Czy AUSOM K20 Pro Dual to najlepszy wybór w cenie do 2500 zł?

konto.spidersweb.pl 4 godzin temu

Dwa silniki, dwa różne charaktery, pancerna jakość wykonania i opony, które sprawdzają się nie tylko na asfalcie. Cena? Taki zestaw cech brzmi drogo, ale Ausom K20 Pro Dual Motor pokazuje, iż może być i dobrze, i zaskakująco tanio.

A do tego, choć niektórych może początkowo przerażać moc, jaką dysponuje ta hulajnoga elektryczna, jest to sprzęt zaskakująco łagodny w obyciu. O ile oczywiście tego chcemy.

Ausom K20 Pro Dual Motor – co to takiego?

Jak można się już domyślić – dwusilnikowa hulajnoga elektryczna. Szczytowa moc sumaryczna obu silników to imponujące 2800 W, zasięg – teoretycznie do 90 km (864 Wh), a moment obrotowy to 28 Nm.

W tym momencie można zadać pytanie: czy ta hulajnoga jest w ogóle w Polsce legalna? Otóż tak. Masę udało się ograniczyć do 30 kg, natomiast prędkość maksymalna została ograniczona do przepisowych 20 km/h. Do tego dostajemy jeszcze niezbędne wyposażenie, obejmujące m.in. kompletne oświetlenie i zestaw hamulców (tarczowe, mechaniczne, ale działają świetnie – z bardzo dobrą modulacją i mocnym „łapaniem”, kiedy trzeba) i wniosek jest prosty – tą hulajnogą elektryczną jak najbardziej można wyjechać na polskie ulice.

Podświetlenie decku jest, odblasków trochę brak. Ale można łatwo ten brak uzupełnić.

Inna sprawa, iż w Ausom K20 Pro Dual Motor jest sporo rzeczy równie ciekawych – a może choćby ciekawszych – niż sama moc.

Ale po kolei.

Co miłe – od przyjścia paczki do wyjazdu minie najwyżej kilkanaście minut.

Hulajnoga dociera do nas bowiem już adekwatnie w całości złożona. Jedyne, co musimy zrobić, to odkręcić i dokręcić w sumie osiem śrub. Cztery od kierownicy/mostka, dwie od pokładowego komputera i dwie od lampki.

Poza tym nie musimy robić nic – i nasza hulajnoga jest już gotowa do jazdy.

Z obsługą też nie powinniśmy mieć najmniejszego problemu. Po lewej stronie kierownicy umieszczono przyciski do aktywacji kierunkowskazów, klaksonu i trybu dwusilnikowego. Co miłe, nie tylko łatwo trafić w ten ostatni przycisk podczas jazdy, ale też jest on podświetlany na czerwono.

Z prawej natomiast zestaw trzech przycisków wielofunkcyjnych – od zmiany trybów jazdy, włączania trybu prowadzenia hulajnogi, a także włączania oświetlenia. I, oczywiście, manetkę do regulacji przyspieszenia.

Żebyśmy jednak widzieli, co ustawiamy, do kompletu dostajemy też spory, bardzo czytelny wyświetlacz, który pokaże nam… wszystko. Aktualną prędkość, przebieg, dystans danej podróży, tryb napędu (poniżej: dwusilnikowy), poziom naładowania akumulatora, status oświetlenia i kierunkowskazów, i tak dalej, i tak dalej.

Co jednak choćby ciekawsze i milsze od samego ekranu, to fakt, iż w jego ukrytym – choć ukryte jest tak umiarkowanie – menu można w bardzo dużym zakresie modyfikować ustawienia hulajnogi. Zmieniać możemy nie tylko tryb działania systemu hamowania, ale też np. to, jak dynamicznie hulajnoga będzie startować i czy będzie wymagać od nas wcześniejszego odepchnięcia się, żeby ruszyć, czy ruszy bez problemu „ze stania”.

To właśnie w tym „ukrytym” menu możemy też dodawać kolejne karty.

Jakie karty?

