Wielkie misje kosmiczne zwykle kojarzą się z technologią dopiętą na ostatni guzik, ale czasem wystarczy jeden drobiazg, aby cały ten obraz pękł. Podczas lotu Artemis II w eter poszedł komunikat, który brzmiał bardziej jak zgłoszenie do firmowego helpdesku niż rozmowa z pokładu statku lecącego wokół Księżyca. Na ekranie pojawiły się dwa Outlooki. Żaden nie działał tak, jak powinien. I właśnie dlatego ten epizod mówi o współczesnym oprogramowaniu więcej, niż Microsoft by chciał.