
Zapraszam do lektury testu PocketBook InkPad One – dziesięciocalowego czytnika z rysikiem.
Od ostatniego mojego testu czytnika PocketBook (InkPad Eo) minęło już 1,5 roku.
Co działo się w tym czasie? Pod koniec roku 2024 firma wypuściła Color Note – notatnik z nietypową specyfikacją, a na początku 2025 podstawowego Verse Lite. Ponadto jeszcze zestawy z okładkami do Ery Color. Teraz wreszcie coś faktycznie nowego.
Tak jak pisałem przy zapowiedzi InkPad One – można powiedzieć, iż to sukcesor niezwykle udanego modelu InkPad X, którego swego czasu uznawałem za idealne narzędzie do PDF. Czy InkPad One okaże się lepszy?
Czytnik dostępny jest tylko w wersji z pamięcią 32 GB i kupimy go w czytio.pl – czyli u oficjalnego polskiego dystrybutora za 1299 zł.
Powoli pojawia się też w innych sklepach, ale drożej.
Artykuł powstaje we współpracy z firmą PocketBook, której dziękuję za przekazanie czytnika do testów. Wszystkie opinie są wyłącznie moje. W artykule są linki afiliacyjne.
Co warto wiedzieć o InkPad One
Przypomnijmy specyfikację czytnika:
- Ekran: 10,3″ o rozdzielczości 1404 × 1872 (227 ppi) w technologii E-Ink Mobius
- Oświetlenie i regulacja barwy (SMARTLight)
- Procesor: czterordzeniowy Quad Core, Rockchip RK3566 (1,8 GHz)
- Pamięć RAM: 2 GB
- Pamięć na książki: 32 GB (brak wejścia na kartę pamięci).
- Akumulator: 3700 mAh
- Akcelerometr
- Łącza: WIFI (2,4 i 5 GHz), Bluetooth (5.0), USB-C z OTG
- Obsługa audio: przez adapter słuchawkowy lub Bluetooth
- System operacyjny: oparty na Linuksie 4.9.56
- Wymiary: 244 × 173 × 5 mm
- Waga: 400 g
- Aplikacje: Legimi, Empik Go – zamiennie z PocketBook Cloud, księgarnia, biblioteka książek, odtwarzacz audiobooków, odtwarzacz audio, przeglądarka Internetu, czytnik kanałów RSS, kalkulator, zegar, słowniki, gry: szachy, pasjans, Sudoku, Scribble, galeria zdjęć
Zestaw

W pudełku z czytnikiem dostajemy rysik, kabel USB-C, krótką instrukcję i kartkę „Quick Start Video Guide”, gdzie kod QR prowadzi do… FAQ na stronie producenta.
Zwraca uwagę wręcz rekordowa liczba informacji o bezpieczeństwie, gwarancji i tak dalej.
Konstrukcja i ergonomia
PocketBook InkPad One występuje tylko w kolorze białym. Ramka z boku i na górze jest bardzo cienka, na dole grubsza i ułatwiająca uchwyt. W przeciwieństwie do wielu wcześniejszych czytników PB mamy tutaj ekran umieszczony jednolicie z ramką, co też wpływa na małą grubość czytnika – ledwie 5 mm.
Z tyłu czytnika znajdziemy na rogach cztery gumowe „nóżki”, które zabezpieczają czytnik przed przesuwaniem na stole gdy np. po nim piszemy i nie używamy etui. To bardzo dobry pomysł, podobne rozwiązanie jest w Kindle Scribe i brakuje mi go np. w Onyxach.

InkPad One obsługuje się wyłącznie dotykowo (palcem lub rysikiem), no i prawdę mówiąc, nie do końca rozumiem rezygnację z klawiszy, bo przy takim kształcie obudowy wciąż by się zmieściły. Wprawdzie w 10-calowym czytniku klawisze umieszczone pod ekranem nie są już tak wygodne jak na czytnikach z ekranami 7,8″ (np. InkPad 4), ale zawsze lepiej je mieć.
Jako ciekawostka: w ustawieniach znajdziemy wciąż opcje mapowania klawiszy, choć został z nich tylko jeden… czyli przycisk włączania na górnej krawędzi. Możemy określić co stanie się po jego wciśnięciu lub podwójnym wciśnięciu. Dzięki temu mogę wciąż robić zrzuty ekranu.

