
Drzecie od tygodnia łacha z DLSS 5? Nvidii jest smutno, ale firma jest przekonana, iż z czasem pokochacie Wielkiego Brata w postaci AI. Ciekawe, kto pierwszy spęka.
Pod względem technologicznym prezentacja DLSS 5 zrobiła ogromne wrażenie. Algorytmy w czasie rzeczywistym modyfikowały obraz w bardzo szerokim zakresie. Problem w tym, iż firmie nie udało się powtórzyć sukcesu RTX-a, za pomocą którego odjechała konkurencji i który stał się bohaterem pozytywnych memów utrwalających dobry wizerunek firmy.
W tym przypadku internet nie zostawił na marce suchej nitki. Gracze zaczęli zarzucać korporacji, która od kilku lat gra pierwsze skrzypce rewolucji AI, iż obraz przetworzony z użyciem DLSS 5 przypomina tzw. slopy, czyli kiepskiej jakości generowane z użyciem sztucznej inteligencji grafiki o charakterystycznej odrealnionej stylistyce. No i jak na złość, dla korporacji oczywiście, memy z cyklu DLSS ON i DLSS OFF śmiały się nie z Nvidią, tylko z Nvidii.
Todd Howard using DLSS 5!
OFF vs ON https://t.co/Vj05My14HI
pic.twitter.com/zF8qZAHhh6
Jensen Huang, CEO Nvidii, gasi teraz pożar. Benzyną.
Szefostwo korporacji z pewnością nie spodziewało się takiego obrotu spraw, a dla firmy zarabiającej bazyliony na AI, w które to wpakowały miliardy, sytuacja jest niezwykle niekorzystna. Gry wideo to tam gry wideo, ale gracze krytykujący coraz śmielej sztuczną inteligencję w długoterminowej perspektywie są problemem. W końcu ci sami ludzie są konsumentami, którzy powinni korzystać z usług partnerów Nvidii płacących horrendalne pieniądze za dostęp do infrastruktury…
W tym kontekście nie dziwi fakt, iż prezes Nvidii w pierwszym odruchu próbował tłumaczyć graczom, iż ci nic a nic nie zrozumieli; jak niby DLSS 5 nie zachwyca, skoro zachwyca?! Efekt jego pierwszych wypowiedzi był oczywiście łatwy do przewidzenia – internet zalała nowa fala memów nabijających się z DLSS 5. Po paru dniach Jensen Huang zmienił nieco retorykę i w ramach (nie)spodziewanego zwrotu akcji przyznał, iż „chyba rozumie ich [graczy] perspektywę”.
Okazuje się, iż Nvidia też nie lubi AI-slopów!
Tak przynajmniej wynika z wypowiedzi Jensena Huanga, która padła w podcaście Leksa Fridmana. Zauważył, iż treści generowane przez AI mają zbliżoną stylistkę i uznał, iż teraz podchodzi z empatią wobec tego, iż ludziom się to wszystko nie podoba. Nie zmienia jednak frontu w sprawie DLSS 5 i przekonuje, iż w jego mniemaniu nowa technologia nie jest zwykłym slop-filtrem nakładanym na grę, który będzie mielił dzieła prawdziwych artystów bez żadnych sentymentów.
Nvidia's CEO is still in damage control mode after DLSS 5 set the company's gaming reputation on fire last week.
"I think their perspective makes sense and I can see where they're coming from, because I don't love AI slop myself," he said in a new interview.
"You know, all of…
Jensen Huang wyjaśnia przy tym, iż sztuczna inteligencja wedle zamysłu firmy ma brać od uwagę wizję artystyczną, a każda klatka ma być „poprawiana”, ale nie „zmieniana”. Dodaje też, iż DLSS 5 to otwarte rozwiązanie, które można dopasować do swoich potrzeb poprzez trenowanie własnych modeli, które będą zapewniały spójne efekty, a działanie algorytmów będzie się dało parametryzować dzięki promptów, a twórcy gier mogą zdecydować, iż nie będą ich używać.
Otwartym pozostaje pytanie, czy Nvidii uda się przekonać graczy do swojego punktu widzenia.
Dowiemy się tego prawdopodobnie dopiero w momencie, gdy pierwsze gry wideo obsługujące DLSS 5 trafią w ręce zwykłych użytkowników, bo jak na razie zobaczyliśmy tylko dema technologicznie. To zaś na ten moment pieśń przyszłości – nowe algorytmy są na tym etapie na tyle zasobożerne, iż do ich odpalenia na obecnym etapie potrzeba nie jednej, a dwóch topowych kart graficznych GeForce RTX 5090. Z czasem to się jednak pewnie zmieni, a gracze słusznie obawiają się przyszłości.
Czytaj inne nasze teksty poświęcone krytyce AI:
- To ja już wolę naturalną głupotę od tej całej sztucznej inteligencji
- Apple był z tyłu, a teraz jest na czele. Bo wszyscy zawracają
- Gównowacenie, czyli moje słowo roku 2025
Cieszy natomiast, iż szef Nvidii zmienił swoje pierwotne nastawienie i nie jest już obrażony na osoby, które śmiały go krytykować, ale nie mam też złudzeń, iż wynika to jedynie z faktu, iż firma chce teraz udobruchać wirtualny tłum. Ten z kolei w obliczu rosnących cen podzespołów do komputerów, w tym RAM-u (co jest z kolei bezpośrednim pokłosiem rewolucji AI, którą Nvidia pompuje jak balonik, choćby gdy nie ma to sensu), łaknie teraz rozpikselizowanej krwi.
Kredyt do wykorzystania na materiały dziennikarskie: jamesonwu1972 / Shutterstock.com
