Test: realme GT 8 Pro Dream Edition na licencji Aston Martin

2 godzin temu

Na testy tego modelu telefona czekałem stosunkowo długo, adekwatnie od pierwszej jego edycji. Realme wspólnie z marką Aston Martin oferuje już dwie generacje flagowych Androidów w specjalnej odsłonie Dream Edition. Dotąd nie miałem jeszcze okazji poznać topowych jednostek tego producenta, więc najnowsza wersja w najwyższej konfiguracji będzie tego okazją. Od razu w tej najefektowniejszej, tj. na licencji marki luksusowych super aut brytyjskiego Aston Martina. Wreszcie realme GT 8 Pro Dream Edition wpadł w moje ręce!

Testy realme GT 8 Pro wykonałem na tym samym poziomie analiz co zwykle, ale Dream Edition otrzymał wyjątkowe traktowanie. Wszystko z uwagi na moje prywatne zamiłowanie do Aston Martina. Jak dużego postaram się pokazać w dzisiejszym story-tellingu, którym objąłem publikację. Połączyłem ocenę telefonu i jego możliwości z opowieścią o mojej przygodzie z brytyjskim producentem. Nie jeżdżę Astonem, ale jestem w pełni świadomy jego wyjątkowego brandu. Ten kolejny już raz został użyczony flagowej serii GT od realme.

Cały wpis będzie zatem nietypowy. Jedyny taki na moim blogu, ponieważ do tej pory żaden z testowanych telefonów aż tak dobrze nie wiązał się z moją niegdysiejszą pasją. Losy i rozwój Aston Martina śledzę już od kilku dekad, a konkretnie od premiery Vanquisha w Die Another Day (James Bond z 2012 roku). Były takie czasy, iż zwiedzałem showroomy, salony i siedziby marki w Wielkiej Brytanii. Przez te wszystkie lata nazbierałem sporo zdjęć ze swoich wyjazdów. Chyba nigdy nie dzieliłem się nimi w sieci. Testy telefonu realme są do tego niepowtarzalną okazją. Pewnie w związku z tym nie będę w temacie analiz zbyt obiektywy, ale obiecuję sporo ciekawostek na temat AM oraz odpowiednie traktowanie GT 8 Pro.

PS. Zdjęć będzie sporo. Zapnijcie pasy. Ruszamy! Pozdrawiam wszystkich fanów Astona.


realme GT 8 Pro Dream Edition i brytyjski Aston Martin

Zanim ten efektownie wykonany telefon do mnie przywędrował, zastanawiałem się, jak rozpisać cały materiał żeby zbytnio nie zanudzić osobistymi wstawkami. Testy wymieszałem z ciekawostkami i zdjęciami z kilku wydarzeń, których uczestnikiem miałem przyjemność być. Nie chciałem, by zdjęcia zdominowały sam test, ale w pewnym momencie wspomnienia w trakcie przeglądu albumów tak mnie wciągnęły, iż nie mogłem się powstrzymać od dodawania kolejnych. Zdarłem buty na wycieczkach śladem AM, a moje katalogi sięgają prawie trzeciej setki modeli producenta. Przygotowywanie tych treści zajęło mi sporo czasu, ale wiązało się z wielką przyjemnością. Odkurzyło wspomnienia z wyjazdów i przypomniało niedawną pasję. Wszystko m.in. za sprawą telefonu realme.

realme GT 8 Pro Dream Edition na ubiegłorocznej prezentacji flagowej serii Androidów (mój pierwszy kontakt z nowymi telefonami marki).