Jeśli ktoś by się uparł, to byłby w stanie podłączyć pod ten przycisk zmianę stron. :) Co wtedy z wyłączaniem czytnika? Możemy to podłączyć pod podwójne wciśnięcie, albo po prostu… zrezygnować – jeżeli np. mamy ustawione automatyczne wygaszanie po jakimś czasie nieaktywności lub będziemy korzystali z okładki z magnesem wygaszającym czytnik.
Czytnik waży 400 g. Dla porównania: Onyx Boox Go 10.3 waży 375 g, Kindle Scribe – 433 g. jeżeli nie korzystamy np. z podstawki, lepiej go trzymać oburącz, podobnie jak inne urządzenia 10-calowe, przeznaczony jest raczej do pracy stacjonarnej niż np. czytania w komunikacji miejskiej. Gdybym chciał czytać na nim w łóżku, wolałbym znaleźć jakieś podparcie.
Rysik PocketBook Stylus 2

InkPad One korzysta z rysika w systemie USI, takim samym jak np. Onyx Boox Go 7 lub właśnie ogłoszona druga generacja Go 10.3. Bez problemu działał mi też rysik z Onyx Boox Tab X C.
Rysik ma boczny przycisk, po którego wciśnięciu wchodzimy w tryb usuwania. Ładowany jest przez USB-C.
Rysik możemy przypiąć z boku czytnika, nie ma jednak ładowania indukcyjnego. W oryginalnym etui, którego nie testowałem, uchwytu na rysik nie widzę.
Ekran
InkPad One to powrót do technologii Mobius, która była w InkPad X, oraz sprzedawanym bardzo krótko Color Note. Przypomnijmy, iż w przeciwieństwie do większości czytników ekran nie ma elementów szklanych, tylko plastikowe. Może to oznaczać większą wytrzymałość takiego czytnika, choć oczywiście tłuc ekranu nie próbowałem. Na pewno wpływa na niższą wagę.
Równomierność podświetlenia nie budzi zarzutu, jeżeli chodzi o temperaturę, przy maksymalnym ociepleniu czytnik jest zielonkawo-żółtawy, ale nie pomarańczowy, jak to się czasami zdarza.

Podobnie jest w Kindle Paperwhite, co akurat uznaję za zaletę.
Przyznaję, iż po przesiadce z czytników z ekranem 300 ppi, zejście do 227 ppi jest zauważalne, czcionki są czasami troszkę postrzępione. Choć to bardziej kwestia przyzwyczajenia – na powiększeniu widać delikatne schodki, ale na podstawie zdjęcia trudno się czegoś przyczepić.

Większym problemem jest to, iż PocketBook od lat ma dość słabe fonty, choć można oczywiście wgrać swoje do folderu „system/fonts”. Brakuje też funkcji pogrubiania fontów, która czasami mogłaby poprawić czytelność.
Czytanie EPUB
Zacznę od tego, iż pliki z e-bookami możemy wgrać na czytnik po kablu, przez synchronizowany folder Dropboxa, albo e-mailowo przez Send To PocketBook. W zeszłym tygodniu ta ostatnia usługa miała pewien przestój, ale dziś działa już prawidłowo.
Jeśli korzystamy z abonamentów Legimi lub Empik Go, pliki są pobierane i widoczne w bibliotece, tak jakbyśmy samodzielnie je wgrali. Uważam to za jedną z dużych zalet systemu PB.
Tak plik EPUB działa na czytniku.
Czytnik płynnie zmienia strony, również korzystanie z nawigacji jest wystarczająco szybkie.
Piętą achillesową czytników PocketBook była od zawsze zmiana ustawień tekstu, no i jak widać, choćby wielordzeniowe procesory tego nie poprawiają.
Korzystanie z plików EPUB na czytnikach PocketBook jest od dawna takie samo, więc nie będę powtarzał tego, co pisałem w poprzednich testach. Dużą zaletą jest możliwość regulacji marginesów, choć nie jest to aż tak dokładne jak np. w Onyxach.
Jak korzystać z rysika przy czytaniu plików EPUB? Na dwa sposoby. Rysik służyć może do… zmiany stron lub zaznaczania tekstu, tak jakbyśmy to robili palcem.

