Nowy MacBook Pro z ekranem Tandem OLED, który Apple nazywa ProLED XDR, w końcu trafił w moje ręce. Mam do testów 16-calowy model z M5 Max, 36 GB RAM-u i SSD 2 TB, więc zaczynam od unboxingu, a następnie sprawdzam najciekawsze nowości — przede wszystkim ekran dotykowy, Dynamic Island, nową konstrukcję i powrót podświetlanego logo Apple.
Testuję gesty znane z iPhone’a i iPada, przewijanie, powiększanie, obsługę okien, Mission Control, pisanie palcem i zachowanie macOS, który w niektórych miejscach wyraźnie został dostosowany do dotyku, ale przez cały czas nie jest systemem projektowanym przede wszystkim z myślą o takiej obsłudze. Porównuję również nowego MacBooka z poprzednim modelem M5 Max — różnica w masie wynosi ponad 300 gramów, Tandem OLED oferuje idealną czerń i brak bloomingu, choć znakomity ekran mini-LED poprzedniej generacji okazuje się zaskakująco dobry. Prawdziwym zaskoczeniem są natomiast głośniki, które grają zdecydowanie lepiej, niż się spodziewałem. Sprawdzam też układ chłodzenia pod pełnym obciążeniem i zastanawiam się, czy warto dopłacić około 2000 zł do nowej konstrukcji przy porównywalnej konfiguracji. Dotyk przez cały czas mnie nie przekonuje, ale OLED, mniejsza masa, lepsze audio i Dynamic Island już zdecydowanie tak. To dopiero pierwsze wrażenia, nie pełna recenzja, ale kilka rzeczy Apple zrobiło tutaj naprawdę znakomicie. I pozostaje jedno pytanie – skoro mamy już macOS z dotykiem, to kiedy w końcu dostaniemy macOS na iPadzie?
Jeśli artykuł Nowy MacBook Pro ProLED XDR – jak działa dotyk w macOS? nie wygląda prawidłowo w Twoim czytniku RSS, to zobacz go na iMagazine.

1 godzina temu




