
Amsterdam wyrzuca reklamy mięsa i spalinówek na śmietnik historii. I nie jest w tym sam.
Od 1 maja Amsterdam stanie się pierwszą stolicą na świecie, w której nie zobaczysz ani jednego bilbordu zachęcającego do kupna steka, rezerwacji taniego lotu czy zakupu nowego diesla. To nie jest futurystyczna wizja z Black Mirror a decyzja rady miejskiej, która przegłosowała zakaz reklam mięsa oraz produktów i usług związanych z paliwami kopalnymi w przestrzeni publicznej.
Holandia od lat eksperymentuje z politykami klimatycznymi, ale tym razem skala i symbolika są zupełnie inne. Amsterdam to nie lokalny samorząd z ambicjami – to globalna marka.
Co dokładnie znika z ulic Amsterdamu
Zakaz jest znacznie szerszy, niż sugerowały pierwsze nagłówki. Z przestrzeni publicznej znikną reklamy:
- mięsa i produktów mięsnych,
- podróży lotniczych i rejsów wycieczkowych,
- samochodów z silnikami spalinowymi,
- usług związanych z paliwami kopalnymi, w tym ogrzewania gazowego.
W praktyce oznacza to, iż jeżeli produkt lub usługa generuje wysoki ślad węglowy albo jest po prostu kawałkiem zwierzęcia – nie ma prawa pojawić się na przystanku, w metrze, na dworcu ani na miejskim ekranie LED.
Zakaz nie obejmuje Internetu, telewizji, prasy ani witryn sklepowych. McDonald’s przez cały czas może reklamować się w socialach, a rzeźnik w centrum Amsterdamu nie musi zdejmować szyldu. To regulacja dotycząca wyłącznie przestrzeni publicznej – ale to właśnie ona kształtuje codzienny krajobraz miasta.
Za inicjatywą stoją GroenLinks (Zieloni/Lewica) oraz Partij voor de Dieren (Partia na Rzecz Zwierząt). 22 stycznia rada miejska przegłosowała poprawkę do lokalnego prawa APV stosunkiem głosów 27 do 18.
Radna Jenneke van Pijpen z GroenLinks nie kryła satysfakcji, mówiąc, iż w Amsterdamie nie ma już miejsca na reklamy dużych firm napędzających kryzys klimatyczny. Jej koleżanka z Partii na Rzecz Zwierząt dodała, iż przemysł mięsny jest nie tylko wysokoemisyjny, ale i nieetyczny.
Za zakazem opowiedziały się również największe holenderskie agencje reklamowe – Publicis, Wieden+Kennedy, KesselsKramer i Blyde Benelux. Wspólnie z organizacją Creatives for Climate zaapelowały do miasta o przyjęcie regulacji. To rzadki moment, w którym branża reklamowa sama prosi o ograniczenie własnego rynku. jeżeli ktoś szuka sygnału, iż zmienia się klimat – również ten biznesowy – to właśnie go znalazł.
Opozycja ostrzega: To za szybko
Nie wszyscy są zachwyceni. Zastępczyni burmistrza Melanie van der Horst z liberalnej D66 głosowała przeciw argumentując, iż miasto ryzykuje złamanie obowiązujących kontraktów reklamowych. A to oznacza jedno: pozwy.
Jej zdaniem Amsterdam powinien wprowadzić dłuższy okres przejściowy, by uniknąć konfliktów prawnych. Branża mięsna również protestuje powtarzając znany argument: mięso jest legalnym produktem, więc zakaz jego reklamy to ingerencja w wolność gospodarczą. Dokładnie tak samo mówiono kiedyś o papierosach.
Warto jednak spojrzeć na liczby. Według dutchnews.nl zakaz obejmie zaledwie 4 proc. wszystkich reklam w mieście, a reklamy mięsa – zaledwie 0,1 proc.
Amsterdam nie jest pionierem, ale dziewiątym holenderskim miastem, które wprowadza podobne regulacje. Wcześniej zrobiły to m.in. Haga, Utrecht, Haarlem, Nijmegen, Delft i Zwolle. W sumie ponad 21 proc. Holendrów mieszka w gminach, gdzie reklamy wysokoemisyjnych produktów są ograniczone.
Ale Amsterdam jest pierwszą stolicą na świecie, która to robi. A stolice mają inną wagę – medialną, polityczną i kulturową.
Sąd otworzył drzwi. Amsterdam tylko przez nie przeszedł
Kluczowy był wyrok sądu rejonowego w Hadze z 25 kwietnia. ANVR i TUI zaskarżyły zakaz reklam paliw kopalnych wprowadzony przez Hagę argumentując, iż narusza on wolność słowa i prawo UE. Sąd odrzucił wszystkie zarzuty, stwierdzając, iż interes publiczny – zdrowie obywateli i ochrona klimatu – ma pierwszeństwo przed interesem komercyjnym.
To orzeczenie było jak zielone światło. Po nim kolejne miasta zaczęły wprowadzać zakazy, a Amsterdam miał już gotową ścieżkę prawną.
Trend globalny: od Sydney po Florencję
Holandia nie działa w próżni. Ponad 50 miast na świecie ograniczyło reklamy paliw kopalnych – w tym Sztokholm, Edynburg i Sydney. W bieżącym miesiącu dołączyła Florencja, stając się pierwszym włoskim miastem z takim zakazem. Decyzja zapadła dwa dni przed inauguracją zimowych igrzysk olimpijskich w Mediolanie i Cortinie, sponsorowanych m.in. przez koncerny paliwowe. Timing nie mógł być bardziej wymowny.
Na poziomie krajowym wyróżnia się Hiszpania, która pracuje nad ustawą zakazującą reklam paliw kopalnych, samochodów spalinowych i krótkich lotów krajowych. jeżeli przejdzie to będzie to pierwszy tak kompleksowy zakaz na świecie.
W tle pobrzmiewają słowa António Guterresa, który w 2024 r. wezwał wszystkie kraje do zakazu reklam paliw kopalnych, nazywając koncerny ojcami chrzestnymi chaosu klimatycznego.
Czy ludzie przestaną jeść mięso, bo nie zobaczą reklamy na przystanku? Oczywiście, iż nie. Ale za 10-20 lat możemy patrzeć na reklamy tanich lotów tak samo, jak dziś patrzymy na reklamy papierosów z lat 60. – z niedowierzaniem, iż to w ogóle było możliwe.













