NATO otworzyło ogień nad Litwą. Pierwszy taki przypadek

konto.spidersweb.pl 1 godzina temu

NATO po raz pierwszy zestrzeliło drona w litewskiej przestrzeni powietrznej. Jego szczątki znaleziono niedaleko Kowna.

Około północy litewskie radary zobaczyły obiekt lecący w stronę kraju. 20 min później było już po wszystkim. Myśliwce NATO poderwane ze Šiauliai przechwyciły i zestrzeliły drona w rejonie wsi Pratkūnai. Bezzałogowiec najprawdopodobniej przyleciał od strony Białorusi. To pierwszy potwierdzony przypadek, w którym sojusznicze lotnictwo otworzyło ogień i zniszczyło drona nad samą Litwą.

Dron pojawił się około północy

Litewskie wojsko podało, iż niezidentyfikowany obiekt lecący w kierunku Litwy zaobserwowano około północy z poniedziałku na wtorek. Gdy ustalono, iż jest to dron, uruchomiono procedurę przechwycenia. Około godz. 00:20 bezzałogowiec został zestrzelony przez myśliwce sojusznicze poderwane z bazy lotniczej w Šiauliai.

Szczątki odnaleziono w pobliżu miejscowości Pratkūnai w rejonie koszedarskim, pomiędzy Wilnem a Kownem. Teren został zabezpieczony przez żandarmerię wojskową i policję. Na miejscu rozpoczęto badanie wraku, które ma odpowiedzieć na trzy najważniejsze pytania: co to była za maszyna, skąd dokładnie przyleciała i czy przenosiła ładunek wybuchowy. Na razie żadnej z tych odpowiedzi nie znamy.

Litewskie Narodowe Centrum Zarządzania Kryzysowego informuje jedynie, iż według pierwszych danych dron prawdopodobnie przekroczył granicę od strony Białorusi. To jednak nie oznacza oczywiście automatycznie, iż był białoruski albo rosyjski.

Włoskie myśliwce czekają tam całą dobę

Litewskie wojsko podało, iż do przechwycenia wystartowały sojusznicze samoloty z Włoch. Nie wskazało w komunikacie konkretnych maszyn, ale w litewskiej bazie Šiauliai od końca lipca stacjonuje w tej chwili włoski kontyngent wyposażony w cztery Eurofightery Typhoon EF-2000. To właśnie one pełnią dyżur w ramach NATO Baltic Air Policing.

Litwa, Łotwa i Estonia nie utrzymują własnych flot myśliwców pozwalających samodzielnie wykonywać całodobową misję ochrony przestrzeni powietrznej. Od wejścia państw bałtyckich do NATO w 2004 r. robią to rotacyjnie ich sojusznicy.

Samoloty pozostają w gotowości do szybkiego startu. Rozkaz poderwania może wydać Combined Air Operations Centre NATO w niemieckim Uedem, a zadaniem pilotów jest przechwycenie, identyfikacja i o ile sytuacja tego wymaga, to odpowiednia neutralizacja celu.

Przez większość czasu oznacza to wylot do rosyjskich samolotów wojskowych przelatujących pomiędzy Rosją a obwodem królewieckim bez planu lotu, transpondera albo kontaktu z kontrolą ruchu. Coraz częściej do tej listy dochodzą jednak drony.

Dwa dni wcześniej dron okazał się stadem ptaków

Litwini byli postawieni w stan gotowości już 13 września. Radar ponownie pokazał wtedy obiekt, który mógł być bezzałogowcem. Poderwano myśliwiec NATO, ograniczono ruch na lotnisku w Wilnie i uruchomiono ostrzeżenia dla mieszkańców. Po przechwyceniu okazało się, iż radary śledziły… stado ptaków. Tym razem alarm nie był fałszywy.

Po wykryciu drona ostrzeżenia trafiły m.in. do mieszkańców Wilna, rejonu wileńskiego, Trok i Elektrėnai. Ograniczono również działanie lotniska w Wilnie. Niedługo później zagrożenie zostało odwołane, bo cel przestał istnieć. Cała sekwencja zajęła kilkadziesiąt minut.

19 maja NATO po raz pierwszy zestrzeliło drona naruszającego przestrzeń powietrzną jednego z państw bałtyckich. Rumuński F-16 odpalił pojedynczą rakietę i zniszczył nad Estonią ukraiński bezzałogowiec, który najprawdopodobniej zboczył z kursu pod wpływem rosyjskiego zakłócania GPS.

8 czerwca przyszła kolej na Łotwę. Francuskie Rafale wystartowały ze Šiauliai i zestrzeliły drona, który pojawił się nad wschodnią częścią kraju.

14 sierpnia sytuacja się powtórzyła. Myśliwce NATO ponownie otworzyły ogień nad Łotwą. Kilka dni później łotewskie wojsko ustaliło, iż zestrzelony bezzałogowiec należał do Ukrainy i prawdopodobnie został sprowadzony z trasy przez rosyjskie środki walki elektronicznej. Obecny przypadek jest więc pierwszym zestrzeleniem nad Litwą, ale już kolejnym w regionie w ciągu zaledwie kilku miesięcy.

Na ten moment nie wiemy, czy to był rosyjski dron

To, iż dron nadleciał od strony Białorusi, nie oznacza jeszcze, iż należał do Rosji. Drony dalekiego zasięgu regularnie przelatują setki, a choćby ponad 1000 km. Jednocześnie obszary Rosji i Białorusi są intensywnie pokrywane systemami zagłuszającymi oraz fałszującymi sygnały nawigacji satelitarnej. Bezzałogowiec lecący na rosyjski cel może więc znaleźć się daleko od zaprogramowanej trasy. Tak stało się już w Estonii i na Łotwie.

Z drugiej strony państwa NATO wielokrotnie znajdowały również szczątki rosyjskich dronów oraz maszyn używanych przez Rosję jako cele pozorne. Dopóki Litwini nie zbadają wraku, obie możliwości pozostają otwarte.

Jeszcze niedawno Baltic Air Policing kojarzyło się przede wszystkim z podejściem do rosyjskiego samolotu, pokazaniem mu uzbrojonego myśliwca i odprowadzeniem od granicy NATO. w tej chwili ta misja coraz częściej kończy się zupełnie inaczej. Pilot dostaje cel, identyfikuje bezzałogowiec, a potem naprawdę naciska spust. Na Litwie zrobił to właśnie po raz pierwszy.

Idź do oryginalnego materiału