Harry Potter wraca jako serial. Jest pierwszy zwiastun i masa szczegółów

2 godzin temu

Zobaczyliśmy nie tylko większość nowej obsady w dobrze znanych rolach, ale również sam Hogwart. Co najważniejsze, premiera planowana jest na tegoroczne Boże Narodzenie.

HBO wreszcie pokazało pierwszy zwiastun serialowego Harry’ego Pottera, a wraz z nim ruszyła lawina pytań i porównań. Materiał trwa około dwóch minut, ale już teraz daje całkiem wyraźny obraz tego, jak będzie wyglądać nowa interpretacja jednej z najważniejszych marek popkultury ostatnich dekad. Twórcy nie próbują odcinać się od filmowego dziedzictwa za wszelką cenę, ale też nie zamierzają kopiować go klatka po klatce. To ma być pełnoprawny reboot, który wraca do książek J.K. Rowling i rozpisuje ich historię na kilka sezonów.

Co pokazuje pierwszy zwiastun?

Nowy materiał prowadzi widza od domu Dursleyów aż po sam Hogwart. Jest więc słynna komórka pod schodami, Harry w świecie mugoli i jego wujostwo. W krótkim fragmencie słychać także ciotkę Petunię, która przekonuje chłopca, iż nie ma w nim nic szczególnego, a chwilę później widzimy chłopca trzymającego list z informacją o przyjęciu Hogwartu. To bardzo czytelne otwarcie, które przypomina, jak mocno historia Pottera zaczyna się od samotności, wykluczenia i poczucia, iż nigdzie nie pasuje.

Później zwiastun przyspiesza i wrzuca Harry’ego w sam środek magicznej rzeczywistości. Widzimy Hagrida prowadzącego go przez Londyn w stronę King’s Cross, potem pojawia się pociąg do Hogwartu, a kamera wyłapuje najbardziej ikoniczne elementy tej opowieści. Blizna, okrągłe okulary i rude włosy Weasleyów za szybą wystarczą, by od razu uruchomić skojarzenia z pierwszą przygodą w świecie czarodziejów.

Kiedy akcja dociera do zamku, serial odsłania kolejne ważne postacie. Są pierwsze spojrzenia na Snape’a, Dumbledore’a i McGonagall, pojawia się Draco Malfoy, a także trio, bez którego ta historia nie miałaby racji bytu, czyli Ron i Hermiona. Twórcy najwyraźniej nie zamierzają oszczędzać na detalach, bo w zwiastunie mignęły też Tiara Przydziału i Ollivander. Dla fanów oznacza to jedno: serial chce od początku sprawiać wrażenie kompletnego, dopieszczonego świata, a nie produkcji odkrywającej karty dopiero z odcinka na odcinek.

Czy serial będzie wyglądał inaczej niż filmy?

Nowi aktorzy w roli Rona, Harry’ego i Hermiony.

Na pierwszy rzut oka odpowiedź brzmi: i tak, i nie. Wiele najważniejszych elementów zostało zachowanych w bardzo znajomej formie. Blizna Harry’ego, jego okulary, charakterystyczny wygląd listu z Hogwartu, a choćby część wizualnego języka związanego z pociągiem czy zamkiem, mocno przywołują skojarzenia z filmami Warner Bros. Nie wygląda więc na to, by twórcy chcieli zburzyć wszystko, co widzowie pokochali przez lata.

W zwiastunie można dostrzec sceny, które wydają się wręcz celowo zbudowane jako ukłon w stronę kinowych ekranizacji. Pierwsze spotkanie Harry’ego, Rona i Hermiony w pociągu, znajomy pokój wspólny Gryffindoru czy szklarnia od zielarstwa wyglądają tak, jakby miały dawać poczucie ciągłości. To ważne, bo przy tak ogromnej marce zbyt radykalne odcięcie się od wcześniejszych filmów mogłoby zostać odebrane jako niepotrzebna prowokacja.

