Maszyna tworzy 1000 litrów wody z niczego. To owoc nowej dziedziny chemii

konto.spidersweb.pl 4 godzin temu

Ten wynalazek może wydobyć 1000 litrów czystej wody dziennie z powietrza pustynnego. Jego autor to laureat Nagrody Nobla z ubiegłego roku.

Pustynia zwykle kojarzy się z bezkresnym piaskiem, żarem lejącym się z nieba i brakiem wody. Najnowszy wynalazek noblisty Omara Yaghiego pokazuje, iż choćby w tak nieprzyjaznym środowisku można „wycisnąć” z powietrza całkiem pokaźne ilości czystej, zdatnej do picia wody. Według twórcy – choćby do 1000 litrów dziennie. Prototyp już działa i jest oparty na bardzo konkretnej, wieloletniej pracy naukowej.

Jak działa maszyna, która robi wodę z powietrza

Omar Yaghi i odzyskana z pustyni woda

Sercem urządzenia są metal-organiczne struktury MOF (Metal-Organic Frameworks) – materiały, które Yaghi zaczął rozwijać lata temu, tworząc wręcz przy tym nową dziedzinę chemii: chemię retikularną. MOF-y to coś w rodzaju supergąbek o gigantycznej powierzchni wewnętrznej. Kilka gramów takiego materiału ma porowatość porównywalną z… wnętrzem stadionu piłkarskiego. Dzięki temu potrafią wyłapywać cząsteczki wody choćby wtedy, gdy wilgotność powietrza spada poniżej 20 procent – czyli w warunkach, w których klasyczne generatory wody z powietrza po prostu przestają działać.

Proces jest zaskakująco prosty: powietrze przepływa przez MOF-y, te zatrzymują cząsteczki wody, a następnie – pod wpływem ciepła, najczęściej po prostu słonecznego – uwalniają je jako parę. Para trafia do kondensatora, gdzie zamienia się w wodę pitną. Bez sprężarek, bez energożernych układów chłodzenia, bez podłączenia do sieci. To urządzenie działa off‑grid, korzystając z energii, którą ma pod ręką – czyli z promieniowania słonecznego lub niskotemperaturowego ciepła.

Yaghi nie ukrywa, iż jego celem nie jest stworzenie gadżetu dla survivalowców, ale rozwiązanie realnego, globalnego problemu. Według ONZ świat wchodzi w erę „globalnego bankructwa wodnego”, a ponad 2 miliardy ludzi nie ma dostępu do bezpiecznej wody pitnej. W wielu regionach – od Karaibów po Bliski Wschód – infrastruktura wodna jest krucha, a huragany czy susze potrafią odciąć całe społeczności od źródeł wody na wiele dni.

Zminiaturyzowana testowa wersja urządzenia Acoto

Dlatego urządzenie Yaghiego ma wielkość kontenera, jakie widuje się na placach budowy czy na naczepach ciężarówek i jest projektowane tak, by można je było gwałtownie dostarczyć w miejsce katastrofy lub do odległej wioski. W teorii jedna taka jednostka mogłaby zapewnić wodę dla małej społeczności – bez konieczności budowania rurociągów, bez prądu, bez paliwa.

Testy przeprowadzono w ekstremalnych warunkach

Prototypy nie stoją już tylko w laboratoriach. Jedno z urządzeń testowano w Mojave, jednym z najsuchszych miejsc w Ameryce Północnej, gdzie wilgotność potrafi spaść choćby do 10 procent. Maszyna pracowała tam przez trzy dni i mimo tak trudnych warunków była w stanie zebrać mierzalne ilości wody.

Założona przez Yaghiego firma Atoco (sic!) zapowiada, iż pierwsze komercyjne jednostki mają pojawić się w najbliższych latach. jeżeli uda się utrzymać deklarowaną wydajność i koszty produkcji to może to być jedna z najważniejszych technologii humanitarnych dekady. Ale – jak to zwykle bywa – dopiero wdrożenie na większą skalę pokaże, czy system jest wystarczająco trwały, tani i łatwy w utrzymaniu, by faktycznie zmienić sytuację milionów ludzi.

BuyboxFast
Idź do oryginalnego materiału