Dlaczego telewizor RGB MiniLED to świetny wybór? Opowiem na przykładzie Hisense UR9S

konto.spidersweb.pl 7 godzin temu

Hisense od lat buduje reputację na oferowaniu coraz lepszego obrazu. UR9S to jednak inny kaliber – to sztandarowiec, który ma grać w lidze premium i zmierzyć się z OLED-ami. Testowaliśmy 65-calową wersję i mamy sporo do powiedzenia.

Są telewizory, które kupuje się „do filmów”. Są takie „do grania”. Są też takie, które po prostu mają być duże i ładnie wyglądać na ścianie. Hisense UR9S próbuje zrobić coś trudniejszego: być wszystkim naraz, a do tego nie poddać się największemu wrogowi współczesnych salonów – światłu dziennemu.

Hisense UR9S

Zanim przejdziemy do wrażeń warto zrozumieć czym w ogóle różni się RGB MiniLED od zwykłego MiniLED-a, bo to nie jest tylko buzzword z działu marketingu. Tradycyjne telewizory LCD – choćby te z podświetleniem MiniLED – używają białych lub niebieskich diod, których światło przechodzi przez filtry kwantowe albo barwne filtry panelu, żeby powstał pełnokolorowy obraz. To trochę jak mieszanie farb: można uzyskać wiele kolorów, ale pewne subtelności się gubią, a część energii świetlnej marnieje na filtrach.

RGB MiniLED działa inaczej. Zamiast jednego białego lub niebieskiego źródła światła każda strefa podświetlenia dysponuje osobnymi miniaturowymi diodami: czerwoną, zieloną i niebieską. Oznacza to, iż kolor jest generowany bezpośrednio u źródła – telewizor może dosłownie „malować” światłem na tylnej stronie panelu, dobierając intensywność i odcień każdego składnika koloru niezależnie. Efekt? Mniejsze straty energii, wyższe nasycenie kolorów i precyzyjniejsza kontrola nad tym, co widać na ekranie. UR9S według miary Hisense’a zawiera ponad 23 tys. niezależnych stref wygaszania lokalnego, co na tle typowych MiniLED-ów jest liczbą imponującą.

Hisense UR9S

Pierwsze wrażenia: wygląd i wykonanie

Hisense UR9S jest projektowany z myślą o nowoczesnych, jasnych salonach. To widać od pierwszego kontaktu. Ramki są ultracienkie, a tylna część obudowy jest płaska, co ułatwia montaż „na płasko” do ściany. W praktyce oznacza to, iż po powieszeniu na odpowiednim uchwycie telewizor wygląda jak duży, matowy panel – bez garba, który często psuje efekt wizualny przy tańszych konstrukcjach.

Przy montażu stojaka można zdecydować o wysokości

Na plus wypada też system maskowania kabli. Da się poprowadzić przewody tak, by nie robiły wizualnego bałaganu pod ekranem, co przy 65 calach ma znaczenie – taki telewizor z definicji staje się centralnym punktem pokoju. Do tego dochodzi regulowana wysokość podstawy, więc jeżeli ktoś stawia UR9S na szafce to łatwiej dopasować miejsce na soundbar czy konsolę.

Ciekawostką jest pilot solarny – ładowany zarówno przez USB‑C, jak i światłem. W praktyce oznacza to, iż jeżeli telewizor stoi w jasnym salonie to o baterii w pilocie można zapomnieć na bardzo długo. To drobiazg, ale dobrze pokazuje, iż Hisense próbuje myśleć o całym doświadczeniu, a nie tylko o samej matrycy.

Hisense UR9S

Pod względem portów mamy 3× HDMI 2.1 z pełną przepustowością 48 Gbit/s oraz port USB-C z obsługą DisplayPort.

Jakość obrazu – mocne uderzenie jasności i koloru

Tutaj UR9S naprawdę lśni. Jasność szczytowa rzędu 3300-3500 nitów w oknie 10 proc. dla treści HDR sprawia, iż ekran potrafiłby oślepić jasną sceną, a w szczególnych przypadkach jasność sięgać może choćby 5000 nitów. Dla porównania: topowe telewizory OLED przy tym samym pomiarze osiągają typowo 1400 nitów. To jest ta różnica, którą czuć od razu wchodząc do jasno oświetlonego salonu – UR9S po prostu nie boi się światła.

Hisense UR9S

W praktyce widać to od razu po włączeniu jakiegokolwiek materiału HDR. Telewizor potrafi świecić naprawdę jasno. Refleksy słońca na karoserii, eksplozje, światła miasta nocą – wszystko ma ten „HDR‑owy kop”, którego często brakuje choćby bardzo dobrym OLED‑om, ograniczonym fizycznie niższą jasnością szczytową. Jednocześnie dzięki lokalnemu wygaszaniu i wysokiemu kontrastowi czerń jest zaskakująco głęboka, a przejścia tonalne nie wyglądają jak szare plamy.

