
Śmieci w lasach byłoby mniej, gdyby tylko dało się je gdzie legalnie wyrzucać – brzmi logicznie, problem w tym, iż ten scenariusz idealny jest wyłącznie w teorii.
Dlaczego w lasach nie ma koszy na śmieci? Na to pytanie postanowiły odpowiedzieć Lasy Państwowe. I wcale nie chodzi o brak dobrej woli, zbyt wysokie koszty czy logistykę. Powody są prozaiczne. Tak, powody, bo nie tylko jedna przeszkoda.
W swoim materiale Lasy Państwowe zwróciły uwagę na pewien paradoks. Problem polegałby na tym, iż śmieci w danym miejscu byłoby… jeszcze więcej. Mało kto przejąłby się bowiem faktem, iż pojemnik jest zapełniony.
Kosze na śmieci zachęcają też do zostawiania większych ilości odpadów – zdarza się, iż obok pojawiają się worki lub całe hałdy śmieci – tłumaczą Lasy Państwowe.
I tak już się dzieje. Widzimy to zresztą w miastach, gdzie przepełnione kosze zarastają kolejnymi śmieciami i choćby nie wiadomo, gdzie kończy się lub zaczyna kontener.
Lasy Państwowe pokazały na filmiku, jak wyglądają leśne parkingi czy punkty widokowe, gdzie kosz na śmieci jest dostępny. I to widok naprawdę przykry, bo przestrzeń błyskawicznie zostaje wypełniona pustymi butelkami, reklamówkami i innymi odpadami. Liczysz, iż wypoczniesz na łonie natury, a na każdym kroku widzisz przykre konsekwencje obecności drugiego człowieka. Niektórzy nie darują choćby półkom na mapy – jest miejsce, to można zostawić odpad. I pewnie jeszcze są zadowoleni z dobrego uczynku w postaci niewyrzucenia papierka w trawę…
Ale co złego w tym, iż śmieci gromadzone są w jednym punkcie? Przynajmniej trafiają wyłącznie tam, a nie zaśmiecają środowiska. Śmieciarka po prostu może zabierać nieco więcej niż tylko zawartość kosza. To, iż z kontenera nieco się uleje, faktycznie jest nieprzyjemnym obrazem, ale przynajmniej odpady nie lądują w krzakach czy gdzieś dalej na szlaku.
Sęk w tym, iż śmieci przyciągają zwierzęta
Właśnie tego argumentu od dawna używa również m.in. Tatrzański Park Narodowy.
Śmieci przywabiają dzikie zwierzęta, co ma fatalne skutki. Mniejsze z nich (gryzonie, owady) zwabione zapachem niejednokrotnie dostają się do wnętrza butelek, skąd nie potrafią się wydostać, i giną. Większe – jak lisy, łanie czy niedźwiedzie – uczą się kojarzyć zapach śmieci z jedzeniem. Z czasem tracą lęk przed ludźmi i zaczynają szukać łatwego pokarmu w pobliżu szlaków i domów.
Zwierzęta karmiące się odpadami połykają sporą ilość tworzyw sztucznych, a śmieciowy pokarm może stać się przyczyną ich śmierci – tłumaczy TPN.
Nawet gdyby stosowało się lepiej zabezpieczone kontenery, to „zapach śmieci byłby stale obecny w środowisku i przez cały czas przywabiał zwierzęta”.
Niestety tego typu apele nie zawsze bywają skuteczne. Zimą Tatrzański Park Narodowy pokazał, co dzieje się, gdy ludzie zobaczą, iż pojawił się nieoficjalny punkt pozostawienia odpadów. Wielu turystów dorzucało cegiełki od siebie i wyrosła mała śmieciowa górka.
System kaucyjny nas uratuje?
W końcu pojawia się finansowy pretekst, aby butelki czy puszki nie zostawiać, tylko zabierać ze sobą. Wyjątkowo leniwi mogą machnąć na 50 gr, ale w przypadku większej grupy uzbiera się już pokaźniejsza kwota. A choćby jeżeli ktoś rzuci opakowanie, to znajdzie się ktoś, kto wykorzysta okazję i zabierze cenny surowiec ze sobą.
Może się wydawać, iż to bardzo optymistyczne (albo wręcz naiwne) założenie, ale… to już się dzieje. Na różnice widoczne gołym okiem zwracają uwagę organizatorzy Akcji Czysta Odra.
– Po pierwszych akcjach sprzątania Odry i jej dopływów w ramach tegorocznej edycji widzimy, iż znacznie zmniejszyła się liczba plastikowych butelek i aluminiowych puszek. przez cały czas jednak problem stanowią butelki po alkoholu, tzw. małpki. Wyłączono je z systemu, mimo iż to jedne z najczęściej znajdowanych odpadów. jeżeli będą one podlegać kaucji, możemy liczyć na jeszcze czystsze środowisko i więcej tego cennego surowca w recyklingu – tłumaczy Dominik Dobrowolski, ekolog i współorganizator akcji.









![FOTO: Rajd Chorwacji 2026 #1 [AKTUALIZOWANA]](https://rallypl.com/wp-content/uploads/2026/04/SI202604090069.jpg)






