Testy: fotosmartfon vivo X300 Ultra z telekonwerterem ZEISS

3 godzin temu

Flagowa seria X300 od vivo debiutowała w pierwszym duecie jesienią zeszłego roku. Została wtedy zaoferowana także w Polsce. W marcu 2026 roku chińska marka przedstawiła w Barcelonie trzecią, najmocniejszą edycję swojego topowego Androida. Miałem wtedy z X300 Ultra pierwszy kontakt na stoisku Mobile World Congress (MWC) w ramach prapremiery. Na tych targach telefon pokazał swoje pierwsze fotograficzne możliwości, a także potencjał video przy użyciu wielu dodatkowych akcesoriów.

vivo X300 Ultra (foto z targów MWC 2026)

Od czerwca testuję kilka elementów tego zestawu, czego efekty mogliście przez wiele tygodni obserwować w kilku moich blogowych cyklach poświęconych telefonom. Zebrałem w końcu wszystkie doświadczenia z X300 Ultra do jednego materiału, gdzie możecie spojrzeć na jednostkę w sposób całościowy. 3/4 poświęconego telefonowi czasu skupiłem na funkcjach foto/video, więc nie zdziwcie się, iż dominuje przekaz o aparatach urządzenia. Ich możliwości traktuję priorytetowo z racji prowadzonych w mediach działań. vivo X300 Ultra to i tak sprzęt kierowany do właśnie takiej grupy docelowej, więc czuję się adekwatnym targetem (a materiał dzięki temu konkretniejszy).


vivo X300 Ultra (MWC 2026)

vivo X300 Ultra z debiutem w Europie

Zanim telefon trafił do moich rąk, cieszyłem się już samą zapowiedzią europejskiej dostępności high-endowej opcji X300. Do tej generacji odmiany Ultra były limitowane głównie do chińskiej oferty. Na MWC producent podkreślił, iż tym razem ich najlepiej wyposażony Android nie ominie Starego Kontynentu. Jeszcze lepiej, iż dotarł i do naszego skromnego kraju. Marka zadbała przy tym, by telefon był u nas reprezentowany przez kompletny zestaw dodatkowych akcesoriów, przynajmniej tych fotograficznych. Special Edition z Photography Kit to m.in. grip, „luneta”, a także specjalny case z opcją nałożenia filtrów.

W Barcelonie zachwalano też profesjonalny rig do kręcenia filmów, ale chyba nie widzę go w sprzedaży na polskim rynku. Vivo X300 Ultra ma z nim dodatkowe adekwatności kinowe. Sądzę, iż z taką przystawką jeszcze będzie okazja popracować. Dla mnie i tak Ultra jest pierwszym vivo, z którym mam tak wygodny i bezpośredni kontakt, więc zaczynam od wysokiego C. Wcześniej z vivo miałem okazjonalne związki. Super, iż poważniejszą analizę rozpoczynam od absolutnie high-endowej propozycji.


Testy vivo X300 Ultra – plan moich działań

Jak zwykle testy rozłożyłem na kilka tygodni wprzód według konkretnie rozplanowanego harmonogramu. Nie tylko łatwiej mi w ten sposób utrzymać regularność w działaniach, ale i szybciej poszczególne wnioski trafiają na blog. Większość z tutejszych treści mogliście śledzić na bieżąco w moich seriach. Poszczególnymi tematami zajmowałem się w pewnej kolejności, natomiast funkcjom fotograficznym poświęcałem cały okres testów. W tej publikacji uzupełniłem wszystko o dodatkowe uwagi, co pozwoliło też ująć ocenę X300 Ultra bardziej całościowo. Z każdym urządzeniem trzeba się odpowiednio zapoznać, a niektóre rozwiązania odkrywa się dopiero po czasie. Oczywistym jest, iż nie sposób sprawdzić wszystkiego, zwłaszcza, gdy telefon nie jest na własność. Na szczęście miałem wystarczająco czasu, by tym najważniejszym przyjrzeć się możliwie dokładnie.

Nie będę ukrywał, iż największą uwagę skoncentrowałem na funkcjach fotograficznych. X300 Ultra to foto-smartfon i choć jest flagowy praktycznie we wszystkich obszarach, to właśnie potencjał modułu z kamerkami kusi najbardziej.

High-endowego vivo X300 Ultra sprawdziłem według poniższego planu:

  • design, wykończenie i główne specyfikacje
  • zestaw fotograficzny z elementami ZEISS
  • teleobiektyw 200 mega i telekonwerter ZEISS G2 Ultra z 400 mm
  • Imaging Grip Kit, czyli uchwyt zamieniający telefon w aparat
  • pierścień z adapterem na filtry od obiektywów
  • sesja 1: zbliżenia i zoom (peryskopowy tele 200 mpx i telekonwerter)
  • sesja 2: przyroda i natura (spacery po przedmieściach)
  • sesja 3: wieczorne i nocne zdjęcia (miejskie wycieczki)
  • sesja 4: natywne style fotograficzne (proponowane presety)
  • sesja 5: warszawskie Zoo z bardzo bliska
  • wyświetlacz LTPO z odświeżaniem 144Hz
  • bateria, ładowanie i czas pracy
  • nakładka OriginOS 6 w Androidzie 16
  • podsumowanie high-endowego telefona

High-endowy vivo X300 Ultra – design i specyfikacje

Jak już na wstępie zauważyłem, vivo X300 Ultra to przedstawiciel najwyższej półki cenowej w segmencie telefonów. Jakościowe wykończenie i design są adekwatne do swojej kategorii. W moje ręce trafiła ta ciemniejsza z edycji kolorystycznych modelu. Matowa Wulkanicza Czerń jest bardziej stonowana, choć dla mnie bliżej jej do szarości. Dzięki temu jest ciekawsza od klasycznego czarnego.

Dużo bardziej podoba mi się odważniejsza odmiana w Stepowej Zieleni. Regionalnie proponowana jest też opcja srebrna. To właśnie ona najlepiej pasuje do opcjonalnego gripa, case’a i telekonwertera – cały ten zestaw jest dostępny dokładnie w tym samym wykończeniu. Specjalne etui przemienia telefon w aparat, ale zakrywa wszystkie jego stylistyczne atuty. W trybie fotograficzny case jest jednak warty stosowania.

vivo X300 Ultra otrzymał znajomy wygląd. Stylistycznie przypomina swojego poprzednika, ale w odmiennej ofercie kolorystycznej. Kontakt z telefonem też jest przyjemny. Matowy materiał nie ślizga się w dłoni, choć odciski palców przez cały czas zbiera. Telefon jest dość ciężkawy, co w ręce da się odczuć (szczególnie z wymienionym wyżej casem). Podoba mi się duży, okrągły moduł z aparatami, który mocno zaznacza i podkreśla oferowane zdolności fotograficzne. O nich jednak nieco później. Elegancka obudowa skrywa oczywiście topowe podzespoły. Pod tym względem wszystko jest ultra spójne.

