
Potencjalnie Biedronka ma w rękawie opcję, na którą wielu czeka i która mogłaby ułatwić odbiór kaucji. Tyle tylko, iż nie chce się nią chwalić.
Jestem wręcz przykładowym użytkownikiem systemu kaucyjnego z badań – oddaję opakowania tam, gdzie mam najbliżej, więc to odległość od automatu jest dla mnie kluczowym czynnikiem. Tak się składa, iż najbliższy sklep z butelkomatem nie jest Biedronką i dlatego jeszcze nie zdarzyło mi się zwracać pojemników właśnie w tej sieci.
W ostatnich dniach pojawiły się artykuły o nowej opcji, która potencjalnie mogłaby zachęcić do dłuższych spacerów i udania się jednak do Biedronki – środki z kaucji mogą trafiać bezpośrednio do aplikacji. Zamiast gromadzić i skanować papierowe kupony, można zbierać je bezpośrednio na cyfrowym koncie. Teoretycznie więc znacznie łatwiej uzbierać większą kwotę i w ten sposób obniżyć – teoretycznie, bo przecież to nasze pieniądze – rachunek niż skanować po kolei kilka czy kilkanaście kwitków. Wygodnie, praktycznie i ekologicznie.
Z medialnych doniesień wynikało, iż wszystko rzekomo zmieniło się 5 maja, od kiedy zaczął obowiązywać nowy regulamin. Byłem trochę zdziwiony, bo przecież e-Portfel w aplikacji Biedronki pojawił się w… grudniu 2025 r. Już wtedy opcja sugerowała, iż można zwracać opakowania i zyskiwać środki na zakupy.
W tekście z grudnia cytowałem ówczesną wersję regulaminu i przynajmniej na pierwszy rzut oka nie widać, aby w tej nowej coś się zmieniło. W majowej edycji nie ma niczego, co sugerowałoby, iż teraz taki zwrot kaucji na aplikację jest wreszcie możliwy, a wcześniej nie był.
Nie oznacza to jednak, iż opcja do tej pory działała i była dostępna od dłuższego czasu. Co więcej, w sieci natknąć możemy się na dowód, iż było wręcz odwrotnie.
„Czy ten e-portfel w aplikacji Biedronki już działa?” – pytał użytkownik Wykopu w styczniu 2026 r. W odpowiedzi uzyskał zrzut ekranu z komunikatu Biedronki. Sieć informowała, iż opcja jest w fazie testów i miała zacząć działać w lutym.
Nieważne, czy faktycznie wystartowała zimą, czy może zaczęła być dostępna dopiero w tym tygodniu, po aktualizacji regulaminu – warto byłoby ją sprawdzić, bo brzmi naprawdę ciekawie. Już pojawiają się podobne, autorskie rozwiązania, pozwalające lepiej zarządzać kaucyjnymi kuponami. W aplikacji Biedronki całość jest już wbudowana, pod ręką, bez konieczności instalowania innych programów.
Ale czy na pewno?
Kupiłem butelkę, zawartość wypiłem i udałem się do Biedronki. Przy okazji mogłem sprawdzić, czy automat nie obrazi się na napój, którego w ofercie sieci nie ma. Nie powinien i nigdy takich problemów nie miałem, ale w sieci ciągle natknąć możemy się na historie o problematycznych zwrotach i kapryśnych maszynach.
Na szczęście automat działał, nie było choćby kolejki – pan, któremu udało się w sumie zebrać 7 zł zwrotu kaucji, już wkładał ostatnie sztuki, kiedy wszedłem do sklepu. W tym punkcie urządzenie ustawione jest w nieco feralnym miejscu, bo tuż przy wejściu. Przestrzeni jest mało, a gdyby więcej osób chciało zwrócić opakowania, to pewnie część musiałaby czekać na zewnątrz.
Teraz nie było takich problemów. Pan oddał swoje opakowania, a ja chciałem wykorzystać testową butelkę do sprawdzenia nowej – lub starej – opcji w aplikacji. Komunikat na ekranie nie informował jednak takiej opcji. Instrukcja sugerowała, iż po wrzuceniu opakowania dostanę tradycyjny papierowy kwitek.
Byłem jednak przygotowany i zapoznałem się z regulaminem funkcji e-Portfel. Tam wyraźnie napisano:
W celu otrzymania zwrotu Kaucji do e-Portfela należy zeskanować kod karty Moja Biedronka z aplikacji Biedronka przed zakończeniem procesu zwrotu Opakowań.
Dobrze, iż wykułem regulamin, bo sam butelkomat o niczym takim nie informuje. Ale może stosowna informacja pojawi się po wrzuceniu butelki, ale jeszcze przed kliknięciem żądania wypłaty? Nic z tego.