Były czasy (jeszcze przed założeniem bloga), iż brałem Nikona na plecy, wsiadałem na rower i jeździłem po Londynie w poszukiwaniu rzadkich modeli Aston Martina, niekiedy poukrywanych w „prywatnych” garażach bocznych uliczek. Potem zawędrowałem choćby do samego Newport Pagnell, gdzie od lat realizowane są aukcje unikatowych, odrestaurowanych jednostek. Nie nazwałbym tego car spottingiem, ale było blisko. Zwiedzałem też Wielką Brytanię, a brytyjska motoryzacja po prostu przyciągała moją uwagę. Swój artykuł podzieliłem na bloki, w których podzielę się efektami niegdysiejszych „polowań”, wymieszanych testami Androida od realme. Model GT 8 Pro Dream Edtion testuję pewnie jako jeden z ostatnich w branży, ale drugiego takiego testu pewnie w necie nie znajdziecie


realme GT 8 Pro Dream Edition vs GT 7 Pro Dream Edition

Wypada zacząć od samego telefona. O specyfikacjach GT 8 Pro pisałem na blogu już całkiem sporo. Jak sprawdzać jego potencjał, to od razu w najbardziej topowej edycji. Warto od razu wspomnieć, iż to już drugie wydanie mocnego telefonu z oznaczeniem Aston Martina. Obie miałem w swoich rękach, więc łatwiej jest mi je ze sobą zestawić. Każda z nich na poziomie premium, co podkreśla zbliżone wykończenie i kolekcjonerskie opakowanie z kompletem dodatkowych akcesoriów. GT 7 Pro i GT 8 Pro to ta sama, topowa kategoria, ale rok różnicy wymusił adekwatny upgrade. telefony są do siebie podobne, ale kosmetyka delikatnie je odmieniła. Wciąż jednak w charakterystycznym dla Aston Martina zielonym kolorze Racing Green.

realme GT 7 Pro Dream Edition test
realme GT 7 Pro Dream Edition test
realme GT 8 Pro Dream Edition Aston Martin
realme GT 8 Pro Dream Edition
realme GT 8 Pro Dream Edition
Realme GT 8 Pro Warszawa
realme GT 8 Pro Dream Edition Aston Martin

Zacznijmy może od wnętrza obu modeli Androida. Telefony różnią się chipsetem (Snapdragon 8 Elite 5 vs Snapdragon 8 Elite), jakością wyświetlacza (nowszy pozostało jaśniejszy), pojemniejszą baterią, a także lepszym zestawem aparatów. W obu przypadkach mamy do czynienia z flagowymi specyfikacjami, które w aktualnej wersji udało się jeszcze podrasować. GT 8 Pro jeszcze lepiej rywalizuje z odpowiednikami swojej kategorii. Stylistyka to z kolei kwestia gustu, ale obie wariacje mają swoje wyróżniki nawiązujące do szybkich aut. Stylowo prezentują się wymienne moduły dla „wyspy” z kamerkami, a wcale gorzej nie wygląda opcja bez maskowania systemu z czujnikami. Odkryty moduł ma swój bardzo oryginalny kształt i żółte wstawki, które towarzyszą barwom bolidów w F1.

W obu zestawach przekazano też kluczyk (nie, nie ten do autka do SIM, który otrzymał kształt bolidu F1. W komplecie nie zabrakło czarnego etui (również z oznaczeniem Astona). Starszy case podobał mi się nie bardziej. Miał z tyłu wycięcie na logotyp brytyjskiego konstruktora. W poprzednim pudełku znalazło się też miejsce dla małego prospektu, a więc zestaw miał nieco więcej ducha. Tyły obu generacji astonowych realme zarysowano liniami nawiązującymi do skrzydeł specyficznego i rozpoznawalnego logotypu Aston Martina. Dopełnieniem całości jest specjalnie przeprojektowany interfejs Androida, w którym branding widać niemal w każdym zakamarku oprogramowania: w ikonkach, w tapetach, a choćby animacjach (ta wejściowa z efektownym bolidem AMR26).


realme GT 8 Pro Dream Edition w salonie Aston Martina

Obok salonu Aston Martina przy Krakowskim Przedmieściu przechodziłem wiele dziesiątków razy. Zawsze zatrzymując się na moment przed witryną, by zerknąć czy nie stoi tam jakiś kolejny nowe model. Choć salon mam pod samym nosem (mieszkam w Warszawie), to więcej showroomów odwiedziłem za granicą. Do naszego jakoś nie miałem śmiałości. Testy realme GT 8 Pro Dream Edition były czymś więcej niż okazją/pretekstem. Były obowiązkiem

realme GT 8 Pro Dream Edition Aston Martin
realme GT 8 Pro Dream Edition Aston Martin
realme GT 8 Pro Dream Edition Aston Martin