Karty NFC, które w przypadku K20 Pro Dual Motor pełnią rolę kluczyka. Bez nich – albo bez kodu – hulajnogi nie uruchomimy ani choćby nie włączymy wyświetlacza. Po dłuższym przyciśnięciu przycisku zasilania będzie on przez chwilę migał „kreskami” i czekał cierpliwie na kartę. Możemy być więc spokojni, iż nikt nieuprawniony na naszej hulajnodze nie odjedzie.

A jak jest z jakością wykonania?

To była jedna z moich podstawowych wątpliwości, bo K20 Pro Dual Motor ma i wybitnie dobre parametry, i zaskakująco dobrą cenę. jeżeli ktoś jednak zakłada, iż zaoszczędzono na jakości czy spasowaniu materiałów, to jest w błędzie.

Sam przyznaję, iż byłem zaskoczony tym, jak solidne wrażenie sprawia ta hulajnoga. I nie ma znaczenia, czy po prostu statycznie sobie ją obmacujemy i opukujemy, szukając niedoskonałości, czy ruszamy gdzieś na wertepy i łowimy uszami ewentualnie stuki, szuranie i trzaski. Tutaj… po prostu trudno się do czegokolwiek – przynajmniej na obecnym etapie testów- przyczepić.

Kolumna kierownicy, którą można błyskawicznie złożyć i rozłożyć, nie angażując do tego zbyt wiele siły? Siedzi na swoim miejscu tak sztywno, jak tylko się da, co wcale nie jest zawsze standardem.

Opatentowane zawieszenie ShockFree – składające się ze sprężyny z tyłu i „zwykłego” amortyzatora z przodu? Cichutkie.

Ba, choćby tarcze, które bardzo często potrafią początkowo piszczeć, tutaj są i ustawione poprawnie – prosto z pudełka – i proste.

Jedyne, co będziemy słyszeć w trakcie jazdy to najwyżej dźwięk dochodzący z opon. Które same w sobie też są ciekawe.

Gdzie można pojechać na K20 Pro Dual Motor?

O ile K20 Pro, czyli wariant jednosilnikowy, wyposażono w raczej gładkie, szosowe opony, tak dwusilnikowy K20 Pro Dual Motor doczekał się nie tylko szerszego ogumienia (2,75″ zamiast 2,5″), ale też dużo mocniej zarysowanego bieżnika.

Na asfalcie nie robi to większej różnicy. Moc jest na tyle spora, iż o ewentualne dodatkowe opory toczenia nie ma co się obawiać – zresztą o tym za chwilę. Jedynym zauważalnym efektem ubocznym jest na dobrą sprawę – może poza minimalnym wpływem na zasięg – dźwięk pochodzący właśnie od opon z takim bieżnikiem. Przy czym w miejskim hałasie raczej i tak nie będziemy zwracać na niego uwagi.

Natychmiast docenimy jednak ten bieżnik w sytuacji, kiedy nasze trasy nie prowadzą wyłącznie po gładkim asfalcie. Błoto, piach i podobne – to są warunki, w których podziękujemy, iż wybraliśmy właśnie ten model zamiast wersji miejskiej. Jasne, to nie są ekstremalnie terenowe opony, ale to, jak wgryzają się w błoto, zdecydowanie dodaje pewności podczas jazdy. A w końcu nie trzeba być zatwardziałym offroadowcem, żeby na swojej drodze spotkać właśnie takie przeszkody.

Zresztą mam wrażenie, iż K20 Pro Dual Motor projektowano tak, żeby był właśnie jak najlepszym crossoverem. Szeroka kierownica zdecydowanie ułatwia precyzyjne manewrowanie, spory prześwit (15 cm) powoduje, iż mniej musimy uważać na to, co pod nami, a szeroki podest (520×185 mm i podnóżek) sprawia, iż mamy sporo miejsca na nogi i możemy pewnie stanąć. Co ciekawe, mimo iż nie pokryto go żadnym dodatkowym materiałem, to ani w terenie, ani na asfalcie nie było to żadnym problemem.

Ba, choćby zawieszenie spisuje się tutaj zaskakująco dobre. Przyznaję, jest wyraźnie bardziej komfortowe z tyłu (sprężyna z opcją regulacji), a z przodu cięższym kierowcom może przydałoby się trochę więcej skoku, ale na codzienne i weekendowe przejazdy – jest bardzo dobrze. Do tego i tak większość ciężaru mamy z tyłu, więc nie ma co przesadnie narzekać.

