Rynek pamięci RAM przeżywa niespotykany dotąd kryzys, a giganci tacy jak HP, Asus czy Acer musieli szukać ratunku w Chinach. Z powodu niesamowitego popytu na centra danych AI i podwyżek cen, w tańszych laptopach zaczęły lądować kości chińskiego producenta CXMT. Sprzęt z tymi komponentami ma omijać rynek amerykański.
USA nie zostało zaproszone na imprezę, ale i tak nie chciało na niej być
Sytuacja na rynku jest konkretnie napięta, bo mówimy tu o wzroście cen RAM-u o ponad 400 procent w ciągu ostatniego roku. W takich warunkach nie ma miejsca na puryzm. Potentaci pokroju HP, Acera czy Asusa cichaczem zaczęli pakować do niektórych notebooków kości chińskiego ChangXin Memory Technologies (CXMT). Nie spodziewajcie się jednak, iż to jakaś wielka fala, bo na razie mowa o niedużych nakładach i wybranych konfiguracjach.
Co ciekawe, sprzęt z tymi podzespołami ma surowy zakaz wjazdu na rynek amerykański. Dlaczego? Pentagon już zdążył wpisać CXMT na listę firm powiązanych z chińską armią, a politycy z Waszyngtonu głośno krzyczą o czarnej liście i zagrożeniu dla bezpieczeństwa. Tymczasem w kuluarach mówi się, iż choćby takie Apple po kombinuje i lobbuje u rządu USA, żeby dostać zielone światło na zakupy od CXMT.
W 2025 roku CXMT zaprezentowało RAM DDR5 i LPDDR5X. | Źródło: CXMTPewnie pomyślicie, iż skoro to chińskie kości, to dostaniemy je za pół darmo. Otóż nic z tych rzeczy. Raporty Nikkei Asia wskazują, iż CXMT wcale nie sprzedaje swoich modułów taniej niż Samsung czy reszta starej gwardii. Chodzi po prostu o to, żeby ten RAM w ogóle fizycznie mieć. Chińczycy trafili w idealne okienko. Zamiast pchać się w koszmarnie drogie pamięci HBM robione typowo pod centra danych i AI, skupili się na tłuczeniu standardowego DRAM-u i modernizacji swoich linii. W efekcie szanghajska giełda oszalała, a akcje firmy po debiucie skoczyły o 466%.
Szacuje się, iż do 2026 roku CXMT mocno dokręci śrubę i wyrówna potencjał produkcyjny z amerykańskim Micronem. To ma uczynić Chiny drugim dostawcą pamięci na świecie. Sama branża komercyjna też już się nie patyczkuje. Gigabyte oficjalnie wspiera te pamięci na swoich płytach AM5 i wyciągają tam 8200 MT/s, Corsair pakuje je do znanych serii Vengeance DDR5, a Lexar sprzedaje moduły 32 GB wprost reklamowane jako „rodzime chińskie chipy”.
Producenci udają, iż nic się nie dzieje
Sytuacja jest o tyle zabawna, iż nikt z producentów laptopów nie chce głośno krzyczeć o swoim nowym romansie z Pekinem. Micron, Samsung i SK hynix – czyli dotychczasowi władcy pamięciowego świata – ciągle trzymają resztę branży za gardło.
RAM Samsung. | Źródło: Unsplash (@gidlark)Acer zapytany wprost o sprawę odpowiada wymijająco w stylu typowej korpo-nowomowy: budują „odporność łańcucha dostaw” i rozmawiają z wieloma partnerami. Nikt przecież nie chce podpaść koreańskim czy amerykańskim gigantom, od których wciąż zależy zdecydowana większość produkcji. Z drugiej strony biznes to biznes.
Wychodzi na to, iż chiński RAM wszedł na salony tylnymi drzwiami, a my, kupując nowego laptopa poza Stanami Zjednoczonymi, choćby nie będziemy świadomi, iż pod obudową pracuje krzem prosto z Państwa Środka. I wiecie co? Dopóki sprzęt działa stabilnie i nie kosztuje dwóch pensji, większości użytkowników będzie to absolutnie obojętne.
Źródło: Nikkei Asia via Tom’s Hardware / Zdj. otwierające: Unsplash (@glyamin)

4 godzin temu







