
Tarcza Wschód, czyli program wzmacniania granicy z Białorusią i Rosją, wchodzi w najbardziej skomplikowany etap. Wojsko szuka dostawców milionów min, a do budowy umocnień może potrzebować także prywatnych działek.
Według informacji Dziennika Gazety Prawnej budowa Tarczy Wschód zbliża się do półmetka. Sztab Generalny Wojska Polskiego przekazał, iż do tej pory zabezpieczono ponad 61 km granicy państwowej.
Prace obejmowały przede wszystkim rozbudowę inżynieryjną oraz przygotowanie miejsc składowania materiałów. Cały program ma być realizowany do 2028 r. i obejmować nie tylko fizyczne przeszkody, ale również systemy rozpoznania, łączności oraz obrony przed dronami.
Polska buduje zaporę, która ma kupić czas
Najbardziej kontrowersyjnym i jednocześnie najbardziej skutecznym elementem programu są pola minowe. Jak informuje DGP, Agencja Uzbrojenia rozpoczęła konsultacje rynkowe, których celem jest sprawdzenie, które firmy byłyby w stanie wyprodukować wymagane ilości min.
Szczegółowe plany pozostają niejawne, ale z ujawnionych dokumentów ma wynikać, iż wojsko szukało przedsiębiorstw zdolnych do produkcji choćby 16,2 mln min przeciwpiechotnych.
Pola minowe są elementem systemu zapór. Ich zadaniem jest kanalizowanie ruchu przeciwnika, spowalnianie natarcia, wymuszanie objazdów, utrudnianie pracy saperów i zmuszanie wojsk przeciwnika do zatrzymania się w miejscach, które mogą być obserwowane i rażone przez artylerię, drony lub inne środki walki.
Dlatego miny nie są więc cudowną bronią, ale częścią większej układanki. Sama przeszkoda terenowa może zostać sforsowana. Sam sensor może wykryć ruch, ale go nie zatrzyma. Sam rów przeciwczołgowy może zostać zasypany. Dopiero połączenie wielu warstw sprawia, iż przeciwnik traci tempo, a tempo jest w nowoczesnej wojnie jednym z najcenniejszych zasobów.
Więcej na Spider’s Web:
Wojsko będzie potrzebowało więcej terenu
Najtrudniejszy etap może jednak wcale nie dotyczyć samej produkcji min, ale pozyskania gruntów. Do tej pory wojsko korzystało przede wszystkim z działek należących do Skarbu Państwa. To jednak już nie wystarczy.
Według DGP wojsko chce umacniać pas o szerokości 400 m wzdłuż granicy. Przy takiej skali nie da się uniknąć terenów prywatnych. Sztab Generalny Wojska Polskiego rozważa m.in. formułę pożyczenia kilkuletniego wybranych działek, choć na razie nie podaje szczegółów. To zapowiedź rozmów, które mogą być dla mieszkańców przygranicznych terenów równie ważne jak same kwestie militarne.
Niewątpliwie pojawią się pytania o odszkodowania, zakres ograniczeń, czas zajęcia gruntów, możliwość prowadzenia działalności rolniczej, dostęp do posesji i odpowiedzialność państwa za przywrócenie terenu do poprzedniego stanu.
Tarcza Wschód to polska odpowiedź na nową wojnę
Program Tarcza Wschód dotyczy przede wszystkim wschodniej i północnej granicy Polski. Chodzi o kierunki uznawane za najbardziej narażone, czyli granicę z Białorusią, obwodem królewieckim oraz wybrane odcinki istotne z punktu widzenia logistyki wojskowej.
Nie jest to jednak budowa jednego muru, który ma wszystko zatrzymać. To raczej system przeszkód, czujników, magazynów, dróg, punktów oporu, rozpoznania i środków walki, które razem mają spowolnić przeciwnika i dać wojsku czas na reakcję.
Właśnie dlatego w dokumentach i wypowiedziach wojskowych tak często pojawia się słowo „integracja”. Tarcza Wschód ma łączyć klasyczne rozwiązania inżynieryjne z nowoczesnymi technologiami. Rowy przeciwczołgowe i zapory terenowe mają działać razem z radarami, sensorami, rozpoznaniem satelitarnym, dronami, systemami antydronowymi i łącznością. Wojsko podkreśla, iż program ma być ukończony do 2028 r., ale później ma być dalej rozwijany.
Budowa Tarczy Wschód będzie sprawdzianem nie tylko dla wojska, ale dla całej administracji. Trzeba pogodzić tajemnicę wojskową z prawem obywateli do informacji. Potrzeby obronne z interesem właścicieli gruntów. Tempo inwestycji z procedurami środowiskowymi, logistyką i lokalnymi obawami.














