Rosomak dojechał do ściany. Wojsko chce następcy

konto.spidersweb.pl 1 godzina temu

Rosomak będzie dalej modernizowany, jednak wojsko widzi już granice pod względem jego możliwości. sukcesor ma być cięższy i o wiele lepiej chroniony.

Rosomak przez cały czas będzie oczywiście dostawał nowe wieże, elektronikę i osłony, a jego produkcja została zabezpieczona na kolejne lata. Wojsko doszło jednak do wniosku, iż istnieje granica, której modernizacją nie da się po prostu przekroczyć. Następny polski transporter kołowy ma być znacznie cięższy, lepiej opancerzony i od samego początku przygotowany na znacznie brutalniejsze pole walki.

Rosomak jest dobry. Problem w tym, iż fizyki nie da się oszukać

Ocena Sztabu Generalnego nie jest wyrokiem na Rosomaka, ale z całą pewnością daje do myślenia. Gen. bryg. Grzegorz Potrzuski z Zarządu Planowania Użycia Sił Zbrojnych i Szkolenia P5 w rozmowie z portalem Defence24 podkreśla, iż konstrukcja przez cały czas dobrze sprawdza się w Wojsku Polskim i ma przed sobą duży potencjał eksploatacyjny. Modernizacja istniejącego podwozia ma jednak swoje naturalne granice.

Rosomak powstawał w czasach, gdy jednym z najważniejszych polskich wymagań była zdolność do samodzielnego pokonywania przeszkód wodnych. Pojazd miał wjechać do rzeki, przepłynąć ją i po drugiej stronie kontynuować działanie. To oczywiście świetna zdolność taktyczna, ale automatycznie wymusza pilnowania masy. o ile transporter stanie się zbyt ciężki, to po prostu przestanie pływać. A kolejne tony są dokładnie tym, czego potrzeba, gdy dokładamy grubszy pancerz, systemy ochrony aktywnej, wyposażenie przeciw dronom, nową elektronikę i coraz cięższe uzbrojenie.

Najnowszy Rosomak-L pokazuje, jak daleko udało się przesunąć tę granicę. Wydłużony o około 40 cm wariant zwiększył dopuszczalną masę podczas pływania z 22,5 do 25,5 t, zapewniając jednocześnie więcej miejsca wewnątrz. przez cały czas jednak rozwijamy konstrukcję, której podstawowe założenia powstały ponad 20 lat temu. Jak pisaliśmy na Spider’s Web, właśnie Rosomak-L ma pozwolić jeszcze lepiej wykorzystać wieżę ZSSW-30 i kolejne specjalistyczne zabudowy.

Następca Rosomaka nie pojawił się z dnia na dzień

Prace nad Nowym Kołowym Transporterem Opancerzonym już trwają. Umowę ramową dotyczącą opracowania nowego wozu podpisano jeszcze 14 sierpnia 2023 r. Od samego początku założenie było jasne: NKTO miał najpierw uzupełnić Rosomaki, a w dalszej przyszłości stopniowo je zastępować. Projekt miał być realizowany przez polski przemysł i wykorzystywać doświadczenia zdobyte podczas ponad 20 lat produkcji, modernizacji i eksploatacji obecnej rodziny transporterów.

Teraz jednak program wyraźnie awansuje na liście potrzeb wojska. Sztab Generalny określa prace nad zdefiniowaniem i pozyskaniem cięższego, mocniej chronionego transportera jako jeden z priorytetów. Na tym etapie nie znamy jednak finalnej konstrukcji, masy, producenta ani harmonogramu seryjnych dostaw. Nie ma więc jeszcze gotowego Rosomaka 2, który za chwilę wyjedzie z fabryki. Jednym z rozważanych wariantów jest kooperacja z zagranicznym partnerem i wykorzystanie pozyskanych technologii przy budowie nowego wozu w Polsce.

Stare Rosomaki nie jadą jeszcze na emeryturę

Pod koniec 2025 r. przedłużono porozumienie z fińską Patrią. Polska może produkować Rosomaki do końca 2034 r., natomiast prawo do ich modernizacji i utrzymania obowiązuje aż do końca 2064 r. MON zakłada dalsze wykorzystanie możliwości zakładów Rosomak S.A. także w perspektywie Planu Modernizacji Technicznej na lata 2025-2039.

Produkcja przy tym jednak nie hamuje. W 2025 r. Rosomak S.A. dostarczył 82 transportery różnych wersji wobec 41 rok wcześniej. W 2026 r. mają dochodzić kolejne wozy z ZSSW-30 i pojazdy specjalistyczne.

Do armii trafia też ZSSW-30 z armatą 30 mm, karabinem 7,62 mm i przeciwpancernymi pociskami Spike. To ogromny skok możliwości bojowych wobec starszych konfiguracji i bardzo dobry przykład tego, iż potencjał obecnego Rosomaka przez cały czas warto wykorzystywać.

Nowy transporter będzie musiał wybrać pancerz zamiast pływania

Najważniejszą zmianę można więc sprowadzić do jednego zdania: następny KTO ma powstać po prostu według innych priorytetów. Rosomak był projektowany tak, aby pogodzić mobilność, pływalność, uzbrojenie i ochronę. Dziś doświadczenia z Ukrainy przesuwają środek ciężkości zdecydowanie w stronę przeżywalności. Większy zapas masy pozwoli zastosować mocniejszy pancerz, rozbudowane osłony antydronowe i aktywne systemy ochrony bez ciągłego oglądania się na to, czy pojazd przez cały czas utrzyma się na wodzie.

Nie znaczy to, iż przez ostatnie 20 lat Rosomak okazał się ślepą uliczką. Wręcz przeciwnie. To właśnie tysiące godzin jego eksploatacji, doświadczenia z Afganistanu i Ukrainy oraz zbudowane wokół niego kompetencje przemysłu pozwalają dzisiaj znacznie precyzyjniej powiedzieć, czego potrzebuje następca.

Rosomak jeszcze długo będzie jednym z podstawowych pojazdów polskich wojsk lądowych. Po raz pierwszy jednak tak wyraźnie wojsko mówi, iż modernizacja nie załatwi wszystkiego. Następny krok wymaga już nowego podwozia, większego zapasu masy i pogodzenia się z tym, iż na współczesnym polu walki grubszy pancerz może być cenniejszy, niż możliwość przepłynięcia rzeki.

*Źródło zdjęcia wprowadzającego: Rosomak S.A

Idź do oryginalnego materiału