
Samsung The Freestyle+ jest jednym z najwygodniejszych projektorów do przenoszenia między pokojami, ustawiania pod dziwnym kątem i uruchamiania bez wieczoru spędzonego w menu korekcji obrazu. Problem w tym, iż kosztuje 5999 zł.
The Freestyle+ zachowuje bardzo charakterystyczną konstrukcję serii. To biały cylinder umieszczony w obrotowej kołysce, dzięki której obiektyw można skierować na ścianę, sufit albo podłogę bez statywu i dodatkowego uchwytu. Mechanizm pozwala obracać projektor w zakresie 180 stopni, więc przejście od filmu na ścianie do serialu wyświetlanego nad łóżkiem sprowadza się do przechylenia całego modułu.
Urządzenie z podstawą mierzy 106,7 × 177,5 × 99 mm i waży równo kilogram. To przez cały czas jeden z tych projektorów, które można bez większego zastanowienia wrzucić do torby, a do kompletu Samsung dodaje etui transportowe. Konstrukcja nie wygląda przy tym jak przypadkowy zestaw plastikowych elementów zamówionych z katalogu producenta sprzętu konferencyjnego. The Freestyle+ może stać w salonie na widoku i nie sprawiać wrażenia, iż ktoś zapomniał schować biurowy rzutnik.
Mobilność nie oznacza jednak pełnej swobody instalacji. Projektor nie ma optycznego zoomu ani mechanizmu lens shift, dlatego wielkość obrazu reguluje się przede wszystkim przez fizyczne przesuwanie urządzenia, a najlepszą ostrość uzyskuje się po ustawieniu go możliwie centralnie względem powierzchni projekcyjnej. Cyfrowa korekcja potrafi uratować geometrię obrazu, ale nie zmienia praw optyki: im bardziej projektor stoi z boku i im agresywniej oprogramowanie prostuje trapez, tym mniej efektywnie wykorzystujemy matrycę.
Najwspanialsze w tym urządzeniu jest to, iż ono po prostu działa. Od razu, zawsze
Samsung The Freestyle+Najważniejszym argumentem przemawiającym za The Freestyle+ nie jest sama jakość obrazu. Jest nim ograniczenie liczby czynności, które zwykle trzeba wykonać między postawieniem projektora a rozpoczęciem filmu.
Pakiet AI OptiScreen obejmuje automatyczną korekcję obrazu 3D, ustawianie ostrości w czasie rzeczywistym, dopasowanie wielkości projekcji do dostępnej powierzchni, wykrywanie przeszkód, kalibrację do koloru ściany i adaptację obrazu do oświetlenia. Projektor ma też tryb ochrony wzroku, w którym przyciemnia źródło światła po wykryciu ruchu w obrębie wiązki.
Najbardziej widowiskowa jest korekcja 3D. The Freestyle+ potrafi prostować obraz rzucany nie tylko pod kątem, ale także na nietypowe powierzchnie, takie jak zasłona, ścianka namiotu albo narożnik łączący ścianę z sufitem. Nie oznacza to oczywiście, iż fałda materiału nagle staje się profesjonalnym ekranem projekcyjnym. Oprogramowanie może skompensować część deformacji geometrycznych, ale nie usunie fizycznych cieni, nierówności ani różnic w odbijaniu światła
Bardziej praktyczne są funkcje Screen Fit i Obstacle Avoidance. Pierwsza próbuje wpisać obraz w dostępną przestrzeń, druga zmniejsza lub przesuwa projekcję, gdy na jej drodze znajduje się obraz, półka albo inny element wyposażenia.
Nie wszystkie udogodnienia są domyślnie aktywne. Wykrywanie przeszkód, dopasowanie ekranu i adaptacja obrazu wymagają wcześniejszego włączenia, natomiast rezultaty kalibracji do ściany zależą od oświetlenia, faktury i wzoru powierzchni. Innymi słowy: urządzenie może zdjąć z użytkownika sporą część pracy, ale nie czyta jeszcze w myślach i nie naprawia mieszkania.
Właśnie tutaj Plus ma największy sens. W porównaniu z The Freestyle drugiej generacji nowy model dodaje automatyczne dopasowanie ekranu i omijanie przeszkód, dzięki czemu szybkie ustawienie projekcji jest łatwiejsze. Różnica nie sprowadza się zatem do naklejenia modnego skrótu AI na zeszłoroczne funkcje, choć Samsung oczywiście bardzo chętnie opowiada o nich właśnie w taki sposób.
