Sześć długich lat minęło od premiery pierwszych AirPods Max do momentu, w którym Apple w końcu pokazało ich następcę. AirPods Max 2 są ciężkie, absurdalnie drogie i obiecują najlepszy dźwięk oraz najskuteczniejsze ANC w swojej klasie. Problem w tym, iż obietnice Apple i rzeczywistość to często dwie różne rzeczy. Sprawdziłem, jak jest w tym wypadku.
Budowa i jakość wykonania Apple AirPods Max 2
AirPods Max 2 wyglądają do bólu jak typowy produkt Apple. Są minimalistyczne, podobnie jak pudełko, w którym są sprzedawane, świetnie spasowane, zimne w dotyku i od pierwszego kontaktu sprawiają wrażenie produktu drogiego. Aluminiowe muszle, stalowy pałąk, charakterystyczna siateczka na głowie i magnetyczne nausznice choćby po latach robią pozytywne wrażenie.
Jakość wykonania jest znakomita. Nic nie trzeszczy, nic nie ugina się w niepokojący sposób, a mechanizm regulacji pałąka pracuje z przyjemnym oporem. Bardzo lubię też Digital Crown, czyli pokrętło znane z Apple Watcha. Regulacja głośności za jego pomocą jest precyzyjna i znacznie wygodniejsza niż dotykowe panele w wielu konkurencyjnych urządzeniach. Drugi przycisk odpowiada za przełączanie trybów pracy i również działa dokładnie tak, jak powinien.
Problem w tym, iż Apple nie poprawiło kilku rzeczy, które aż prosiły się o zmianę. Apple AirPods Max 2 przez cały czas są ciężkie. Masa na poziomie około 386 gramów nie brzmi może dramatycznie na papierze, ale po kilku godzinach słuchania czuć, iż ma się na głowie duże, metalowe słuchawki. Nie powiedziałbym, iż są niewygodne, bo nie są. Nausznice są miękkie, obszerne i dobrze otaczają uszy, a pałąk sensownie rozkłada nacisk. Mimo to po dłuższym odsłuchu zdjęcie ich z głowy da niektórym lekką ulgę. Ja jestem przyzwyczajony do korzystania ze słuchawek, więc pomimo wysokiej masy, nie odczuwałem jej nadto.
Na plus zapisuję też łatwość wymiany nausznic. Magnetyczny system jest bajecznie prosty i bardzo w stylu Apple: działa bez kombinowania, bez zatrzasków i bez konieczności wertowania instrukcji i tutoriali na YouTube. Szkoda tylko, iż akcesoria – jak zawsze – nie należą do tanich.
Etui jak biustonosz dalej jest wizytówką Apple AirPods Max
Jak bumerang wraca też temat etui. Tak, Smart Case w dalszym ciągu wygląda jak stanik. Chciałbym ocenić je pozytywnie, bo design to przecież kwestia totalnie subiektywna, jednak w tym wypadku minimalizm jest wadą, bo etui nie chroni słuchawek tak dobrze, jak powinno. Nie zakrywa ich w całości, nie daje poczucia bezpieczeństwa po włożeniu bądź co bądź drogich słuchawek do plecaka, co jest niedopuszczalne przy sprzęcie z tej półki cenowej. Ma za to jedną praktyczną funkcję: wprowadza słuchawki w tryb bardzo niskiego poboru energii. To ważne, bo AirPods Max 2 przez cały czas nie mają klasycznego przycisku zasilania. I to jest decyzja, której po sześciu latach naprawdę trudno bronić.
Rozczarowuje też czas pracy na baterii. Około 20 godzin z ANC to wynik akceptowalny, ale w przypadku tego rodzaju konstrukcji gorzej niż przeciętny. Konkurencja oferuje nierzadko 30, 40, a choćby więcej godzin odtwarzania. Niedawno testowałem Nothing Headphones (a), które absolutnie deklasowały w tej kwestii niemal dowolny produkt. Od słuchawek za takie pieniądze można oczekiwać więcej.
Oprogramowanie i funkcje, czyli magia ekosystemu Apple
Parowanie Apple AirPods Max 2 z iPhone’em, MacBookiem lub iPadem jest błyskawiczne, automatyczne przełączanie między urządzeniami działa niemal bezbłędnie, a słuchawki po prostu podążają za użytkownikiem. Słucham muzyki na MacBooku, odbieram połączenie na iPhonie, później uruchamiam film na iPadzie i nie muszę nigdzie klikać.
Układ H2 przyniósł dźwięk adaptacyjny, tryb transparentności, personalizowaną głośność, gesty głową do obsługi Siri, współdzielenie dźwięku z wybranymi słuchawkami Apple i Beats oraz dźwięk przestrzenny z dynamicznym śledzeniem ruchu głowy. Najbardziej praktyczny jest chyba dźwięk adaptacyjny, automatycznie dobierający poziom wyciszenia do otoczenia. Tryb wykrywania rozmów też się przydaje, choć potrafi aktywować się, gdy zaczniemy śpiewać pod nosem, co nie powinno akurat dziwić.
Dźwięk przestrzenny najlepiej sprawdza się w filmach, serialach i grach. Uwielbiam go zwłaszcza, gdy oglądam filmy na Netflixie w podróży. W muzyce jest zupełnie zbyteczny. Największym minusem pozostaje brak pełnoprawnego equalizera, ograniczający pole działania osobom pragnącym dopasować brzmienie idealnie do swoich potrzeb. W słuchawkach za takie pieniądze chciałbym mieć większą kontrolę nad tą kwestią.
