Według Sony nie ma zbyt drogich słuchawek. Cena 1000X The ColleXion boli

konto.spidersweb.pl 1 godzina temu

Sony 1000X The ColleXion to słuchawki za ponad 600 euro. Audiofilskie marzenie czy pokaz siły księgowości?

Sony najwyraźniej uznało, iż dotychczasowy sufit cenowy w segmencie słuchawek bezprzewodowych jest zbyt niski. Po serii przecieków mamy już dość spójny obraz nowego, ultradrogiego modelu: Sony 1000X The ColleXion, o numerze WH‑1000XX. Oficjalna premiera ma nastąpić 19 maja, ale najważniejsze informacje są już w sieci. I robią wrażenie, choć niekoniecznie tylko pozytywne.

Mówimy o słuchawkach, które w Europie mają kosztować 629 euro, a w Stanach Zjednoczonych 649 dol. To poziom cenowy, przy którym choćby AirPods Max 2 – same w sobie absurdalnie drogie – zaczynają wyglądać jak rozsądna alternatywa. Według przecieków Sony celuje w segment „luksusowego audio lifestyle”, a nie w prostą kontynuację WH‑1000XM6. I to czuć w każdym elemencie tej konstrukcji.

Cena, która ma boleć

Zacznijmy od tego, co najbardziej rzuca się w oczy: ceny. Dealabs podaje 629 euro na rynek europejski, 549 funtów w Wielkiej Brytanii, 649 dolarów w Stanach Zjednoczonych i 849 dolarów kanadyjskich. To nie jest kosmetyczna podwyżka względem WH‑1000XM6, które startowały w okolicach 449 euro. To przeskok o mniej więcej 180 euro, czyli mniej więcej jedną trzecią ceny w górę.

⚠️ UPDATE ⚠️

Thanks to our detailed specs description, a Reddit member managed to spot leaked images of Sony’s 1000X The ColleXion headphones

See our updated post for more details about new Sony Headphoneshttps://t.co/5pqtXqWOgJ pic.twitter.com/1eMrfH0y58

— billbil-kun (@billbil_kun) May 4, 2026

Jeśli przełożymy to na polskie realia, robi się jeszcze ciekawiej. 629 euro przy obecnych kursach i typowym „podatku od nowości” w polskiej dystrybucji oznacza okolice 2900-3200 zł na starcie, a bardzo możliwe, iż bliżej górnej granicy. To terytorium, w którym do tej pory brylowały głównie Apple AirPods Max i różne egzotyki z półki „audiofilskiej”, a nie klasyczne słuchawki konsumenckie z ANC.

Sony nie zamierza przy tym wyrzucać WH‑1000XM6 do kosza. Według Dealabs model XM6 zostaje w ofercie i ma dostać nową wersję kolorystyczną „Sandstone”, również zaplanowaną na 19 maja. The ColleXion nie jest następcą, tylko równoległym, droższym produktem. Innymi słowy – Sony buduje sobie nową, jeszcze wyższą półkę w ramach serii 1000X.

Design: mniej „składak do plecaka”, więcej „biżuteria na głowie”

Jedna z pierwszych rzeczy, które odróżniają 1000X The ColleXion od WH‑1000XM6, to konstrukcja. Z przecieków wynika, iż nowy model nie będzie składany. To dość odważna decyzja biorąc pod uwagę, iż mobilność i łatwość transportu to jeden z głównych atutów serii WH‑1000X. Tutaj Sony najwyraźniej uznało, iż priorytetem jest forma i wrażenie „luksusu”, a nie to, czy słuchawki zmieszczą się do mniejszego plecaka.

Zamiast typowego składanego pałąka mamy bardziej „galeryjny” design, z mocnym naciskiem na materiały. Dealabs pisze o metalowych wykończeniach i syntetycznej skórze, z precyzyjnym szyciem i manualnie polerowanymi elementami. Do tego dochodzi „premium” etui z magnetycznym zamknięciem i zintegrowaną rączką. To nie wygląda jak sprzęt, który ma być wrzucony luzem do torby z laptopem. Bardziej jak gadżet, który ma być częścią stylizacji – coś, co widać choćby na zdjęciach z Met Gala, gdzie słuchawki miały pojawić się na głowie Damsona Idrisa.

