
Lista zaskoczonych przez wyjątkowo surową zimę jest naprawdę długa, ale konsekwencje tej niespodzianki w Gdyni są zaskakujące.
O śmieciowym problemie w Gdyni informuje „Dziennik Bałtycki”. „Chodzi o opóźnienia i pomijanie niektórych nieruchomości w harmonogramach. Prowadzi to do gromadzenia worków i pojemników na śmieci do tego stopnia, iż stało się to dla mieszkańców utrapieniem” – czytamy.
Z relacji mieszkańców wynika, iż w Małym Kacku, na ulicy Stryjewskiej, od 2026 roku śmieciarka pojawiła się tylko… raz. W niektórych rejonach problem występuje od świąt.
W rozmowie z „Dziennikiem Bałtyckim” radny Jakub Ubych przyznał, iż skala problemu jest „znaczna i obejmuje zarówno zaburzenia harmonogramów, jak i całkowity brak odbiorów”. Efekt? Worki przysypują kontenery, śmieci składowane są obok pojemników. Istny chaos.
Oburzeni mieszkańcy zwracają uwagę nie tylko na nieodbierane pojemniki. Te nie są też czyszczone.
Kontenery są tak brudne, iż na dnie zalega warstwa około 10 cm gnijących odpadów. Tak źle nie było wcześniej. Kiedyś pojemniki były regularnie myte lub wymieniane. Teraz sytuacja jest katastrofalna – zauważyła jedna z użytkowniczek Facebooka.
Z danych przekazanych dziennikowi przez Bartosza Frankowskiego, naczelnika Wydziału Środowiska Urzędu Miasta Gdyni, wynika, iż od 1 stycznia 2026 roku wpłynęły 1434 reklamacje dotyczące braku terminowego odbioru odpadów.
Przedstawiciele miasta w rozmowie z „Dziennikiem Bałtyckim” tłumaczą, iż wszystko to przez pogodę. Trudne warunki atmosferyczne to nie tylko oblodzone drogi czy zwężenia jezdni przez pryzmy śniegu, ale też nieodśnieżone dojścia do altan śmieciowych. Do tego dochodzą choroby i wypadki pracowników.
Rzeczywiście mieliśmy do czynienia z zimą, od której zdążyliśmy się odzwyczaić
Trudno zaradzić intensywnym opadom śniegu czy marznącemu deszczowi. A takich zdarzeń w tym roku nie brakowało.
Jak zdradzał wiceminister infrastruktury mroźna i śnieżna zima przyniosła trudny styczeń 2026 na kolei. „Punktualność wszystkich pociągów wyniosła 84 proc., przy średniej styczniowej 90 proc. z ostatnich 3 lat. Punktualność PKP IC spadła do poziomu notowanego w lipcu 2022” – ujawnił.
Tylko ten przykład pokazuje, iż nie były to łatwe tygodnie i pogoda potrafiła zakłócić normalne funkcjonowanie. Tyle iż intensywne opady śniegu nie towarzyszyły nam codziennie. Polskie miasta nie zamieniły się w lodowe labirynty rodem z filmików wygenerowanych przez AI. To była tylko zwyczajna zima. Owszem, tylko i aż, biorąc pod uwagę jak mało śniegu potrafiło spaść np. w 2025 r. Mimo wszystko daleko jej do zimy stulecia.
Co więcej, obserwując miasta można było odnieść wrażenie, iż zima, która zaskoczyła, jest łatwą wymówką. Kto mógł pomyśleć, iż w styczniu spadnie śnieg i trzeba będzie odśnieżać chodniki? Najwyraźniej nikt, bo ich nie odśnieżano.
„Minęła doba od opadów śniegu, a chodniki wyglądają jak plaża” – napisał na portalu trójmiasto.pl Michał Brancewicz. Choć relacja ze spaceru dotyczyła Gdańska, to tak naprawdę jest to dobre podsumowanie całej tegorocznej zimy w kraju. (…) Wystarczy chwilowe odstępstwo od tego, do czego zdążyliśmy się przyzwyczaić i zaczęliśmy nazywać normą, a cała układanka się sypie. Zimą choćby chwilowe wyjście okazywało się długą przeprawą. A co z chorymi, starszymi, osobami mającymi trudności z poruszaniem się? Po chodnikach ledwo dało się chodzić. Niby ktoś powinien za nie odpowiadać, ale częściej miało się wrażenie, iż to ziemia niczyja. Zarówno chodniki, jak i przystanki czy drogi w parku. Jakby to była gra, w której tylko najsilniejsi mieli przetrwać. Wiadomo: co cię nie zabije, to wzmocni. Tylko czy takiej przyszłości chcemy? – pisałem.
Ze zdziwieniem obserwowałem, gdy 19 lutego Gdański Zarząd Dróg ogłaszał, iż odśnieża wiaty przystankowe. Coś, co zimą powinno być normą i oczywistością, nagle ma urosło do rangi bohaterskiej wręcz interwencji. W drugiej połowie lutego, zimą, odśnieżanie – niespodziewana akcja! Nie wspominając już choćby o tym, iż mieszkańcy w komentarzach wrzucali zdjęcia nieodśnieżonych przystanków, do których trudno było choćby dotrzeć.
Jak polskie miasta mają być gotowe na wyzwania przyszłości w postaci ekstremalnych zjawisk, o ile pokonuje nas pora roku, którą jeszcze mimo wszystko pamiętamy: zwykła, mroźna i śnieżna zima. Jasne, mogą występować problemy, kiedy sypie ostro i nie da się wszystkiego odśnieżyć na bieżąco. Tylko na własne oczy widziałem lodowe wyspy przed przystankami czy galeriami handlowymi, które utrudniały chodzenie. Nieodśnieżone chodniki. Ludzi, którzy musieli chodzić jezdnią, bo po chodniku się nie dało. I nie dlatego, iż zima zaskoczyła nagle. To wszystko był efekt zaniedbań. Gdynia pokazuje, iż łatwo wywołać lawinę: nieodśnieżone chodniki utrudniają życie mieszkańcom, nie ma jak odebrać śmieci, więc mieszkańcy znowu muszą się irytować.
Jak to jednak brzmi: miasto tonie w śmieciach, bo zima. Naprawdę trudno byłoby coś takiego wymyślić, a to tylko nasza rzeczywistość.
Zdjęcie główne: Patryk Kosmider / Shutterstock.com