Zdjęcia zestawu oraz samego telefona chciałem wykonać w jakościowej scenerii – najlepszej z możliwych, czyli w domu Astona. Przed wizytą miałem pewne obawy, czy nie będzie konieczne umówienie wizyty, ale i tak planowałem sobotnie testy aparatów w okolicy, więc zajrzałem spontanicznie (ale z kolekcjonerskim pudełkiem w plecaku). Sesję tematyczną z dwoma dostępnymi modelami Aston Martin spędziłem miło i sympatycznie, również dzięki miłej obsłudze. Pokazałem kolekcjonerski telefon i poprosiłem o możliwość wykonania kilku ujęć. Serdecznie dziękuję za swobodę przy zdjęciach. Ekstra, iż trafiłem akurat na ciemnozielonego Vantage – nie w Racing Green, ale bardzo blisko.

W salonie stał jeszcze SUV w wersji DBX707, ale swoją uwagę skupiłem na roadsterze (chyba przez cały czas określanym Volante?). Przy okazji wizyty zapytałem o salonową premierę najnowszego Vanquisha, ale na nią trzeba będzie jeszcze poczekać. Najświeższy model z V12 pod maską widziałem już na drodze, ale w ruchu nie złapiesz tylu detali. Na razie szykuję się na czerwcowy event z Valhallą w roli głównej (polska sztuka będzie brała udział w jednym z czerwcowych eventów jednego z klientów Astona).

Powitalny interfejs Androida w realme GT 8 Pro Dream Edition z bolidem Aston Martin Aramco Formula One Team. pic.twitter.com/e2YNR85GYl

— Smartniej (@smartniej) May 4, 2026


realme GT 8 Pro Dream Edition w zieleni Racing Green (F1)

O lakierze Racing Green cały oddzielny akapit, a to z uwagi na wyjątkowość tej barwy brytyjskiej marki. Wyścigowa zieleń jest niemal tym, czym czerwień Rosso Corsa dla Ferrari. Może nie z aż taką rozpoznawalnością, ale stosowana przez Astona już od wielu dekad. Pierwszy odcień lakieru w zieleni Racing Green debiutował już przy pierwszych startach konstruktora w F1. To w 1959 roku! Karoserie wyścigowych aut z Wielkiej Brytanii wyróżniano choćby wcześniej, co widać też po ciemniejszych Jaguarach.

realme GT 8 Pro Dream Edition (Aston Martin Aramco F1 Team).

Współczesny Racing Green powrócił za sprawą bolidów F1, ale ma nieco inną zieleń. Aston jest w tourze Formuły 1 ledwie od kilku lat, a swoją pozycję zbudował m.in. na bazie Racing Point F1 Team. Marka z Gaydon jest już choćby w pełni fabrycznym zespołem, o czym świadczy jego nazwa – Aston Martin Aramco Formula One Team. Co prawda, korzysta aktualnie z silników Hondy (co niestety odbija się na pozycji w wyścigach), ale cały czas opracowuje własne technologie F1. Kolor Racing Green możecie kojarzyć nie tylko z samych bolidów, ale i tzw. Safety Carów, które krążą po torze w tych samych barwach. Oczywiście w postaci normalnych aut marki Aston Martin.

Zieleń marki Aston Martin ma kilka opcji, i z tego co widziałem, jest jednym z popularniejszych kolorów podczas składania zamówień. W programie Q by Aston Martin (szerszej, ale i droższej personalizacji wykończenia pojazdów marki) pozostało szerszy pakiet odcieni Racing Green. Obecność Astona w stawce F1 na pewno ma wzmacniać jej sławę. Jak już pewnie zdążyliście dostrzec na moich fotkach, realme GT8 Pro Dream Edition (podobnie jak wcześniejszy GT 7 Pro) jest oczywiście w tym bolidowym kolorze.


