Morze zabiera Polakom ląd na Spitsbergenie. Stacja polarna potrzebuje ratunku

konto.spidersweb.pl 1 godzina temu

Naukowcy z PAN alarmują o cofaniu się brzegu na Spitsbergenie. Polska inwestuje miliony w zabezpieczenie i modernizację stacji polarnej, ale czy to coś da?

Morze niestety coraz śmielej zabiera ląd wokół Polskiej Stacji Polarnej Hornsund na Spitsbergenie. Podczas najsilniejszych sztormów linia brzegowa potrafi cofnąć się choćby o 3 m, a jeden z budynków już teraz trzeba było rozebrać. w tej chwili zagrożona jest infrastruktura, bez której funkcjonowanie stacji byłoby znacznie trudniejsze. Polscy naukowcy nie zamierzają jednak wycofywać się z Arktyki. Rusza modernizacja warta ponad 17 mln zł.

Morze zabiera choćby 3 m brzegu. Polacy musieli rozebrać budynek

Jeszcze w latach 80. XX wieku jeden z magazynów Polskiej Stacji Polarnej Hornsund stał daleko od wybrzeża. Przechowywano w nim sprzęt wykorzystywany podczas badań i wypraw na wodę. Przez kolejne dekady morze stopniowo zbliżało się jednak do budynku, aż w końcu znalazł się on na sztucznie utrzymywanym cyplu.

Naukowcy próbowali ratować teren, budując umocnienia chroniące brzeg przed falami. Nie przyniosło to trwałego rozwiązania, ponieważ linia brzegowa w rejonie magazynu cofnęła się tak daleko, iż przebiegała już kilka metrów za jego obrysem. Budynek był podmywany, a jego stan techniczny systematycznie się pogarszał.

Ostatecznie zapadła decyzja o rozbiórce, którą przeprowadzono latem tego roku. Nie był to efekt zwykłego zużycia starej infrastruktury. Kluczową rolę odegrała postępująca erozja wybrzeża, coraz mocniej odczuwalna w tej części Arktyki.

Jak czytamy na łamach portalu Nauka w Polsce, według dr. hab. Mateusza Moskalika, kierownika stacji i Zakładu Badań Polarnych i Morskich Instytutu Geofizyki PAN, brzeg cofa się tam średnio o około 1 m rocznie. W trakcie szczególnie silnych sztormów morze potrafi zabrać jednorazowo choćby 2-3 m lądu.

125 tys. litrów paliwa niecałe 8 m od brzegu

Najpilniejszy problem dotyczy w tej chwili stacji paliw, która zapewnia olej napędowy potrzebny do zasilania generatorów. Składa się ona z 5 zbiorników o pojemności 25 m sześc. każdy. Łącznie infrastruktura może pomieścić 125 tys. litrów paliwa.

Kiedy zbiorniki instalowano ponad 20 lat temu, znajdowały się więcej niż 20 m od wybrzeża. w tej chwili od wody dzieli je mniej niż 8 m. To niepokojąco mało, szczególnie w miejscu, w którym pojedynczy sztorm może znacząco zmienić przebieg linii brzegowej.

Dlatego jednym z najważniejszych zadań modernizacji będzie przeniesienie całej infrastruktury paliwowej w bezpieczniejsze miejsce. Chodzi zarówno o zapewnienie ciągłości pracy stacji, jak i ograniczenie ryzyka środowiskowego. Ewentualne uszkodzenie zbiorników mogłoby bowiem doprowadzić do wycieku oleju napędowego w wyjątkowo wrażliwym ekosystemie.

Główna część stacji nie znajduje się na szczęście w tej chwili w podobnym niebezpieczeństwie. Budynki mieszkalne, laboratoryjne i warsztatowe stoją ponad 200 m od wybrzeża. Problem dotyczy przede wszystkim obiektów umieszczonych bezpośrednio przy wodzie.

Arktyka traci naturalną ochronę przed sztormami

Dlaczego morze zaczęło tak gwałtownie niszczyć wybrzeże? Jednym z najważniejszych powodów jest zmieniający się klimat, który wpływa nie tylko na temperaturę, ale także na warunki panujące nad wodą i przy brzegu.

W ostatnich kilkunastu latach naukowcy obserwują silniejsze wiatry, większe falowanie i częstsze intensywne sztormy. Jednocześnie coraz później pojawia się naturalna osłona tworzona przez śnieg i lód przywierający do brzegu. Dawniej zaczynała powstawać jesienią, chroniąc wybrzeże przed uderzeniami fal. Teraz potrafi pojawić się dopiero w środku zimy.