I z drugiej strony – choć K20 Pro Dual Motor naprawdę przyjemnie radzi sobie choćby w naprawdę wyboistym, pełnym korzeni i piachu terenie – szczególnie jeżeli wspomożemy się drugim silnikiem – to podczas jazdy na asfalcie wcale nie czuć, iż ta hulajnoga nie jest tutaj na swoim miejscu.

Dodatkowy hałas od terenowych opon jest minimalny, promień skrętu jest bardzo dobry, a stabilność na długich prostych – bez najmniejszego zarzutu. Mimo komfortowego w terenie zawieszenia hulajnoga nie pływa na asfalcie i da się nią absolutnie pewnie jechać i po twardej nawierzchni.

Do tego dochodzi też fakt, iż dwie natury K20 Pro Dual to nie tylko „miasto albo błoto”.

Może być łagodnie, ale wcale nie musi.

Szczytowa moc na poziomie 2800 W może trochę niepokoić i sugerować, iż to będzie kompletnie szalona maszyna, ale… niesłusznie.

Wręcz przeciwnie – przyznaję, iż byłem zaskoczony, jak łagodnie i liniowo przyspiesza K20 Pro Dual Motor w domyślnym trybie jednosilnikowym, choćby przy ustawieniu trybu Race (jedyny, który pozwala rozpędzić się do 20 km/h). Oczywiście dalej jest gwałtownie i błyskawicznie dobijemy do ogranicznika, ale nie ma tu żadnych szarpnięć, zrywów czy innych dodatkowych emocji. Po prostu bardzo sprawnie się rozpędzamy i… to tyle.

Sytuacja zmienia się, kiedy przełączymy tryb na dwusilnikowy. Hulajnoga wprawdzie dalej jest zdecydowanie łatwa w kontrolowaniu, ale rwie się do jazdy zdecydowanie, zdecydowanie żywiej.

Jeśli dobijemy do ogranicznikowych 20 km/h, różnica między napędem na jeden i dwa silniki się zaciera. jeżeli jednak znowu będziemy musieli wystartować albo chociażby przyspieszyć po zwolnieniu – znowu przypomnimy sobie, jaka moc faktycznie tutaj drzemie.

Różnicę w mocy zobaczymy jeszcze w jednej sytuacji.

Czyli na podjazdach, szczególnie jeżeli ważymy okolice 80 kg albo więcej. O ile jeden silnik radzi sobie szokująco wręcz sprawnie ze standardowymi podjazdami, takimi jak poprawnie zaprojektowane wiadukty i podobne, tak przy ostrzejszych górkach i, w szczególności, w terenie, często okazuje się, iż to za mało. Jasne, prawdopodobnie podjedziemy, ale raczej z 10 km/h na liczniku.

Przestawienie się na tryb dwusilnikowy na szczęście zmienia tę sytuację. Przyznaję, iż o ile udawało mi się znaleźć choćby w mojej okolicy podjazdy, gdzie jeden silnik nie był wystarczający, tak znalezienie podjazdu, który byłby graniczny dla napędu dwusilnikowego (teoretycznie – do 33 proc.) okazało się niemożliwe.

Zresztą nie wiem, czy właśnie z tego powodu nie zdecydowałbym się dziś właśnie na wariant z dwoma silnikami. Różnica w cenie nie jest aż tak wielka, a dostajemy adekwatnie gwarancję, iż z taką mocą podjedziemy niemal wszędzie. jeżeli nie ma aktualnie potrzeby korzystania z dwóch silników – jedziemy „pojedynczo” i oszczędzamy energię. Chcemy szybciej startować albo podjechać pod naprawdę stromy podjazd – jeden klik i mamy to. Do tego jeszcze terenowe opony i mamy prawdziwy odpowiednik miejskiego crossovera – ba, może choćby bardziej terenowy niż oryginał.

Ile przejedziemy na K20 Pro Dual?

To oczywiście… zależy.