Dopiero gdy wejdziemy w tryb notatnika, możemy pisać po ekranie. Przy pierwszym uruchomieniu widzimy mały tutorial.

W plikach EPUB – coś czego nie ma np. Kindle – możemy pisać bezpośrednio w tekście.

Trzeba się jednak liczyć z tym, iż po powiększeniu tekstu miejsce rysunku może się rozjechać.

Czytnik stara się jednak trzymać danego miejsca, choć lepiej przyzwyczaić się w takich sytuacjach do jednego rozmiaru tekstu.
Czytanie PDF

Jak mówimy o czytaniu PDF, to warto pomyśleć ile plików zmieści nasz czytnik. Po podłączeniu do komputera, mamy ok. 25 GB miejsca na treści, co uważam za wystarczające. choćby bogate w ilustracje magazyny, które przegrywam na czytnik, rzadko przekraczają 50 MB. Mój folder „PDF” na Dropboxie zawiera w tej chwili 400 plików i zajmuje niecałe 10 GB – dlatego spokojnie mogę przypuszczać, iż na czytniku zmieści się ich około tysiąca. Oczywiście w przypadku skanów o wysokiej jakości pliki PDF mogą mieć choćby setki MB. Niestety nie da się pamięci rozszerzyć o kartę SD.
Działanie PDF możemy zobaczyć na filmie.
Czytniki PocketBook nie mają aż tak wielu opcji formatowania plików PDF jak Onyxy, ale są te najważniejsze, jak automatyczne lub manualne przycinanie marginesów.

Takie przycinanie pozwala maksymalnie wykorzystać rozmiary ekranu. Przy ekranie 10 cali rzadziej zachodzi potrzeba do korzystania np. z trybu „artykułowego”, czyli wycinania każdej z dwóch kolumn i czytania ich osobno. Podobnie jeżeli chodzi o tryb „rozpływu”, przekształcający PDF do formy liniowej.

Możliwości dostosowania PDF do ekranu InkPad One ma sporo, choć nie jest ich aż tyle co w Onyxach.
Większość plików PDF da się wygodnie czytać bez powiększenia, ewentualnie jeżeli oryginalny plik ma np. rozmiary A4 i zbyt małą czcionkę, można czytnik przekręcić korzystając z opcji „Obróć” i dopasowując plik do szerokości. Czytnik ma czujnik obrotu, no i standardowo włączone jest obracanie automatyczne.
Rysik – tak samo jak w przypadku EPUB – służy domyślnie do zmiany stron lub zaznaczania tekstu – podobnie jak palec. Chcąc pisać, musimy wejść w tryb notatnika.
Korzystanie z notatnika w InkPad One różni się od innych czytników tym, iż możemy w nim rysować również dotykowo, czyli po prostu palcem. Zauważyłem, iż dokładność rysowania ręką nie jest mniejsza od korzystania z rysika.
Czytanie DJVU
Wspomnę tylko, iż format DJVU, znany najczęściej z bibliotek internetowych działa bardzo dobrze, podobnie jak PDF. Szczególnie doceniam opcje przycinania ekranu.

Jeśli mamy do czynienia ze skanem gorszej jakości, można zmienić kontrast, jasność i gammę obrazu, co poprawi czytelność tekstu, choć zwykle może pogorszyć jakość ilustracji.
Porównanie z InkPad X
Niektórzy z Was pamiętają, iż w 2019 uznałem InkPad X za idealny czytnik do PDF. Jak prezentuje się w porównaniu z InkPad One? Wygląd tekstu jest bardzo podobny, bo ekran jest niemal identyczny. Również oprogramowanie jest podobne. InkPad One ma w tej chwili wersję 6.11, a InkPad X, który był aktualizowany do września 2024 – wersję 6.8. Doszło parę pomniejszych funkcji – np. zabezpieczenie czytnika przez PIN (co jest potrzebne, jeżeli będziemy tu notować), ale sama obsługa się nie zmieniła.
Zobaczmy oba w działaniu. Plik otwieram po raz pierwszy, zmieniam strony i parę ustawień.
No i od razu zauważymy, iż InkPad One jest wyraźnie szybszy. Na InkPad X czasami przychodzi zaczekać trochę dłużej na dokończenie wyświetlania strony. Nie jest to wielka różnica, ale czasami decydująca o wygodzie użytkowania.
Ku mojemu zaskoczeniu InkPad One (5 mm) okazał się też znacznie cieńszy od InkPad X (max 7,7 mm), którego uważałem za dość poręczny czytnik jak na 10 cali. Przyczynia się też do tego ekran równo z ramką.

