Bose zaskakuje słuchawkami z kablem i aktywną redukcją hałasu. Gen Z je pokocha

13 godzin temu

Bose zaprezentowało coś, na co do tej pory nie wpadłem: przewodowe słuchawki douszne z aktywną redukcją hałasu. Noise Cancelling Wired Earbuds łączą się z telefonem przez USB-C. Kosztują 99 dolarów, więc nie są tanią parą „na zapas” – pozostają jednak bardziej przystępne od wielu modeli bezprzewodowych.

Bose trafia przy tym w trend pokolenia Z, w którym przewodowe słuchawki są nie tylko tanim i praktycznym wyborem, ale i elementem stylu.

Połączenie nowej i starej techniki

Redukcja szumu działa w dwóch trybach, pobierając energię z telefonu, tabletu lub komputera. Tryb Quiet ogranicza hałas, a Aware przepuszcza dźwięki otoczenia. Redukcję szumów można też oczywiście całkowicie wyłączyć. W każdej słuchawce umieszczono po dwa mikrofony wspomagające ten system.

Układ cyfrowego przetwarzania SoundDesign odtwarza dźwięk w jakości 24 bitów i 48 kHz. Bose deklaruje obsługę bezstratnego dźwięku, a na przewodzie znalazły się kolejny mikrofon oraz pilot do rozmów i sterowania muzyką. Oficjalna specyfikacja nie ujawnia niestety rozmiaru przetworników, impedancji ani skuteczności.

Źródło: Bose
Źródło: Bose

W zestawie znajduje się etui. Do wyboru będą wersje czarna, White Smoke oraz limitowana Dewdrop Mint. Wysyłka w Stanach Zjednoczonych ma ruszyć 15 października – a sprzedaż już ruszyła. Europejskie sklepy również przyjmują zamówienia przedpremierowe, ale nie wszędzie podają równie konkretny termin.

Trzy rozmiary końcówek i trzy warianty skrzydełek dają dziewięć kombinacji dopasowania. Źródło: Bose

Gen Z znów chce widzieć kabel

Kabel pasuje do estetyki Y2K, odwołującej się do przełomu wieków: prostych urządzeń, cyfrowych aparatów i elektroniki, która nie próbowała być niewidzialna. Dla części młodych osób jest to także sposób na zaznaczenie dystansu wobec świata wielkich firm technologicznych. Równie istotny wydaje się jednak pragmatyzm. Zwykłe modele przewodowe są tanie, nie wymagają wymiany starzejącego się akumulatora, a zgubienie jednej słuchawki przestaje być problemem.

Nie każdy powrót to cofanie się

Nowość Bose pokazuje, iż przewód nie musi oznaczać rezygnacji z funkcji znanych z droższych konstrukcji. Ceną tego połączenia jest jednak brak klasycznego wtyku 3,5 mm. Słuchawek nie podłączymy więc bezpośrednio do starego odtwarzacza.

Sam doceniam swobodę modeli bezprzewodowych, ale modę na kabel rozumiem bardziej niż niejeden powrót z epoki Y2K. Prostsze słuchawki działają bez aplikacji, aktualizacji i pilnowania kolejnej baterii. Bose sprzedaje tę ideę w wersji premium – z nowoczesnym złączem, dobrym dopasowaniem i wyciszaniem rzadko spotykanym w przewodowych pchełkach.

Źródło: Bose
Zdjęcie otwierające: Bose

ANCaudioBosesłuchawki
Idź do oryginalnego materiału