
Rzeczywiście żyjemy w globalnej wiosce i takie same problemy co u nas mają ludzie mieszkający tysiące kilometrów stąd. W Lizbonie kręcą nosem na system kaucyjny.
Świat nieprzyjemnie się do siebie upodabnia – tak bardzo, iż choćby narzekania przestają już być oryginalne. Jak informuje PAP, burmistrz Lizbony Carlos Moedas wezwał portugalski rząd do likwidacji systemu kaucyjnego.
Zdaniem włodarza miasta, wprowadzone w życie 10 kwietnia 2026 r. rozwiązanie doprowadziło do zamieszania na ulicach. Ludzie grzebią w śmietnikach, a automaty stają się celem złodziei. Burmistrz przekonuje, iż popiera ideę recyklingu, ale przynajmniej w stolicy Portugalii system kaucyjny osiąga skutek odwrotny od zamierzonego. Miało być czyściej, jest większy nieporządek.
Cóż, akurat Polska może świecić przykładem i być dowodem na to, iż liczba butelek i puszek w miejscach publicznych rzeczywiście spada.
PAP przypomina, iż na początku września uruchomiono petycję ws. likwidacji portugalskiego systemu kaucyjnego. Podpisało się prawie 40 tys. obywateli.
Testowałem system kaucyjny w Portugalii. Był bardzo dyskretny
Systemu kaucyjnego szukałem wprawdzie nie w Lizbonie, a w Porto. I miałem z tym niemały problem, bo wcale nie było to takie proste. Automaty przyjmujące maszyny nie były tak powszechnym widokiem jak u nas. Owszem, to perspektywa turysty, który przechadzał się po najbardziej popularnych szlakach. Niewykluczone, iż mieszkańcy żyjący poza ścisłym centrum mają trochę łatwiej.
Rzeczywiście dało się zauważyć osoby przeszukujące kontenery. Tylko czy pojawiły się wraz z systemem kaucyjnym? Czasami można dojść do wniosku, iż w wielu przypadkach system kaucyjny to wygodny kozioł ofiarny. Można przypisać mu winę za liczne zaniedbania.
Ogólnokrajowego, obowiązkowego systemu kaucyjnego nie będzie z kolei we Franci. Zamiast niego poszczególne samorządy mają dostać możliwość uruchamiania kaucji na swoim obszarze.












