Voyager 2 umierał, ale NASA kupiła mu kolejny rok. Genialna operacja

konto.spidersweb.pl 2 godzin temu

Voyager 2 miał jeszcze przed końcem roku stracić kolejny instrument naukowy. Tak się jednak nie stanie. Inżynierowie przeprowadzili na niemal 49-letniej sondzie operację nazywaną Big Bang i właśnie potwierdzili, iż plan zadziałał.

Big Bang to przygotowana przez inżynierów operacja oszczędzania energii, w której kilka urządzeń pobierających prąd trzeba było przełączyć niemal jednocześnie. Część została wyłączona, inne zastąpiły rozwiązania wymagające mniejszej mocy. Najtrudniejsze było znalezienie takiej konfiguracji, która pozwoli oszczędzić prąd, ale jednocześnie nie wychłodzi sondy do poziomu zagrażającego jej elektronice i instrumentom.

Udało się. Voyager 2 ma dzięki temu wystarczająco dużo energii, by przez co najmniej dodatkowy rok utrzymać działanie trzech pozostałych instrumentów naukowych. Bez tej operacji jeden z nich musiałby zostać wyłączony jeszcze przed końcem 2026 r. W przypadku zwykłej misji kosmicznej rok nie musiałby robić wielkiego wrażenia. Tutaj sytuacja jest zupełnie inna. Voyager 2 wystartował 20 sierpnia 1977 r. i za kilka dni rozpocznie 50. rok działania.

NASA walczy już teraz o pojedyncze waty

Voyager 2 nie ma paneli słonecznych. Tak daleko od Słońca byłyby one zresztą mało użyteczne. Energię zapewnia sondzie radioizotopowy generator termoelektryczny, czyli RTG. Takie urządzenie wykorzystuje ciepło powstające podczas radioaktywnego rozpadu plutonu-238 i zamienia je w energię elektryczną. Problem polega jednak na tym, iż z upływem czasu generator produkuje jej coraz mniej. W przypadku Voyagerów dostępna moc spada o około 4 waty rocznie.

Cztery waty to mniej więcej tyle, ile potrzebuje niewielka żarówka LED. Na Ziemi byłaby to wartość niemal pomijalna. Na pokładzie sondy znajdującej się w przestrzeni międzygwiazdowej każdy taki wat staje się jednak bezcenny. Przez lata inżynierowie wyłączali więc kolejne grzałki, urządzenia pomocnicze i instrumenty naukowe. Od 2024 r. niedobory energii wymusiły wyłączenie dwóch kolejnych instrumentów na każdej z sond Voyager. To energetyczne układanie puzzli, w którym coraz trudniej znaleźć element możliwy do usunięcia bez utraty czegoś ważnego.

O planowanej operacji pisaliśmy już w kwietniu na Spider’s Web. Wtedy Big Bang był jeszcze jedynie ryzykownym pomysłem, który dopiero należało sprawdzić. Na pierwszego pacjenta wybrano Voyagera 2. Nieprzypadkowo. Sonda miała nieco większy zapas energii niż Voyager 1, a do tego znajduje się bliżej Ziemi. Była więc bezpieczniejszym poligonem doświadczalnym dla operacji, podczas której błędu nie da się naprawić śrubokrętem ani wysłaniem ekipy serwisowej.

Teraz najważniejsze jest właśnie to, iż eksperyment przestał być tak naprawdę eksperymentem. Konfiguracja działa, energia została zaoszczędzona, a trzy instrumenty Voyagera 2 mogą dalej zbierać dane. Ma to znaczenie również dlatego, iż Voyager 2 nie prowadzi badań, które można po prostu przekazać innej sondzie. Razem z Voyagerem 1 pozostaje jedynym działającym statkiem kosmicznym prowadzącym bezpośrednie pomiary poza heliosferą, czyli ogromnym obszarem zdominowanym przez cząstki i pole magnetyczne Słońca.

Teraz kolej na Voyagera 1

Sukces ma więc zostać powtórzony. Inżynierowie planują przeprowadzenie podobnej zmiany konfiguracji również na Voyagerze 1, który znajduje się jeszcze dalej od Ziemi i dysponuje jeszcze mniejszym marginesem energetycznym. Obie sondy powstały w latach 70., miały zbadać przede wszystkim zewnętrzne planety Układu Słonecznego, a tymczasem niemal pół wieku później przez cały czas komunikują się z Ziemią i pracują w środowisku, do którego nie dotarło żadne inne działające urządzenie.

Dzisiaj inżynierowie nie walczą już o kolejne dekady ich życia. Walczą o lata, a być może w pewnym momencie będą walczyć o miesiące. Big Bang pokazał jednak, iż choćby po niemal 49 latach z konstrukcji zaprojektowanej w epoce przed komputerami osobistymi da się jeszcze wycisnąć trochę więcej.

Każdy dodatkowy rok Voyagera 2 jest niezwykle cenny. Kiedy nie istnieje żadna druga sonda gotowa natychmiast zająć jego miejsce, każdy kolejny dzień pomiarów jest czasem, którego później możemy już nie odzyskać.

*Źródło grafiki wprowadzającej: NASA, Canva Pro / edytowane przez Canva AI

Idź do oryginalnego materiału