Dają darmowego Starlinka, żeby nie protestowali. Tak teraz kupuje się przychylność na polskiej wsi

konto.spidersweb.pl 5 godzin temu

Coś za coś – będą wiatraki, będzie porządna jakość internetu.

Wiatraki już stały się symbolem polskiego krajobrazu, ale nie wszystkim taki widok przypada do gustu. Zdarza się, iż mieszkańcy podchodzą do inwestycji jak pies do jeża, więc inwestorzy i samorządy starają się zmienić ich nastawienie, mówiąc o korzyściach. Nie tylko tych ogólnych, krajowych, wynikających z odejścia od węgla. Zielona energia to jedno, ale dana gmina może zyskać też bardziej bezpośrednio – na wpływach z podatku czy ciesząc się z wybudowanych czy wyremontowanych dróg.

Okazuje się, iż gałązką oliwną może być też lepszy internet

Jak informuje portal Nowiny24.pl, gospodarstwa w Skolinie i Czaplakach już otrzymały dostęp do internetu satelitarnego Starlink. Zakup urządzeń, audyt techniczny, montaż i uruchomienie instalacji, a także opłacenie abonamentu przez dwa lata, wzięła na siebie Grupa PAD RES, która na terenie gminy Wielkie Oczy chce wybudować farmę fotowoltaiczną.

– Podczas spotkań z mieszkańcami nie chcieliśmy ograniczać rozmowy wyłącznie do planowanej inwestycji. Usłyszeliśmy o bardzo konkretnym problemie, który wpływa na codzienne funkcjonowanie mieszkańców, dlatego szukaliśmy rozwiązania, które można wdrożyć już teraz. Starlinki są właśnie przykładem takiego działania – mówi Sebastian Skolimowski, Starszy kierownik projektu PAD RES.

To wszystko w ramach „współpracy dobrosąsiedzkiej”, tak aby mieszkańcy regionu czuli, iż dostają coś jeszcze za powstanie nowej inwestycji w ich okolicy. Oczywiście nie musi to od razu oznaczać, iż w innym przypadku doszłoby do protestów czy tym podobnych sporów, ale widocznie uznano, iż dodatkowa korzyść nie zaszkodzi.

Oprócz tego mieszkańcy mogą liczyć m.in. na oferty sprzedaży energii, z ceną niższą o ok. 30 proc. niż oferta taryfowa.

To ciekawe, iż dostęp do internetu staje się czymś na kształt karty przetargowej

Pozwala przekonać mieszkańców do planowanej inwestycji na podobnej zasadzie, co wpływy z podatków czy np. lepszy asfalt. Dotychczas właśnie na takie bonusy mogli liczyć żyjący w okolicach wyrastających wiatraków.

Na przykład firma, która jest w trakcie budowy tych 23 turbin, przekazała darowiznę na rzecz budżetu gminy Potęgowo w wysokości 2,4 mln zł ze wskazaniem na realizację konkretnych inwestycji. Potraktowaliśmy to jako wkład do środków, które pozyskaliśmy wcześniej z Polskiego Ładu, co łącznie stanowiło kwotę 18 mln złotych. Te 2,4 mln złotych pozwoliły nam odciążyć nasz budżet i zrealizować zakup dwóch ciężkich ratowniczo-gaśniczych wozów strażackich oraz dwóch autokarów szkolnych do naszego taboru dowożącego dzieci do placówek oraz na realizację trzech inwestycji drogowych w miejscowościach, które długo na nie czekały – mówił portalowi smoglab.pl Dawid Litwin, wójt gminy Potęgowo.

Teraz taką korzyścią jest likwidacja białych plam. W przyszłości całe sołectwo Skolin ma uzyskać dostęp do światłowodu, ale prace postępują powoli. Tę lukę postanowił wykorzystać inwestor, starając się zbudować dobre relacje międzysąsiedzkie.

I trzeba przyznać, iż to może być dobra motywacja, by przychylniejszym okiem spojrzeć na nowy element w krajobrazie. W moich rodzinnych stronach niedawno doczekaliśmy się światłowodu. Wciąż pamiętam czasy, kiedy korzystałem z internetu mobilnego, bo tylko taki tam działał. Przy otwartym oknie i dobrej pogodzie można było liczyć na zawrotną prędkość 25 kB/s. Ominęło mnie przez to wiele hitów raczkującego w Polsce YouTube’a, ale za to prawdziwym świętem było obejrzenie teledysku ulubionego wówczas wykonawcy, jak już w końcu się wczytał. Coś za coś – musiałem wybierać, czy w ramach dostępnego pakietu danych i bardzo powolnej prędkości wolę przeznaczyć cenny transfer na muzykę, czy zabawne filmiki.

Dopiero w ostatnich latach internet mobilny nieco się poprawił, na dodatek udało się porzucić limity, ale i tak nie zawsze dało się oglądać np. sportową transmisję bez przycinania i w dobrej jakości. Światłowód to więc rewolucja i prawdziwe wkroczenie w XXI w.

Nic dziwnego, iż dla regionów, gdzie na tę inwestycję wciąż się czeka, obietnica zniesienia technologicznych barier jest tak kusząca. Coś za coś – jeżeli region ma dać korzyści inwestorowi, to niech korzystają z tego też mieszkańcy w bardziej bezpośredni sposób, niż tylko będąc dumnym z energetycznej transformacji. Choćby i za sprawą lepszego zasięgu.

Zdjęcie główne przerobione z AI

Idź do oryginalnego materiału