
Miał być początkiem zupełnie nowej ery w historii Apple, a dla wielu stał się najdroższym kurzącym się gadżetem w domu.
Dziennikarze i analitycy coraz głośniej punktują, iż problemy gogli Vision Pro to nie tylko kwestia ciężaru czy ceny, ale przede wszystkim braku decyzyjności na najwyższym szczeblu korporacji. Szansą na nowe otwarcie ma być John Ternus, który już jesienią przejmie stery w Cupertino.
Od rynkowego debiutu nowej kategorii urządzeń Apple minęło już trochę czasu. Chociaż doczekaliśmy się choćby sprzętowego odświeżenia (model z układem M5 zadebiutował około pół roku temu), urządzenie wciąż sprawia wrażenie produktu niedokończonego, do którego sama firma nie jest do końca przekonana.
Obecna generacja Vision Pro cierpi na syndrom bycia sprzętem do wszystkiego, czyli de facto do niczego. Funkcja Mac Virtual Display zachwyca technologicznie, ale fizyczny ciężar gogli wyklucza komfortową, wielogodzinną pracę. Oglądanie filmów to zupełnie nowa jakość, ale wciąż brakuje natywnych aplikacji od kluczowych platform streamingowych, a Apple nie kwapi się, by dodatkowo motywować deweloperów. Wielozadaniowość imponuje, jednak dyktowanie i wprowadzanie tekstu pozostawiają wiele do życzenia.
Brak twardej ręki Tima Cooka
Jak zauważa Michael Burkhardt na łamach serwisu 9to5Mac, za tymi wszystkimi kompromisami stoi prawdopodobnie specyficzny styl zarządzania ustępującego CEO. Choć Tim Cook od lat gorąco wierzył w rozszerzoną rzeczywistość, rzadko podejmował jednoznaczne, autorytarne decyzje produktowe, opierając się raczej na konsensusie wśród najbliższych współpracowników.
Biorąc pod uwagę, iż wielu dyrektorów w Apple od początku podchodziło wysoce sceptycznie do koncepcji ciężkiego hełmu za 3500 dolarów, finalny produkt trafił na rynek z ogromnym bagażem niepewności i brakiem klarownej ścieżki rozwoju.
Nadzieja w nowym otwarciu
Kluczowa dla losów platformy może okazać się zaplanowana na wrzesień zmiana warty, kiedy to stanowisko dyrektora generalnego oficjalnie obejmie John Ternus. Co ciekawe, z nieoficjalnych doniesień wynika, iż początkowo należał on do obozu głównych przeciwników koncepcji Vision Pro. w tej chwili jednak nowy lider wypowiada się o platformie w tonie umiarkowanego optymizmu, podkreślając, iż projekt znajduje się dopiero we „wczesnych rundach” rozwoju i ma przed sobą ogromne pole do wzrostu. Sceptycyzm Ternusa na wczesnym etapie nie musi być wadą – może oznaczać, iż potrafi on trzeźwo ocenić bolączki sprzętu i wyznaczyć mu wreszcie konkretny, pragmatyczny kierunek.
Niestety, na radykalne zmiany trzeba będzie jeszcze poczekać. Prace nad kolejnymi dużymi aktualizacjami systemu visionOS są już na zaawansowanym etapie, a z branży płyną niepokojące sygnały o rzekomym zamrożeniu prac nad tańszą i lżejszą wersją urządzenia (nieoficjalnie określaną jako Vision Air).
Jeśli pod wodzą Ternusa gogle z nadgryzionym jabłkiem mają doczekać się prawdziwego, konsumenckiego renesansu, realnie mówimy tu o perspektywie 2028 roku. Do tego czasu spatial computing pozostanie fascynującym, ale niezwykle drogim eksperymentem, czekającym na lidera z twardą wizją.
Twórca Vision Pro rozważa odejście. Przetasowania na szczytach władzy w Apple
Jeśli artykuł Kryzys tożsamości Apple Vision Pro. Czy zmiana na fotelu CEO uratuje projekt? nie wygląda prawidłowo w Twoim czytniku RSS, to zobacz go na iMagazine.

6 godzin temu