Zanim przejdę do poszczególnych elementów bezpośrednio, przedstawię ogólne specyfikacje flagowca vivo X300 Ultra:

  • ekran: AMOLED 6.82″ z odświeżaniem 144Hz oraz zgodnością z Dolby Vision i HDR10+ (pozwala na dobór trybu kolorystycznego między naturalnym, profesjonalnym i jasnym – 4500 nitów w szczycie)
  • chip: topowy Snapdragon 8 Elite Gen 5 (X300 Pro proponował w ubiegłym roku Dimensity 9500)
  • konfiguracja pamięci: 16 GB RAM (+16 GB wirtualnie) + 1 TB na dane (w testowanej przeze mnie jednostce)
  • bateria: 6600 mAh z maksymalnym ładowaniem 100W (+ 40W bezprzewodowo)
  • szczelność: zgodna z normami IP68 i IP69 (wysoka odporność na pyły i wodę)
  • foto: 200 mpx (z gimbalowym OIS) + 200 mpx (peryskopowe tele 3.7x) + 50 mpx (ultra wide) + 50 mpx z AF (selfie)
  • spora „wyspa” fotograficzna z ZEISS T* Coating i vivo True Color (12 kanałowym sensorem kolorów)
  • opcjonalne telekonwertery ZEISS z 200 mm (optyczne 2.35x) lub 400 mm (optyczne 4.7x)
  • system: Android 16 z własną nakładką Origin OS 6

Potrójny aparat ZEISS w vivo X300 Ultra

Dosłownie chwilę przed dotarciem telefona w moje ręce, serwis DxOMARK opublikował wyniki swoich profesjonalnych testów fotograficznych X300 Ultra w ramach swojego rankingu. Profesjonalne analizy dały modelowi aż 170 punktów, co w chwili publikacji dało modelowi wysokie trzecie miejsce. Można śmiało uznać telefon za jeden z najlepszych foto-smartfonów na rynku, gdyż mało który przekracza barierę 170 punktów. Ja najmocniej nastawiłem się do zabawy telekonwerterem, ale (jak widać w DxOMARK) podstawowy zestaw kamerek w Ultra też jest bardzo efektowny.

Android chińskiej marki zdobył w testach DxOMARK rekordowe wyniki w trzech kategoriach: ujęć tele, rozmyciach bokeh oraz zdjęciach ultrawide. Oznacza to, iż X300 Ultra bardzo dobrze radzi sobie z portretami, zbliżeniami i kadrami w ultra szerokim kącie. Serwis zauważył jednak, iż bokeh w Ultra wypadł troszkę gorzej niż w zeszłorocznym Pro. telefon dobrze radził sobie w jasnych warunkach, natomiast w tych trudniejszych wkradały się troszkę wyraźniejsze szumy. Wskazano też na pewne artefakty wynikające z wpływu AI na obraz (co faktycznie mogę potwierdzić, ale te opcje można chyba w ustawieniach jakoś odciąć). Oprócz tego w raporcie wskazano na wahania ekspozycji przy zmiennym oświetleniu.

Zestaw aparatów w vivo X300 Ultra (potrójny aparat ZEISS) prezentuje się następująco:

  • 200 mpx (sensor wide 35 mm Sony Lytia 901, 1/1.12″) z PDAF i „gimbalowym” OIS
  • 200 mpx f/2.3 (peryskopowe tele 85 mm – Samsung ISOCELL HP0 i optycznym 3.7x, 1/1.4″) z wielokierunkowym PDAF, OIS oraz trybem macro 3.4:1 (współpracuje z zewnętrznymi telekonwerterami)
  • 50 mpx z f/2.0 (sensor ultrawide 116˚, 1/1.28″) z dual pixel PDAF i OIS
  • 5 mpx (vivo Color-Sensing Camera – sensor multispektralny z 12 kanałami kolorów + ulepszony czujnik migotania)
  • selfie: 50 mpx z f/2.5 (sensor wide, 1/2.76″) z AF

Ten komplet sprawdzałem ze wsparciem telekonwertera ZEISS Gen 2 Ultra z ekwiwalentem ogniskowej 400 mm. Oferuje on jakościowy zoom optyczny, a i przy lepszych zbliżeniach dawał sobie radę. Przy 800 mm niemal bez różnicy, te dało się odczuć przy 1600 i 3200 mm. Kilka razy z nich skorzystałem, co dostrzeżecie w załączonych galeriach z kilku sesji. Odkąd telekonwertery wkroczyły na rynek, bardzo chciałem je sprawdzić. vivo X300 Ultra okazał się pierwszą jednostką, która te rozwiązania mi przedstawiła.


Teleobiektyw i telekonwerter ZEISS G2 Ultra w vivo X300 Ultra

Nie umiem zacząć inaczej, jak od wspomnianego wyżej telekonwertera rozpocznę. Wydaje się (jest!) największą atrakcją zestawu Special Edition z Photography Kit. Sesje fotograficzne rozplanowałem według często stosowanych przy testach kategorii, ale z tą różnicą, iż każdą z nich z uwzględnieniem „lunety” od ZEISS. Z X300 Ultra współpracują wszystkie dotąd wydane telekonwertery, ale to nowy G2 Ultra z 400 mm robił największe wrażenie. Już w marcu, gdy pozował na stoisku targów Mobile World Congress, było jasne, iż zaoferuje coś ekstra.

Vivo X300 Ultra dysponuje natywnym zbliżeniem peryskopowego teleobiektywem z dużymi krotnościami, a 200-megapikselowy sensor z dodatkowym 400 mm pozwolił „sięgnąć” jeszcze dalej. Optyczny zoom w omawianym zestawie doceni każdy, nie tylko amator mobilnej fotografii. Poruszanie się z nim po mieście zajmuje kieszenie spodni, ale w porównaniu do profesjonalnego odpowiednika praktycznie nie jest w transporcie odczuwalny.

Pierwsza z moich sesji objęła zoomy, ale to głównie z czystej ciekawości. Sprawdziłem potencjał głównie pod kątem nauki obsługi zestawu. Korzystanie z podpinanego tele nie jest jakoś specjalnie problematyczne. Przypomina wymianę obiektywu w profesjonalnym aparacie, tyle, iż w bardziej kompaktowym wydaniu. Razem z gripem system funkcjonuje niczym normalne body. Różnicą jest Android i szybki dostęp do aplikacji, natywnych funkcji fotograficznych vivo i ZEISS, no i serwisów społecznościowych, na których przecież dzielimy się obrazem i video.

Telekonwerter jest mocowany przy użyciu specjalnej obudowy do telefona. Jest potrzebny do usztywnienia konstrukcji i pewniejszego chwytu. Podłączanie „lufy” jest zatrzaskowe, więc niwelowane są zbędne wibracje, a połączenie optyki z kamerką telefona stabilne. Przy większych zoomach ręka musi być oczywiście stabilna. Na szczęście lata z Nikonem korzystającym ze sporego teleobiektywu pozwoliły mi wypracować odpowiednie „strzelanie” z ręki (bez statywu). Telekonwerter otrzymał dekielki zabezpieczające szkło z obu stron. Systemowo też wszystko jest odpowiednio sprzęgnięte. Podłączenie tele do telefonu wymaga wejścia w odpowiedni tryb – do czego jest specjalna ikonka w apce aparatu. Do tej procedury gwałtownie się jednak przyzwyczajamy.

Telekonwerter w wersji ZEISS G2 Ultra z 400 mm to nowa propozycja vivo w ofercie, debiutująca wraz z modelem Ultra. Wcześniej (wraz z serią X200) proponowano już model 2.35x, Z high-endowym Androidem odświeżono propozycję telekonwerterów jeszcze o model G2 (200 mm). Ofertę tych przystawek vivo ma na rynku zdecydowanie najciekawszą.

Odstający telekonwerter utrudnia korzystanie z pozostałych aparatów vivo X300 Ultra, ale to specyfika łączenia zewnętrznego obiektywu bezpośrednio z modułem telefona. Jest to niewygoda, ale nie da się jej ominąć. Aby pokazać pełne możliwości tele w vivo X300 Ultra, wykonałem jeden kadr we wszystkich dostępnych zbliżeniach. Od 1x (35 mm), aż po 3200 mm. Można było i mocniej, ale bez statywu ciężko, no i cyfrowe efekty wchodzą zbyt mocno. W X300 Ultra otrzymujemy świetne zoomy optyczne, bardzo efektowne hybrydowo, a te maksymalne z zadowalającymi wynikami.

Przy dobrym, stabilnym chwycie spokojnie uzyskacie atrakcyjne zdjęcia. Pewnie nie aż tak dobre, jak w profesjonalnym teleobiektywie, ale na tyle efektowne, iż każdy zdziwi się, gdy podkreślicie, iż zostały wykonane telefonem!

Przedstawię tu jeszcze pełniejsze specyfikacje wszystkich opcji tele w vivo X300 Ultra:

  • peryskopowy teleobiektyw w module fotograficznym vivo X300 Ultra: 200 mpx z f/2.7 (ekwiwalent 85mm, matryca o przekątnej 1/1.4″). Ma wielokierunkowy PDAF z OIS (optyczną stabilizację obrazu) i krotność optycznego zbliżenia 3.7x. Jest tu też dostępny tryb makro 3.4:1 (co można uznać za „telemakro”)
  • telekonwerter ZEISS G2 Ultra zwiększa ogniskową do aż 400 mm (przy 800 mm też niemal „bezstratnie”)
  • tryb hybrydowy przy użyciu specjalnego algorytmu pozwala dojść do choćby 3200 mm
  • optyką telekonwertera zajął się ZEISS (zbliżenie optyczne dochodzi do 17x, natomiast hybrydowe do 350x)

Na dole kilka próbek, a więcej konkretów już w sekcjach z sesjami (znaki wodne podkreślą ujęcia tele).


Grip zamieniający vivo X300 Ultra w wygodny aparat

Dodatki fotograficzne do telefonów firm trzecich potrafią rozwinąć możliwości fotograficzne aparatów, ale dopiero te dedykowane robią to adekwatnie. vivo w X300 Ultra zaproponowało opcjonalny zestaw w bardzo bogatej ofercie. Uważam, iż bodaj najlepszej na całym rynku. Photography Kit dla serii X od vivo jest dopracowywane już już od kilku generacji. Ta w pudełku Special Edition ma pełen niezbędnik, by zamienić telefon w jeszcze wygodniejszy aparat.

Ten zestaw był zwiastowany w Barcelonie jeszcze przed pełną premierą i już wtedy dało się wyczuć, iż będzie atrakcyjnym uzupełnieniem samego telefonu. Moje akcesoria sprawdzałem w ramach tematycznych kompletów Telephonto Extender Kit (z telekonwerterm ZEISS Gen 2 Ultra 400 mm) i Imaging Grip Kit (z wygodniejszym uchwytem), ale w normalnej ofercie oba te zestawy są połączone w jeden większy Special Edition. Zawierają case do mocowania tele i pierścieni, sam telekonwerter, grip z uchwytem, a także pasek. Razem przemieniają vivo X300 Ultra w kompleksowy system do wygodne pstrykania zdjęć.

Zawartość pełnego zestawu elementów fotograficznych dla vivo X300 Ultra:

  • telekonwerter vivo ZEISS Gen 2 Ultra 400 mm (którego potencjał już prezentowałem)
  • profesjonalny Grip (wygodny uchwyt z przyciskami i dodatkowym bankiem energii)
  • specjalne etui do mocowania akcesoriów (filtrów, gripa, telekonwertera)
  • adapter do montażu telekonwertera (dodatkowy moduł do wspomnianego wyżej etui)
  • uchwyt do montażu statywu i pasek do przewieszenia na szyi
  • ozdobny pierścień i adapter do montażu filtra 67 mm (np. polaryzacyjnego)

Zestaw ten sprawdzałem zarówno w obrębie rozwiązań vivo, ale też ogólnym – od dłuższego czasu przymierzałem się do jakiegoś uchwytu fotograficznego. Jego zakup ciągle odwlekałem, więc oferta vivo pomogła mi sprawdzić, czy z takie przystawki mają sens. Długo przekonywać się do fotograficznego „uzbrojenia” nie musiałem. Na początku roku podobne dywagacje miałem z gimbalem. Teraz już wiem, iż oba te elementy dla konesera fotografii są przydatne. Sama poprawa komfortu ma znaczenie, a opcje uzupełnienia warstwy dotykowej o fizyczne przełączniki to dodatkowa przyjemność. Nie wszędzie się sprawdza, ale cały czas zestaw pozwala stosować oba interfejsy – ten fizyczny, ale i ekranowy. Zresztą, wiele ustawień i zmian w głębszym zakresie i tak wymaga wyświetlacza. Ważne jednak, iż grip daje skróty, spust migawki, czy regulacje zbliżenia.

Największe korzyści, które odnotowałem we współpracy X300 Ultra z gripem:

  • znacznie stabilniejsze trzymanie (poczucie pracy z aparatem) przez wyprofilowanie
  • łatwiejsze i wygodniejsze fotografowanie jedną ręką (dzięki przyciskom)
  • większa precyzja w ramach fotografowania (szczególnie z podpiętym telekonwertem)
  • dodatkowa energia w gripie (konkretnie 2300 mAh – podtrzyma sesję)
  • możliwość zawieszenia gadżetu na szyi (szybsza gotowość do zdjęć)
  • programowalny przycisk funkcyjny (zdaje się, iż z dodatkowymi opcjami w przyszłości)
  • grip pozwala gwałtownie rozpocząć nagrywanie, przełączyć się między funkcjami, skorzystać ze skrótów
  • w niektórych zestawach pozostało pierścień statywowy pod teleobiektyw

Czy grip zamieni cię w lepszego fotografa? Raczej nie, ale wspomoże w utrzymaniu stabilności i poprawie trzymania urządzenia. Imitowanie profesjonalnego aparatu może wpłynąć na ogólną świadomość wielu opcji fotograficznych. Postrzeganie fotografii wchodzi na wyższy poziom. Wyłącza podejście zwykłego „pstrykania” i zachęca do wyciągania z rozwiązań czego więcej. Innymi słowy, wpływa na kreatywność, bo zachęca do wydobywania z jednostki dodatkowych funkcji. To spostrzeżenie czysto subiektywne, ale myślę, iż działające podobnie na wszystkich zainteresowanych. Mamy odczucie trzymania czegoś więcej niż tylko gadżetu lub „zabawki”. Vivo przemyślało zestaw, a spodziewam się, iż w kolejnej generacji wprowadzi kolejne poprawki.

Osobiście uznaje przedstawiony Kit za jednen z ciekawszych jakie w ostatnich latach testowałem. Aż żal było się z nim rozstawać. Jednego się upewniłem – na pewno zainwestuję w jakiegoś gripa.


vivo X300 Ultra z adapterem pierścieniowym na filtry

W poniedziałkowym przeglądzie telefonów tygodnia podsumowałem już swoje testy topowego vivo X300 Ultra. W środowym cyklu związanym z mobilną fotografię będę miał jeszcze trochę materiałów. W tym tygodniu chciałem króciutko przedstawić temat filtrów dla zestawu fotograficznego vivo X300 Ultra. Wcześniej tego wątku nie poruszałem, bo moje filtry miały inną średnicę od standardów proponowanych w Imaging Grip Kit (obiektyw mojego Nikona stosował 62 mm, a tutaj jest zgodność z 67 mm). Na ostatnią chwilę udało mi się jednak skombinować kompatybilny filtr, by pokazać w ramach testu high-endowego Androida i tę opcję.

Vivo w swoim komplecie opcjonalnych akcesoriów ma wszystkie najważniejsze części fotograficznego elementarza. Nie zabrakło więc i adaptera do fotograficznych filtrów. W tym konkretnym przypadku osobiście najchętniej użytkuję filtr polaryzacyjny, bo jego obracanie daje większe możliwości przy redukcji odbić lub w ramach przejrzystości różnych kadrów. W testach użyłem sobie filtra marki HOYA w modeli Skylight 1B, czyli tego do fotografowania nieba. Eliminuje niebieską dominantę, która powstaje zwykle przy zdjęciach plenerowych w cieniu. Ten konkretny filtr służy do robienia zdjęć w cieniu przy słonecznej pogodzie.

Filtr przykręcamy do adaptera, a ten z kolei mocujemy do specjalnego etui (zamiast mocowania na telekonwerter). Nic skomplikowanego. Marzy mi się, by kiedyś dało się takie filtr przykręcać bezpośrednio do okrągłej „wyspy” telefona. Ta w vivo X300 Ultra ma idealne ku temu rozmiary. Kto wie, może w serii X400 Ultra pojawią się takie możliwości bez stosowania case’a?


Sesja 1: zbliżenia i zoom (peryskop tele 200 mpx i telekonwerter)

Czas na najważniejsze, czyli zdjęcia. Z każdym fotosmartfonem wychodzę na kilka tematycznych sesji. Z vivo X300 Ultra było ich więcej niż normalnie, bo i opcji do analizy znacznie więcej. Rozpocząłem od zdjęć tele. Pierwsze efekty już wyżej widzieliście, ale pora przedstawić je w różnych warunkach. Telekonwerter przetestowałem na wiele sposobów. Bawiłem się zbliżeniami Księżyca, „polowałem” na ukryte w koronach drzew ptaki, a trafiły się też portrety, czy kadry typowo miejskie. Na początek kilka konkretów, a później ujęcia tele już przemieszane ze zdjęciami poszczególnych sesji.

vivo X300 Ultra z trybem księżycowym (i bez!)

Vivo X300 Ultra posiada w swoich fotograficznych zasobach tryb księżycowy. Marka przeniosła go do sekcji „Landscape and Night”. Opcja Supermoon działa raczej wyłącznie w obrębie własnych kamerek, tj. bez opcjonalnego telekonwertera. Ja zdjęcia Księżyca robiłem bez użytkowania wsparcia algorytmami automatycznych ustawień (mam tu na myśli tryb AI, który dobiera je na podstawie rozpoznanego obrazu). Wszystko dlatego, iż bardzo dobrym zbliżeniem wykazała się „luneta”, którą wraz ze telefonem testuję. W trakcie zdjęć telefon sugeruje jednak, by spróbować przełączyć się na inny tryb. To pierwszy mój tak wyraźny kadr typowo astrofotograficzny.

Oczywiście to nie pierwsze moje próby z uchwyceniem Księżyca przy użyciu telefona, ale brak zadowalających efektów mocno mnie zniechęcały. Vivo X300 Ultra z telekonwerterem zaskoczył mnie bardzo pozytywnie. Jakościowe zdjęcia uzyskałem z ręki, ale w trybie seryjnym. Przy 3200 mm nie ma szans na skuteczny „strzał” za pierwszym razem. Z extenderem najlepiej zastosować statyw. Powyższe zdjęcie zrobiłem na automacie, ale… nie w nocy, a pod koniec dnia. Niebo jasne, a nasz naturalny satelita nie bił aż tak jasno odbiciem Słońca. To najlepsze warunki do efekty, który uzyskałem bez zabawy z ustawieniami w trybie manualnym. Po wielu nieudanych próbach wierzę, iż to foto nie jest podrasowane AI, jak to kiedyś robił Samsung w swoich Galaxy (słynna wtopa z zamianą Księżyca grafikami).

Telekonwerter ma swoją specyfikę i adekwatności. Ma na tyle wysoki ekwiwalent ogniskowej, iż często od obiektu trzeba się wręcz oddalać. Pod tym względem model G2 Ultra z 400 mm przegrywa ze zwykłym G2 200 mm. W codziennym użytku ten ze słabszym zbliżeniem jest wszechstronniejszy. Teleobiektyw starałem się sprawdzać na różne sposoby, czasem też spontanicznie. Niektóre przypadki trafiały się zaskakująco nietypowo, jak np. Kos, który przez wiele miesięcy śpiewam pod moim oknem, ale ciągle się ukrywał. Byłem pewien, iż nigdy go w ogóle nie zobaczę, tymczasem przysiadł pod balkonem, jakby czekał na dobre foto! telefon z tele miałem przez cały czas pod ręką – tak na wszelki wypadek. Ostrożnie wyjrzałem i wykonałem kilka zdjęć. Co ciekawe, wcale Kos nie uciekał, a dla podobnych efektów musiałbym pewnie czatować gdzieś w ukryciu przez długi czas. Tu było odwrotnie, miałem spokojny moment na wykonanie zdjęć we wszystkich opcjach: z telekonwerterem, a także bez niego. To pierwsze ze zdjęć w załączonej galerii wykonałem z maksymalnym zbliżeniem optycznym bez telekonwertera. Dzięki temu widać, jaka jest różnica w obrazie.


Sesja 2: przyroda i natura (spacery po przedmieściach)

Sesja numer dwa była tak naprawdę tą pierwszą. Nazwałem ją „rozruchową”. Jak zwykle najbardziej dla mnie lokalna, bo z wykorzystaniem okolicy. Mieszkam niedaleko przyjemnych terenów przyrodniczych, więc zawsze jest okazja do pierwszych fotek. Zwykle tą podmiejską przyrodę wykorzystuję do adaptacji z interfejsem aparatu, sprawdzaniem ustawień, no i ogólnych możliwości aparatu. Oczywiście także z telekonwerterem. Pogoda dobra, kroki przy okazji zrobione, fajny materiał na pierwszą większą galerię. Wszystko „z ręki”, czyli bez statywu. W większości defaultowo. BTW: Kos też się trafił, ale wysoko w koronach drzew. Lokalizacja po śpiewie.


Sesja 3: wieczorne i nocne zdjęcia (miejskie wycieczki)

Pogoda weryfikowała moje plany związane z sesjami zdjęciowymi. Na szczęście rozplanowałem ich tyle, iż mogłem pozwolić sobie pożonglować wyjściami. W czerwcowym gorącu najprzyjemniej było popstrykać foty wieczorami. Nocne kadry pozwalają sprawdzić funkcje fotograficzne w trudniejszych warunkach. Akurat nocne spacery po centrum Warszawy dają wiele okazji do odpowiednich testów. Nocne zdjęcia połączyłem ze złotą godziną – daje sporo dodatkowych możliwości. Jak pewnie zauważyliście, wszystko ze znakami wodnymi, bo chciałem uwidocznić z jakimi zbliżeniami wykonywałem zdjęcia.


Sesja 4: natywne style fotograficzne (proponowane presety)

Przedstawiałem już specyfikacje modułu fotograficznego, możliwości opcjonalnego telekonwertera, a także sporo zdjęć wykonanych wszystkimi dostępnymi aparatami vivo X300 Ultra. Czas napisać trochę o natywnych opcjach aplikacji aparatu w systemie z nakładką OriginOS. Vivo sukcesywnie ją rozwija, a w typowo fotograficznym telefonie funkcji pozostało więcej. Nie mam porównania z X300 i X300 Pro, ale zakładam, iż producent stylów i ustawień w bogatszym zestawie dołożył.

Specjalnie dla presetów wybrałem się na oddzielną sesję zdjęciową. Zacząłem od terenów miejskich, by potem zajrzeć do Łazienek Królewskich. Pogoda w końcu się poprawiła, więc i możliwość sprawdzenia presetów lepsza. Podczas spaceru próbowałem wykorzystać wszystkie z propozycji stylów. Nie z każdym się udało. Niektóre, jak po rozpoznaniu trybu portretowego, umiejętnie dobrały sobie preset samodzielnie (takie miałem przynajmniej wrażenie przy pomnikach, bo nie wybierałem sam stylu, ale ustawił się adekwatny). Ponarzekam trochę na to, co w innych testowanych ostatnio telefonach, które posiadały podobne funkcje. Chciałem dać tu przykłady efektów poszczególnych presetów, ale nie zauważyłem, iż jest do tego jeden ze znaków wodnych. Z poziomu aplikacji można każdej fotce zmienić znak, ale już przeniosłem obrazy, więc spróbuję jeszcze w wolnej chwili dać przykłady każdej użytej propozycji w oddzielnej galerii.

Propozycje moich zdjęć objęły ujęcia uliczne i przyrodnicze. Akurat tutaj pasowało sporo presetów. W X300 Ultra vivo proponuje ich dziesięć (w chwili moich testów, bo mogą jeszcze docierać). Każdy z opcją edycji palety i ustawień zaawansowanych w obrębie ekspozycji, aura light, halo, ziarnistości, temperatury, ostrości, winietowania i jeszcze kilku innych. Generalnie opcji w tym zakresie jest całkiem sporo. Można się pobawić i dopasować wiele ustawień. Nie wiem, czy można tutaj porównać tego do profili filmowych ze znanych aparatów, ale całość wygląda szerzej niż zwykłe filtry. Żaden nie wpływa na wybór obiektywu i ekspozycję. Jest jest zmiana charakteru kolorystyki, kontrastu, krzywej tonalnej, intensywności postrzegania HDR, czy ogólnie klimatu „filmowego” w danych warunkach.

Presety ustawień dostępne w aplikacji fotograficznej vivo X300 Ultra:

  • Sunlit – ciepłe (w balansie), słoneczne barwy z podbitym kontrastem. Dobrze sprawdza się przy zdjęciach w złotej godzinie i w mocnym świetle dziennym. Dla mnie najlepszy w naturalnym świetle.
  • Vivid – najbardziej nasycone kolory i wyższy kontrast. Idealny do neonów, ulic nocą i kolorowych scen. Widać równowagę między bardziej intensywnymi czerwieniami, głębszą zielenią i bardziej nasyconym błękicie. Podobno to najlepszy styl na social media.
  • Rich – wygląda niczym połączenie dwóch powyższych (Sunlit i Vivid), ale z większym naciskiem na głębię tonalną, niż na samo nasycenie kolorów. Aparat stara się wydobyć jak najwięcej informacji zarówno z jasnych, jak i ciemnych partii kadru, jednocześnie nadając obrazowi bardziej luksusowy, kinowy wygląd. Zdjęcia są „pełniejsze”, ale mniej „agresywne” od Vivid.
  • Natural (ZEISS) – tu głównym zadaniem jest możliwie wierne odwzorowanie sceny, bez nadawania jej określonego charakteru. Fotografie zachowują miękkie przejścia tonalne i pozostawiają więcej swobody podczas późniejszej edycji. Najlepiej wybrać go jeżeli chcemy później dobrać samodzielne efekty w Lightroomie (jako punkt wyjścia).
  • Refined – jest najbardziej „wyrafinowany” przez próbę dostarczenia harmonii całego kadru. Kolorystyka jest spokojniejsza, choć jest nasycona (ale bardziej stonowana względem Vivid i Rich). Myślę, iż ta propozycja stara się odwzorować efekty znane z pełnoklatkowych aparatów. Warto wykorzystać go przy eleganckich wnętrz.
  • Negative – chłodniejszy, bardziej surowy wygląd z obniżoną saturacją. Nawiązuje do klimatu fotografii dokumentalnej. Pasuje do reportaży, a efektem przypomina ulice zimą lub pochmurnych dni.
  • Positive – jaśniejszy, bardziej neutralny rendering z miękkimi przejściami tonalnymi. Uniwersalny do codziennych zdjęć. Nie ma tu przesadnych zmian. Stara się być bardziej naturalny.
  • Textured – podkreśla fakturę materiałów, asfaltu, cegieł czy skóry, zwiększając lokalny kontrast. Bardzo dobrze wygląda w czarno-białej lub industrialnej fotografii ulicznej. Uwydatnia cegły, mury, kostkę, elewacje. Wyostrza wzory.
  • Porcelain – wygładza kolory i przejścia tonalne, z naciskiem na estetyczne odwzorowanie skóry. Najlepiej sprawdza się przy portretach. Nazwą nawiązuje chyba do porcelanowej cery znanej z klasycznej fotografii portretowej. Pasuje też do ujęć typowo lifestyle’owych.