Matowa powłoka antyrefleksyjna jest jedną z realnych przewag nad większością OLED-ów. Tam, gdzie OLED zamienia się w lustro przy silnym oświetleniu bocznym UR9S zachowuje czytelność i kontrast. To argument naprawdę istotny dla kogoś, kto ogląda telewizję w dzień, w salonie z dużymi oknami bez rolet.

Na ekranie widać tylko bardzo ostrą lampę studyjną. Reszta górnego oświetlenia w pokoju została niemal całkowicie wyeliminowana

Pokrycie przestrzeni barwnej BT.2020 na poziomie zbliżonym do 100 proc. (93,7 proc. według naszych pomiarów) jest wynikiem, który bije wszystkie znane QD-OLED-y na rynku. Ta obfitość koloru przydaje się do takich treści jak sceny z bujną przyrodą, HDR-owe eksplozje świateł, gry z neonową paletą kolorów – to wszystko wygląda intensywnie i żywo.

Hisense UR9S – stojak

Kontrast jest również bardzo dobry. UR9S ma strefowe wygaszanie lokalne, które jest bardzo precyzyjne w zestawieniu z innymi panelami LCD. Kalibracja obrazu out-of-box w trybie Filmmaker Mode jest bardzo dobra – Delta-E wynosi poniżej 3, czyli poniżej progu dostrzegalności błędu barwy przez ludzkie oko.

Procesor Hi-View AI Engine RGB i przetwarzanie obrazu. No i ten gaming

Hisense UR9S

Za obróbkę sygnału odpowiada nowy procesor Hi-View AI Engine RGB, który działa na poziomie poszczególnych LED-ów – nie globalnie, ale na podstawie tego co faktycznie widać w danej klatce. W praktyce przekłada się to na inteligentne sterowanie podświetleniem: ciemna scena faktycznie staje się ciemna, a jasna scena faktycznie wybucha blaskiem – bez wzajemnych kompromisów w tej samej klatce.

Skalowanie treści do 4K i redukcja szumów działają dobrze – starsze materiały streamingowe wyglądają lepiej niż na przeciętnym telewizorze, chociaż należy zachować realistyczne oczekiwania: cuda się nie dzieją, poprawne wygładzenie artefaktów kompresji to nie to samo, co natywna rozdzielczość. Filmmaker Mode wyłącza agresywne przetwarzanie i daje materiałowi filmowemu możliwie wierną reprodukcję intencji twórcy, co przy obsłudze Dolby Vision IQ i HDR10+ Adaptive działa dobrze przy różnym oświetleniu otoczenia.

Hisense UR9S

Hisense dorzuca do tego pełen pakiet trybów obrazu dla kinomaniaków: Filmmaker Mode, wspomniane Dolby Vision IQ i HDR10+ Adaptive, IMAX Enhanced. Filmmaker Mode robi to, co powinien – wyłącza większość „ulepszaczy”, zostawia naturalne kolory i ruch, pozwalając oglądać filmy tak, jak zostały zmasterowane. Dolby Vision IQ i HDR10+ Adaptive korzystają z czujnika światła, by dynamicznie dopasować jasność i mapowanie tonów do warunków w pokoju. W praktyce oznacza to, iż film HDR nie jest ani za ciemny w dzień, ani za jasny w nocy – telewizor stara się utrzymać zamierzony efekt twórców niezależnie od otoczenia.

IMAX Enhanced to z kolei certyfikacja, która gwarantuje określony poziom jakości obrazu i dźwięku dla treści przygotowanych w tym formacie. jeżeli korzystasz z serwisów, które oferują filmy IMAX Enhanced to UR9S jest na to gotowy.

Hisense UR9S

UR9S jest też naprawdę atrakcyjny dla graczy. Trzy porty HDMI 2.1 z pełną przepustowością 48 Gbit to solidna podstawa. Odświeżanie 180 Hz jest natywne, a tryb Game Booster pozwala wypchnąć odświeżanie do 330 Hz kosztem rozdzielczości przyciętej do 1080p – przydatne dla graczy PC. Input lag przy 120 Hz wynosi w przybliżeniu 8-12 ms – to dobry wynik. No i jest też pełna obsługa VRR, ALLM oraz AMD FreeSync Premium.

Jakość obrazu w praktyce: SDR, HDR, sport

W treściach SDR (telewizja, streaming bez HDR) UR9S przede wszystkim imponuje jasnością i równomiernością podświetlenia. choćby przy bardzo jasnych ustawieniach obraz nie „płowieje”, kolory nie robią się wyprane, a kontrast pozostaje wysoki. To zasługa zarówno RGB MiniLED, jak i sensownego mapowania tonów. Skóra nie jest pomarańczowa, trawa na boisku nie świeci radioaktywną zielenią – jest intensywnie, ale przez cały czas naturalnie.