Jednocześnie różnic nie brakuje. Zwiastun sugeruje nowe sceny, których wcześniej nie oglądaliśmy, m.in. Harry’ego w mugolskiej szkole przed wyjazdem do Hogwartu. Nowością ma być również sposób pokazania niektórych podróży. Hagrid prowadzący Harry’ego przez Londyn i metro to element, którego w filmach po prostu nie było.

Kiedy premiera i jaki jest plan na cały projekt?

John Lithgow jako Dumbledore.

Pierwszy sezon ma zadebiutować w okresie świąt Bożego Narodzenia 2026 na HBO Max. Plan zakłada ekranizację wszystkich siedmiu książek J.K. Rowling, po jednym sezonie na każdy tom. W sumie cały projekt ma rozciągnąć się na około dekadę. To bardzo długi okres, ale też logiczny, jeżeli celem jest wierniejsza adaptacja i spokojniejsze rozwinięcie wątków, na które filmy często nie miały czasu. Przy takim modelu serial może wreszcie dać więcej przestrzeni bohaterom pobocznym i szkolnym relacjom.

Skala przygotowań najlepiej pokazuje to, co dzieje się poza kadrem. Studio Warner Bros. w Leavesden dostało zgodę na stworzenie tymczasowej szkoły dla dziecięcej obsady. Chodzi o to, by młodzi aktorzy mogli kontynuować naukę podczas długiego okresu pracy na planie. Taki ruch dobitnie udowadnia, iż produkcja od początku była projektowana jako wieloletnia inwestycja, a nie krótki eksperyment bazujący wyłącznie na popularności marki.

Kto zagra w serialowym Harrym Potterze?

Harry w stroju do Quidditcha i z miotłą w dłoni.

Obsada nowego serialu to mieszanka młodych, w dużej mierze świeżych twarzy oraz bardzo głośnych nazwisk wśród dorosłych aktorów. HBO miało przeprowadzić gigantyczny casting, w którym udział wzięło ponad 30 tysięcy dzieci. Ostatecznie wybrano Dominica McLaughlina jako Harry’ego, Arabellę Stanton jako Hermionę oraz Alastaira Stouta jako Rona. Cała trójka nie należy do grona gwiazd, co może wyjść serialowi na dobre. Dzięki temu widzowie łatwiej zobaczą w nich bohaterów, a nie aktorów obciążonych wcześniejszymi rolami.

Wśród młodych członków obsady znaleźli się także Lox Pratt jako Draco Malfoy, Alessia Leoni jako Parvati Patil, Leo Earley jako Seamus Finnigan, Rory Wilmot jako Neville Longbottom oraz Amos Kitson w roli Dudleya Dursleya.

Janet McTeer jako profesor McGonagall.

Dorosła obsada wygląda już bardzo prestiżowo. John Lithgow ma zagrać Dumbledore’a, Janet McTeer wcieli się w Minervę McGonagall, Paapa Essiedu w Severusa Snape’a, a Nick Frost w Hagrida. Każde z tych nazwisk wywołuje osobne dyskusje, bo mówimy o postaciach, które dla wielu widzów są nierozerwalnie związane z aktorami z filmowej sagi.

Wciąż nie obsadzono jednak Voldemorta. Szef HBO Casey Bloys powiedział w rozmowie z Variety, iż decyzja jeszcze nie zapadła, a krążące w sieci plotki nie powinny być traktowane poważnie. W ostatnich miesiącach pojawiały się nazwiska Tildy Swinton i Cilliana Murphy’ego, ale na razie żadne z nich nie zostało potwierdzone. Murphy zdążył wręcz publicznie uciąć spekulacje i zaprzeczyć, iż miałby przejąć tę rolę.

Jaki udział w serialu ma J.K. Rowling?

Lox Pratt jako nowy Draco Malfoy.

