
Huawei stworzył tablet absolutny nie bacząc na koszta. Co potrafi topowy MatePad Pro Max (2026), ile kosztuje i dlaczego tak dużo? Sprawdziliśmy.
W ofercie marki Huawei są tablety z najróżniejszych półek cenowych i wydajnościowych. Co rusz pojawiają się też nowe, usprawnione sprzęty, a teraz przyszła pora na lifting tej średniej i najwyższej za sprawą dwóch nowych modeli. Recenzowaliśmy już Huawei MatePad Air (2026), którego ceny zaczynają się w promocji od 2999 zł, a teraz przyszła kolej przyjrzeć się topowemu Huawei MatePad Pro Max (2026). Sprawdziliśmy, czy jest warty swej ceny.
Czytaj inne nasze teksty poświęcone sprzętom marki Huawei:
- Polscy rolnicy – wizjonerzy sadzą technologię. Plony to nagroda od Huawei
- Wreszcie czytam komiksy jak za dawnych lat. Pomógł mi ten nietypowy tablet
- Moja żona nosi te słuchawki zamiast kolczyków. FreeClip 2 S to małe dzieło sztuki
Huawei MatePad Pro Max (2026) – recenzja
Nowe urządzenie w portfolio marki Huawei jest, przede wszystkim, ogromne. Mamy tu do czynienia z tabletem, który wyposażony został w aż 13,2-calowy wyświetlacz. Jest przy tym rekordowo szczupłym sprzętem – na tyle, iż ledwo co udało się zmieścić w obudowie złącze USB-C do ładowania i zgrywania danych. Do tego dostał naprawdę porządne podzespoły i oprogramowanie, które potrafi je wykorzystać na różne sposoby, w tym podczas pracy kreatywnej.

Huawei MatePad Pro Max (2026) – wyświetlacz
Wspomniany panel o nazwie Flexible OLED nie tylko jest ogromny, ale ma też wysoką rozdzielczość wynoszącą 3K, czyli dokładnie 3000 na 2000 pikseli (273 ppi). Dzięki temu nie sposób dostrzec pojedynczych punktów, a kolory odwzorowane są na nim perfekcyjnie. Jest matowy oraz odświeżany z częstotliwością do 144 Hz, co docenią wszyscy fani dynamicznych gier mobilnych.
Proporcje wyświetlacza w Huawei MatePad Pro Max (2026), czyli 3:2, to z kolei taki rozsądny kompromis. W trybie poziomym filmy i inne treści panoramiczne wyglądają na nim dobrze, a czarne pasy na górze i na dole nie są na tyle szerokie, by kłuć w oczy. Z kolei w trybie pionowym wygodniej się czyta artykuły, książki, komiksy itd. niż na tabletach z typowymi ekranami 16:9.
Jasność wyświetlacza to z kolei 1600 nitów, co samo w sobie zapewnia niezłą widoczność w słońcu, a do tego mamy tutaj usprawnioną warstwę PaperMatte. Ta dodatkowo poprawia klarowność treści w trudnych warunkach oświetleniowych, a do tego eliminuje refleksy, a w przeciwieństwie do poprzedniej generacji tego rozwiązania nie sprawia, iż obraz staje się wyraźnie mniej klarowny.

Huawei MatePad Pro Max (2026) – specyfikacja
Procesor, jaki zamontowano w tym urządzeniu, to Kirin T93 Pro, który niezależnie od wybranej wersji ma do dyspozycji 12 GB pamięci operacyjnej, który jest więcej niż wystarczający zarówno do codziennej pracy, jak i edytowania zdjęć i wideo oraz uruchamiania gier mobilnych. Do tego dochodzi 256 GB lub 512 GB pamięci wewnętrznej, więc materiałów można przechowywać w nim całkiem sporo.
A co z akumulatorem? Ten ma pojemność 9760 mAh, a to… nieco mniej niż w przypadku tańszego Huawei MatePad Air (2026) z 12,2-calowym wyświetlaczem. Trzeba jednak pamiętać, iż Huawei MatePad Pro (2026) jest od swojego i tak już wychudzonego kuzyna jeszcze szczuplejszy, a w praktyce jego ogniwo i tak wystarcza na pełny dzień pracy i to z nawiązką.
Jeśli chodzi o ładowanie, to realizowane jest szybko, ale rekordów nie bije. W przypadku Huawei MatePad Pro Max (2026) możemy skorzystać z technologii Huawei SuperCharge i ładowarek o mocy do 66 W. Do tego urządzenie obsługuje ładowanie zwrotne z mocą 40 W, więc poza domem możemy korzystać z niego jak z powerbanka, by uratować telefon albo gadżet pokroju słuchawek przed rozładowaniem.