Brzmienie i skuteczność ANC w Apple AirPods Max 2
Apple AirPods Max 2 grają znakomicie. Scena jest szeroka, brzmienie efektowne, czyste i bardzo angażujące. To jedne z tych słuchawek, które od pierwszych minut dają poczucie obcowania ze sprzętem wyższej klasy. Największe wrażenie zrobiła na mnie przestrzeń i separacja tonów. AirPods Max 2 idealnie separują instrumenty i nie sklejają wszystkiego w jedną ścianę dźwięku.
Bas jest mocny, sprężysty i schodzi nisko, szczególnie dobrze sprawdzając się w muzyce rockowej i elektronice. Środek jest klarowny, a wokale są blisko słuchacza. Góra pasma cechuje się szczegółowością i nie mam do niej większych uwag. Bardzo dobrze wypada słuchanie przewodowe przez USB-C, bowiem charakter brzmienia się nie zmienia, a dźwięk staje się czystszy, stabilniejszy i bardziej uporządkowany. Trzeba tylko pamiętać, iż rozładowane słuchawki przewodowo nie zagrają.
ANC jest fantastyczne i należy do absolutnej czołówki. AirPods Max 2 świetnie radzą sobie w samolocie, z komunikacją miejską, szumem biura, wentylacją i rozmowami w tle. Tryb kontaktu również wypada fenomenalnie, bo świat zewnętrzny brzmi naturalnie, a rozmowa bez zdejmowania słuchawek nie sprawia problemu.
Nie są to najlepsze słuchawki na rynku pod względem samego dźwięku, ale nadrabiają całokształtem dopracowania kwestii z nim związanych. Dobrym brzmieniem, towarzyszącymi mu technologiami, znakomitym ANC i kapitalnym trybem kontaktu.
Apple AirPods Max 2 czy pierwsza generacja?
To nie jest generacja, w której Apple próbowało wymyślić AirPods Max od nowa. Apple zostawiło sprawdzoną konstrukcję, dodało układ H2, poprawiło ANC i dorzuciło funkcje znane z nowszych AirPodsów. Różnice są odczuwalne, ale nie na tyle duże, by właściciele pierwszej generacji masowo ruszyli do sklepów. jeżeli masz AirPods Max z Lightningiem, przesiadka ma sens głównie dla USB-C, lepszego ANC i nowych funkcji. W przypadku wersji USB-C – upgrade trudno uzasadnić. To lepsze słuchawki, ale nie na tyle, by płacić drugi raz.
Największą zmianą jest tak naprawdę skuteczniejsze wyciszanie otoczenia. ANC było świetne już wcześniej, a teraz jest po prostu jeszcze lepsze – szczególnie w samolocie i głośnym biurze. To ewolucja, nie rewolucja. Tryb kontaktu przez cały czas należy do najlepszych na rynku i brzmi bardzo naturalnie.
Brzmienie też lekko zmieniono. AirPods Max 2 grają szerzej i czyściej, z lepszą separacją, ale mają więcej subbasu, jaśniejszą górę i bardziej wysunięte wokale. Dla jednych będzie to bardziej efektowne granie, dla innych pierwsza generacja pozostanie przyjemniejsza i mniej męcząca.
Apple AirPods Max 2 – czy warto? Tak, ale nie
Nie masz sprzętu Apple, nie ma sensu ich kupować. I tym jednym zdaniem mógłbym zakończyć tę recenzję. Apple AirPods Max 2 to sprzęt, który albo zachwyci Cię bez reszty, albo kompletnie rozczaruje – w zależności od tego, w jakim ekosystemie żyjesz.
Apple AirPods Max 2 budzą niemałe emocje, jak niemal każdy produkt tego producenta. Oceniając je całkowicie na chłodno muszę przyznać, iż grają znakomicie, mają doskonałe, w zasadzie wzorcowe ANC i rozczarowują czasem działania na baterii. Pomimo swojej dość wygórowanej masy są wygodne, co podnosi ich ocenę, bo to równie istotny aspekt takiego sprzętu. Wysoką cenę (2499 zł) uzasadnia dopiero to, jak działają z innymi urządzeniami Apple. Wtedy dzieje się magia.
Apple AirPods Max 2 płynnie i automatycznie przełączają się pomiędzy źródłami dźwięku – iPhone’em, MacBookiem lub iPadem. Działa to doskonale. Jest też będący wizytówką tego producenta precyzyjnie kierowany dźwięk spatial audio, a także możliwość współdzielenia dźwięku z wybranymi produktami Apple i Beats.
Chyba najgroźniejszy konkurent AirPods Max 2, Sony WH-1000XM6, kosztuje 800 złotych mniej i oferuje pełnię funkcjonalności niezależnie od systemu operacyjnego. jeżeli nie korzystasz ze sprzętu Apple, to na pewno sensowniejszy wybór. o ile zaś ekosystem Apple wciągnął Cię na dobre, istnieje niezerowe prawdopodobieństwo, iż Apple AirPods Max 2 będą najlepszymi słuchawkami, jakie kiedykolwiek miałeś na głowie.
PS etui przez cały czas wygląda jak stanik. I tego nie zamierzam bronić.
Mocne strony:
- działają jak marzenie w ekosystemie urządzeń Apple
- rewelacyjna jakość dźwięku
- wiodąca w branży skuteczność redukcji hałasu (ANC)
- wygodne pomimo niemałej masy
- audio bezprzewodowe, ale i przez USB-C
- bajecznie łatwa wymiana magnetycznych nausznic
Słabe strony:
- naprawdę wysoka cena
- nadal nie da się ich wyłączyć
- brak equalizera
- niektóre funkcje ekskluzywne dla urządzeń Apple
- krótki czas działania na baterii
- dość wysoka masa

4 godzin temu