430 lumenów to postęp
The Freestyle+ oferuje jasność 430 lumenów ISO, podczas gdy poprzednia generacja osiągała około 230 lumenów ISO. Wzrost jest zatem znaczący i odpowiada na jedną z najczęściej wytykanych słabości wcześniejszych modeli. Tyle iż „prawie dwa razy jaśniej” nie znaczy automatycznie „wystarczająco jasno w każdych warunkach”.
430 lumenów ISO przez cały czas lokuje ten sprzęt w kategorii projektorów przeznaczonych przede wszystkim do zaciemnionych pomieszczeń. Aczkolwiek rozkład światła na ekranie jest zasadniczo równomierny, z niewielkim osłabieniem w dolnych narożnikach.
W praktyce The Freestyle+ najlepiej pasuje więc do wieczornego seansu, zaciemnionej sypialni albo pokoju, w którym można zasłonić okna. W ogrodzie również da się go wykorzystać, ale dopiero po zachodzie słońca.
Projektor pozwala uzyskać obraz od 30 do 100 cali. 30 cali wymaga około 0,8 m odległości od ściany, 55 cali – 1,5 m, 65 cali – 1,7 m, 75 cali – 2 m, a 100 cali – około 2,7 m. Trzeba jednak pamiętać, iż ta sama ilość światła rozłożona na 100 calach daje znacznie mniej intensywny obraz niż na 55 czy 65 calach.
Samsung The Freestyle+Dlatego 100 cali należy traktować jako możliwość, a nie obietnicę jakości porównywalnej z telewizorem. Największa przekątna ma sens na jasnej, względnie gładkiej powierzchni i w naprawdę ciemnym pomieszczeniu. W bardziej codziennych warunkach rozsądniejszym kompromisem będzie okolica 55-75 cali: przez cały czas efektownie, ale bez rozciągania skromnego strumienia świetlnego na pół ściany.
Full HD a dzisiejsze czasy
Sercem projektora jest układ DLP ze źródłem światła LED. Natywna rozdzielczość wynosi 1920 × 1080 pikseli, deklarowana żywotność źródła światła to 20 tys. godzin, a współczynnik projekcji wynosi 1,2. Urządzenie obsługuje HDR, HDR10+ oraz HLG, a za przetwarzanie obrazu odpowiada procesor AI Q4.
Full HD w kompaktowym projektorze nie jest samo w sobie tragedią. Z typowej odległości oglądania film lub serial przez cały czas może wyglądać ostro, szczególnie przy przekątnej około 60-70 cali. Problem zaczyna się przy cenie 5999 zł, bo w tym segmencie rozdzielczość 1080p przestaje być neutralną decyzją konstrukcyjną, a staje się kompromisem, za który klient płaci jak za brak kompromisów.
Na 100 calach różnica między Full HD a 4K jest już dobrze widoczna w drobnych tekstach, interfejsach gier, włosach, fakturach materiałów i dalekich planach. The Freestyle+ nie został jednak zbudowany jako projektor do stałej instalacji w kinie domowym. Samsung świadomie stawia wygodę, automatykę i niewielkie rozmiary ponad maksymalną szczegółowość obrazu.
Kolory wypadają lepiej, niż mogłaby sugerować reszta specyfikacji. Fabryczna dokładność odwzorowania kolorów można określić wyłącznie jako bardzo dobrą, choć biel jest nieco chłodniejsza od neutralnej, a część kolorów została podbita. Obraz nie wygląda więc martwo, ale projektor ma trudności z zachowaniem nasycenia w ciemnych kolorach, a jego ogólna objętość kolorów pozostaje przeciętna.
Samsung The Freestyle+To dobry sprzęt do oglądania animacji, telewizji, YouTube’a i jasno zrealizowanych seriali. Gorzej będzie z ponurym thrillerem rozgrywającym się nocą, gdzie światło i kolor powinny subtelnie wyłaniać detale z czerni. The Freestyle+ lubi, kiedy twórcy sami zapalili lampę.