Unboxing realme GT 8 Pro Dream Edition (co-designed with Aston Martin Aramco F1 Team)

Kolekcjonerskie pudełko dla realme GT 8 Pro Dream Edition jest rzecz jasna „współbrandowane” z marką Aston Martin. W środku z tematycznymi dodatkami, a na zewnątrz w przedstawionym wyżej kolorze – mieszance Racing Green z żółtymi wstawkami Lime Essence. To połączenie widać na bolidach w podobnym udziale, co na obudowie telefonu, czyli przez udział delikatnych linii. Oczywiście cały zestaw z charakterystycznymi skrzydłami logotypu brytyjskiej firmy.

W komplecie z efektownie wykończonym telefonem otrzymujemy też ładowarkę, kolekcjonerski kluczyk do SIM, dwa etui (pasujące do różnych kształtów wymiennych maskownic modułu fotograficznego), no i same „karbonowe” nakładki na „wyspę” z kamerkami. Telefon klasy premium jest zdobiony luksusowymi oznaczeniami marki, jaką od praktycznie samych swoich początków jest Aston Martin. Logo w nowszym wariancie telefona jest teraz nieco większe, bo połączone z oznaczeniem sponsora tytularnego w F1. Poprzednik – GT 7 Pro – otrzymał rowkowane wyżłobienia na tyle obudowy, natomiast w „pleckach” GT 8 Pro Dream Edition postawiono na mieniące się elementy (wciąż jednak nadające sportowego charakteru).

Mini unboxing kolekcjonerskiego wydania realme GT 8 Pro Dream Edition przygotowanego we współpracy z Aston Martin. pic.twitter.com/YkSxf53o8M

— Smartniej (@smartniej) May 5, 2026


Największy efekt w realme GT 8 Pro Dream Edition robi animacja wejściowa do Androida (z nakładką realme UI 7.0). W systemie jest równie zielono, co na samych bolidach. Zadbano o motywy, tapety, a także zwykłe animacje. Wyświetlacz w realme GT 8 Pro wydaje się do takich rzeczy wręcz stworzony. Ma wysoką rozdzielczość 2K, odświeżanie dochodzące do aż 144Hz, no i bardzo efektowną jasność szczytową z aż 7000 nitów. Klasa!


Aston Martin – moje spacery po uliczkach Londynu

Fotorelacyjną opowieść z Wielkiej Brytanii (bo stąd mam najwięcej zdjęć) rozpocznę od ulic Londynu, na których w odpowiednich dzielnicach natrafić można na droższe i znacznie rzadsze modele Aston Martinów. Na „Wyspach” śmiga sporo modeli brytyjskiej marki, ale te najciekawsze kryją sią małych uliczkach luksusowych dzielnic. Tam też „upolujemy” atrakcyjniejsze kadry (kilka z nich załączyłem w poniższej galerii). Zacnie prezentują się szczególnie klasyki. O dobre tło w Londynie można być niemal pewnym.

Aston Martin One-77
Aston Martin db4
Aston Martin Cygnet
Aston Martin Superlaggera logo
Aston Martin DB7 Zagato
Aston Martin GB4 GT
Aston Martin One-77

W Anglii salonów AM jest sporo, ale największe wrażenie zawsze robiły na mnie przede wszystkim punkty odrestaurowywania starych pojazdów. To miejsca, w których pojawiają się wręcz pozycje zabytkowe, ale takie na chodzie. Ich posiadacze okazjonalni wyjeżdżają z garaży, by dostojnie przemieszczać się po centrum miasta. Chyba tylko w Anglii jest szansa na widok DB5 z Goldfingera w typowo brytyjskiej scenerii.

Przy jednym z Westfieldów (tym przy dawnej siedzibie BBC) zlokalizowany jest jeden z większych serwisów starszych modeli AM, na który udało mi się w Londynie trafić. To właśnie w nich naprawiane są (lub odnawiane) auta, które wyszły już z oferty Astona. Natomiast w Newport Pagnell (starej siedzibie Aston Martina) mieści się największy punkt odrestaurowywania tego typu pojazdów. Pracują tam fachowcy, którzy potrafią przywrócić do życia samochody sprzed wielu dekad. Rok rocznie realizowane są tam zresztą aukcje tych unikatów. Trochę później krótka relacja z takiego eventu.

