Sprawdziłem nowe Samsungi dla Polaka. I już wiem, po którego pobiegniecie

konto.spidersweb.pl 3 godzin temu

Kończy się umowa u operatora albo stary telefon ledwo już dyszy i prosi o emeryturę? Samsung właśnie wypuścił dwa nowe telefony ze średniej półki, które mają zdominować nasz rynek.

Jeśli spojrzymy na Galaxy A37 i A57 oczami typowego Kowalskiego, wnioski nasuwają się same. Model A37 będzie po prostu „wystarczająco dobrym” Samsungiem dla ogromnej większości z nas, gwarantującym sprawne działanie bez niespodzianek.

Z kolei A57 ma sens głównie wtedy, gdy priorytetem jest święty spokój z płynnością na lata, lepszy aparat ultraszerokokątny i po prostu rzadsze zmienianie telefonu.

Owszem, oba modele są droższe od nafaszerowanej cyferkami konkurencji. Potężnie bronią się jednak czymś innym: pewnym wsparciem aktualizacji przez 6 lat, dopracowanym systemem operacyjnym i łatką bezpiecznego wyboru.

Samsung wyraźnie pozycjonuje je jako absolutne filary średniej półki. To telefony, które mają hurtowo trafić do abonamentów u operatorów, w ręce nastolatków i ludzi, którzy po prostu „chcą Samsunga, bo zawsze mieli Samsunga”.

Galaxy A37 to opcja sensowna, natomiast A57 to ten lepszy brat w salonie operatora, który kusi smukłą obudową, metalową ramką i lepszym AI. Które notabene jest świetne, ale o tym później.

Wyglądają jak flagowce i przetrwają ulewę na przystanku

Wizualnie oba telefony są do siebie uderzająco wręcz podobne. Mają płaskie plecki i charakterystyczną, minimalistyczną wyspę aparatów, doskonale znaną z najdroższych flagowców za pięć tysięcy złotych. Przód ekranu chroni solidne szkło Corning Gorilla Glass Victus+, a cała konstrukcja w obu przypadkach spełnia normę wodoszczelności IP68.

To miły awans, bo wcześniej w tym segmencie Samsung dawał zwykle niższe IP67. W praktyce? jeżeli telefon wypadnie z ręki w ulewę na przystanku autobusowym albo przypadkiem wyląduje w kałuży na parkingu pod Biedronką, nic złego mu się nie stanie.

Zasadnicza różnica polega na wykończeniu i gabarytach. Galaxy A57 ma elegancką, w pełni metalową ramkę i jest wyraźnie smuklejszy (6,9 mm grubości i waga 179 g). Galaxy A37 jest odrobinę grubszy i cięższy (7,4 mm i 196 g), a jego ramka to tworzywo sztuczne. Biorąc do ręki A57, od razu czuć nieco bardziej „premium” klimat, ale nie oszukujmy się – A37 wcale nie wygląda jak tania zabawka z marketu.

Tym bardziej iż do wyboru są świetne wersje kolorystyczne. Galaxy A57 występuje w barwach Awesome Navy, Awesome Gray, Awesome Icyblue i Awesome Lilac. Z kolei A37 można zgarnąć w odcieniach Awesome Lavender, Awesome Charcoal, Awesome Graygreen i Awesome White.

Jeśli chodzi o ekrany, to tu Samsung wygrywa. W obu modelach zastosowano znakomite, 6,7-calowe panele Super AMOLED o klasycznych dla marki proporcjach 19,5:9. Wyświetlacze oferują odświeżanie 120 Hz, szczegółową rozdzielczość Full HD+ (2340 x 1080 px) i pełną obsługę standardu HDR10+.

Co to oznacza na co dzień w polskiej rzeczywistości? Szczytowa jasność dobija do 1900 nitów, więc choćby w pełnym, lipcowym słońcu na plaży we Władysławowie bez mrużenia oczu można odczytać każdego SMS-a. Przewijanie TikToka czy Facebooka jest maślanie płynne.

Do wieczornego pochłaniania seriali to sprzęt wręcz idealny i szczerze – różnicy między A37 a A57 na samym ekranie przeciętny użytkownik po prostu nie zauważy.

Czy ten sprzęt będzie zamulał?

Zajrzyjmy głęboko pod maskę. W tańszym Galaxy A37 siedzi znany procesor Samsung Exynos 1480. Czy wystarczy?

Jasne. Do codziennej nawigacji w aucie, obsługi apek bankowych, szybkiego odpalenia BLIK-a na kasie czy okazjonalnego rozegrania partyjki w Clash Royale nadaje się w sam raz. To oczywiście nie jest potwór surowej wydajności, ale po wybraniu wersji z 8 GB RAM, system będzie śmigał, o ile nie zostanie obciążony dziesiątkami ciężkich aplikacji działających w tle.

