
W segmencie robotów sprzątających pułap poniżej tysiąca złotych zwykle oznaczał bolesne kompromisy: chaotyczną nawigację na zderzaku, brak stacji opróżniającej albo siłę ssania, która poddaje się na pierwszym lepszym dywanie.
TP-Link postanowił jednak mocno zamieszać na sklepowych półkach. Model Tapo RV30 Max Plus Gen 2 łączy nawigację dToF LiDAR, automatyczną stację z workiem i moc 13 000 Pa, a wyceniono go na zaledwie 799 zł.

Cięcie sierści i ponad dwukrotny skok mocy
Najbardziej odczuwalną zmianą względem pierwszej generacji jest radykalne podbicie parametrów roboczych. Poprzednik generował 5 300 Pa, natomiast w wersji Gen 2 silnik osiąga aż 13 000 Pa siły ssania z pięciostopniową regulacją.
Konstruktorzy dorzucili też rozwiązania znane dotąd ze znacznie droższych konstrukcji konkurencji:
- system aktywnego rozcinania włosów: specjalny mechanizm na szczotce głównej przecina nawiniętą sierść i długie włosy, redukując problem blokowania wałka,
- nawigacja dToF LiDAR: ulepszony sensor laserowy precyzyjniej mapuje pomieszczenia w ciemności i sprawniej omija przeszkody,
- obsługa wielu kondygnacji: pamięć urządzenia pozwala zapisać mapy czterech pięter, a czujnik na górze obudowy zapobiega klinowaniu się pod niskimi meblami.
Sprzęt zachowuje funkcję jednoczesnego mopowania (zbiornik na wodę mieści 300 ml i ma trzystopniowe dawkowanie), choć w tej cenie jest to wciąż klasyczna, dociskana szmatka, a nie wirujące czy podnoszone dyski mopujące.

Kompaktowa baza i wsparcie dla standardu Matter
Kluczowym elementem zestawu jest stacja dokująca, którą udało się wyraźnie zmniejszyć (mierzy 285 × 175 × 228 mm). Mimo kompaktowych gabarytów kryje w sobie układ odsysający o sile 17 000 Pa oraz jednorazowy worek o pojemności 3,3 litra. Według deklaracji producenta pozwala to zapomnieć o ręcznym wyrzucaniu brudu choćby na 90 dni.
W oprogramowaniu nie zabrakło ukłonu w stronę nowoczesnego smart home. Oprócz aplikacji Tapo (wirtualne ściany, strefy zakazane, harmonogramy) sprzęt wspiera standard Matter, co ułatwia bezpośrednią integrację z różnymi ekosystemami domowymi bez zamykania się w jednej marce.

Przy cenie ustalonej na 799 zł producent musiał jednak poszukać oszczędności. Trafiło na akumulator: ogniwo ma pojemność 2600 mAh, co przekłada się na maksymalnie 150 minut pracy w trybie cichym. W domach o większym metrażu robot będzie musiał w trakcie cyklu zjechać do bazy na doładowanie. Mimo to, za te pieniądze komplet z LiDAR-em, stacją i rozcinaniem włosów to wyjątkowo agresywna propozycja w segmencie budżetowym.
TP-Link Tapo T150 łączy radar mmWave z baterią
Jeśli artykuł Duża moc i stacja ze śmietnikiem w cenie budżetówki. TP-Link prezentuje Tapo RV30 Max Plus Gen 2 nie wygląda prawidłowo w Twoim czytniku RSS, to zobacz go na iMagazine.

4 godzin temu







