Mroczne wizje, apokaliptyczne krajobrazy i… mały, biały komputer Apple. Choć Zdzisława Beksińskiego kojarzymy głównie z monumentalnymi obrazami, jeden z najważniejszych przedmiotów w jego pracowni wcale nie służył do malowania. Przynajmniej nie na początku. Już 26 lutego w warszawskim domu aukcyjnym DESA Unicum pod młotek trafi Macintosh Classic, który artysta pieszczotliwie nazywał „lodówką”.
Macintosh Classic zamiast maszyny do pisania
Historia zakupu tego urządzenia jest zaskakująco przyziemna. Beksiński nie kupił go z miłości do nowinek technologicznych. Powód był znacznie prostszy: jego syn, Tomasz, ciągle psuł swoją maszynę do pisania marki Łucznik. Kiedy sprzęt Tomka odmawiał posłuszeństwa, pożyczał on maszynę od ojca, co paraliżowało pracę malarza.
Pierwszy komputer Zdzisława Beksińskiego. Apple Macintosh Classic / Źródło: DESA UnicumZdzisław, chcąc odzyskać spokój i własne narzędzie pracy, postanowił zainwestować w komputer. Wybór padł na Apple Macintosh Classic (model M0420) z jednego konkretnego powodu. Chodzi o układ klawiatury, który był niemal identyczny jak w starym Łuczniku. To pozwoliło artyście przesiąść się na nową technologię bez konieczności zmiany wieloletnich przyzwyczajeń.
Przez pierwsze pięć lat (1992–1997) komputer służył Beksińskiemu wyłącznie jako luksusowy edytor tekstu. Z czasem jednak „lodówka” stała się dla niego bramą do zupełnie nowego świata. To właśnie na tym sprzęcie artysta zaczął stawiać pierwsze kroki w grafice komputerowej i cyfrowej obróbce zdjęć.
Apple Macintosh Classic, tył obudowy / Źrodło: DESA UnicumDla kolekcjonerów to przedmiot symboliczny – cichy świadek momentu, w którym analogowy świat mistrza zaczął przenikać się z erą cyfrową.
Cena pamiątki po mistrzu
Komputer o numerze seryjnym CK2260PFD15 przetrwał do dziś w niemal nienaruszonym stanie, zachowując w komplecie nie tylko jednostkę centralną, ale i oryginalną klawiaturę oraz mysz.
Choć sam model Macintosh Classic jest dziś łakomym kąskiem dla fanów technologii retro, ten konkretny egzemplarz to przede wszystkim unikatowa relikwia po jednym z najwybitniejszych polskich artystów współczesnych.
Licytacja w warszawskim domu aukcyjnym DESA Unicum rozpocznie się od kwoty 6 000 złotych, jednak eksperci przewidują, iż walka o ten artefakt będzie znacznie bardziej zacięta. Według szacunków, ostateczna cena może zatrzymać się w przedziale od 10 000 do choćby 15 000 złotych.
Całe wydarzenie zaplanowano na 26 lutego 2026 roku o godzinie 19:00, a kolekcjonerzy z całego kraju już teraz przygotowują się do walki o „lodówkę”, która na zawsze zmieniła warsztat pracy Beksińskiego.
Jeśli szukacie do swojej kolekcji retro czegoś z prawdziwą historią i po cichu wzdychacie do obrazów Beksińskiego, to obok tego peceta nie możecie przejść obojętnie.
Źródło: DESA Unicum / Zdj. otwierające: DESA Unicum

3 godzin temu







