 98,4 mld dol. w minionym roku i ma według prognoz rosnąć do 171 mld dol. w 2034 roku przy CAGR wynoszącym 6,4 proc. Ponad 90 proc. obciążeń w centrach danych wciąż działa na x64 – i nie zmieni się to z dnia na dzień, bo migracja infrastruktury to projekt liczony w latach, nie miesiącach. Na desktopach i w gamingu x64 rządzi niepodzielnie. Ekosystem systemu – wszystkie gry, stare aplikacje biznesowe, specjalistyczne narzędzia CAD/CAM – jest napisany z myślą o x64.

Jeżeli więc kupujesz dziś komputer stacjonarny do gier lub zaawansowanej pracy z grafiką – AMD Ryzen lub Intel Core to wybór w pełni racjonalny. Najnowsze Ryzeny serii 9000 są doskonałe, Intel to Panther Lake i Nova Lake, a GPU od Nvidii (GeForce RTX 5000) i AMD (Radeon RX 9000) przez cały czas zakładają platformę x64 jako główny target. Za kilkaset złotych lub kilka tysięcy złotych dostaniesz maszynę, która będzie grała, renderowała i działała bez żadnych kompromisów ekosystemowych przez co najmniej kilka lat.

Laptop to bardziej skomplikowana decyzja. jeżeli zależy ci na baterii i nie grasz w wymagające tytuły – ARM64 ma sens już teraz. MacBook z M4 (lub M5 w nowszych modelach) to wzorzec dla całej branży. Laptop ze Snapdragonem X2 Elite będzie ci robił robotę z większością codziennych aplikacji, obsługą AI on-device i pracą na baterii trwającą realnie powyżej 12 godzin. Ale jeżeli grasz, korzystasz z niszowego systemu inżynierskiego (SolidWorks, Matlab), lub po prostu nie chcesz sprawdzać, czy każde narzędzie, którego używasz, ma wersję ARM64 – kup laptopa z AMD lub Intelem. To nie jest zacofanie.

Czyli co – poczekać?

ARM64 na Windowsie jest teraz bardziej dojrzały niż kiedykolwiek wcześniej. To nie 2019 r., kiedy emulacja była tragedią, a lista niedziałających aplikacji dłuższa niż działających. Dziś 90 proc. czasu użytkownika mija w natywnych aplikacjach ARM64, wielkie firmy portują swoje oprogramowanie, a Microsoft wyraźnie postawił na tę architekturę jako przyszłość Windowsa. Snapdragon X2 Elite, Snapdragon X2 Plus i właśnie RTX Spark tworzą coraz bogatszy wybór w segmencie ARM PC.

Ale „bardziej dojrzały” to nie to samo co „bez problemów”. Gaming to wciąż wyzwanie, stare sterowniki i specjalistyczne oprogramowanie bywają problematyczne, a ceny urządzeń ARM64 na Windowsie są wciąż wyższe niż ekwiwalentów x64. RTX Spark zaczyna się od około 2000 dol. To nie jest zakup dla kogoś, kto szuka po prostu dobrego komputera. To zakup dla kogoś, kto chce być na froncie zmian.

Jeśli jesteś twórcą treści, deweloperem, analitykiem i nie grasz intensywnie w gry PC – laptop ARM64 jest realną, sensowną opcją. jeżeli grasz, zależy ci na pełnym ekosystemie Windowsa i nie lubisz eksperymentowania – x64 da ci pewność, której ARM64 jeszcze nie gwarantuje w każdym scenariuszu.

Co będzie za pięć lat?

Wróćmy na chwilę do Computexu i Jensena Huanga. RTX Spark to nie jednorazowy wyskok – Nvidia zapowiedziała roadmapę obejmującą co najmniej dwie kolejne generacje Spark: Vera Rubin z pamięcią LPDDR6 i Rosa Feynman z następną generacją pamięci. Innymi słowy, Nvidia traktuje ARM PC jako długoterminowy biznes, nie ciekawostkę.

Analitycy z Counterpoint Research prognozowali, iż udział ARM w PC osiągnie 25 proc. do przyszłego roku. Dane z końca ubiegłego wskazują, iż ten cel jest w zasięgu, choć nie pewny. ARM64 triumfuje w chmurze, dominuje w telefonach i tabletach, a teraz coraz śmielej wchodzi do laptopów. Jedyne segmenty, gdzie x64 ma się naprawdę dobrze, to gry, desktopy robocze i enterprise – i właśnie w tych obszarach Intel i AMD skupiają swoje argumenty.

Najbardziej prawdopodobny scenariusz na 2030 rok: koegzystencja, nie dominacja jednej architektury. Laptop biznesowy i ultrabook – ARM64. Stacja robocza do gamingu, renderowania 3D, CAD – x64 (lub x86 z GPU). Centra danych – coraz więcej ARM64, ale x64 wcale nie zniknie. Telefony i tablety – ARM64, bez dyskusji.

Świat komputerów zmienia się szybciej niż od dekad. I po raz pierwszy od bardzo dawna nie wiemy, jak za pięć lat będzie wyglądał komputer, który leży na biurku lub jest wsunięty do torby. To trochę niepokojące, a trochę – jeżeli jeszcze pamiętacie, jak pachniały pudełka z pierwszymi Pentiumami – całkiem ekscytujące.

BuyboxFast
Idź do oryginalnego materiału