
Baltica 2 wchodzi w kluczową fazę. W dno Bałtyku wbito już 11 monopali, a docelowo ma powstać farma o mocy 1498 MW.
Pierwsze stalowe fundamenty już siedzą w dnie. Baltica 2 weszła właśnie w etap, w którym zaczyna wyglądać jak prawdziwa elektrownia – rozciągnięta na morzu, z własną infrastrukturą, logistyką i harmonogramem na najbliższe kilkanaście miesięcy.
Na placu budowy Baltica 2 zainstalowano jak dotąd 11 monopali. W skali całej farmy brzmi to trochę jak rozgrzewka, bo docelowo fundamentów będzie 111: 107 pod turbiny i 4 pod morskie stacje elektroenergetyczne. Tyle iż każde takie wbicie to osobna operacja na wodzie: transport, precyzyjne pozycjonowanie, praca ciężkiego dźwigu i młota, a potem kontrola parametrów osadzenia.
Te pierwsze sztuki są zatem testem całej taśmy produkcyjnej na morzu. o ile logistyka działa, okno pogodowe da się wykorzystać, a procedury są dopięte, tempo po prostu zaczyna rosnąć. Kampania instalacji fundamentów ma potrwać do 4 kwartału 2026 r., a zaraz po niej przychodzą kolejne kroki: przejściówki, kable, stacje, wieże, gondole i łopaty.
Stalowe kołki wielkości bloku mieszkalnego
Monopale to cylindryczne, stalowe fundamenty, na których staje cała turbina. W przypadku dużych farm morskich to konstrukcje, które mają wytrzymać całe dekady: stałe obciążenie masą turbiny, nacisk wiatru, pracę fal, prądy morskie i zmęczenie materiału.
W projekcie o tej skali mówi się o elementach dochodzących do 100 m długości i masie sięgającej ok. 1900 ton. Ich średnice idą w metry, nie centymetry: od ok. 7,5 do 10,5 m, a grubość ścian może przekraczać 10 cm. Właśnie dlatego montaż na morzu wymaga specjalistycznych jednostek instalacyjnych, a cała operacja jest pogodowo wrażliwa. Gdy morze zaczyna pracować mocniej, precyzja i bezpieczeństwo stają się trudniejsze do utrzymania.
Fundamenty Baltica 2 są dowożone i przeładowywane z portu Rønne na Bornholmie. Na miejscu pracują już wyspecjalizowane statki, w tym Svanen i Aeolus, a wykonawcą kampanii instalacyjnej jest Van Oord. Taki łańcuch – port, transport, przeładunek, instalacja – musi działać niczym jak doskonale zaplanowana logistyka wojskowa. Różnica jest jednak taka, iż zamiast czołgów przewozi się stalowe kolosy, a zamiast poligonu jest morze.
107 turbin po 14 MW to bardzo duży zapas prądu w naszym gniazdku
Baltica 2 ma oferować moc na poziomie 1498 MW i składać się ze 107 turbin o mocy 14 MW każda. Już same te liczby są imponujące, ale warto je przełożyć na prąd w naszym gniazdku. Inwestorzy zakładają roczną produkcję rzędu 5-6 TWh. To oznacza, iż farma nie będzie pracowała z pełną mocą non stop, bo wiatr jest zmienny, ale ma dawać stabilną, wysoką produkcję w skali roku.
Przy takiej relacji mocy do energii rocznej wychodzi typowy dla morza poziom wykorzystania mocy: w uproszczeniu ok. 42-46 proc. w skali roku. Na morzu wiatr jest zwykle bardziej równy niż na lądzie, a turbiny stoją wyżej i pracują w lepszych warunkach aerodynamicznych.
Warto też pamiętać o skali samej konstrukcji. W projektach tej klasy pojedyncza turbina potrafi mieć ok. 250 m wysokości. To infrastruktura, która bardziej przypomina wieżowiec postawiony na palu w morzu.
Elektrownia morska to także stacje, kable i lądowa brama
Farma wiatrowa na morzu nie kończy się oczywiście tylko na turbinach. Prąd z generatora musi zostać zebrany, przetransformowany i doprowadzony do lądu. Stąd cztery morskie stacje elektroenergetyczne. To one zbierają energię z turbin i przygotowują ją do przesyłu dalej.
Po stronie lądowej bardzo istotnym elementem jest infrastruktura przyłączeniowa w rejonie Osiek Lęborskich w gminie Choczewo. To tam powstaje lądowa stacja transformatorowa i trasy kablowe. W typowym układzie dla Bałtyku energia po wyjściu na brzeg jest przesyłana na stację lądową, a następnie podnoszona do parametrów sieci przesyłowej i wprowadzana do krajowego systemu. To z pozoru niewidoczna na pierwszy rzut oka część inwestycji, ale bez niej turbiny mogłyby kręcić się choćby idealnie, a prąd i tak nie trafiłby do odbiorców.
Osobnym wątkiem jest tutaj baza operacyjno-serwisowa w Ustce. To nie tylko zaplecze logistyczne, ale centrum codziennej pracy farmy: magazyn części, infrastruktura dla jednostek serwisowych i zespół, który planuje przeglądy oraz reaguje na awarie. Taka baza przesądza o dostępności farmy, czyli o tym, jak często turbiny rzeczywiście pracują, a nie stoją w trybie serwisowym.
Epokowa budowa, bo zmienia bezpieczeństwo energetyczne
W Polsce przez dekady bezpieczeństwo energetyczne kojarzyło się głównie z węglem, gazem i ropą. Wiatr nad Bałtykiem nie wymaga jednak importu, nie zależy od dostaw z zewnątrz i nie ma ceny surowca w rozumieniu paliwa. Oczywiście przez cały czas jest to energia zależna od pogody, więc system musi mieć rezerwy i elastyczność, ale sam napęd jest przewidywalny w skali sezonów.
Właśnie dlatego Baltica 2 to tak naprawdę fundament nowego miksu energetycznego. Nie dlatego, iż zastąpi wszystko, ale dlatego, iż dołoży do systemu duży, stosunkowo stabilny wolumen energii odnawialnej. Pamiętajmy, iż im większa jest taka część miksu, tym mniejsza presja na paliwa kopalne, import i koszty związane z ryzykami geopolitycznymi.
Najbliższe miesiące będą należeć do fundamentów i infrastruktury morskiej. o ile kampania instalacji monopali pójdzie zgodnie z planem, to kolejnym krokiem będzie intensyfikacja prac przy stacjach i kablach, a potem montaż samych turbin. Harmonogram zakłada, iż pierwsza energia popłynie w pierwszej połowie 2027 r., a pełne uruchomienie farmy nastąpi do końca 2027 r.











