Polski pociąg dobił do 200 km/h. Szkoda, iż nie pojedzie tyle u nas

konto.spidersweb.pl 4 godzin temu

Bydgoska PESA pokazała, iż potrafi budować szybkie pociągi międzyregionalne. Problem w tym, iż skorzystają na tym Czesi.

Polski pociąg osiągnął 200 km/h. To niby taka wiadomość, po której człowiek od razu zaczyna się zastanawiać, kiedy podobnym składem pojedzie między największymi miastami w Polsce. Ten pociąg nie trafi jednak do PKP ani żadnego krajowego przewoźnika. Powstał na zamówienie czeskiego RegioJet.

PESA Bydgoszcz zakończyła właśnie udane testy prędkości nowego elektrycznego zespołu trakcyjnego na torze doświadczalnym VUZ Velim w Czechach. W lutym pisaliśmy o udanym zakończeniu montażu i przygotowywaniach do testów, a teraz firma pochwaliła się, iż jest już po nich. To istotny moment dla producenta, bo oznacza wejście w segment, w którym nie wystarczy już zbudować wygodnego pociągu regionalnego. Przy 200 km/h liczy się stabilność, homologacja, systemy bezpieczeństwa i gotowość do jazdy na dłuższych trasach.

PESA przekroczyła próg, który długo był poza naszym zasięgiem

Nowy skład dla RegioJet to nie jest kolejna odmiana znanego pociągu na 120 albo 160 km/h. Mówimy o pierwszej platformie Pesy projektowanej do regularnej jazdy z prędkością 200 km/h. Formalnie to przez cały czas pociąg międzyregionalny, ale technicznie wchodzi już do zupełnie innej ligi niż większość taboru, którym codziennie podróżują pasażerowie w Polsce.

Testy w Velimiu były jednym z ważniejszych etapów dopuszczenia pojazdu do ruchu. Pociąg musiał potwierdzić adekwatności trakcyjne, stabilność przy dużej prędkości oraz zachowanie układów napędowych i hamulcowych. To część procesu, po którym pojazd może dostać zgodę na regularną eksploatację.

PESA nie tylko zbudowała skład zdolny do osiągnięcia 200 km/h, ale zaczyna udowadniać, iż potrafi przejść przez wymagający proces certyfikacji takiego pojazdu. Dla producenta z Bydgoszczy to przepustka do większych przetargów i rozmów z przewoźnikami, którzy nie szukają już tylko taboru regionalnego.

Czesi zamówili 18 pociągów. Polacy mogą tylko popatrzeć

RegioJet, który niedawno wycofał się z Polski, zamówił łącznie 18 jednostek z rodziny InterRegio200. Będą 2 warianty: dłuższe, 4-członowe składy serii 666 z około 300 miejscami oraz krótsze, 3-członowe serii 667 z około 200 miejscami. Pojazdy mają obsługiwać linię R9 między Pragą, Havlíčkův Brodem, Brnem i Jihlavą.

Pierwsze jazdy z pasażerami planowane są na grudzień 2026 r. To właśnie wtedy RegioJet ma rozpocząć obsługę tej trasy nową flotą. Dla podróżnych w Czechach oznacza to wymianę części starego taboru na niskopodłogowe, klimatyzowane składy z Wi-Fi, gniazdkami, USB, miejscami na rowery, przestrzenią dla rodzin i zapleczem gastronomicznym.

Polska umie budować, ale zamawia gdzie indziej albo później

Najbardziej kłuje chyba porównanie z Polską. Nasz rodzimy producent buduje pociąg 200 km/h, ale pierwszym dużym beneficjentem będzie czeski rynek. Oczywiście to świetna wiadomość eksportowa. Gorzej, iż polski pasażer wciąż częściej słyszy o planach, przetargach i przyszłych programach niż o realnym wejściu takich składów do codziennej eksploatacji w kraju.

Największy paradoks polega na tym, iż Polska tak naprawdę potrzebuje nowoczesnego taboru jak tlenu. Modernizowane linie kolejowe, plany CPK, dyskusje o 250 i 320 km/h oraz rosnące oczekiwania pasażerów pokazują, iż stare myślenie o kolei na 120-160 km/h przestaje wystarczać. A jednak pierwszy tak istotny skok Pesy będzie widoczny przede wszystkim za południową granicą.

To nie znaczy oczywiście, iż w Polsce nie będzie szybszych pociągów. PKP Intercity prowadzi postępowania na składy dużych prędkości, a PESA sama mówi o ambicjach wejścia w segment 250 km/h oraz współpracy z większymi partnerami przy pociągach KDP.

BuyboxFast
Idź do oryginalnego materiału