Korea Północna znowu odpala rakiety. Napięcie narasta

konto.spidersweb.pl 2 godzin temu

Pjongjang przeprowadził kolejną próbę rakietową zaledwie 8 dni po poprzedniej. Tym razem pociski wystartowały z rejonu Wonsan.

Korea Północna nie poprzestała na jednym strzale. W niedzielę 20 września z rejonu Wonsan wystartowały 2 rakiety balistyczne krótkiego zasięgu. Pierwszą wykryto około godz. 15:00 czasu lokalnego, drugą niecałe 3 godziny później. Poleciały w stronę Morza Japońskiego.

To kolejna próba po zaledwie 8 dniach. 12 września Pjongjang odpalił kilka pocisków, które według południowokoreańskiego wojska przeleciały około 250 km. Później Korea Północna ujawniła, iż nie był to odosobniony test, ale element znacznie większych ćwiczeń z użyciem rakiet balistycznych, pocisków manewrujących, artylerii i dronów.

Najpierw 450 km, potem ponad 600 km

Pierwszą niedzielną rakietę wykryto około godz. 15:00 czasu koreańskiego. Została odpalona z okolic Wonsan, dużego miasta portowego na wschodnim wybrzeżu Korei Północnej. Według Kolegium Połączonych Szefów Sztabów Korei Południowej pocisk przeleciał około 450 km i spadł do morza. Na tym jednak się nie skończyło.

Około godz. 17:50 z tego samego rejonu wystartowała druga rakieta. Tym razem pokonała ponad 600 km. Południowokoreańskie wojsko zaklasyfikowało oba obiekty jako pociski balistyczne krótkiego zasięgu, ale dokładne typy broni pozostają na razie przedmiotem analizy. Japonia informowała po pierwszym starcie, iż pocisk spadł poza jej wyłączną strefą ekonomiczną. Nie odnotowano szkód w samolotach ani jednostkach pływających. Seul przekazał również, iż informacje o startach były od początku wymieniane pomiędzy służbami Korei Południowej, Stanów Zjednoczonych i Japonii.

Odstęp od poprzedniej próby jest wyjątkowo krótki. 12 września Korea Południowa wykryła serię pocisków balistycznych krótkiego zasięgu, również wystrzelonych z rejonu Wonsan. Przeleciały około 250 km. Początkowo wiadomo było jedynie, iż było ich kilka. Dwa dni później północnokoreańskie media pokazały jednak znacznie większy obraz całej operacji.

Były to wspólne ćwiczenia jednostek rakietowych i artyleryjskich. Użyto podczas nich kilku różnych rodzajów uzbrojenia: dronów uderzeniowych, taktycznych pocisków manewrujących, ciężkich wieloprowadnicowych wyrzutni rakietowych oraz taktycznych rakiet balistycznych.

Południowokoreańskie źródła oceniały, iż wśród wykorzystanego uzbrojenia mogły znajdować się pociski rodziny Hwasong-11. To właśnie ta rodzina jest jednym z najważniejszych elementów północnokoreańskiego arsenału krótkiego zasięgu.

Jak już wcześniej pisaliśmy, Korea Południowa rozwija system L-SAM m.in. z myślą o zwalczaniu takich pocisków jak północnokoreańskie Hwasong-11. Broń tego typu jest szczególnie trudnym celem, bo leci szybko, a od startu do uderzenia mogą minąć zaledwie minuty.

Ostatnia próba też była odpowiedzią na ćwiczenia

W przypadku startów z 12 września kontekst był raczej czytelny, bo dzień wcześniej Korea Południowa, USA i Japonia zakończyły 5-dniowe ćwiczenia Freedom Edge. Pjongjang ostro je krytykował, przedstawiając jako przygotowania do działań wojennych przeciwko Korei Północnej. Minister obrony Korei Północnej zapowiadał wówczas odpowiedź na manewry. Dzień po ich zakończeniu poleciały rakiety.

Przed najnowszą próbą retoryka ponownie się zaostrzyła. Kim Jo Dzong, wpływowa siostra Kim Dzong Una, 18 września skrytykowała kolejne amerykańskie ćwiczenia morskie Pacific Vanguard, organizowane w rejonie Guam z udziałem kilku państw regionu. Zapowiedziała, iż w przypadku zagrożenia bezpieczeństwa Korei Północnej jej siły zbrojne wykorzystają dostępne środki i iż Pjongjang nie zamierza rezygnować ze wzmacniania odstraszania nuklearnego. Nie ma jednak na razie oficjalnego komunikatu Korei Północnej, który wiązałby niedzielne starty bezpośrednio z tymi słowami.

Próby realizowane są również w środku kolejnego sporu dotyczącego północnokoreańskiego programu nuklearnego. Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej przyjęła 17 września rezolucję wzywającą Koreę Północną do zaprzestania działalności związanej z bronią jądrową. Odpowiedź Pjongjangu była jednoznaczna. Północnokoreańskie MSZ stwierdziło, iż status państwa posiadającego broń jądrową został zapisany w krajowym prawie i jest nieodwracalny. Władze zapowiedziały dalszą rozbudowę własnego potencjału odstraszania.

To niezwykle istotny kontekst dla kolejnych prób rakietowych. Pocisk i głowica są osobnymi elementami systemu uzbrojenia, ale rozwijanie rakiet balistycznych jest jednym z filarów północnokoreańskiej strategii nuklearnej.

Na początku 2026 r. Korea Północna w ciągu jednego dnia testowała zarówno pociski balistyczne, jak i broń określaną przez Pjongjang jako hipersoniczna. Tegoroczny kalendarz pokazuje więc nie pojedyncze demonstracje, ale regularne sprawdzanie kolejnych elementów arsenału.

Za kilka dni Trump spotka się z Xi

Niedzielne odpalenia mają też bardzo interesujący moment, bo 24 września Donald Trump ma spotkać się w Waszyngtonie z Xi Jinpingiem. Korea Północna nie jest głównym tematem amerykańsko-chińskich rozmów, ale kwestia bezpieczeństwa Półwyspu Koreańskiego regularnie pojawia się w relacjach Waszyngtonu i Pekinu. Chiny pozostają najważniejszym partnerem gospodarczym Korei Północnej i państwem mającym największe możliwości oddziaływania na Pjongjang, choć zakres tego wpływu jest przedmiotem sporów.

Południowokoreańska agencja Yonhap ocenia, iż termin odpaleń może być sygnałem przed spotkaniem amerykańskiego i chińskiego przywódcy. Na razie pewne są dwie rakiety, około 3 godziny odstępu, 450 km w przypadku pierwszej i ponad 600 km w przypadku drugiej i przede wszystkim tylko 8 dni od poprzedniej serii startów. Korea Północna znów więc pokazuje, iż jej program rakietowy nie zwalnia, choćby gdy wokół Półwyspu realizowane są próby ponownego uruchomienia rozmów politycznych.

*Grafika wprowadzająca wygenerowana przez AI

Idź do oryginalnego materiału