Pracownik elektrowni strąci drona. Szykują zmianę prawa

konto.spidersweb.pl 1 godzina temu

Ochrona infrastruktury krytycznej nie będzie musiała czekać na policję. Pracownicy strategicznych obiektów mają dostać sprzęt i uprawnienia do zatrzymywania nielegalnie latających dronów.

Dron pojawia się nad elektrownią, pracownik ochrony wykrywa go i nie musi już czekać na przyjazd policji. Czechy przygotowały przepisy, które pozwolą operatorom infrastruktury krytycznej samodzielnie neutralizować bezzałogowce. Uprawnienia nie trafią jednak do każdego człowieka noszącego identyfikator firmy.

Elektrownia sama ochroni swoje niebo

Projekt przygotowały czeskie ministerstwa spraw wewnętrznych i transportu. Obejmuje elektrownie, w tym obiekty jądrowe, lotniska międzynarodowe, stacje transformatorowe, węzły energetyczne, systemy sterowania koleją oraz magazyny ropy, benzyny i gazu. Operator takiego obiektu będzie mógł wyznaczyć nad nim specjalną strefę ochronną. Gdy dron znajdzie się w niej bez zezwolenia i zostanie uznany za zagrożenie, przeszkolony pracownik będzie mógł podjąć próbę jego unieszkodliwienia.

Portier dostanie strzelbę i prawo do prowadzenia ognia nad reaktorem? Zdecydowanie nie. Firma będzie musiała wyznaczyć personel, zapewnić mu szkolenie oraz odpowiednie wyposażenie. Interwencja ma być proporcjonalna, prowadzona według dokładnych zasad i nie może powodować większego zagrożenia niż sam dron.

Czeskie władze nie przedstawiły jeszcze pełnej listy dozwolonych urządzeń. Neutralizacja może oznaczać zakłócenie łączności, przejęcie kontroli nad maszyną, wykorzystanie drona przechwytującego albo fizyczne strącenie celu.

Policja nie będzie czekać na bombę

Nowe prawo ma również rozszerzyć kompetencje policji. w tej chwili funkcjonariusze w Czechach mogą zniszczyć drona, gdy bezpośrednio zagraża życiu, zdrowiu, porządkowi publicznemu albo mieniu o znacznej wartości. Po zmianach wystarczyć ma uzasadnione podejrzenie prowadzenia szpiegostwa. Dron nie będzie więc musiał lecieć z ładunkiem wybuchowym ani kierować się w stronę instalacji. Samo filmowanie chronionego terenu, sprawdzanie zabezpieczeń lub zbieranie informacji może pozwolić na szybszą reakcję.

To istotne, ponieważ choćby niewielki bezzałogowiec może w kilka minut obejrzeć rozmieszczenie kamer, ogrodzeń, patroli i urządzeń technicznych. Informacje z takiego lotu mogą później posłużyć do sabotażu albo przygotowania adekwatnego ataku. Jak pisaliśmy w tekście: Drony wyszły z frontu i weszły nad lotniska. Powstał rynek wart miliardy, zwykłe zakazy lotów przestały wystarczać. Operator infrastruktury musi najpierw wykryć niewielki obiekt, odróżnić go od ptaka, ustalić jego zamiary, a następnie zareagować, zanim maszyna znajdzie się nad najważniejszą instalacją.

Najtrudniejsze będzie bezpieczne strącenie

Pozwolenie na zatrzymanie drona nie rozwiązuje oczywiście automatycznie wszystkich problemów. Zagłuszanie może nie zadziałać na maszynę autonomiczną albo sterowaną przewodem światłowodowym. Z kolei ostrzał w pobliżu zbiorników paliwa, linii energetycznych czy terminalu lotniczego sam może doprowadzić do katastrofy.

Pozostaje jeszcze kwestia błędnej identyfikacji. Nad strategicznym obiektem może pojawić się dron służb, urządzenie wykonujące legalną inspekcję albo maszyna, której operator przypadkowo naruszył strefę. Właśnie dlatego czeskie ministerstwo podkreśla zasadę proporcjonalności i państwową kontrolę nad interwencjami.

Rozwiązaniem mają być wielowarstwowe systemy łączące radar, czujniki radiowe, kamery oraz kilka sposobów neutralizacji. Nie każdy dron trzeba od razu rozbić. Czasami wystarczy przerwać jego łączność, zmusić do lądowania albo złapać go w sieć. Polski K-Crusher również ma niszczyć bezzałogowce bez używania materiałów wybuchowych.

*Źródło grafiki wprowadzającej: jotily, Getty Images, Canva Pro / Canva Pro

Idź do oryginalnego materiału