Teoretycznie producent podaje, iż maksymalny zasięg to 90 km, ale jest to zasięg zdecydowanie maksymalny i raczej teoretycznym. Przy ostrożnej jeździe, płaskim terenie i sprzyjających warunkach, można liczyć na ok. 70 km. Przy raczej standardowej jeździe w trybie Race, bez oszczędzania klamki przyspieszenia, mocniejszym wietrze i mieszanym terenie, można oczekiwać ok. 60 km, a przy jeździe w trybie dwusilnikowym – lepiej myśleć o zasięgu na poziomie 50 km.

Biorąc przy tym pod uwagę, jak przeważnie użytkowane są hulajnogi – czyli na dojazdy po kilka kilkometrów – daje to nam i tak zapas zasięgu na ładnych kilka dni bez konieczności myślenia o ładowaniu. A kiedy taki dzień przyjdzie, po prostu podłączamy hulajnogę na noc i rano odpinamy od dołączonego do zestawu zasilacza w pełni naładowaną (9 godzin od zera do pełna).

K20 Pro Dual – co jeszcze warto wiedzieć?

Nie zaszkodzi wiedza chociażby o tym, iż hulajnoga jest odporna na zachlapania, co oznacza, iż jeżeli przyjdzie nam wracać z pracy po deszczu, to nie musimy się przesadnie martwić. Nie jest wprawdzie odporna na ekstremalne ulewy, ale w sumie – kto, wiedząc o nadchodzących ulewach, sięga po hulajnogę jako środek transportu.

Poza tym w zestawie dostajemy wszystko, co może nam być niezbędne – od kompletu narzędzi, aż po uczciwy zapas kart do odblokowywania hulajnogi i kartę awaryjną.

Z luźnych uwag – jak na tak sporą i mocną hulajnogę, K20 Pro Dual jest zaskakująco wręcz zwrotny, i to nie tylko podczas jazdy, ale i przy manewrowaniu. Owszem, jeżeli trzeba tę hulajnogę gdzieś przenieść, to będziemy czuli te – niemal równo – 30 kg. jeżeli natomiast musimy ją prowadzić np. w wąskich korytarzach, to – pomijając może bardzo szeroką kierownicę – możemy być zdziwieni, jak łatwo nam to przychodzi. A przynajmniej ja byłem.

Ausom K20 Pro Dual – warto?

O K20 Pro Dual mógłbym w sumie napisać jedno – ta hulajnoga elektryczna… spokojnie mogłaby być droższa. Ma dwa silniki, moc, która pozwoli nam podjechać choćby z bagażem na adekwatnie każde wzniesienie, dwa „charaktery” jazdy, nie boi się zjechać na choćby dłuższy czas w teren, a do tego na jednym ładowaniu przejedzie naprawdę sporo. Bonusowo, mimo całkiem niskiej ceny, sprawia wrażenie wykonanej naprawdę pancernie, bez żadnych luzów, stuków czy innych skrzypnięć.

Kompromisy? kilka albo – w codziennym użytkowaniu – adekwatnie wcale. Jasne, raczej nie zaszkodziłoby, gdybyśmy od razu fabrycznie dostawali boczne odblaski, ale nie jest to problem nie do uzupełnienia. Przez większość sezonu i w większości warunków nie powinien nam też przeszkadzać podest bez dodatkowej szorstkiej warstwy, ale o ile tak będzie – też za grosze możemy to ogarnąć.

Czy natomiast zdecydować się na wariant z jednym silnikiem czy z dwoma? Po jeździe na K20 Pro Dual zdecydowanie skłaniałbym się ku tej drugiej opcji. Różnica w cenie wielka nie jest, a dzięki temu będziemy mieć pewność, iż niależnie od tego, co czeka nas na drodze – dojedziemy tam z pełną, prawnie dopuszczalną, prędkością. choćby z pełnym plecakiem.

A ile kosztuje w tej chwili Ausom K20 Pro Dual? Z kodem AUSOMPR – o 6 proc. taniej, niż normalnie trzeba byłoby zapłacić. A przecież już na starcie ta cena była zaskakująco atrakcyjna.

Idź do oryginalnego materiału