Awaryjne lądowanie przez powerbank. Pasażerka popełniła prosty błąd

6 godzin temu

Z pozoru niewinna czynność mogła doprowadzić do katastrofy w przestworzach. Samolot linii EasyJet, lecący z egipskiej Hurgady do Londynu-Luton, został zmuszony do natychmiastowego przerwania rejsu i awaryjnego lądowania na lotnisku Fiumicino w Rzymie. Powodem nagłej zmiany kursu okazał się pozostawiony w luku bagażowym powerbank, który w trakcie lotu bezustannie ładował inne urządzenie. Kapitan podjął decyzję o natychmiastowym posadzeniu maszyny na ziemi po tym, jak jeden z pasażerów zaalarmował personel pokładowy.

Skąd decyzja kapitana o przerwaniu rejsu?

Wprawdzie po wylądowaniu okazało się, iż akumulator nie uległ uszkodzeniu, ale kapitan nie miał wyboru. Mmiędzynarodowe standardy bezpieczeństwa nakazują bezwzględne eliminowanie ryzyka związanego z aktywnym zasilaniem sprzętu w hermetycznych strefach cargo. Dla ponad stu pasażerów ta decyzja oznaczała przymusowy nocleg w rzymskich hotelach oraz ogromne opóźnienie. Kontynuację podróży uniemożliwiły bowiem restrykcyjne limity czasu pracy załóg.

Tak stanowcza reakcja jednak nie powinna dziwić. Wynika bezpośrednio ze specyfiki fizykochemicznej ogniw litowo-jonowych, z których korzysta niemal każda współczesna przenośna ładowarka. Urządzenia te są podatne na zjawisko tzw. niestabilności termicznej, która może zostać zainicjowana przez mikrodefekt fabryczny, wstrząsy lub nagłą zmianę ciśnienia w kabinie. W efekcie dochodzi do błyskawicznego wzrostu temperatury, eksplozji i pożaru, który emituje toksyczne substancje.

O ile ogień powstały w przestrzeni pasażerskiej obsługa może od razu dostrzec i ugasić, o tyle pożar w odizolowanym luku bagażowym pod pokładem rozwinąć się może niezauważony, potrafiąc w kilka minut dokonać ogromnych szkód. Z tego powodu Międzynarodowa Organizacja Lotnictwa Cywilnego (ICAO) niedawno wprowadziła kolejne obostrzenia dotyczące przewozu powerbanków na pokładzie samolotów.

Przepisy pozwalają na zabranie powerbanków wyłącznie do bagażu podręcznego

Coraz większa liczba niebezpiecznych incydentów w samolotach z powerbankami w roli głównej

Niebezpieczne zdarzenia związane z przewozem powerbanków wcale nie są taką rzadkością, jak mogą się wydawać. W listopadzie ubiegłego roku na lotnisku w Melbourne (Australia) znajdujący w kieszeni spodni jednego z pasażerów powerbank niespodziewanie eksplodował. Spowodował przy tym rozległe rany oparzeniowe dolnych kończyn oraz rąk. Jeszcze bardziej przemawiający do wyobraźni przypadek odnotowano na początku 2025 roku w Korei Południowej. Wówczas uszkodzony powerbank pozostawiony w kabinie doprowadził do pożaru, który całkowicie strawił zaparkowany na płycie lotniska samolot pasażerski.

Źródło: BBC, The Independent / Zdjęcie otwierające: Unsplash (@winstontjia)

powerbankisamoloty
Idź do oryginalnego materiału