Kontrast kontra specyfikacja
Samsung deklaruje dynamiczny współczynnik kontrastu 100 000:1. Taka liczba wygląda imponująco w specyfikacji, ale kilka mówi o tym, co dzieje się jednocześnie w jasnych i ciemnych obszarach konkretnego kadru. Efektywny kontrast jest niestety słabszy. HDR jest tutaj przede wszystkim mechanizmem obsługi odpowiednio zakodowanego sygnału i mapowania tonów. Nie należy oczekiwać świetlistych refleksów, mocnych rozbłysków czy efektu znanego z dobrego telewizora OLED lub Mini LED. Projektor może przyjąć materiał HDR, ale jego potencjał dynamiczny ograniczają jasność i kontrast.
Dochodzi do tego efekt tęczy charakterystyczny dla części konstrukcji DLP. Osoby szczególnie wrażliwe mogą dostrzegać krótkie czerwono-zielono-niebieskie błyski przy szybkim przesuwaniu wzroku po kontrastowych elementach obrazu. Nie każdy je widzi i nie każdego drażnią, ale przed zakupem projektora DLP za 5999 zł warto sprawdzić własną tolerancję.
Cisza jest zaletą
Projektor ma deklarowany poziom hałasu 30 dB. I faktycznie, Samsung wyposażył ten projektor w bardzo cichy wentylator, który nie przeszkadza podczas spokojniejszych scen i oglądania z niewielką głośnością.
To ważne, bo kompaktowy projektor zwykle stoi blisko widza: na szafce nocnej, stoliku albo biurku. choćby świetny obraz gwałtownie przestaje cieszyć, gdy towarzyszy mu jednostajny świst małej turbiny. Pod tym względem The Freestyle+ zachowuje się kulturalnie i lepiej pasuje do sypialni niż wiele klasycznych projektorów.
Głośnik wystarczy, ale tylko tyle
Samsung The Freestyle+Wbudowany system audio ma moc 5 W, emituje dźwięk w zakresie 360 stopni i korzysta z dwóch pasywnych radiatorów niskotonowych. Projektor obsługuje adaptację dźwięku oraz Q-Symphony, pozwalającą łączyć jego głośnik z kompatybilnym soundbarem Samsunga.
Pięć watów nie stworzy potężnej ścieżki filmowej ani przekonującego basu. Wbudowane nagłośnienie powinno jednak wystarczyć do serialu w sypialni, filmu na wyjeździe, bajki w pokoju dziecka czy prezentacji zdjęć. To rozwiązanie projektowane z myślą o wygodzie, nie o zastępowaniu zestawu kina domowego.
W filmie oglądanym na 100-calowym obrazie dźwięk może się wydawać zbyt mały w stosunku do skali projekcji. Paradoks przenośnych projektorów polega właśnie na tym, iż potrafią zrobić ekran większy od większości telewizorów, ale przez cały czas brzmią jak niewielki głośnik stojący na stoliku. Bluetooth pozwala podłączyć zewnętrzne audio, natomiast przez złącze micro-HDMI można korzystać z ARC i eARC.
Tizen to przez cały czas wzór dla innych
The Freestyle+ działa pod kontrolą systemu Tizen i pod względem aplikacji jest bliższy telewizorowi Samsunga niż tradycyjnemu projektorowi. System zapewnia dostęp między innymi do serwisów Netflix, HBO Max, Prime Video, Disney+, SkyShowtime, Canal+, Player, Polsat Box Go i TVP VOD.
To duża zaleta. Nie trzeba podłączać przystawki Smart TV, laptopa ani konsoli tylko po to, by uruchomić serial. Projektor łączy się z Wi-Fi, obsługuje własnego pilota, ma przeglądarkę internetową oraz współpracuje z Apple AirPlay, Tap View, mirroringiem urządzeń mobilnych i aplikacją SmartThings.
Tizen bywa przeładowany rekomendacjami i elementami ekosystemu Samsunga, ale biblioteka polskich aplikacji jest znacznie ważniejsza niż estetyczna czystość menu. W projektorze, który ma wędrować między pokojami, możliwość odłączenia wszystkiego poza przewodem zasilającym jest jednym z głównych powodów zakupu.