Wymiary zewnętrzne InkPad One też są mniejsze, no ale tu nie mamy już klawiszy, których braku można żałować.

Gdyby więc nie rysik, większa szybkość i obsługa głównie dotykowa, mógłbym powiedzieć, iż oba urządzenia są dość podobne.
Notatnik
No dobrze, jak tu się robi notatki, niekoniecznie w plikach z e-bookami? jeżeli zwracaliście uwagę na wcześniejsze zdjęcia ekranu startowego, to funkcji notatnika nie ma choćby w menu głównym. Przynajmniej w polskim oprogramowaniu, w którym znalazły się skróty do Legimi i Empik Go.
Dopiero gdy wejdziemy do listy aplikacji, znajdziemy tam Notepad.
Przy pierwszym uruchomieniu – zaskoczenie. Albo założymy konto, albo notatnik włączy się w wersji demo, w której notatki nie zostaną zapisane. Założyłem więc konto, które nie jest powiązane z żadną inną funkcją czytnika. Efekt jest taki, iż jeżeli chcę korzystać na PB z Send to PocketBook, to de facto mam dwa konta – w sumie na czytniku możemy mieć wiele kont.
Nie jest za bardzo jasne, do czego to konto Notepada jest potrzebne. Chyba do przechowywania notatek na serwerze i synchronizacji między urządzeniami, bo nie ma raczej możliwości, aby podglądać notatki online.
Gdy już się zalogujemy, możemy sprawdzić kilka przykładowych notatek.

Bardzo dobrym pomysłem jest „Notes guide” – czyli po prostu krótki tutorial w formie notatnika, w którym możemy też pisać.

Mamy tu przegląd różnych funkcji notatnika, a także możemy poćwiczyć pisanie.

Tak wygląda okno tworzenia nowej notatki.

Mamy do dyspozycji kilka szablonów – znacznie mniej niż w innych czytnikach z taką funkcją.
Sama aplikacja notatnika jest dość prosta i zawiera podstawowe funkcje rysowania (kilka rodzajów piórka) i kształtów. Możemy dodać do notatek tekst wpisywany z klawiatury lub pliki graficzne z pamięci. Nie ma funkcji OCR.
Tu próbuję coś napisać i pokazuję parę funkcji.
Rysik oparty na USI nie jest tak precyzyjny jak Wacomowe, ciężko więc pisać małymi literami. Może to jednak kwestia przyzwyczajenia.
Notatki możemy eksportować w formacie PDF, jako plik obrazka, albo format PBN czyli wewnętrzny format PocketBooka, dzięki czemu notatkę można otworzyć na innym czytniku.

Notatnik został dokładnie opisany w instrukcji.

Jak widać, funkcje notowania odbiegają od tego, co znamy z czytników z Androidem (choćby PB InkPad Eo, ale też urządzeń Onyxa czy Bigme), są również mniej zaawansowane niż w Kindle Scribe czy Kobo Elipsa.
Jak wspomniałem wyżej – notatnik otwiera się domyślnie jako demo, no i powiedziałbym trochę złośliwie, iż funkcje notowania to też jest „demo” w porównaniu z tym co mamy na innych czytnikach.
Oprogramowanie i ustawienia
Jeśli w ostatnich paru latach korzystaliśmy z czytników PocketBook, otwierając InkPad One poczujemy się „jak w domu”, bo jest ono w zasadzie identyczne, doszły tylko dodatkowe funkcje obsługi rysika i aplikacja Notepad.
Bardzo bogate są ustawienia.


I faktycznie, sporo rzeczy możemy konfigurować, np. gesty podczas czytania.

