
Smartfony w 2026 r. zanotują największy spadek dostaw w historii rynku. Według IDC podaż urządzeń na rynek skurczy się o rekordowe 12,9 proc., a najmocniej ucierpi segment budżetowy.
Właśnie kończy się czwarty miesiąc kryzysu dostępności i cen pamięci RAM, a już wiadomo jak się on zakończy. Jak stwierdzają analitycy IDC, 2026 rok przyniesie największy spadek w historii rynku telefonów – podaż nowych telefonów na rynek w skali globalnej ma skurczyć się o 12,9 proc. rok do roku, do zaledwie 1,1 mld sztuk.
To oznacza powrót do poziomów nienotowanych od ponad dekady i gwałtowną rewizję wcześniejszych prognoz. Jeszcze w listopadzie IDC spodziewało się znacznie łagodniejszego tąpnięcia. Dziś mówi wprost o „kryzysie jakiego jeszcze nie było”.
AI zjada RAM. Rynek telefonów przygotowuje się na największy spadek w swojej 20-letniej historii
Z danych IDC Worldwide Quarterly Mobile Phone Tracker wynika, iż rynek cofnie się z około 1,26 mld urządzeń w 2025 r. do 1,1 mld w 2026 r. Skala – 12,9 proc. – czyni ten rok najgorszym w historii nowoczesnego rynku telefonów.
Prognoza dla światowego rynku telefonów na najbliższe 5 lat. Dostawy (w milionach) (żółty kolor) i roczna stopa wzrostu (granatowa linia)Według Francisco Jeronimo, wiceprezesa IDC ds. urządzeń konsumenckich, nie jest to chwilowe zaciśnięcie pasa, ale wstrząs o charakterze strukturalnym. Źródłem problemu jest globalny niedobór pamięci DRAM i NAND, które podrożały i stały się trudno dostępne w wyniku boomu na infrastrukturę AI. Producenci centrów danych i systemów sztucznej inteligencji wysysają z rynku zaawansowane moduły pamięci, pozostawiając branżę konsumencką w defensywie.
Jak pisze Bloomberg, Cristiano Amon, prezes Qualcommu, podczas telekonferencji z akcjonariuszami przyznał wprost, iż problemem nie jest wyłącznie cena, ale dostępność. To właśnie podaż pamięci – a nie popyt na telefony – może w najbliższych kwartałach wyznaczać realną wielkość całego rynku.
Największy problem mają producenci tanich telefonów z Androidem. W ich konstrukcjach pamięć odpowiada za większą część kosztów materiałowych niż w modelach premium. Rosnące ceny komponentów uderzają więc bezpośrednio w marże. IDC prognozuje, iż dostawcy operujący w segmencie budżetowym będą zmuszeni podnosić ceny lub wycofywać najmniej rentowne modele. W praktyce oznacza to przyspieszoną konsolidację rynku. Mniejsi gracze mogą zniknąć, a udział w rynku przejmą najwięksi.
W relatywnie lepszej pozycji znajdują się Apple i Samsung, których oferta jest silnie przesunięta w stronę droższych urządzeń. W warunkach kurczącej się konkurencji i presji kosztowej mogą nie tylko przetrwać kryzys, ale także zwiększyć udziały.
Średnia cena sprzedaży telefona (ASP) ma w 2026 r. wzrosnąć o 14 proc., do rekordowych 523 dolarów. choćby jeżeli ceny pamięci ustabilizują się w połowie 2027 r., powrót do poziomów z 2025 r. jest mało prawdopodobny.
Spadki na rynku telefonów nie rozłożą się równomiernie. Najsilniejsze tąpnięcie ma dotknąć regiony z dużym udziałem telefonów budżetowych. Bliski Wschód i Afryka mogą zanotować spadek dostaw o 20,6 proc. rok do roku. Chiny mają skurczyć się o 10,5 proc., a region Azji i Pacyfiku (z wyłączeniem Japonii i Chin) o 13,1 proc.
IDC zakłada, iż stabilizacja podaży pamięci nastąpi najwcześniej w połowie 2027 r. Wtedy rynek ma urosnąć o skromne 2 proc., a w 2028 r. przyspieszyć do 5,2 proc. rocznie. Będzie to jednak odbicie z niższego punktu początkowego i przy zupełnie innej strukturze cenowej.
A to wszystko stanowi jedynie ułamek całej układanki kryzysu dostępności pamięci RAM. Do szlochających osób, które myślały iż na nowy rok zbudują sobie komputer doszło także HP, które co trzeci dolar wydaje na RAM oraz Valve, które obecnie nie może ogłosić cennika Steam Machine. Jest także Lenovo, które przez łzy ponagla klientów B2B do jak najszybszego składania zamówień by uniknąć podwyżek cen. A przypominam: zostało nam jeszcze 10 miesięcy 2026 roku do przeżycia.
Więcej na temat RAMagedonu:







