Twój telewizor nauczy się nowych sztuczek. Koniec nerwowego klikania po pilocie

konto.spidersweb.pl 5 godzin temu

Google Gemini zaczyna sterować telewizorem. I to nie tylko głośnością – z Google TV będzie można rozmawiać o ustawieniach i treściach, a ten będzie odpowiednio reagować.

Google właśnie zrobił kolejny krok w stronę telewizora, który nie wymaga już ani przeklikiwania się przez menu, ani choćby pamiętania gdzie ukryto daną opcję. Najnowsza aktualizacja Gemini pozwala sterować ustawieniami obrazu, dźwięku i innymi funkcjami TV dzięki głosu. Na razie tylko na wybranych modelach TCL, ale to dopiero początek. Gemini potrafi regulować jasność, kontrast, tryby obrazu i dźwięku, a choćby diagnozować problemy. Czyli mówisz, iż ekran jest za ciemny, a asystent sam dobiera parametry.

Telewizor, który sam „naprawia” obraz

Google nie ogranicza się do prostych komend. Gemini ma reagować na opis problemu – coś, co do tej pory było domeną forów internetowych i znajomych „co się znają”. jeżeli powiesz „nie słyszę dialogów” to asystent ma samodzielnie podbić pasmo głosu lub przełączyć tryb dźwięku. jeżeli powiesz „ekran jest za ciemny”, dostosuje jasność, kontrast lub HDR.

Google Gemini na telewizorze z Google TV

Google chwali się też, iż Gemini potrafi optymalizować ustawienia pod rodzaj treści. Wystarczy powiedzieć „It’s movie night – help make this feel like a cinematic experience”, a telewizor sam przełączy tryby obrazu i dźwięku na bardziej filmowe. W praktyce może to oznaczać koniec wiecznego przełączania między Standard, Film, Kino, Kino Domowe i innymi trybami, które producenci mnożą bez końca.

Czy to zadziała dobrze? To się dopiero okaże. Google zastrzega, iż „Gemini can make mistakes. Be sure to double check it.” – co jest eleganckim sposobem na powiedzenie „nie miejcie do nas pretensji, jeżeli coś popsuje”.

Na razie tylko TCL. I tylko w Stanach Zjednoczonych. Polska za rogiem

Aktualizacja trafia najpierw do telewizorów TCL z roczników 2025 i 2026: QM9K, X11L, QM9L, QM8L i RM9L. To modele, które i tak mocno stawiają na integrację z Google TV, więc są naturalnym poligonem doświadczalnym.

Google zapowiada, iż później funkcja trafi także do innych urządzeń z Google TV – prawdopodobnie do Google TV Streamera, Walmart Onn oraz telewizorów Hisense z serii U7, U8 i UX (na rynku amerykańskim mają Google TV zamiast Vidaa). Warunek jest jeden: minimum 2 GB RAM-u. To interesujący szczegół, bo pokazuje, iż asystent nie działa „w chmurze”, tylko faktycznie wymaga lokalnych zasobów.

Globalny rollout? „Później”. Konkretów brak. Tym niemniej funkcja nie będzie ograniczona wyłącznie do Stanów Zjednoczonych i ma trafić na wszystkie rynki, na których obecny jest Gemini. A więc i do Polski.

Gemini dogania… Bixby’ego od Samsunga, który umie to od dawna

Czy to rewolucja? Jeszcze nie. Ale to krok w stronę telewizora, który nie tylko reaguje na komendy, ale rozumie kontekst. I jeżeli Google faktycznie dopracuje tę funkcję to może się okazać, iż za kilka lat nikt nie będzie już pamiętał, jak wyglądało manualne przeklikiwanie się przez ustawienia obrazu. Zwłaszcza iż Google nie jest tu wiodącym innowatorem – nieco bardziej niszowi asystenci głosowi, jak samsungowy Bixby, umieją w ten sposób wspólnie z użytkownikiem obsługiwać telewizor od dawna. Niektóre rzeczy u Samsunga działają choćby z językiem polskim.

Tyle iż tak jak Samsung jest królem telewizorów, tak Google jest jednym z królów AI. Bixby’ego, jakkolwiek by go nie oceniać, używa garstka klientów. Gemini jest znacznie bardziej popularny i rozpoznawalny. Nie będzie pierwszy – ale będzie tym, który spopularyzuje ten rodzaj interakcji z telewizorem. Na czym skorzystają Bixby, ThinQ, Alexa i reszta rozpoznających mowę AI żyjących w naszych urządzeniach RTV i AGD.

Idź do oryginalnego materiału