Aston Martin V12 Zagato
Aston Martin V12 Zagato
Aston Martin One-77

Podczas „spotterskich” wypadów po Londynie udało mi się „upolować” naprawdę sporo perełek Astona z różnych epok marki. Od klasyków z serii DB4, przez Lagondy, aż po nadwozia Zagato, czy „maluszka” Cygnet (powstał z uwagi na konieczność dostosowania norm spalania – bardzo dziwny projekt na bazie Toyoty iQ). Niech tych kilka pierwszych zdjęć będzie wstępem do albumu ze wspomnianego Newport, gdzie Aston Martin wystawia ofertę z praktycznie całego wieku swojego istnienia. BTW: producent w ostatnich kilkunastu latach mocno rozbudował ofertę mniej typowych dla siebie modeli, m.in. Victora, Vulcana, czy Valianta. Dzięki wejściu do F1 powstały też projekty tzw. hypercarów – tu widowiskowymi reprezentantami są Valkyrie i Valhalla, o samych bolidach F1 już choćby nie wspominając. Z moich analiz wynika, iż trwa właśnie realizacja indywidualnego, bardzo tajemniczego projektu typu „one-off”, czyli realizacji na specjalnie zamówienie.

Aston Martin koncentruje uwagę na modelach coupe i torowych, ale w ofercie ma też luksusowe limuzyny i SUVy. Te pierwsze były oferowane w latach 2010-2020 (również w wariancie elektrycznym). w tej chwili ich rolę przejęła seria DBX. Ze wszystkich widzianych na żywo modeli chyba najbardziej podobał mi się Aston Martin One-77. To jeden z droższych grand tourerów wyprodukowany w limitowanej liczbie 77 sztuk (kilka z nich zobaczycie w moich galeriach). Aktualnie najbardziej flagowym pojazdem w ofercie marki jest limitowana Valhalla, łącząca sylwetkę hybrydowego PHEV z technologiami F1. Mam wrażenie, iż to po prostu bardziej uliczna wersja Valkyrie.


realme GT 8 Pro Dream Edition – mobilna fotografia z RICOH

Cechą charakterystyczną najnowszej serii GT 8 Pro są wspomniane już wcześniej maskownice modułu fotograficznego. Realme promuje całość jako „wymienny design”, pozwalając klientom na personalizowanie wyglądu swojego telefona. Producent proponuje różne kształty i motywy tych elementów, a choćby druk własnych! Świetnie telefon wygląda też na „surowo”, tj. bez żadnej nakładki. W wersji Dream Edition dostarczono dwa „karbonowe” moduły (okrągły i kwadratowy). Każdy przykręcany na malutkie śrubeczki. To akcenty podkreślające dwa aspekty telefonów realme: odmienny wygląd, ale też zakres możliwości fotograficznych.

realme GT 8 Pro Dream Edition

Tematem mobilnej fotografii zajmuje się na blogu regularnie, więc i zestaw kamerek w realme GT 8 Pro Dream Edition przeszedł odpowiednie testy. W tegorocznym modelu marka postawiła na współpracę z RICOH, czego efektem są dodatkowe kalibracje i style nawiązujące do aparatów partnera. telefon zyskał dzięki temu sporo dodatkowych możliwości, ale i samo realme postarało się o fajny pakiet upgrade’u. Wylistowałem najciekawsze z rozwiązań dla modułu fotograficznego (specyfikacje wnętrza Dream Edition pokrywają się oczywiście z edycją bazową flagowego Androida od realme):

  • współpraca z RICOH GR (style Positive, Negative, High-contrast Black & White, Standard i Monochrome)
  • filtry z opcją oznaczania ich logotypem RICOH (znak wodny podkreślający partnerstwo i rozwiązania)
  • kamerka główna otrzymała siedem soczewek (i pięć powłok m.in. do poprawy przejrzystości)
  • personalizowanie estetyki aparatu (przez wymienne maskownice – ta w Dream Edition jest karbonowym motywie)
  • Realme promuje telefon jako najlepszy do fotografii ulicznej (Best Street Snap Shooter)
  • ekwiwalenty ogniskowych 28 i 40 mm („idealne kąty dla fotografii ulicznej”)
  • „ultraklarowny” teleobiektyw ISOCELL HP5 z 200 mpx (optyczne 3x, „loseless” 6x i klasowe cyfrowe 12x)
  • nagrywanie video w 8K/30 fps i 4K/120fps z Dolby Vision (oraz 10-bit Log)
  • w trybie rejestrowania filmów są też dostępne filmowe tony RICOH GR
  • silnik algorytmiczny z efektem usuwania „algorytmicznej sztuczności” (minimalizacja ingerencji AI)
realme GT 8 Pro Dream Edition Aston Martin