Galaxy A57 to już wyższa, mocniejsza liga – dostał nowszy i wydajniejszy układ Exynos 1680. Co ważne, inżynierowie Samsunga pomyśleli o porządnym chłodzeniu i wrzucili do tego modelu o 13 proc. większą komorę parową. Czyli? Dzięki temu telefon nie parzy w dłonie podczas dłuższego grania.

Ten zastrzyk mocy staje się odczuwalny głównie w bardziej wymagających tytułach 3D, podczas szybkiej edycji dużych zdjęć albo przy codziennym korzystaniu z wbudowanych funkcji sztucznej inteligencji. jeżeli urządzenie jest kupowane z myślą o 4-5 latach używania, Exynos 1680 z lepszym chłodzeniem w A57 daje po prostu znacznie większy i bezpieczniejszy zapas mocy na przyszłość.

A jak wygląda sytuacja z pamięcią? Tu mamy polską klasykę gatunku. Galaxy A37 startuje ze skromnego 6/128 GB, a dopiero dopłacając kolejne stówki, otrzymujemy rozsądne w dzisiejszych czasach 8/256 GB (choć na papierze w globalnej specyfikacji istnieje też potężna wersja 12 GB RAM).

A57 zaczyna zabawę z wyższego pułapu, czyli od 8/128 GB, ale bez problemu można znaleźć wariant 8/256. Dla osób nagrywających dużo wideo w 4K i robiących tysiące zdjęć, które nie chcą nerwowo czyścić pamięci co pół roku, te wyższe warianty będą idealne. Szkoda tylko, iż w naszych realiach każdy taki pojemnościowy „skok” to kolejne kilka stówek więcej na paragonie.

Bateria na cały dzień i aparat nabity technologią

Tutaj oba modele mają naprawdę dużego plusa: w obu siedzi potężna bateria o pojemności 5000 mAh. Przy tych energooszczędnych procesorach oznacza to, iż akumulator spokojnie wystarczy na cały dzień intensywnego klikania od rana do nocy (a przy rzadszym zerkaniu w ekran, choćby i dwa dni ładowarka może leżeć w szufladzie).

Ładowanie? Oba wspierają sprawdzoną moc do 45 W po kablu przez złącze USB 2.0 typu C. Można je sensownie i bezpiecznie podładować przed wyjściem na miasto, chociaż Chińczycy ze swoimi ładowarkami 120 W wciąż patrzą na to z uśmiechem politowania.

Warto tylko pamiętać o jednym: w ekologicznym pudełku od Samsunga nie ma kostki do gniazdka. Przy braku odpowiedniej ładowarki z wejściem USB-C w domu, należy doliczyć do zakupu stówkę.

Przejdźmy do aparatów, bo to cyferki w tym miejscu często ostatecznie decydują o zakupie. Samsung zastosował sprawdzony, mocny zestaw w obu telefonach. Główny aparat to 50 MP, oferujący światło f/1.8, szybki autofocus PDAF i optyczną stabilizację obrazu (OIS), co zwiastuje koniec z rozmazanymi zdjęciami przy drgnieniach dłoni.

Gdzie zatem jest haczyk fotograficzny na korzyść A57? W droższym modelu główna matryca 50 MP jest fizycznie większa (1/1.56″ w porównaniu do 1/1.96″ w A37).

Widać to przede wszystkim podczas robienia zdjęć po zmroku, na imprezie czy domówce, bo do obiektywu wpada więcej światła. Lepszy jest również aparat ultraszerokokątny – w A57 zastosowano matrycę 12 MP (f/2.2, kąt 123 stopnie, sensor 1/3.06″), podczas gdy A37 musi zadowolić się skromniejszymi 8 MP (f/2.2, kąt 123 stopnie, sensor 1/4.0″).

Zestaw z tyłu uzupełnia w obu modelach 5 MP (f/2.4) oczko do makro. 5 MP w 2026 roku.

Oba telefony potrafią bez zadyszki nagrywać wideo w rozdzielczości 4K przy 30 FPS, a świetne selfie zapewni przednia kamerka 12 MP (f/2.2). Zmiany w matrycach w modelu A57 wspomaga też ulepszony procesor sygnału obrazu (ISP), przez co fotografie są po prostu jeszcze wyraźniejsze.

Co więcej, Samsung wpakował do A57 garść ekskluzywnych, fotograficznych funkcji AI. Wymienia się tu takie nowości jak Najlepsza mina, Automatyczne przycinanie czy zaawansowane Wideo HDR. Z punktu widzenia mobilnej fotografii, A57 zapewni na co dzień zauważalnie więcej frajdy.

Święty spokój do 2032 roku, czyli system i supermoce AI

Oprogramowanie to prawdziwy as w rękawie Samsunga, dla którego często odpuszcza się rozważanie tańszych telefonów innych marek. Oba modele wyjęte z pudełka startują z najnowszym Androidem 16, nakładką One UI 8.5 i pakietem funkcji Awesome Intelligence, nad których prywatnością czuwa pancerny system Samsung Knox.

