
Dwa lata po premierze iPhone’a Pro fizyczny spust migawki zniknął ze telefonów z Androidem. Producenci uznali dodatkowy element na ramce za zbędny koszt?
Gdy Apple pokazał Camera Control w iPhonie, w branży zadziałał odruch. Płytka ze szkła schowana w ramce, reagująca na docisk i przesunięcie palca, z dnia na dzień stała się funkcją obowiązkową dla niektórych.
Chińskie działy projektowe natychmiast odpaliły obrabiarki CNC, żeby zdążyć przed końcem roku z własnymi kopiami.
Zaczęło się błyskawicznie. Oppo zamontowało pojemnościowy Quick Button w Find X, a Nubia dorzuciła swój suwak w Z Ultra. choćby vivo zaczęło eksperymentować z szybszym wyzwalaniem aparatu z bocznej krawędzi.
Przez chwilę wydawało się, iż wracają czasy klasycznych Lumii i starych Xperii, w których palec wskazujący naturalnie lądował na spuście, a telefon trzymało się pewnie obiema dłońmi.
Fizyczny spust miał być rewolucją
Fizyczny punkt oparcia – dla mnie – diametralnie zmienia sposób robienia zdjęć.

Kiedy wciskasz wyczuwalny pod palcem element na ramce, telefon leży w dłoniach stabilnie, a kciuki nie zasłaniają kadru na ekranie. Znika też mikro-poruszenie, które pojawia się za każdym razem, gdy pacasz palcem w szklaną taflę wyświetlacza przy słabym świetle.

Apple rozwiązał to po swojemu, czyli przekombinował z gestami. Płytka Camera Control w iPhonie przez cały czas wymaga precyzyjnego smyrania, żeby zmienić zoom albo ekspozycję, co w biegu kończyło się irytacją i przypadkowymi przestawieniami parametrów. Sam mechanizm kliku był jednak konkretny: twardy, z krótkim skokiem i natychmiastową reakcją haptyki.
Dwa sezony w Oppo i cięcie
Oppo nie odpuściło od razu. W Find X8 inżynierowie dali płaski pasek dotykowy, a w Find X9 powtórzyli ten patent, próbując go jeszcze lekko dopracować programowo. Przez dwa sezony dało się wyzwalać migawkę z ramki!

Dwa lata po premierze Camera Control w iPhonie 16 Oppo porzuciło dotykowy pasek do sterowania aparatem. W Find X10 Pro Max – który robi jedne z najlepszych fotek na rynku – nie ma już pojemnościowej strefy do przesuwania zoomu czy wygodnego robienia zdjęć, ale fizyczny Snap Key po drugiej stronie telefonu został.

Ramka znowu jest gładkim kawałkiem frezowanego aluminium z dwoma standardowymi przyciskami do głośności i zasilania. Zniknęły nacięcia, pewnie dodatkowe uszczelki podnoszące koszt testów wodoszczelności oraz jakikolwiek ślad po dotykowym pasku.

Powrót do stukania w ekran i samotne Sony

Szkoda tego rozwiązania, bo żaden ekranowy suwak nie daje takiego wyczucia momentu jak (powiedzmy) mechaniczny styk.
Kliknięcie pod palcem dawało sygnał zwrotny: zdjęcie jest zrobione, matryca złapała światło, można opuścić ręce. Teraz wróciliśmy do stukania kciukiem w śliski wyświetlacz, co przy mokrych dłoniach albo w deszczu regularnie kończy się uciekającym kadrem.
Zostało Sony, które w Xperii trzyma dwustopniowy spust od dekady, ale to sprzęt dla wąskiej grupy zapaleńców, a nie masowy standard.