Sesja 5: warszawskie Zoo z bardzo bliska

Gdzie najlepiej wykorzystać teleobiektyw z wysokim ekwiwalentem ogniskowej, jak nie w Zoo. Dzięki niemu można sięgnąć wszystkiego w zasięgu wzroku, poprawić jakoś zbliżeń i zyskać mnóstwo fajnego materiału. Ostatnią z sesji fotograficznych z vivo X300 Ultra potraktowałem jak wycieczkę. Dawno nie było mnie w warszawskim ogrodzie zoologicznym, więc nadarzyła się okazja, by sprawdzić, co się zmieniłem. Jeżdżę wokół Zoo bardzo często (bo mam tam trasy przejazdowe), a czasem jak coś masz pod samym nosem, to tego nie doceniasz. Wyjście do parku okazało się kopalnią zdjęć. Co prawda, nie ze wszystkich jestem zadowolony, bo warunki nierówne (szczególnie, gdy zwierzęta siedzą w swoim domkach), ale pojawiłem się tam z myślą o sprawdzaniu aparatów – zdjęcia są miłym dodatkiem.

vivo X300 Ultra Zoo

Jak zwykle podkreślę, iż wszystkie obrazy są „czyste”, tj. bez postprodukcji, wyostrzania i poprawniania. jeżeli gdzieś są artefakty, rozmycia, brak ostrości, to znaczy, iż tak wyszło przy amatorskim użytku i typowo rekreacyjnym wydaniu. Kiedyś pojawi się w Zoo na dłużej, ale muszę mieć do zdjęć jeszcze więcej czasu. Trzy godziny na obejście całego obiektu to zdecydowanie za mało, a zwierzęta bywają kapryśne i często dobre ujęcie trzeba po prostu wyczekać. Cierpliwość przy faunie to nie wszystko. Fakt faktem, iż galeria sugeruje, jakby wiele ze zwierząt do obiektywu pozowało. Najtrudniej było z ptakami.


vivo X300 Ultra – wyświetlacz LTPO 144Hz

Wyświetlacz to element smarfona, który najszybciej przemawia do naszych oczu. Dzięki niemu inaczej odbieramy jakość zdjęć, działanie aplikacji, no i odczuwamy wpływ na wzrok. Największą zaletą high-endowców jest zwykle jakościowy ekran. Ten w vivo X300 Ultra ma oczywiście topowe parametry. Już w odmianach bazowej i Pro było tu na co rzucić okiem. Nie inaczej jest w opcji Ultra. W końcu nazwa do czegoś zobowiązuje, prawda? W odróżnieniu do tamych modeli udało się jeszcze podkręcić możliwości panelu. Wyświetlacz urósł do 6.82 cala, zwiększył rozdzielczość do 1440 x 3168 (jednocześnie zwiększając gęstość pikseli do 510 ppi), a także poprawił odświeżanie do aż 144Hz.

Należy od razy zauważyć, iż wyświetlacz dostarczono w technologii LTPO, czyli z dynamicznym odświeżaniem obrazu. Oznacza to, iż jest tu zakres od 1Hz do 144Hz. W tym pierwszym panel OLED z widgetami Always On Display na zablokowanym ekranie będą oszczędniejsze energetycznie. Docenić warto też 10-bitową głębie kolorów z certyfikatami Dolby Vision i HDR10+. Przyjazne dla oka będzie ściemnianie PWM z 2160Hz – to migotanie, które jest praktycznie niezauważalne w ramach męczenia wzroku. W temacie samych specyfikacji dodam jeszcze zgodność z Android 9Ultra HDR, czyli lepszym odwzorowywaniem zdjęć na ekranie telefonu oraz Ultra XDR. Zauważymy to zarówno w natywnej aplikacji z albumami, jak i w Google Zdjęcia.

Co z jasnością szczytową? Też wysoka. Vivo proponuje w X300 Ultra aż 4500 nitów, natomiast standardowo będzie to 1800 nitów. Choć to efekty, których fizycznie nie zmierzę, to ogólnie odpowiednio doceniłem w trakcie pracy przy mocnym słońcu. Dla pełności przekazu dopiszę jeszcze, iż najniższą jasnością, jaką telefon dysponuje, jest 1 nit. Marka przygotowała kilka opcji pracy wyświetlacza. W standardowym jest 60Hz, czyli to najczęściej oferowane. Tryb Smart i High ma automatyczne dopasowanie do 120Hz. W tym pierwszym przeglądarka będzie śmigać w 90Hz/90fps, ale w High już 60Hz. Można się tym oczywiście bawić, ale najlepiej potestować w obrębie własnych potrzeb. A co ze wspomnianym 144Hz? Te najwyższe odświeżanie wykorzysta tylko część gier – przeważnie tych chińskich ze specjalną interpolacją klatek. W ustawieniach Androida jest choćby sekcja Ultra Game Mode, gdzie proponowane są konkretne tytuły.

Chyba nie będę oryginalny podsumowując też wysoką czułość i responsywność panelu, zarówno przy gestach systemu, czyli normalnej obsłudze, jak i warunkach trudniejszych, np. przy zamoczeniach na wyświetlaczu. Na ekran w vivo X300 Ultra po prostu nie ma co narzekać. Nie ma zakrzywień, które nie są przez wszystkich lubiane, ma jakościowe parametry w obrębie ochrony wzroku, no i mnóstwo standardów w ramach odbioru treści (od wysokiej dynamiki, aż po ściemnianie z odświeżaniem).


vivo X300 Ultra – bateria, ładowanie i czas pracy

X300 Ultra to pierwszy tak high-endowy model marki vivo na naszym rynku, więc upgrade’u jego parametrów względem poprzednika nie ma w zasadzie sensu porównywać. W przypadku baterii warto je jednak zrobić. Akumulator telefonu zyskał na pojemności i choć nie osiąga takich wartości, jak w chińskim odpowiedniku, to oferuje moim zdaniem jakościowe ogniwo. Największe obciążenia jakiemu poddałem baterię były sesje zdjęciowe, ale opowiem też o ofercie systemowej w ramach zarządzania energią i ładowaniem.

Bateria w modelu X300 Ultra ma moim zdaniem optymalne dla tej klasy telefonów możliwości. Pojemność jest powyżej standardów, ładowanie jest bardzo szybkie, no i nie brakuje opcji indukcyjnego uzupełniania energii. Ponarzekałbym tylko na brak magnetycznych złącz w stylu MagSafe od Apple. Tej opcji marka użytkownikom nie dała, a szkoda, bo w telefonie z półki Ultra taki element by się przydał. Klient w pudełku nie otrzymuje ładowarki, ale to już już praktycznie rynkowa norma. W jak mocną ładowarkę warto się w tym przypadku zaopatrzyć? Vivo X300 Ultra można ładować w sposób przewodowy choćby ze 100W, a bezprzewodowo (Qi) z 40W. W obu przypadkach te wartości są bardzo dobre. Warto zauważyć, iż w obu z ładowaniem wstecznym, które poratuje energią inne urządzenia przez port USB-C.

Akumulator krzemowo-węglowy (Si/C) ma 6400 mAh, czyli tylko o 200 mAh mniej niż w wydaniu globalnym (i chińskim). jeżeli moje obliczenia są poprawne, to tegoroczny model ma o ok. 7% pojemniejszą baterię. Wydaje się, iż vivo mogło się tu postarać nieco bardziej, ale nie narzekam, bo jeszcze niedawno producenta brakowało na polskim rynku, a choćby gdyby był, to poprzedniego Ultra na Starym Kontynencie nie było w ofercie. Przy codziennym użytkowaniu udawało mi się odpowiednio gospodarować akumulatorem. Przy większych obciążeniach miałem poczucie, iż energia schodzi troszkę za szybko, ale lepiej byłoby oceniać te dane po znacznie dłuższym okresie korzystania z Androida (takim, po którym wszystko w systemie się odpowiednio „ułoży”).