Huawei podaje przy tym, iż przeprojektował w urządzeniu system chłodzenia, aby ten był o 30 proc. wydajniejszy niż dotychczas. Do tego na pokładzie nie zabrakło nowoczesnych modułów łączności, w tym Wi-Fi 7, Bluetooth 6.0, Near Link i GPS-a, a port USB-C działa w standardzie USB 3.1 (z obsługą przesyłu obrazu na zewnętrzny ekran poprzez protokół Display Port 1.2).
Huawei MatePad Pro Max (2026) – obudowa
Huawei postanowił bić rekordy szczupłości, a jego nowy topowy tablet mierzy jedynie 4,7 mm grubości. Po założeniu na niego etui z klawiaturą i gładzikiem, do którego jeszcze wrócimy, ma mniej-więcej taką samą grubość, jak mój iPad Pro 11” z etui… bez klawiatury. Jego masa to z kolei 509 g, czyli dokładnie tyle, ile waży Huawei MatePad Air (2026) z 12,2-calowym wyświetlaczem.
W testowanym modelu obudowa ma kolor niebieski, jest wykończona na połysk, ale czasem wpada w szary. Czarna wyspa głównego aparatu, który wyposażony jest w dwa obiektywy i diodę, jest okrągła, ze srebrną ramką oraz okrągłym elementem w środku w kolorze plecków. Wygląda to niezwykle estetycznie – podobnie jak zewnętrzna ramka z zaokrąglonymi krawędziami w kolorze szczotkowanego aluminium.

Po wzięciu urządzenia do ręki nie ma żadnych wątpliwości, iż to sprzęt z segmentu premium, a na jakość wykonania oraz użyte do produkcji materiały nie sposób narzekać. jeżeli miałbym się do czegoś przyczepić, to do wspomnianego portu USB-C, który nie jest umieszczony symetrycznie względem dolnej ramki i jest na innej linii niż grill głośniczków (a tych łącznie mamy sześć).
Huawei MatePad Pro Max (2026) – klawiatura
Tablet trafia do sprzedaży w zestawie od razu etui z klawiaturą, którym jest Huawei Glide z touchpadem. Akcesorium przyczepia się magnetycznie do plecków urządzenia, a chociaż nie ma tu zawiasu jak w notebookach, to konstrukcja ma kilka ruchomych elementów i da się jednym ruchem otworzyć zestaw tak, by był gotowy do pracy niczym klasyczny laptop. Całość waży zaś niecały kilogram.
Ze względu na brak zawiasu nie zmienimy przy tym swobodnie kąta, pod jakim nachylony jest ekran, ale poza domyślną pozycją możemy wybrać jeszcze jedną, w której jest o kilka stopni bardziej przechylony do tyłu. Sprzęt na biurku stoi stabilnie, a przed ekranem znalazło się miejsce na pełnowymiarową klawiaturę z rzędem przycisków funkcyjnych oraz na gładzik obsługujący gesty.

Co ciekawe, w przestrzeni za ekranem mamy… schowek na rysik. Ten można przyczepiać do obudowy tabletu, gdy akurat pracujemy, ale z doświadczenia z produktami innych marek wiem, iż stylus bardzo łatwo się odczepia od krawędzi w plecaku. Huawei rozwiązał to znacznie, znacznie sprytniej. Jedyny minus tego wszystkiego jest taki, iż to etui jest o ok. 2 cm głębsze niż sam tablet.
Huawei MatePad Pro Max (2026) – rysik
Jeśli chodzi z kolei o wspomniany rysik, to korzystałem podczas testów ze stylusa Huawei M-Pencil Pro. Łączy się on, podobnie jak wspomniana klawiatura, z użyciem technologii Near Link. Gadżet wykrywa 16 tys. poziomów nacisku i ma funkcję Hover, więc jest wykrywany jeszcze zanim fizycznie dotkniemy jedną z jego trzech różnych dostępnych końcówek wyświetlacza.
Podczas szkicowania z użyciem Huawei M-Pencil Pro możemy skorzystać przy tym z intuicyjnych gestów: ściśnięcie go w dolnej części niedaleko spiczastej końcówki pozwala wybrać inne wirtualne narzędzie w aplikacji, z której aktualnie korzystamy, a na jego drugim końcu jest dodatkowy guzik wywołujący inne funkcje. Do tego ma fakturę… gumki umieszczanej na drugim końcu klasycznego ołówka.