Dostępna jest też funkcja Multi View, pozwalająca wyświetlać dwa materiały jednocześnie, oraz Smart Edge Blending, przeznaczona do łączenia obrazu z więcej niż jednego zgodnego projektora. Ten drugi scenariusz brzmi dość ekstrawagancko przy cenie pojedynczego egzemplarza, ale technicznie taka możliwość istnieje.
Gaming tylko casualowo
Na liście funkcji znajdziemy automatyczny tryb gry, ultraszeroki widok, powiększenie minimapy i Panel Gracza. Samsung Gaming Hub w Polsce pozwala korzystać między innymi z Xbox Cloud Gaming po podłączeniu zgodnego kontrolera i wykupieniu odpowiedniej subskrypcji.
W teorii brzmi to znakomicie: kilogramowy projektor, pad Bluetooth i dostęp do gier bez konsoli. Niestety parametry wyświetlania studzą entuzjazm. The Freestyle+ jest ograniczony do 1080p przy 60 Hz, nie obsługuje VRR, a opóźnienie wejściowe jest niestety odczuwalne.

Do turowego RPG, przygodówki, spokojnej gry kooperacyjnej albo wieczoru z produkcją pokroju Minecrafta powinno wystarczyć. W szybkich strzelankach, wyścigach, bijatykach i grach rytmicznych opóźnienie będzie już odczuwalne. Warto włączyć tryb gry lub ALLM, ponieważ właśnie te ustawienia pozwalają uzyskać najniższy dostępny input lag.
Technologia DLP pomaga ograniczyć smużenie ruchu, ale nie rozwiązuje problemu opóźnienia ani braku 120 Hz. Panel Gracza pozostaje więc przydatnym dodatkiem, ale nie zamienia The Freestyle+ w projektor gamingowy. Konsola PS5 albo Xbox Series X podłączona do niego będzie działała, tylko nie wykorzysta funkcji obrazu, za które między innymi zapłaciliśmy w samej konsoli.
Jedno małe HDMI
Zestaw złączy jest bardzo oszczędny. The Freestyle+ ma pojedyncze gniazdo micro-HDMI z obsługą ARC, eARC i HDMI-CEC, a łączność bezprzewodową zapewniają Wi-Fi 5 oraz Bluetooth 5.2. Specyfikacja nie przewiduje portu Ethernet, optycznego wyjścia audio, wyjścia minijack ani portu USB do przesyłania danych.[
Micro-HDMI zamiast pełnowymiarowego HDMI można jeszcze usprawiedliwić niewielką obudową, ale w praktyce oznacza to konieczność pilnowania odpowiedniego kabla lub przejściówki. Standardowy przewód HDMI znaleziony w szufladzie nie wystarczy, a adapter nie jest elementem wymienionym w zestawie.
Brak klasycznego wyjścia audio również ogranicza elastyczność. jeżeli zewnętrzny głośnik nie obsługuje Bluetooth, pozostaje rozwiązanie wykorzystujące HDMI ARC/eARC albo dodatkowy ekstraktor sygnału. Jak na urządzenie mające pasować do każdej przestrzeni The Freestyle+ jest zaskakująco wybredny w kwestii połączeń przewodowych.
Przenośny, ale nie bezprzewodowy
The Freestyle+ waży kilogram, ma etui i można go łatwo zabrać na wyjazd. Nie ma jednak wbudowanego akumulatora. Przenośność oznacza tu zatem łatwość przeniesienia sprzętu, a nie możliwość postawienia go w dowolnym miejscu i natychmiastowego rozpoczęcia seansu.
Projektor może pracować z zewnętrznym akumulatorem obsługującym USB Power Delivery o parametrach co najmniej 100 W i 20 V albo z dedykowaną podstawą akumulatorową sprzedawaną oddzielnie. To wymagania wyższe niż możliwości typowego powerbanku używanego do ładowania telefonu, dlatego nie warto zakładać, iż dowolny akumulator z szuflady rozwiąże problem.
Na biwaku przez cały czas potrzebujemy odpowiednio mocnego powerbanku, a przy zwykłym seansie – gniazdka i przewodu. The Freestyle+ jest zatem projektorem mobilnym w znaczeniu „łatwo go przewieźć”, a nie „jest całkowicie samowystarczalny”.
