
Lasy są dowodem na to, iż system kaucyjny jest skuteczny, a przy okazji pokazują, czego jeszcze w przepisach brakuje. Ale o tym przypomina prawie każdy spacer, choćby po ulicach miasta.
System kaucyjny dalej jest źródłem wielu głośnych dyskusji. Tymczasem Stowarzyszenie Ekologiczne Eko-Unia zachęca, aby spojrzeć na sprawę nieco szerzej, obejmując wzrokiem nie tylko własne mieszkania, gdzie przechowywane są puszki i butelki, czy okolice butelkomatów, gdzie tworzą się kolejki. Powinniśmy zerknąć w stronę lasów.
A żeby nie sugerować się wyłącznie własnymi obserwacjami, o śmieci w lasach zapytano Lasy Państwowe.
– Zarówno zmiany przepisów, jak i rosnąca świadomość społeczeństwa w tym zakresie być może z czasem przyniesie widoczny efekt w postaci mniejszej ilości odpadów spotykanych na łonie przyrody – przyznaje Regina Klimaszewska, rzeczniczka prasowa Lasów Państwowych.
Pierwsze jaskółki niosą ze sobą optymistyczną nowinę. Ze statystyk Lasów Państwowych wynika, iż przez pierwsze pół roku 2026 z lasów zarządzanych przez PGL LP zebrano 28,2 tys. m3 śmieci, co stanowiło wydatek 12,2 mln zł. Tymczasem w analogicznym okresie 2025 r. zebrano 33,4 tys. m3, a w roku 2024 – 34,6 tys. m3.
– Przez cały rok 2025 zebrano z polskich lasów odpady o objętości 74,7 tys. m3, co było wydatkiem w wysokości ponad 30 mln zł. Objętość tą można porównać do 833 wypełnionych śmieciami tirów, a koszt do zakupu 44 w pełni wyposażonych karetek pogotowia ratunkowego – wylicza rzeczniczka Lasów Państwowych.
Przedstawicielka Lasów Państwowych dodaje, iż plastikowe butelki czy puszki zawsze stanowiły duży udział wśród śmieci. A skoro teraz liczba zebranych odpadów jest mniejsza, to pierwszy wniosek nasuwa się sam: system kaucyjny dokłada do tego swoją pozytywną cegiełkę.
Wprawdzie Lasy Państwowe podkreślają, iż pierwsze sześć miesięcy 2026 r. to jeszcze skromna próba i nie ma co ferować ostatecznych wyroków, ale jest to interesujący punkt zaczepienia. Tym bardziej iż różnice widziały też liczne organizacje zajmujące się sprzątaniem środowiska. Ich zdaniem plastikowych butelek i puszek od czasu rozkręcenia się systemu kaucyjnego jest zwyczajnie mniej.
– System kaucyjny zdał egzamin – widać to w lasach, nad morzem i na szlakach. Ale jego największą słabością pozostaje wciąż szkło jednorazowe – zauważa natomiast Paweł Pomian, wiceprezes Stowarzyszenia Ekologicznego EKO-UNIA.
To butelki szklane dominują dziś wśród porzucanych opakowań, bo jako jedyne nie zostało objęte tym samym mechanizmem, który ograniczył zaśmiecanie plastikiem i puszkami. Rozszerzenie systemu o szkło jednorazowe jest koniecznym dokończeniem reformy. Tam, gdzie pojawiła się kaucja, opakowania przestały być „śmieciami”, stały się wartościowym odpadem, wartościowym surowcem i przestały zalegać w środowisku. Tam, gdzie jej nie ma, jedyną wartością pozostaje koszt ich sprzątania, który ponosimy wszyscy. Dlatego każda kolejna zwłoka z objęciem szkła jednorazowego systemem kaucyjnym oznacza kolejne miliony złotych wydawane na sprzątanie i kolejne tysiące potłuczonych butelek pozostawionych w przyrodzie – argumentuje.
W rozmowie ze stowarzyszeniem Hubert Pietrzak z Częstochowskiego Alarmu Smogowego, społecznik, inicjator akcji sprzątania #JurabezPlastiku, zgadza się, iż „dopóki szkło jednorazowe nie wejdzie do systemu, w naszej okolicy kilka się zmieni”.
– Wędrując Jurą Krakowsko-Częstochowską, Kotliną Kłodzką, czy spacerując brzegami naszych jezior, trudno nie natknąć się na potłuczone szkło. Ono jest dosłownie wszędzie i stwarza realne zagrożenie, szczególnie dla dzieci i zwierząt, które łatwo mogą się skaleczyć – podkreśla.
Co na to rząd? Też ma dość jednorazowego szkła
Deklaracji było i to sporo. Do konkretów ma dojść po wakacjach. Czy będzie to ostatnie takie lato, kiedy będziemy narzekać na walające się szkło i butelki? Mamy dowód w postaci plastikowych butelek i puszek, iż problem da się wyeliminować. Potrzebna jest jedynie wola i chęć.
















