Półprzewodniki coraz rzadziej są tylko biznesem, a coraz częściej stają się narzędziem nacisku biznesowego i politycznego. Najnowszy ruch Waszyngtonu bardzo wyraźnie to pokazuje. Obok fabryk, ceł i kontroli eksportu pojawia się wielki worek z pieniędzmi, który ma spiąć surowce, energię i logistykę wokół jednego celu. Na papierze skala wygląda wręcz niewiarygodnie. W praktyce ważniejsze jest to, kto ma ten rynek porządkować i według jakich reguł.