Co ta wbudowana „inteligencja” oznacza w praktyce? To genialne ułatwiacze życia: aplikacja sama bezbłędnie przepisze na tekst nagranie ze spotkania, narzędzie Gumka do usuwania obiektów w kilka sekund usunie ze świetnego zdjęcia z urlopu jakiegoś przypadkowego „mistrza drugiego planu”, Wybór AI podpowie najlepsze edycje, a funkcja Circle to Search (zintegrowana z Google) pozwala po prostu zakreślić na ekranie palcem buty ze zdjęcia na Instagramie, i od razu wyszukać je w sklepach.

Ale dla mnie najważniesjza jest potężna obietnica producenta: aż 6 lat aktualizacji systemu operacyjnego i łatek bezpieczeństwa. To znaczy, iż nowiutki telefon będzie wspierany oficjalnie niemal do 2032 roku. Jak na urządzenia ze średniej półki, to rewelacja. Nabywca zyskuje pewność, iż za 3-4 lata aplikacja z banku nie wyświetli smutnego komunikatu „zbyt stara i niebezpieczna wersja systemu operacyjnego”.

Żabka, mObywatel i ceny. Co w końcu kupić?

W codziennym biegu po polskim mieście oba telefony zachowają się genialnie. Bez problemu można nimi zapłacić zbliżeniowo za kawę i hot-doga w Żabce dzięki modułowi NFC. W ułamku sekundy obsłużą apkę mObywatel podczas kontroli, a dzięki wsparciu dla wirtualnych kart eSIM z niebywałą łatwością i w dobrych cenach można dokupić pakiet internetu przed wylotem na wakacje za granicę. Do dyspozycji pozostaje tu również nawigacja (GPS, GALILEO, GLONASS, BDS, QZSS) oraz internet w standardzie 5G.

Różnica sprowadza się znów do detali i zapasu mocy. A37 to wspaniały wół roboczy. Z kolei A57, poza mniejszym poceniem się przy grach i lepszym aparatem, ma też obiektywnie lepsze, nowoczesne moduły łączności. Na pokładzie droższego modelu znajdują się najnowsze standardy Wi-Fi 6e oraz Bluetooth 6.0 (dla porównania, A37 ma Wi-Fi 6 oraz Bluetooth 5.4). Przy obecności w domu superszybkiego routera albo nowoczesnych słuchawek z zaawansowanymi kodekami, ta różnica będzie odczuwalna.

No i dochodzimy do samego końca, czyli do cen. telefony będą dostępne w Polsce od 10 kwietnia 2026 roku. Galaxy A37 5G w najtańszej opcji (6+128 GB) kosztuje 1869 zł, a za wariant 8+256 GB trzeba zapłacić 2269 zł. Pozycjonowany wyżej Galaxy A57 5G startuje od 2309 zł (8+128 GB) i kończy na 2569 zł (8+256 GB).

Dla wielu te kwoty wydają się na pierwszy rzut oka oderwane od rzeczywistości, zwłaszcza patrząc na to, jak potwornie agresywnie wycenia się chińska konkurencja, pompując gigabajty pamięci za grosze. Ale jest jedno ogromne „ale” – Samsung uwielbia u nas robić szybkie promocje. Producent najpewniej ogłosi jeszcze jakąś kuszącą ofertę przedsprzedażową, a po paru miesiącach te sklepowe ceny na bank polecą w dół o kilkaset złotych, a operatorzy rzucą na nie świetne pakiety z abonamentem.

BuyboxFast

Więc jak to ugryźć?

Warto wybrać Galaxy A37, jeżeli liczy się po prostu solidny, wodoszczelny i bezproblemowy telefon znanego producenta, a najlepszy aparat czy ciężkie gry 3D nie spędzają snu z powiek. Zakup w dobrej promocji albo z korzystnym abonamentem (najlepiej od razu w mocniejszej wersji 8/256 GB, by pamięci gwałtownie nie brakło) zapewni święty spokój na długo.

Warto dopłacić do Galaxy A57, jeżeli budżet na to pozwala, a lepszy procesor, sprytniejsze chłodzenie, wsparcie AI dla wideo, ładniejsze zdjęcia w nocy ze zmienionej matrycy i najnowsze Wi-Fi 6e będą realnie wykorzystywane. To zdecydowanie rozsądniejszy wybór, gdy telefon ma wystarczyć na 4 do 6 intensywnych lat bez dławienia się przy każdym otwarciu cięższej aplikacji.

Niezależnie od podjętej decyzji, w twoje ręce trafi sensowny, świetnie i długo wspierany sprzęt, który bez mrugnięcia okiem przeżyje niejedną zmianę operatora.

Idź do oryginalnego materiału