Apple od kilku miesięcy skupuje praktycznie całą mobilną pamięć DRAM, jaka tylko pojawia się na rynku. Oficjalnie chodzi o zabezpieczenie produkcji, ale coraz więcej wskazuje na to, iż to element dużo ostrzejszej gry. Firma nie tylko płaci każdą cenę, jaką zażądają dostawcy, ale także robi to w sposób, który prowadzi do celowego niedoboru komponentów dla konkurencji.
Rynek zaczyna przypominać pole bitwy – przetrwają najsilniejsi.
Próba zagłodzenia konkurencji. Apple idzie na całość
Wygląda na to, iż Apple nie kupuje pamięci po to, by ją mieć, tylko po to, by nikt inny jej nie dostał. Insiderzy mówią wprost o sabotażu rynkowym, bo akceptuje ceny tak wysokie, iż inni producenci nie są w stanie ich przebić.
Gigant może sobie na to pozwolić dzięki ogromnym rezerwom finansowym, które zbudowało przez ostatnie lata. Działa choćby poniżej progu rentowności operacyjnej, byle tylko odciąć rywali od dostaw. Całość zaczyna przypominać walkę na gołe pięści, w której stawką jest kontrola nad segmentem urządzeń mobilnych.
Efekt? MediaTek i Qualcomm musiały ograniczyć produkcję chipów w procesie czterech nanometrów o dziesiątki tysięcy wafli krzemowych. W praktyce oznacza to brak 15-20 milionów procesorów, które miały trafić do telefonów średniej klasy. Samsung z kolei podnosi ceny swoich tabletów i nowych modeli Galaxy, bo pamięć DRAM stała się towarem deficytowym.
Doniesienia na temat Apple.Tim Cook podczas konferencji wynikowej mówił o wąskich gardłach i ograniczonych mocach przerobowych TSMC. Jednak trudno nie zauważyć, iż to Apple samo dokręca śrubę.
Najbardziej absurdalne w całej historii jest to, co wydarzyło się przy nowym kontrakcie Apple z Samsungiem. Koreańczycy byli gotowi usiąść do stołu i negocjować, a Apple zamiast tego postanowiło zapłacić podwójnie i jak najszybciej zabrać pamięć do domu. Nie dlatego, iż musiało, tylko dlatego, iż chciało wyczyścić rynek z komponentów, zanim konkurencja zdąży mrugnąć.
W tym samym czasie Apple wprowadza MacBooka Neo w cenie 599 dolarów. Cena jest tak agresywna, iż wygląda jak element tej samej strategii.
Doniesienia wydają się wiarygodne
Doniesienia pochodzą od insajdera, który wcześniej trafnie przewidział specyfikację aparatów Samsunga Galaxy S26 Ultra, pokazał zdjęcia chipu Huawei Ascend 950 i opublikował wyniki benchmarków iPhone’a siedemnastej generacji przed premierą. Do tego dochodzą raporty z Korei Południowej i wypowiedzi Tima Cooka. Całość układa się w obraz strategii, która nie ma nic wspólnego z normalnym rynkiem.
Największą niewiadomą jest to, jak długo producenci pamięci będą w stanie funkcjonować przy tak ograniczonych mocach przerobowych. Zwiększenie produkcji DRAM trwa miesiącami, a do tego czasu Apple będzie miało przewagę, jakiej nie miało nigdy wcześniej.
Takie działania mogą zainteresować organy regulacyjne, bo rynek mobilny jeszcze nigdy nie był tak blisko punktu, w którym jeden gracz może realnie wpływać na dostępność kluczowych komponentów dla całej branży.
Źródło: X (@jukan05), Wccftech / Zdj. otwierające: Unsplash (@irisyue)

5 godzin temu