Zresztą samego skanera pozwalającego odczytać aplikację nie widać
Niby jest małe, dziwne kółeczko, które przypomina coś na kształt czytnika, ale nic się nie świeci, nie ma żadnego napisu ani komunikatu brzmiącego „skanuj tutaj”. Urządzenia, które przygotowane zostały z myślą o dużej liczbie użytkowników, raczej nie powinny mieć nastawienia nadąsanej osoby – „domyśl się!” – tylko tłumaczyć wszystko jak krowie na rowie.
Stoję w przedsionku, mogłem wrzucić nie jedną butelkę, a 16 – tyle opakowań według informacji Biedronki oddaje przeciętny klient sieci – więc w teorii za mną mogła utworzyć się już niemała kolejka. Jestem zwykłym klientem, a nie testerem, więc nie będę zastanawiał się, gdzie jest funkcja, która – rzekomo – powinna być dostępna.
Klikam zwrot, automat drukuje kwitek. Zaskakująco długi. To dla mnie niespodzianka, bo to mój pierwszy zwrot w sieci. Przyglądam się paragonowi i widzę długą instrukcję. Jest osobna wersja, co należy zrobić, aby odebrać kaucję przy kasie samoobsługowej, a jak trzeba postąpić, gdy zakupy skanuje tradycyjny kasjer. Nie jest to przesadnie skomplikowane – na ekranie urządzenia po prostu wybiera się płatność kodem; zajmuje to trochę więcej czasu niż po prostu zeskanowanie kwitka, jak ma to miejsce w moim sklepie – ale debiutantowi nie kojarzy się z prostotą.
Nie jest to też coś, co pokonuje klientów Biedronki, skoro ci oddali już ponad 280 milionów opakowań. I to wynik sprzed majówki, więc dziś mogła pęknąć granica 300 mln. Nie zmienia to faktu, iż samo rozwiązanie nie jest intuicyjne i wygodne. Wszystko zaś mogła zmienić opcja przelania zwrotu bezpośrednio do aplikacji.
Tyle iż nie mogłem z niej skorzystać
Może akurat ten butelkomat nie został jeszcze zaktualizowany? Niby regulamin zaczął obowiązywać 5 maja, ale wiecie, jak jest. W pewnym małym sklepie, który od czasu do czasu zdarza mi się odwiedzać, butelkomat „chwilowo nieczynny” jest od co najmniej kilkunastu tygodni. Może mam pecha i nie możemy się zgrać, ale zastawienie go skrzynkami i pudłami sugeruje, iż to jednak coś więcej niż zwykły niefart.
Może ten biedronkowy automat potrzebuje aktualizacji i wgrania nowej funkcji? Jeszcze nikt nie przylepił do niego naklejki prowadzącej do skanera? Jeszcze go nie odpalił?
Jest też oczywiście inny wariant tej opowieści. Po prostu okazałem się za głupi i skoro coś wygląda jak skaner to pewnie nim jest. Wystarczyło przejechać telefonem i kaucja wpadłaby do e-portfela.
Tylko czy rzeczywiście klient ma sam odkrywać takie opcje? Po prostu chcę oddać butelki i mieć kaucję w aplikacji, a nie w formie kwitka. W interesie sklepu jest, aby to mnie było wygodnie. Aby proces przebiegł gwałtownie i sprawnie, a żebym ja nie czuł się jak odkrywca.
Może technologia mnie pokonała. Może to jest prostsze niż się wydaje. Ale i tak będę stał na stanowisku, iż to nie tak powinno wyglądać. System kaucyjny musi być możliwie jak najprostszy, przystępny, intuicyjny. Zresztą nie tylko proces zwrotu – tak samo powinno być z kasami samoobsługowymi, biletomatami, cyfrowymi rozkładami jazdy itd.
I mam wrażenie, iż w przypadku systemu kaucyjnego rzeczywiście bardzo często taki właśnie jest – świadczy o tym liczba oddanych opakowań. Obserwuję automat w sklepie, w którym robię zakupy i widzę, iż faktycznie czasami tworzą się kolejki. Mimo wszystko zwrot przebiega sprawnie, choć czasami trzeba robić przerwy na opróżnienie pojemników. Logiczne, skoro opakowań przybywa, to szybciej będzie się automat zapełniać, jeżeli w dużym sklepie stoi tylko jeden.
A może Biedronka nowej opcji jeszcze nie uruchomiła? Regulamin regulaminem, ale wdrożenie nie jest przecież takie proste. Tylko czemu e-Portfel w aplikacji jest już od grudnia, a w maju butelkomat o takiej opcji ciągle nic nie wie?
Pytań więcej niż odpowiedzi. A to przecież potencjalnie naprawdę bardzo wygodna funkcja dla klientów. Szkoda, iż są z nią problemy.
Zdjęcie główne: Kuba Kwiatkowski / Shutterstock