J.K. Rowling pełni funkcję producentki wykonawczej, a HBO opisuje serial jako wierną adaptację jej książek. To ważna informacja, bo od początku było jasne, iż autorka nie zostanie odsunięta od projektu. Dla części fanów jest to gwarancja większej bliskości wobec literackiego oryginału, dla innych źródło kontrowersji związanych z jej publicznymi wypowiedziami na temat osób transpłciowych.

Ten temat zdążył już odbić się na obsadzie i promocji serialu. John Lithgow przyznał, iż z powodu krytyki niemal zrezygnował z roli Dumbledore’a, bo zdawał sobie sprawę, iż kwestia współpracy przy tym projekcie będzie wracać w niemal każdym wywiadzie. Nick Frost podkreślał z kolei, iż nie zgadza się z poglądami Rowling w tej sprawie. Zaznaczył jednak, iż jej stanowisko i jego własne po prostu się rozmijają.

Sytuacja jest tym bardziej złożona, iż Paapa Essiedu należał do grona setek aktorów podpisanych pod apelem w obronie społeczności trans w brytyjskiej branży rozrywkowej. Rowling odpowiedziała później, iż nie zamierza karać aktorów za poglądy odmienne od jej własnych i nie widzi powodu, by odbierać komuś pracę z tego powodu.

Czy Daniel Radcliffe pojawił się już na planie?

Nick Frost w roli Hagrida.

Na razie nic na to nie wskazuje, choć przy świecie Harry’ego Pottera zawsze można zażartować, iż mógł użyć peleryny niewidki. Wiadomo natomiast, iż Daniel Radcliffe skontaktował się z nowym odtwórcą głównej roli. Aktor ujawnił, iż napisał list do Dominica McLaughlina po jego castingu, a młody aktor odpowiedział mu bardzo ciepłą wiadomością.

Radcliffe mówił później, iż nie chce być dla nowej obsady niepotrzebną presją, ale jednocześnie bardzo zależało mu na tym, by przekazać wsparcie. Podkreślał, iż ma nadzieję, iż dzieci pracujące przy nowym serialu będą bawić się jeszcze lepiej niż on sam przy filmach, choć swoje doświadczenia wspomina bardzo dobrze. W jego wypowiedziach mocno wybrzmiewało zresztą jedno uczucie: niedowierzanie, iż nowi odtwórcy głównych ról są dziś dokładnie w tym wieku, w którym on sam zaczynał swoją przygodę z Potterem.

Podobny gest wykonał Rupert Grint, który napisał do Alastaira Stouta, czyli nowego Rona. Jak sam mówił, był to symboliczny moment przekazania pałeczki. Życzył młodszemu koledze powodzenia i dużo euforii z wejścia do tego uniwersum. Dodał też, iż widzi między nimi pewne „rodzinne podobieństwo”, co tylko podkręciło nostalgię wśród fanów oryginalnej sagi.

Zapowiada się wielki powrót, ale pod ogromną presją

Kultowy pociąg wjeżdżający na stację w Hogsmeade.

Po pierwszym zwiastunie widać, iż HBO nie chce robić serialu, który przejdzie bez echa. To ma być jedna z największych telewizyjnych premier najbliższych lat, projekt budowany na dekadę i oparty na marce, która dla kilku pokoleń widzów pozostaje czymś znacznie więcej niż tylko serią książek i filmów. Właśnie dlatego każda decyzja dotycząca obsady, każdy element scenografii i każdy detal kostiumu są oglądane pod lupą.

Nowy Harry Potter stoi więc przed bardzo trudnym zadaniem. Musi jednocześnie uszanować pamięć o filmach, przekonać fanów książek, obronić się jako samodzielny serial i jeszcze unieść ciężar wszystkich sporów, które od lat narosły wokół marki. Po zwiastunie można jednak odnieść wrażenie, iż HBO doskonale wie, po jak cienkim lodzie się porusza.

Idź do oryginalnego materiału