Bardzo obszernie aplikacji aparatu prezentuje się sekcja znaków wodnych, czyli oznaczeń podkreślających nazwę modelu, partnerstwo z RICOH, a opcjonalnie również ustawień aparatu. Oddzielny zestaw znaków (i ich ustawień) zaproponowano też w ramach współpracy z Aston Martin Aramco. Ich zastosowanie najlepiej wykorzystać oczywiście z Astonem w kadrze. Fani F1 zyskują dzięki nim tematyczne motywy, które sprawdzą się podczas wyścigów F1.

W ramach współpracy z RICOH dostępnych jest też kilka tematycznych presetów, które wykorzystałem w trakcie kilku sesji (łącząc je ze znakami wodnymi). Zestaw fotograficzny w realme GT 8 Pro ma pełen zakres flagowych opcji. Jakościowy teleobiektyw w peryskopowej konstrukcji i z sensorem wysokiej rozdzielczości. Do tego aparat główny z algorytmami własnego silnika LumaColor, który stara się zadbać o naturalność w odbiorze kolorystyki (z minimum ingerencji w procesie poprawek). Realme promuje swoje telefony odpowiednim przystosowaniem do fotografii ulicznej. Stąd też wyjście na sesję miejską, a potem sprawdzenie potencjału też w kadrach naturalnych.

Na koniec sekcji fotograficznej wypada jeszcze przedstawić adekwatności poszczególnych kamerek w realme GT 8 Pro Dream Edition. To zestaw, któremu w zasadzie niczego nie brakuje. Mamy zakres od makro, przez ultra szerokie kąty, aż po duże zbliżenia i portrety z efektem Bokeh.

  • aparat główny: 50mpx z f/1.8 (chyba Sony IMX906, 1/1.56″) z PDAF, laserowym AF i OIS
  • peryskopowy teleobiektyw: 200 mpx z f/2.6 (Samsung ISOCELL HP5, 1/1.56″ z optycznym 3x) z wielokierunkowym PDAF (19cm – ∞) oraz wsparciem OIS (optycznej stabilizacji obrazu)
  • ultrawide 116˚: 50 mpx z f/2.0 (sensor OmniVision OV50D, 1/2.88″)
  • selfie: 32 mpx z f/2.4 (sensor 1/3.1″)

Nieźle sprawdził się teleobiektyw, choć liczę, iż w kolejnej generacji zyska jeszcze na optycznym zbliżeniu. Z roku na rok realme podkręca możliwości modułu z kamerkami, co zresztą widać też po serii numerycznej, która zadebiutowała kilka miesięcy po GT, a mimo niższej półki cenowej czerpie sporo elementów z flagowej serii. Przewagą realme GT 8 Pro nad realme 16 Pro+ jest jednak moc obliczeniowa obrazowania, którą oferuje najmocniejszy z układów Qualcomm – Snapdragon 8 Elite 5.


Bonhams Aston Martin Works Sale w Newport Pagnell

Newport Pagnell to stara siedziba marki Aston Martin. Ta obecna jest w Gaydon. Wcześniejsze miejsce pozostało jednak w ruchu, a to za sprawą centrum odrestaurowywania starszych pojazdów producenta. W maju brytyjska „fabryka” prezentuje zawsze efekty swoich wielomiesięcznych (czasem wieloletnich) prac i organizuje największą akcję Astonów na całym rynku. W swojej kolebce demonstruje całe portfolio swoich możliwości, no i ofertę odnowionych aut. Nie muszę chyba zauważać, iż manualnie naprawianych, no i przy użyciu oryginalnych części (lub tych z pełną certyfikacją AM).