Niestety nie podam Wam pełnych możliwości czasów ładowania, gdyż dysponuję w domu ładowarką tylko 67W. Zwykle, jeżeli chcemy osiągać maksymalny potencjał ładowania, najlepiej kupować ładowarkę tego samego producenta. Wtedy technologie FlashCharge powinny śmigać z parametrami przedstawionymi w specyfikacjach. Z szybką ładowarką udawało mi się podładować baterię w 20-30 minut – licząc tak do ok. 80%, bo zwykle do takich wartości uzupełniam energię w każdym telefonie. W tym momencie dobrze wspomnieć o systemowych narzędziach vivo, które pozwalają zarządzać baterią. Wszystkie najważniejsze ustawienia znalazłem: ograniczenie ładowania do wybranych progów procentowych w ramach wydłużania żywotności, tryb pracy, czy monitorowanie sytuacji. Ciekawym dodatkiem jest tryb bypass, który wykorzystają gracze (obniżając ciepło podczas sesji w rozgrywce na przewodzie).

Już na sam koniec spraw związanych z energią vivo X300 Ultra, zwrócę uwagę na opcjonalny Professional Imaging Grip Kit w ramach wygodniejszej obsługi funkcji fotograficznych, który posiada wbudowany powerbank z 2300 mAh, które są dodatkowym zastrzykiem energii. Wydaje mi się, iż pozwoli wydłużyć sesje zdjęciowe, natomiast w ramach banku nie będzie zbyt pomocny. Dam znać, jak ta przystawka wypadnie, gdy moduł dotrze na testy.


Nakładka OriginOS 6 w Androidzie vivo X300 Ultra

X300 Ultra to pierwszy telefon marki vivo, który mam okazję sprawdzić nieco dokładniej te pozostałe. Kilka tygodni z telefonem w ręku to krótki czas, ale wystarczający, by zapoznać się z głównymi opcjami systemu oraz kulturą jego pracy. Android 16 z nakładką OriginOS 6 naszpikowano różnymi bajerami, których nie będę w stanie w pełni zrelacjonować. Spróbuję jednak napisać o każdej ważniejszej kilka słów. Software na platformie Google dostosowano pod high-endowe opcje, co czuć przy płynnym odbiorze telefonu. Da się odczuć, iż nakładkę przygotowano w sposób przemyślany, a szósta odsłona korzysta ze sporego doświadczenia firmy w obrębie rozwoju ekosystemu.

Co dość ważne, OriginOS był kiedyś zarezerwowany wyłącznie na rodzimy rynek, natomiast poza Chinami proponowano FuntouchOS. W vivo X300 Ultra zaproponowano wspólny trzon oferowanych rozwiązań, natomiast sam layout może się między regionalnymi odsłonami trochę różnić. Producent obiecuje pięć lat aktualizacji do ważniejszych wersji Androidów, a także dwa dodatkowe lata w ramach łatek bezpieczeństwa. Są marki, które potrafią dać jeszcze dłuższy okres, ale te 5 lat w modelach premium jest wystarczający. W tej klasie telefony wymienia się częściej, ale dobrze mieć poczucie, iż w razie potrzeby twórcy systemu zadbają o użytkownika.

O niektórych usprawnieniach OriginOS 6 musiałem w necie trochę doczytać, bo nie miałem żadnego odniesienia do poprzednich iteracji. Według nich vivo dopracowało wydajność w pracy, m.in. o szybsze uruchamianie aplikacji i większą liczbę programów działających w tle. Ulepszono też efektywność samych animacji, frame rate oraz stabilność platformy. Więcej konkretów mogę przekazać odnośnie samego interfejsu. X300 Ultra jest high-endowcem, więc ma sporo mocy, która utrudnia ocenę optymalizacji. Tę najlepiej sprawdzić w dłuższym okresie użytkowania, czego niestety zrobić nie mogłem.

Chyba największą zmianą dla użytkowników telefonów vivo będzie przeprojektowane centrum kontroli. Oczywiście dostęp do najważniejszych informacji jest podzielony na dwie odrębne listy, a sama personalizacja UI ekranu głównego i blokady spora. Różne style, widgety, a choćby rodzaj magazynu. Nie zabraknie obszarów korzystających z trybu Always On Display.

  • nowością w międzynarodowej nakładce Origin Island (to odpowiednik Dynami Island w iOS), czyli dynamicznie pracujący obszar powiadomień wokół przedniej kamerki (z kontekstowymi aktualizacjami)
  • nie zabrakło współpracy z AirDrop na iOS, z którego udało mi się choćby kilka razy skorzystać przy wymianie zdjęć między vivo X300 Ultra a iPhonem (niekiedy przesył przerywało, ale nie umiem stwierdzić, która strona w procesie komunikacji padała (czy Quick Share na Androidzie, czy AirDrop w iOS)
  • cały vivo Connection Center, czyli miejsce do połączeń między różnymi urządzeniami (Link to PC, screen mirroring, wspomniany wyżej przesył plików itd.) też wygląda na nowy. Wszystko z uwzględnieniem EasyShare i Vivoshare (to pierwsze bardziej uniwersalnie, a drugie w wewnętrznym ekosystemie urządzeń
  • oczywiście Android wyposażony jest w pełen zestaw serwisów Google z Gemini i Circle to Search na czele
  • w telefonie zaproponowano też Private Space, czyli oddzielne środowisko do bardziej prywatnego używania funkcji oferowanych w Androidzie (coś podobnego testowałem też w MagicOS w telefonach Honor)
  • nie mogło zabraknąć też kompletu różnych funkcji AI (m.in. w ramach edycji obrazu)
  • Ultra Game Mode jako centrum gamingu wykorzystujące potencjał telefonu
  • tapety na ekranie blokady mają jakiś żywy efekt (ożywienia), ale nie zdążyłem tego sprawdzić

vivo X300 Ultra jako gamingowy telefon

High-endowe telefony mają mnóstwo mocy, której od strony oferty nie wolno zmarnować. W związku z tym vivo w swoim X300 Ultra próbuje zwrócić uwagę również na rozwiązania gamingowe. Sprawdziłem je w praniu. Na telefon patrzyłem głównie pod kątem jego foto-możliwości, ale potencjału jest znacznie więcej, a skoro wydajemy na Androida większą kwotę, to warto wiedzieć, jak urządzenie sprawdzi się w innych obszarach. Czy fotograficzny flagowiec sprawdzi się w trybie gier? We wcześniejszych etapach testowania modelu podkreślałem jego wydajność, efektowne parametry ekranu i sporą baterię, ale czy to wystarczy?

Mobile gaming na telefonach to bardzo szeroki katalog gier, więc Androidy w roli konsoli mają sens już od dłuższego czasu. Wydajniejsze (cięższe) tytuły są jednak bardziej obciążające, więc sprawdzę, co vivo proponuje w kwestii adaptacji swojego Ultra i w tej kategorii. Sporo z możliwości jest zachęcających. Przypomnę na początek, iż X300 w topowym wydaniu nie jest typowo gamingową jednostką, ale wspomnianej mocy i jakościowych podzespoły aż żal nie wykorzystać w ramach zabawy.