Rysik można przy tym wykorzystywać nie tylko do szkicowania, rysowania i modelowania 3D, ale i do obsługi systemu operacyjnego. Można połączyć to z dotykiem, ze wspomnianą klawiaturą z touchpadem oraz… z klasyczną myszką. Testowałem gryzonia marki Huawei i potrafił on nie tylko przewijać listy bezpośrednio w aplikacjach, ale i np. przeskakiwać pomiędzy pulpitami.
Huawei MatePad Pro Max (2026) – co jeszcze warto wiedzieć?
Aparat na pleckach robi zdjęcia o wielkości do 50 Mpix, a to więcej niż potrzeba do skanowania nim dokumentów. W wąziutkiej ramce dookoła panelu zmieścił się z kolei 12-megapikselowy obiektyw do wideorozmów, w prowadzeniu których, oprócz wspomnianych sześciu głośników składających się na system audio Huawei Sound pomagają cztery mikrofony z inteligentną redukcją szumów.
Sprzęt działa pod kontrolą systemu Android z nakładką HarmonyOS 4.3. Nie ma on co prawda dostępu natywnie do narzędzi od Google, ale można sobie z tym poradzić we własnym zakresie. Do tego wiele aplikacji, których nie znajdziemy w sklepie Huawei App Gallery, daje dostęp do usług, które można odpalić… w przeglądarce. Oprócz tego dostajemy na start dostęp do naprawdę przydatnego oprogramowania.


Na tablecie preinstalowane są takie apki jak Huawei Notatki z AI, GoPaint do tworzenia ilustracji, darmowy pakiet biurowy WPS Office i wiele innych. Aplikacje można uruchamiać w pływających oknach i wyświetlać trzy takowe naraz, co ułatwia pracę. Dzięki tym dodatkom Huawei MatePad Pro Max (2026) staje w szranki nie tylko z innymi tabletami, ale i klasycznymi laptopami.
Huawei MatePad Pro Max (2026) – polska cena
Nie ma co się czarować i pudrować: tanio nie jest! Huawei MatePad Pro Max (2026) to topowy sprzęt, który sprzedawany jest w Polsce wyłącznie w zestawie z klawiaturą, a katalogowe ceny zaczynają się od 5199 zł. Na szczęście możemy liczyć na promocję, dzięki której zaoszczędzimy w terminie od 18 sierpnia do 5 października choćby 500 zł. Pełny cennik wygląda tak:
- Huawei MatePad Pro Max (2026) 12 GB / 256 GB z klawiaturą – 4699 zł (zamiast 5199 zł);
- Huawei MatePad Pro Max (2026) 12 GB / 256 GB z klawiaturą i rysikiem – 4999 zł (zamiast 5499 zł);
- Huawei MatePad Pro Max (2026) 12 GB / 512 GB z klawiaturą – 5699 zł (zamiast 6199 zł);
- Huawei MatePad Pro Max (2026) 12 GB / 512 GB z klawiaturą i rysikiem – 5999 zł (zamiast 6499 zł).
Dorzucana do tabletu klawiatura to Huawei Glide Keyboard z touchpadem, a opcjonalny rysik to wspomniany w tekście Huawei M-Pencil Pro. Tablet w wersji z 256 GB pamięci sprzedawany będzie w szarej wersji kolorystycznej, a model z 512 GB w niebieskiej. W obu przypadkach zestawy z samą klawiaturą kupimy wyłącznie na stronie producenta, a zestawy z rysikiem również u partnerów handlowych.