Cena psuje zabawę
Samsung The Freestyle+Polska cena Samsunga The Freestyle+ wynosi 5999 zł. To kwota trudna do obrony samą wygodą konfiguracji, szczególnie gdy urządzenie pozostaje konstrukcją Full HD z jasnością 430 lumenów ISO, pojedynczym micro-HDMI i bez baterii.
Na polskim rynku można znaleźć XGIMI Elfin Flip 4K za około 3689 zł; to model o natywnej rozdzielczości 3840 × 2160, deklarowanej jasności 1600 lumenów i konstrukcji DLP, oferując dodatkowo VRR oraz 1080p przy 120 Hz.
Nie jest to dokładnie taki sam produkt. Samsung jest mniejszy, ma świetny obrotowy korpus, bardzo rozbudowaną automatykę ustawienia i dopracowany ekosystem Tizena. Tyle iż przy różnicy cenowej przekraczającej dwa tysiące złotych przestajemy porównywać niuanse, a zaczynamy zastanawiać się, ile naprawdę jesteśmy gotowi zapłacić za wygodniejsze celowanie w sufit.
Jeszcze boleśniej wygląda porównanie z typowo mobilnymi konstrukcjami. XGIMI MoGo 4 z wbudowaną baterią był oferowany w Polsce za około 2599 zł, a zestaw z akumulatorową podstawą kosztował około 2949 zł. Samsung żąda niemal dwukrotnie więcej, choć sam wymaga dodatkowego źródła energii.
The Freestyle+ nie jest więc liderem stosunku jakości obrazu do ceny. Płaci się tutaj za projekt wzorniczy, miniaturyzację, Tizena, automatyczne dopasowanie projekcji i to niezwykle przyjemne doświadczenie polegające na postawieniu urządzenia, skierowaniu go na wolną powierzchnię oraz rozpoczęciu oglądania. To realne zalety, tylko wyjątkowo wysoko wycenione.
Nie zastąpi telewizora
Samsung pokazuje The Freestyle+ jako urządzenie zdolne przemienić niemal każdą przestrzeń w ekran. To prawda, o ile ta przestrzeń jest odpowiednio ciemna, ma wolny fragment ściany i znajduje się w pobliżu gniazdka albo mocnego powerbanku.
Projektor nie zastąpi dobrego telewizora w jasnym salonie. Nie zastąpi też stacjonarnego projektora kinowego, jeżeli priorytetami są głęboka czerń, wysoki kontrast, natywne 4K i bezkompromisowa jakość dużego obrazu. Nie jest również najlepszym ekranem dla gracza oczekującego 120 Hz, VRR i niskiego input lagu.
Najlepiej sprawdzi się w sypialni, wynajmowanym mieszkaniu, pokoju dziecka albo domu, w którym projektor ma regularnie zmieniać miejsce. Możliwość oglądania filmu na suficie, uruchomienia bajki na ścianie bez stałej instalacji czy zabrania urządzenia do znajomych jest czymś, czego choćby najlepszy telewizor nie zaoferuje.
Wygoda klasy premium
Samsung The Freestyle+ to dobry projektor użytkowy i trudny zakup. Jego konstrukcja jest przemyślana, automatyczne ustawianie obrazu naprawdę odpowiada na problemy typowe dla mobilnej projekcji, Tizen ogranicza potrzebę podłączania dodatkowych urządzeń, a cichy wentylator i niewielka masa czynią go świetnym towarzyszem wieczornych seansów.
Jednocześnie obraz nie dorasta do ceny. Jasność wzrosła niemal dwukrotnie względem poprzednika, ale przez cały czas wymaga ciemnego pomieszczenia; kontrast nie jest wspaniały, natywna rozdzielczość zatrzymała się na Full HD, granie ogranicza 60 Hz i wysokie opóźnienie, a wbudowanej baterii wciąż nie ma.
To jeden z tych sprzętów, które łatwo pokochać podczas używania, a znacznie trudniej polecić podczas sprawdzania ceny. Gdyby kosztował około 3000-3500 zł to jego kompromisy można byłoby uznać za cenę wyjątkowo wygodnej, kompaktowej konstrukcji. Przy 5999 zł The Freestyle+ staje się luksusowym gadżetem dla kogoś, kto bardziej niż jakość każdego piksela ceni to, iż projektor sam znajdzie dla tych pikseli miejsce na krzywej, kolorowej i częściowo zastawionej ścianie.