W rezultacie morze przez dłuższy czas oddziałuje bezpośrednio na grunt. Silne fale mogą wymywać materiał, osłabiać podłoże i stopniowo przesuwać linię brzegową. Ocieplenie nie oznacza więc wyłącznie topnienia lodowców. Zmienia również sposób, w jaki morze kształtuje wybrzeża.

To kolejny sygnał niepokojących przemian obserwowanych przez polskich naukowców. W maju opisywaliśmy niezwykle ciepłą pogodę na Spitsbergenie, kiedy zamiast typowej zimowej scenerii polarnicy zastali deszcz, odwilże i niemal zupełny brak śniegu.

Wcześniej brak pokrywy śnieżnej uniemożliwił realizację części badań terenowych. Naukowcy nie mogli korzystać ze skuterów śnieżnych, a jednocześnie dostęp od strony morza utrudniał lód. Teraz zmieniające się warunki zaczynają bezpośrednio wpływać na infrastrukturę, z której korzystają przez cały rok.

Polska wyda ponad 17 mln zł. Powstanie nowoczesny budynek

Instytut Geofizyki PAN rozpoczął projekt modernizacji Polskiej Stacji Polarnej Hornsund o całkowitej wartości 17 241 493,58 zł. Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego przyznało na ten cel dotację wynoszącą prawie 15,2 mln zł.

Najważniejszą inwestycją będzie nowy budynek techniczno-obsługowy, który zastąpi rozebrany magazyn. Powstaną w nim garaże, przestrzeń do przechowywania sprzętu oraz laboratoria. Zaplanowano również pomieszczenia dydaktyczne i konferencyjne, które mają ułatwić organizowanie spotkań oraz współpracę naukowców z różnych państw.

Nowa konstrukcja ma być ekologiczna i samowystarczalna energetycznie. To bardzo ważne, ponieważ stacja znajduje się na terenie parku narodowego, gdzie ograniczanie wpływu działalności człowieka na środowisko jest jednym z podstawowych wymagań.

Przygotowania już trwają. Teraz Hornsund odwiedzili architekci, którzy analizowali możliwe lokalizacje nowego obiektu. Do końca roku mają powstać założenia architektoniczne i dokumentacja funkcjonalna. Następnie planowane jest ogłoszenie przetargów.

Pierwsze adekwatne prace budowlane mogłyby rozpocząć się latem 2027 r. Pamiętajmy jednak, iż termin może się zmienić, ponieważ w tak odległym miejscu ogromnym wyzwaniem pozostaje już samo dostarczenie materiałów, sprzętu oraz pracowników. Zakończenie całej modernizacji przewidziano na 2030 r.

Polacy badają Arktykę od prawie 70 lat. Teraz muszą dostosować się do zmian

Polska Stacja Polarna Hornsund im. Stanisława Siedleckiego powstała w 1957 r. na południu Spitsbergenu, największej wyspy norweskiego archipelagu Svalbard. Od 1978 r. działa nieprzerwanie przez cały rok i pozostaje najdalej na północ wysuniętą stałą polską instytucją naukową.

Prowadzone są tam obserwacje meteorologiczne, sejsmologiczne, glacjologiczne, hydrologiczne i oceanograficzne. Szczególnie cenne są wieloletnie serie pomiarów, dzięki którym można śledzić, jak zmieniają się warunki środowiskowe w jednej z najszybciej ocieplających się części świata.

Polskie badania na Spitsbergenie już wcześniej wykazywały poważne zmiany w obiegu wody, związane m.in. z zanikiem lodowców. Teraz naukowcy stają przed dodatkowym wyzwaniem: muszą dostosowywać własne zaplecze badawcze do zmian, które od lat dokumentują.

W 2027 r. placówka będzie obchodzić 70-lecie powstania. W jej głównym budynku mieszkalnym przez cały czas wykorzystywana jest konstrukcja pochodząca z początków działalności stacji, choć wielokrotnie poddawano ją remontom. Według kierownictwa pozostaje ona w dobrym stanie technicznym.

Modernizacja ma przygotować Hornsund również do 5. Międzynarodowego Roku Polarnego zaplanowanego na lata 2032-2033. Będzie to okres intensyfikacji międzynarodowych badań nad regionami polarnymi.

*Źródło zdjęcia wprowadzającego: Polska Stacja Polarna Hornsund, Joanna Perchaluk

Idź do oryginalnego materiału