Jak widać – na ekranie mamy aż 9 stref, którym możemy przypisać różne funkcje. Co może być nieintuicyjne dla osób przesiadających się np. z Kindle to gest „następna strona” który jest po lewej i po prawej stronie ekranu. Można jednak to zmienić – chyba iż po prostu przesuwamy palcem po ekranie.
Jeśli dopiero zaczynamy swoją przygodę z systemem PocketBook, warto poczytać podręcznik użytkownika, który znajdziemy w ustawieniach, są tam między innymi wyjaśnienia dotyczące gestów.

Przyznaję, iż po korzystaniu w ostatnich czasach z dużych „tabletów” z Androidem (Onyx Boox, Bigme), troszkę odetchnąłem, bo InkPad One ma może mniej funkcji, ale jest łatwiejszy do opanowania. Ustawienia nie są tu pochowane w wielu miejscach, nie musimy się zastanawiać nad trybami odświeżania ekranu, albo rozważać z którego wiszącego kółeczka czy paska nawigacyjnego korzystać, a może je wyłączyć. No, może tutaj trochę przerysowuję, ale chodzi o to, iż te bardziej zaawansowane czytniki potrafią faktycznie przytłoczyć. Dostajemy więcej funkcji, ale – coś za coś.
Aplikacje
Podobnie jak inne modele PocketBooka, na InkPad One znajdziemy kilkanaście wbudowanych aplikacji, wśród nich wspomniany wyżej Notepad.

Są choćby integracje z Dropboxem i konfiguracja wysyłki mailowej, a także cztery gry – te same od wielu lat. Zwracam uwagę na aplikację obsługującą Libby, czyli wypożyczalnię z bibliotek publicznych, która działa np. w Stanach czy Wielkiej Brytanii. Przydatna w Polsce jest tylko, jeżeli mamy dostęp do zagranicznej biblioteki, ale to się może kiedyś zmienić. Widać, iż producent stara się wchodzić w różne partnerstwa.
Warto jeszcze wspomnieć o przeglądarce internetowej – podobnie jak w innych czytnikach bez Androida jest ona dość podstawowa, ale mobilne wersje stron wyświetla prawidłowo.

Rysika można użyć do przewijania stron, co jest nieco łatwiejsze niż palcem.
Podsumowanie

Jako 10-calowy czytnik PocketBook InkPad One jest bardzo udanym modelem, zdecydowanie lepszym niż InkPad Lite, który miał słaby ekran i był chyba najwolniejszym czytnikiem tej firmy wypuszczonym w ostatnich latach. InkPad One jest kilka droższy, a znacznie bardziej użyteczny. Bardzo mnie cieszy, iż PocketBook wrócił do tej wielkości ekranu, a wszyscy, którzy szukają urządzenia do PDF mają kolejny wybór.
InkPad One zaskakuje relatywnie niewygórowaną ceną, bo 1299 zł to mniej niż jakikolwiek 10-calowy czytnik na rynku. Zastanawiałem się, gdzie może leżeć haczyk, a konkretnie – na czym producent zaoszczędził. Ekran taki sam, jak w starszym InkPad X będzie oczywistą odpowiedzią. Szybkość działania też mogłaby być lepsza, choć w większości przypadków jest akceptowalna, szczególnie jeżeli ktoś już korzystał ze sprzętu PocketBook.
Jeśli chodzi o InkPad One jako notatnik – jest on w tym momencie dość podstawowy, choć niewykluczone, iż wielu osobom wystarczy i do oznaczenia czegoś na PDF nie będą potrzebowali kupować droższych czytników innych firm.
Wydaje mi się jednak, iż z PocketBook InkPad One będzie podobnie jak z Kindle Scribe. Większość ludzi, którzy kupują Scribe, szuka po prostu 10-calowego czytnika, nie zamierza na nim pisać, chyba iż okazjonalnie. Tak samo, jeżeli ktoś wcześniej używał np. modeli Verse czy Era, znajdzie tutaj znajomy interfejs, podobny sposób obsługi (z wyjątkiem klawiszy), no i gwałtownie będzie mógł się przestawić.
Dlatego podobnie jak parę tygodni temu wróżę InkPad One sporą popularność.
Jeśli macie jakieś pytania dotyczące czytnika, zapraszam do komentarzy.