Hisense UR9S

W HDR telewizor pokazuje pełnię możliwości. Sceny z dużą rozpiętością tonalną – np. ciemne wnętrza z jasnymi oknami, nocne ujęcia miasta z neonami – wyglądają bardzo efektownie. Jasne elementy potrafią „wyskoczyć” z ekranu, ale nie kosztem utraty detali w cieniach. To jest ten typ HDR, który robi wrażenie choćby na osobach, które „już wszystko widziały”.

Sport to osobny scenariusz, który Hisense traktuje poważnie. UR9S ma tryb AI Sports, który ma poprawiać płynność ruchu, wyostrzać detale i „wzmacniać dźwięki stadionu”. W praktyce oznacza to agresywniejsze upłynnianie (co nie każdemu musi się podobać), ale za to piłka nie znika w smudze, a szybkie panoramy kamery nie zamieniają się w rozmazaną breję.

Dźwięk 4.1.2 od legend. Nie, niezupełnie od Hisense’a

System dźwiękowy 4.1.2 z głośnikami skierowanymi w górę i certyfikatem „Tuned by Devialet” to jedne z najlepszych wbudowanych głośników, jakie można znaleźć w telewizorze tej klasy. Obsługa Dolby Atmos zapewnia efekt przestrzenny, który przy typowym wieczorze filmowym spokojnie może zastąpić tańszego soundbara. Hisense chwali się współpracą z Devialetem – francuską firmą audio, uznaną za jedną z bardziej innowacyjnych w dziedzinie elektroniki premium.

Hisense UR9S

Dźwięk mogę określić mianami przestrzenny, dynamiczny i czytelny w dialogach. Subwoofer zapewnia bas, którego nie uświadczysz w większości telewizorów bez zewnętrznego wsparcia. To nie tak iż soundbar jest kompletnie zbędny – zewnętrzne audio w okolicach 1500 zł zapewni lepszy efekt niż głośniki dowolnego telewizora. Tym niemniej w wielu modelach, w tym tych droższych, kupno soundbara do filmów i gier jest w zasadzie obowiązkowe. Tu zdecydowanie nie.

Urzeka mnie szybkość i responsywność systemu VIDAA

Na rynku europejskim UR9S pracuje pod kontrolą systemu VIDAA w wersji U9.5. VIDAA to autorska platforma Hisense’a, nie jest licencjonowana od zewnętrznego dostawcy. VIDAA ma wyraźną zaletę: jest błyskawicznie szybki. Przełączanie aplikacji, uruchamianie Netfliksa czy zmiana wejścia odbywa się natychmiastowo – żaden system smart TV nie jest tak szybki i responsywny jak VIDAA.

Hisense UR9S

Biblioteka aplikacji jest również bardzo solidna. Netflix, YouTube, Disney+, Prime Video, Canal+, Player, Max, CDA.pl – warto sprawdzić przed zakupem telewizora dowolnego producenta czy oferuje wszystkie potrzebne aplikacje, braki zdarzają się na praktycznie wszystkich platformach. W przypadku VIDAA, choćby jeżeli jakieś się trafią, będą niszowe. Oferta usług streamingowych jest bardzo bogata, a do tego działa integracja z ekosystemem Smart Home (Google Home, Apple Home, Matter), podobnie jak sterowanie głosowe.

Dla kogo jest UR9S?

Hisense UR9S

UR9S ma jasno wyznaczony profil użytkownika i sprawdza się doskonale w konkretnych scenariuszach. Pierwszym jest jasny salon z dużymi oknami, gdzie OLED zawodzi z powodu refleksów i słabej widoczności w dzień. Jasność grubo ponad 3000 nitów (a momentami i 5000) i matowa powłoka antyrefleksyjna to argumenty bezdyskusyjne. Drugim scenariuszem jest gaming: trzy HDMI 2.1, 180 Hz natywnie, VRR i ALLM działają bez zastrzeżeń.

RGB MiniLED w UR9S to dowód, iż LCD jeszcze nie powiedziało ostatniego słowa. Hisense udowodnił, iż da się zbudować telewizor, który w jasnych warunkach jest argumentem trudnym do odparcia, choćby dla najlepszych OLED-ów. Jest to sprzęt, który naprawdę rzuca rękawicę najdroższej konkurencji i wygrywa bez wysiłku większość starć.

Hisense UR9S

To nie jest ekran, który prosi o przygaszenie światła. To ekran, który mówi: „włącz wszystko, co masz, i tak dam radę”. I to jest chyba najlepsze podsumowanie tego, co Hisense’owi udało się tutaj zrobić.

BuyboxFast
Idź do oryginalnego materiału