Podsumujmy szybko, co zachęca do gry na vivo X300 Ultra?

  • ekran AMOLED ma adaptacyjne odświeżanie (w zakresie 1-144Hz)
  • panel ZEISS Master Color Display dyponuje wysoką jasnością szczytową i szybką reakcją w dotyku
  • topowy układ obliczeniowy Snapdragon 8 Elite 5 (3nm) z grafiką Qualcomm Adreno 840 GPU
  • wsparcie rozwiązań Qualcomm w ramach ray-tracingu i Snapdragon Frame Motion Engine
  • własne rozwiązania w ramach nakładki OriginOS pod gaming (Ultra Game Mode)
  • sporo RAM i szybki jej standard (UFS 4.1)

Chłodzenie i czas pracy? Niby jest system chłodzenia z komorą parową oraz wielowarstwowymi materiałami rozpraszającymi temperaturę, ale wystarczy on tylko do podstawowych tytułów. Przy dłuższych sesjach telefon się rozgrzewa, a choćby 6400 mAh w terenie nie wystarczy. Stacjonarnie jest na szczęście Bypass Charging, czyli pominięcie akumulatora przy zasilaniu przewodowym (przekierowanie energii prosto na płytę główną telefonu). W razie szybkiego rozładowania telefonu cieszy też szybkie ładowanie baterii.

Vivo nie pozycjonuje X300 Ultra jako telefonu gamingowego, ale podzespoły bez problemu pozwalają na jakościową zabawę. W materiałach prasowych podkreślana jest zgodność z najważniejszymi tytułami mobilnymi na rynku: Genshin Impact, Zenless Zone Zero, Wuthering Waves, Call of Duty Mobile czy PUBG Mobile i to przy najwyższych ustawieniach graficznych (m.in. z wykorzystaniem wysokiego odświeżania). W ramach Ultra Game Mode znajdziemy w ustawieniach blokowanie powiadomień i połączeń,, ale też zainstalować tytuły, które wykorzystują Game Super Resolution (z podbicie rozdzielczości), Game frame interpolation (dodatkowe klatki), czy Game visual enhancement (poprawa efektów ogólnych). Z kolei w trybie esportowym jest też licznik FPS oraz blokada zmian jasności ekranu i odcięcie niepotrzebnych procesów działających w tle. Gry, które korzystają z wybranych opcji pojawiają się na liście wsparcia w ustawieniach.

Trochę gorzej wypadała kooperacja z kontrolerem Kishi V3 Pro. Sporych rozmiarów „wyspa” fotograficzna utrudniła wpięcie (objęcie) telefona adapterem. Nie jest to pewny uchwyt, więc pod tym względem fotograficzny charakter utrudni grę. Paradoksalnie więc największa zaleta vivo X300 Ultra – jeden z najbardziej zaawansowanych systemów fotograficznych na rynku – jest jednocześnie jego największą wadą z punktu widzenia mobilnego gamingu. Bez kontrolera, czyli w ramach gry przez sam dotykowy ekran, docenić warto funkcję wykrywania przypadkowych dotknięć panelu. Przydatne podczas sesji jest też sidebar z wsuwanym panelem dla najważniejszych skrótów, oczywiście bez wychodzenia z rozgrywki.


vivo X300 Ultra – moje podsumowanie telefona

Spędziłem z vivo X300 Ultra naprawdę przyjemny czas. Wystarczająco długi, by mocno się do jego zalet przyzwyczaić. Oddanie go nie będzie łatwe, zwłaszcza zestawu fotograficznego. Czas podsumować się telefon i się z nim pożegnać. Pracę z nim będę wspominał bardzo pozytywnie. To najgruntowniej sprawdzony Android od strony zestawu aparatów, który kiedykolwiek na blogu wykonałem. Stosunkowo często tej klasy modele badam zbyt krótko. Najlepiej oczywiście sprawdzić telefon w ramach osobistego korzystania, ale o takie rzeczy trudno. Konkurencyjne modele pojawiają się bardzo często. Ja X300 Ultra wystawiam bardzo pozytywne oceny. Pewne wady też się znalazły, ale w ogólnym rozrachunku są do zaakceptowania.

X300 Ultra jest spory. Z uwagi na dużą „wyspę” z aparatami (na którą ja akurat nie narzekam, bo podzespoły w niej ukryte się dla mnie najważniejsze) do telefonu trzeba się przyzwyczaić. Wymaga trochę innego użytkowania na co dzień. Funkcje fotograficzne, szczególnie te ze wsparciem dodatkowym akcesoriów, mi to zrekompensowały. Będę tu jednak mocno subiektywny, bo dla mnie chodzenie z zestawem do zdjęć nie jest żadnym problemem. Vivo oferuje go w bardzo kompaktowym wydaniu, więc dysponowanie przy sobie telekonwerterem w kieszeni zamiast noszeniem dużego obiektywu w chlebaku jest komfortem.

Nie sposób nie wspomnieć na koniec o cenie vivo X300 Ultra. Chińska marka plasuje swoją najbardziej topową propozycję (w każdym zresztą calu) na poziomie liderów branży. X300 Ultra jest choćby drożej wyceniany niż Galaxy S26 Ultra czy iPhone 17 Pro Max. Sam telefon kosztuje ok. 8500 zł. W zestawie fotograficznym Photography Kit – 9500 zł. Tanie nie jest, ale… przyznaję, iż nowy Ultra to zdecydowanie najlepszych flagowiec dla miłośników mobilnej fotografii.

Największe zalety flagowego vivo X300 Ultra:

  • najważniejsza: high-endowiec jest w końcu dostępny w naszym kraju!
  • system aparatów niemal bez wad (świetny zestaw parametrów)
  • opcjonalne akcesoria fotograficzne w różnych zestawach
  • telekonwertery z atrakcyjnymi zbliżeniami optycznymi
  • jakościowy wyświetlacz z bardzo efektownymi parametrami
  • mocny układ obliczeniowy (Snapdragon) i wysokie konfiguracje pamięci
  • topowa specyfikacja w praktycznie każdym obszarze (szybka łączność)
  • bardzo szybkie ładowanie baterii (z aż 100W przewodowo)
  • wysoka klasa szczelności (normy IP68/IP69)

Co bym w high-endowym vivo X300 Ultra poprawił:

  • różnica w przejściu z ultra wide do 35 mm jest zbyt gwałtowna (trzeba się przyzwyczaić)
  • moduł fotograficzny jest naprawdę słusznych rozmiarów (a w komplecie z akcesoriami dodatkowo)
  • nakładka OriginOS wymaga jeszcze kilku działań
  • z uwagi na spory moduł trzeba przyzwyczaić się do wyważenia (inaczej trzymać urządzenie)
  • dość spora masa ogólna (smartfon jest po prostu ciężkawy)
  • w tej klasie telefonów oczekuję magnetycznego mocowania na „pleckach”
  • trochę szkoda braku niższej opcji pamięci, która obniżyłaby cenę

Idź do oryginalnego materiału