Sikorski grozi Muskowi za Starlinka. Przecież to piaskownica, nie polityka

konto.spidersweb.pl 2 godzin temu

Minister Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski pogroził palcem Elonowi Muskowi, na jego własnej platformie społecznościowej. To teraz problem Starlinka dla naszego regionu na pewno zostanie natychmiast rozwiązany.

Starlink ma nową definicję Europy i nie ma w niej Polski. Zaktualizowana strefa Starlink Roam obejmuje takie państwa jak Czechy, Litwa czy Słowacja, ale nasz kraj jest na tej mapie niczym czarna dziura w samym sercu Starego Kontynentu. Zostaliśmy wykluczeni z europejskiej strefy roamingowej, co wiąże się z negatywnymi, kosztownymi konsekwencjami.

Nie należąc dłużej do strefy Starlink Roam, polscy użytkownicy zapłacą więcej za połączenie z satelitami przez Starlinki poza granicami kraju. To uderzenie w wielu podróżujących – na przykład camperami – korzystających na terenie Europy z wygodnego internetu satelitarnego Elona Muska.

Radosław Sikorski nie mógł przepuścić takiej okazji. Minister Spraw Zagranicznych atakuje Elona Muska

We wpisie na platformie X – oczywiście należącej do Muska – polski minister zaczepia miliardera, grożąc konsekwencjami za wykluczenie polski z europejskiej strefy roamingu satelitarnego. Radosław Sikorski sugeruje, iż rząd przestanie płacić za Starlinki dla Ukrainy, o ile sytuacja nie ulegnie zmianie. Dla polskich podatników jest to koszt wynoszący 50 mln dol. rocznie.

Minister Spraw Zagranicznych nie mógł się powstrzymać od uszczypliwości, mówiąc do Elona Muska per „big man”. To nawiązanie do poprzedniej utarczki obu mężczyzn, z marca 2025 r., kiedy miliarder nazwał naszego polityka „small man”, w kontekście debaty o finansowanie ukraińskich Starlinków.

Później panowie jeszcze kilkukrotnie publicznie paprali się w błocie. Np. W styczniu 2026 Musk nazwał naszego ministra „śliniącym się imbecylem”, słusznie wzbudzając oburzenie polskich internautów, a choćby części opozycji. Radosław Sikorski nie pozostaje dłużny, wykorzystując praktycznie każdą okazję, aby dołożyć kontrowersyjnemu miliarderowi.

Nie będę ukrywał – mam problem z taką „polską dyplomacją”

Polityk tak wysokiego szczebla jak Minister Spraw Zagranicznych jest niczym policjant – całą dobę na służbie. W trakcie jego urzędowania żaden tweet nie jest prywatny, a żadne zdanie nie powinno padać bez głębokiej refleksji. Tymczasem Sikorski bawi się w typowego X-owego internautę, zgarniając serduszka za to, iż dołoży do pieca.

Boli mnie to o tyle, iż mówimy o Ministrze Spraw Zagranicznych. To nasz najważniejszy dyplomata. Osoba na takim stanowisku powinna wykazywać się negocjacyjną zręcznością, przebiegłością oraz ogromnym autorytetem. Tymczasem minister Sikorski nie potrafi sobie odmówić internetowej przepychanki.

Cieszę się, iż polityk tak wysokiego szczebla wstawia się za polskimi konsumentami. Pytanie, czy Radosław Sikorski równie bojowo pisałby na X-ie, gdyby nie chodziło o Elona Muska. Mam wrażenie, iż sytuacja jest tylko pretekstem, aby ponownie rozbudzić antagonizmy. Czyli coś, czego w publicznej dyplomacji powinno być jak najmniej.

Skuteczność polityków powinna być mierzona w działaniach, nie serduszkach na X

Od przepychanek miliarderów oraz ministrów wolę projekty ustaw na biurku prezydenta. Na przykład takie o lepszym opodatkowaniu technologicznych gigantów. Albo rekompensatach dla mediów za treści agregowane przez AI. Ewentualnie o ochronie najmłodszych przed negatywnym, toksycznym wpływem mediów społecznościowych. To wszystko inicjatywy, które realnie uderzyłyby m.in. w Elona Muska.

Swoją drogą, czy te 50 milionów rocznie, to naprawdę suma, którą można szantażować najbogatszego człowieka na planecie?

grafika tytułowa: FotoDax / Shutterstock.com oraz FotoField / Shutterstock.com

Więcej na temat Starlinka:

Idź do oryginalnego materiału