Niemal każdego roku podczas Bonhams Aston Martin Works Sale w Newport Pagnell padają rekordy w kumulacji ze wszystkich aukcji. Ja byłem obecny na dwóch takich wydarzeniach – w 2012 i 2013 roku. Tym drugim razem udałem się z uwagi na stulecie marki, które uświetniono jeszcze obszerniejszą wystawą. Jak zwykle tego dnia do miejscowości znajdującej się na północ od Londynu (zaraz za Luton) zjeżdżają się też pasjonaci brytyjskiej marki, więc interesujące modele krążą po całej okolicy miasteczka. To również żer dla fanów motoryzacji, którzy liczą na rzadkie okazy. Wycieczka w to miejsce ma dla miłośników motoryzacji podwójny efekt – ten wewnątrz hal, gdzie stoją eksponaty na zakup, jak i na zewnątrz, gdzie parkingi wręcz pękają od różnorodnych Astonów.

W 2012 roku pojawiłem się tam z czystej ciekawości. Nie żałowałem! Swoją listę modeli pomnożyłem razy kilka i to o całe mnóstwo brylantów. Niestety na kolejnych wystawach/aukcjach już się nie pojawiałem, ale pewnie w każdym roku padał jakiś rekord, co Aston stara się czynić kolejnymi zapowiedziami. Zawsze przed wydarzeniem Bonhams Aston Martin Works Sale publikuje grube zestawienia propozycji, które będą w maju wystawiane. Kilka liczb? 19 maja 2012 roku ze wszystkich zorganizowanych tego dnia aukcji zebrano aż 6.5 miliona funtów. Gwiazdą dnia był DB4GT Zagato Sanction II Coupe, którego wylicytowano za rekordowe wtedy 1.23 mln £. Na imprezie pojawiają się też brytyjscy koneserzy tamtejszej motoryzacji, także gwiazdy (natrafiłem np. na Chrisa Evansa z BBC, który w UK jest kojarzony z efektownymi furami).

Zrobiłem krótką listę z modeli, które zebrały na aukcjach najwięcej pieniędzy. Niestety na stronach Bonhams nie widzę nic o aktualnych wydarzeniach w Newport.

Najciekawsze aukcje w trakcie Bonhams Aston Martin Works Sale w 2012 (znajdziecie je w moim albumie):

  • (1991) Aston Martin DB4GT Zagato Sanction II Coupé – 1 233 500 £
  • (1971) Aston Martin DBS Estate – 337 500 £
  • (1962) Aston Martin DB4 Vantage Convertible (nie znam ceny)
  • (1994) Aston Martin Virage Volante 6.3-Litre – 119 100 £ (należący to Księcia Walii, aktualnie Karola III)
  • (1985) Aston Martin V8 Vantage 'Living Daylights’ Replica (wycena 90 000 -120 000 £)
  • (1952) Aston Martin DB2 Vantage Drophead Coupé (nie znam ceny)

Z kolei w 2013 roku (na stulecie marki Aston Martin) w trakcie aukcji pobito kolejne rekordy. Na Bonhams Aston Martin Works Sale wystawiono model Aston Martin DB4GT Jet Coupe, który poszedł za prawie 5 milionów dolarów (konkretnie 3 249 500£)! Łącznie w aukcjach zebrano 10 milionów funtów. Jak widać, popyt na klasyki we właściwym stanie rósł i prawdopodobnie przez cały czas rośnie. Wiele z tych modeli dociera też na Goodwood Festival od Speed.


Moje gadżety związane z marką Aston Martin

Limitowany telefon byłbym świetnym dopełnieniem mojej kolekcji. Większość pamiątek opiera się na zdjęciach i wycieczkach. Ze stulecia obchodzonego w Newport Pagnell mam breloczek (nie wypadało w taki dzień wrócić bez jakiegoś dokumentu poświadczającego udział w evencie). Z aukcji zabierałem też ilustrowane katalogi wystawianych na aukcji pojazdów.

