
Apple postanowił odświeżyć swój najlepszy mobilny komputer. MacBook Pro otrzymał kilka zmian oraz wyższą cenę, ale i tak zastanawiam się nad jego zakupem.
Po wczorajszej premierze nowego iPada mini z ekranem OLED, który jest trzy razy tańszy niż iPhone Duo, dziś przyszedł czas na nowego MacBooka Pro. Urządzenie kosztuje prawie tyle, co pierwszy składak Apple’a, ale to w pełni uzasadniony zakup. To pełnoprawny sprzęt do zadań specjalnych, więc taka kwota ma po prostu dużo więcej sensu.
MacBook Pro 14″ z czipem M6 już tu jest
Apple w marcu tego roku wprowadził do sprzedaży ulepszone MacBooki Pro z czipami M5 Pro oraz M5 Max. Te jednak pozostaną z nami dłużej, ponieważ tym razem odświeżenie dotyczy wyłącznie bazowego modelu MacBooka Pro z 14-calowym wyświetlaczem. Producent wymienił czip z M5 na nowszy M6.
To znacznie potężniejszy układ zapewniający lepszą specyfikację w porównaniu z poprzednikiem:
- M6: 12-rdzeniowe CPU, 12-rdzeniowe GPU, podwójny 16-rdzeniowy Neural Engine;
- M5: 10-rdzeniowe CPU, 10-rdzeniowe GPU, 16-rdzeniowy Neural Engine.
W praktyce oznacza to, iż komputer będzie po prostu szybszy. Apple mówi o 30-procentowej poprawie w przetwarzaniu grafiki względem M5 oraz o 25-procentowym wzroście mocy obliczeniowej w zadaniach związanych ze sztuczną inteligencją.
Oprócz ulepszonego czipu MacBook Pro M6 wprowadza również bardziej zaawansowane standardy łączności bezprzewodowej: Wi-Fi 7 (zamiast Wi-Fi 6E) oraz Bluetooth 6.0 (zamiast 5.3). Urządzenie, tak jak poprzednik, oferuje trzy porty Thunderbolt 4 bazujące na złączu USB-C z obsługą ładowania, złącze HDMI, gniazdo słuchawkowe oraz czytnik kart SDXC.


Tak jak poprzednik, nowy laptop Apple’a jest w stanie obsłużyć wyłącznie dwa wyświetlacze zewnętrzne. Obsługa trzech ekranów podpiętych do laptopa pozostaje zarezerwowana dla wyższych konfiguracji z czipami M5 Pro i M5 Max. Mam jednak dobrą wiadomość: oprócz wsparcia dla dwóch dodatkowych monitorów jednocześnie można wyświetlać obraz na wbudowanym ekranie MacBooka Pro. To znaczące ulepszenie względem mojego MacBooka Pro 14 z układem M3 z 2023 r., w którym dwa monitory działają wyłącznie pod warunkiem zamknięcia klapy.
Nowy MacBook Pro M6 wykorzystuje ten sam ekran Liquid Retina XDR o przekątnej 14,2 cala, rozdzielczości natywnej 3024 na 1964 piksele, odświeżaniu ProMotion do 120 Hz oraz jasności szczytowej do 1600 nitów. Na pokładzie laptopa mamy też 12-megapikselową kamerkę do wideorozmów oraz 6-głośnikowy system audio. Obudowa, wygląd oraz deklarowany 24-godzinny czas pracy na baterii pozostają bez zmian.
Cena wyższa, ale za to uzasadniona
MacBook Pro 14 cali z czipem M6 został wyceniony na 10 499 zł. To o 500 zł więcej w porównaniu z poprzednikiem. Sęk w tym, iż wariant z wcześniejszym czipem M5 w podstawie oferował 512 GB przestrzeni dyskowej, natomiast M6 w bazowej wersji sprzedawany jest z dyskiem SSD o pojemności 1 TB. W standardzie urządzenie wciąż oferuje 16 GB pamięci operacyjnej z możliwością rozszerzenia do 32 GB za dopłatą.
Wydatek na poziomie ponad 10 tys. zł za nowego MacBooka jest jednak znacznie bardziej uzasadniony niż zakup składanego iPhone’a Duo. Mimo iż mówimy o podstawowej konfiguracji w tej linii, wciąż jest to potężna maszyna do pracy i rozrywki. Sprzęt, w odróżnieniu od konkurencyjnych laptopów z Windowsem, działa długie godziny bez ładowarki i bez problemu poradzi sobie z wymagającymi zadaniami, takimi jak montaż wideo w wysokiej rozdzielczości czy praca z grafiką 3D. Sam poważnie zastanawiam się nad przesiadką z mojego 3-letniego MacBooka Pro M3.
Przedsprzedaż urządzenia startuje 28 października, a regularna sprzedaż rusza 6 listopada.





