„Hit” z Action za grosze, którego nie poleciłbym choćby wrogowi. Nie daj się skusić

konto.spidersweb.pl 4 godzin temu

Kamera z Action za 87 zł obiecuje jakość Full HD i głowicę w stylu DJI. Sprawdziłem, jak budżetowy sprzęt wypada podczas codziennego nagrywania wideo.

Action Vlog Camera kosztuje 87 zł i już na pudełku próbuje wyglądać jak tani odpowiednik DJI Osmo Pocket. Producent obiecuje rozdzielczość Full HD i aż 240 minut nagrywania oraz obrotową głowicę.

Zestaw tych cudownych parametrów brzmi nieźle na papierze, dopóki nie włączymy kamery i nie zobaczymy pierwszego zarejestrowanego materiału.

Dzienne światło i ból po zmroku

Na zewnątrz, w mocnym świetle, obraz pozostaje akceptowalny, ale mówiąc wprost: to jest dosłownie jakość ziemniaka. Jest źle, fatalnie i ogólnie jest tragedia.

Da się rozpoznać twarz, tło i ogólny przebieg wydarzeń w kadrze, ale to tyle. Znacznie gorzej wypadają szczegóły, zakres tonalny i kolory, które nie zawsze przypominają rzeczywistość.

Nawet w dobrych warunkach jakość pozostaje najwyżej średnia. Obraz jest miękki, jasne fragmenty łatwo się przepalają, a ciemniejsze partie kadru tracą detale.

Wygenerowany plik może mieć rozdzielczość Full HD… w liczbach, ale nie oznacza to, iż kamera faktycznie rejestruje obraz z poziomem szczegółów, którego oczekujemy od standardu 1080p.

Po zmroku robi się znacznie gorzej. Szum zaczyna dominować nad całym kadrem, szczegóły znikają, a kolory zamieniają się w przypadkowe plamy. Deklarowany na pudełku tryb nocny nie ratuje sytuacji. o ile planujecie nagrywać wieczorem, w mieszkaniu albo słabo oświetlonym pomieszczeniu, efekty mogą być zwyczajnie straszne.

Ale czy ta kamera w ogóle nagrywa? Nagrywa. Robi to, co miała robić? Tak. Czy robi to w dobrej jakości? Zdecydowanie nie.

Toporne menu i obrotowa głowica bez gimbala

Obsługa urządzenia również nie pomaga. Menu wygląda jak oprogramowanie z tanich kamer sprzed kilkuset lat, a jego układ to żart.

Przyciski są lekkie, plastikowe i nie dają wrażenia, iż mamy do czynienia ze sprzętem przygotowanym do regularnego nagrywania. Bardziej zabawką sprzed 20 lat z popularnego „chińczyka”.

Obrotowa głowica może sugerować obecność gimbala, ale nie ma tutaj żadnej aktywnej stabilizacji. Kamerę obracamy w jedną stronę dzięki przycisków rodem z sowieckich aut i na tym kończy się jej funkcjonalność. Nie dostajemy śledzenia twarzy, automatycznego ruchu ani skutecznego tłumienia drgań.

Luźno licząc, za 25-krotność ceny dostaniecie milion razy lepszy sprzęt. Opłaca się?

Podczas chodzenia każde poruszenie dłoni i krok pozostają widoczne na filmie. Jak to ładnie określiła jedna z osób w redakcji: kamera na patyku.

Akceptowalny mikrofon i lepsze alternatywy

Na plus (?) port USB-C do ładowania i slot na kartę microSD.

Wbudowany mikrofon jest akceptowalny (w porównaniu do obrazu) i adekwatnie tyle mogę o nim napisać. Dźwięk nie rekompensuje jednak słabego obrazu. W montażu można wprawdzie poprawić kolory albo kontrast, ale utraconych szczegółów i mocnych szumów nie da się odzyskać.

Nie wiem, dla kogo powstała Action Vlog Camera. Dla początkującego twórcy będzie zbyt słaba, dla dziecka może okazać się frustrująca, a jako kamera na wyjazdy przegrywa choćby ze starszym telefonem.

Zamiast wydawać na nią 87 zł, lepiej poszukać używanej, starszej kamery sportowej z drugiej ręki. choćby kilkuletni model zapewni lepszy obraz, stabilizację i większą szansę, iż nagrany materiał będzie nadawał się do czegokolwiek.

Podsumowanie? Bierz nogi za pas

Action Vlog Camera za 87 zł to totalny niewypał i gwarancja rozczarowania. Obietnice o Full HD i nagrywaniu w nocy można włożyć między bajki – w rzeczywistości dostajemy tragiczny obraz w jakości ziemniaka, pełen szumów i pozbawiony ostrości. Głowica kręci się bez sensu bez żadnej stabilizacji, a plastikowe menu trąci myszką na kilometr.

Sarkastyczne pytania nasuwają się same. Czy to w ogóle nagrywa? Nagrywa. Robi to, co miała robić? Robi. W dobrej jakości? Absolutnie nie!

Ostateczny werdykt? Omijajcie ten sprzęt szerokim łukiem i nie dajcie się nabrać. Lepiej kupić cokolwiek używanego z drugiej ręki – oszczędzicie sobie nerwów i nie zmarnujecie pieniędzy.

Za 150 zł dorwiecie np. Yi 4K, czyli BARDZO starą kamerkę sportową od Xiaomi. Ale nagrywa 4K? Tak. I to w akceptowalnej jakości.

Idź do oryginalnego materiału