Oczywiście w moim „garażu” stoi też kilka zaparkowanych modeli. Ekhem, na półkach w sensie. Do tego tematu, jak każdy facet (ten lubujący się w świecie motoryzacji), podchodzą w sposób klasyczny. Nie możesz mieć oryginału, ciesz oczy repliką. Jedną nabyłem lata temu w ramach uhonorowania Vanquisha, od którego wszystko się zaczęło. W Bondzie, którego oglądałem za dzieciaka przesadzili trochę z niewidzialnym trybem stealth (i pionową beczką :P), ale te produkcje rządzą się swoimi prawami. Agent 007 do dziś korzysta z brytyjskiego dziedzictwa, szczególnie marki Aston Martin. BTW: na jednym ze zdjęć z moich galerii znajdziecie plakietkę potwierdzającą pierwszy wyprodukowany model Vanquisha, który też licytowano!

Breloczek Aston Martin na stulecie marki (2013).
Aston Martin Vanquish model (1:43)
Katalogi Bonhams Aston Martin Sale
Lego Aston Martin DB5

Drugi model to już prezent. Od rodzeństwa dostałem DB5 składanego z klocków Lego (również w nawiązaniu do Bonda). Ten model ma jeszcze znacznie większą edycję, ale nie miałbym już chyba na nią w domu miejsca. Ten mniejszy, mimo swoich niewielkich gabarytów naprawdę efektownie odwzorowuje ducha jednego z najpiękniejszych modeli początku lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Lego ma też w swojej bolidowej serii model AMR z F1. Ja widziałbym jednak na jednej ze swoich ścian model F1 dostarczony na prezentację realme GT 8 Pro, która odbyła się jesienią zeszłego roku. Tę replikę widać na jednym z pierwszych zdjęć załączonych do tego wpisu.

W najbliższym czasie chcę też znaleźć trochę czasu, by z pomocą AI doprecyzować wszystkie widziane w życiu modele. Większość mam na zdjęciach, które przecież Sztuczna Inteligencja powinna spokojnie rozpoznać.


Podsumowanie realme GT 8 Pro Dream Edition

Aktualny flagowiec od realme znów podniósł poprzeczkę. Obserwuję najmocniejsze wydania Androidów tego producenta od praktycznie samego początku ich istnienia. Od kilku lat oferta telefonów dysponuje już jednostkami premium i z roku na rok przybliża się do konkurentów. W aktualnej generacji stał się już choćby w pełni konkurencyjny do swoich rywali. Widać to po kolejnych ulepszeniach zestawy fotograficznego, topowym układzie obliczeniowym, ale też wysokiej konfiguracji pamięci i bardzo pojemnej baterii z super szybkim ładowaniem. jeżeli dodamy do tego specjalne malowanie, to otrzymamy atrakcyjną propozycję telefona z wyższej półki.

Realme GT 8 Pro Dream Edition bazuje oczywiście na topowej konfiguracji pamięci. W środku do dyspozycji 16 GB RAM i 512 GB na dane. W tym wszystkim uczestniczy jakościowy wyświetlacz, a na pokładzie Androida 16 z realme UI 7.0 sporo własnych rozwiązań plus pakiet narzędzi AI. Bateria w europejskim wydaniu ma aż 7000 mAh i ładowanie z aż 120W (i bezprzewodowym 50W!). Te wszystkie parametry nawiązują szybkością do charakteru GT, jak zresztą astonowego klimatu. Pod tym względem podrasowano też tryb gier z GT Boost 3.0 i Chip Signal Catcher. Podoba mi się też obecność trybu ochrony wzroku i wysoka szczelność konstrukcji IP69+68+66.

Dream Edition w ramach Race Your Own Way dorzuca „aerodynamiczny” design, obrandowanie na licencji, zieleń Racing Greem, zestaw kolekcjonerskich akcesoriów i specjalne wydanie interfejsu. Największą robotę robią jednak „karbonowe” osłonki na kamerki, no i oczywiście kultowe logo Aston Martin. Za limitowaną wariację trzeba dopłacić 500 zł. Realme GT 8 Pro Dream Edition wyceniono na 5499 zł. Warto? Mnie nie pytajcie, nie będę obiektywny


Idź do oryginalnego materiału