„Ona ma ajfona” hitem sieci. Świetny opis wojny Androida i iPhone’a

konto.spidersweb.pl 2 godzin temu

Miłosna ballada o technologicznym niedopasowaniu podbiła serca jurorów popularnego programu. Konflikt iPhone kontra Android mówi nam dziś o wiele więcej niż tylko o zakupowanych preferencjach.

Konflikt iOS kontra Android może wydawać się już nieco przebrzmiałym, a jeżeli kogoś porusza, to raczej ze względu na kombatanckie wspomnienia dawnych wielkich internetowych bitew, a nie ciągłe żywe emocje. Sztuka uwielbia jednak sprawdzone, głośne tematy, szczególnie gdy problem staje na drodze do szczęścia dwojga ludzi. A tak jest w przypadku pieśni, którą Maciej „Canton” Piotrowski zagrał przed jurorami programu Must Be the Music.

„Ona ma ajfona” to opowieść o parze, która nie może się ze sobą dogadać – przynajmniej na gruncie technologii. Ona, jak już zdradził tytuł, wspiera Apple’a, a podmiot liryczny wybrał Samsunga. Nie wiemy wprawdzie, o jaki model chodzi, więc nie wiadomo, czy to historia o wielkim mezaliansie i miłości ponad podziałami klasowymi (choć chyba tak, skoro wątek zbyt wysokiej ceny się pojawia), czy może po prostu opowieść o technologicznym konflikcie, który w sieci toczony był przez lata.

Pieśń zachwyciła jurorów Must Be the Music, a jej autor przeszedł do kolejnego etapu, zdobywając komplet głosów na tak

Dawid Kwiatkowski podziękował za wyśpiewanie prawdy. Zasugerował, iż sam znalazł się w podobnej sytuacji, ale nie wiemy, czy po prostu druga strona miała inne technologiczne preferencje, czy może głębiej interpretował tekst, doszukując się podziałów, które nowe technologie niekiedy wprowadzają w nasze życie. kilka wystarczy, aby podzielić się na wrogie sobie obozy.

Zresztą do tego pije autor „Ona ma ajfona”. Sprzęty Apple’a mają już USB-C, więc para może korzystać z jednej ładowarki, ale cóż z tego, skoro miłość i tak jest wystawiona na próbę „przez telefony i te nowe technologie”. Rozwiązaniem miałyby być stare, tanie Nokie i powrót do czasów sprzed licznych rozpraszaczy. Tylko czy na pewno? Kto wie, może w kolejnych odcinkach Must Be the Music jakaś ballada podejmie ten wątek.

Szczerze przyznam, iż to nie moje klimaty, ale mogę zgodzić się z jednym z komentujących na YouTube, który stwierdził, iż piosenka jest nostalgiczna, lekka i dowcipna. Wpisuje się w konwencje takich programów – trochę na luzie, trochę na serio, jeżeli ktoś chciałby doszukiwać się czegoś głębiej.

To w końcu całkiem zgrabne podsumowanie naszej rzeczywistości: w popularnym programie pieśń o technologicznym podziale trafia do wielu osób. Niby można się uśmiechnąć, ale chyba wielu podświadomie czuje, iż kryje się za tym coś więcej niż tylko niezrozumienie zakupowych wyborów. W tle wybrzmiewa potrzeba, aby kontakt z drugą osobą był bliższy. Bez baniek, bez algorytmów, bez konfliktów i zaciśniętych pięści.

Łatwo powiedzieć, gorzej zrobić. Mimo wszystko wydaje się jednak, iż ta potrzeba istnieje i coraz mocniej się przebija, skoro zdobywa uznanie w muzycznym talent show.

– „Must Be The Music” to świetny program do tego, żeby się pokazać. Żeby pokazać prawdziwą muzykę, bo w czasach, kiedy muzykę tworzy AI, jednak wartość takiej autentycznej muzyki – kiedy ktoś wychodzi na scenę z instrumentem – rośnie. Stąd ten pomysł – powiedział „Canton” w Radiu ZET.

To rzeczywiście znamienne, iż walka z technologicznymi podziałami i nawoływanie do prawdziwego kontaktu z drugim człowiekiem może mieć miejsce na dużej scenie w programie gigantycznej stacji telewizyjnej. Niby to nic nowego, bo o tej chęci ucieczki od ekranów śpiewali już nie tylko maluczcy, ale i gigantyczni polscy artyści, to jednak głos przebija się coraz bardziej. I kto wie – może to muzyka znowu będzie tym, co wskaże drogę.

BuyboxFast

Zdjęcie główne: Tada Images / Shutterstock

Idź do oryginalnego materiału