Jest też kwestia wagi. Według przecieków 1000X The ColleXion mają ważyć około 312 g, czyli o jakieś 60 g więcej niż WH‑1000XM6. To już różnica, którą wiele osób poczuje po kilku godzinach na głowie. Dla porównania: AirPods Max ważą około 385 g, więc Sony przez cały czas będzie lżejsze, ale to już nie jest piórko z segmentu typowo mobilnego. To kolejny sygnał, iż priorytetem jest wrażenie solidności i premium, a nie ultralekkość.

Co siedzi w środku: V3, DSEE Ultimate i 12 mikrofonów

Na poziomie technicznym Sony wyciąga praktycznie wszystkie swoje najnowsze sztuczki. Sercem słuchawek ma być procesor V3, odpowiedzialny za przetwarzanie dźwięku i redukcję szumów. Do tego dochodzi DSEE Ultimate – najwyższy poziom firmowego upscalingu audio, który ma „odbudowywać” utracone w kompresji detale. To pierwsze słuchawki bezprzewodowe Sony, które mają dostać DSEE Ultimate w takiej formie, co samo w sobie jest ciekawym wyróżnikiem.

Sony ma mocno podkreślać też „studyjną” jakość dźwięku i obsługę Hi‑Res Audio. Do tego dochodzi 360 Reality Audio z head trackingiem, czyli śledzeniem ruchów głowy, co ma dawać bardziej naturalne poczucie przestrzeni. Ciekawostką jest 360 Upmix w trzech trybach: muzyka, kino i gry. W teorii oznacza to, iż dowolne źródło stereo – Spotify, YouTube, Netflix, cokolwiek – może zostać przekształcone w bardziej przestrzenne doświadczenie, dopasowane do konkretnego scenariusza.

Redukcja szumów to kolejny obszar, w którym Sony chce przeskoczyć konkurencję. Mówimy o 12 mikrofonach dedykowanych ANC, czyli o czterech więcej niż w AirPods Max 2, jeżeli wierzyć przeciekom. Do tego dochodzi Adaptive NC Optimizer, który ma w czasie rzeczywistym dostosowywać działanie ANC do otoczenia, oraz redukcja szumu wiatru. W praktyce może to oznaczać, iż słuchawki będą lepiej radzić sobie np. na rowerze, w komunikacji miejskiej z otwartymi oknami czy przy chodzeniu po mieście w wietrzny dzień.

Do rozmów przewidziano sześć mikrofonów beamformingowych, wspieranych przez algorytmy AI do separacji głosu. Ciekawostką jest możliwość wyciszania i włączania mikrofonu bezpośrednio z poziomu słuchawek, bez sięgania do telefonu czy komputera. Dla osób, które spędzają pół dnia na Teamsach czy Zoomie to może być drobny, ale bardzo praktyczny detal.

Funkcje smart: wszystko, co już znamy, plus kilka drobiazgów

Jeśli ktoś korzystał z WH‑1000XM4 lub XM5/XM6 to większość funkcji smart w The ColleXion będzie brzmiała znajomo. Mamy Adaptive Sound Control, czyli automatyczne dopasowywanie trybu dźwięku do otoczenia i aktywności. Jest Ambient Sound, który przepuszcza dźwięki z zewnątrz, Quick Attention (przytrzymujesz dłoń na muszli, muzyka się ścisza, mikrofony przepuszczają otoczenie), jest też Speak‑to‑Chat, które pauzuje odtwarzanie, gdy zaczynasz mówić.

Nowością jest m.in. rozbudowany 10‑pasmowy equalizer z presetami w aplikacji Sony Sound Connect. Pojawia się też coś opisywanego jako „efekt muzyki w tle” – funkcja, która ma pozwalać na bardziej dyskretne, mniej inwazyjne słuchanie, gdy robimy coś innego i nie chcemy, by dźwięk dominował.

Oczywiście jest multipoint, czyli jednoczesne połączenie z dwoma urządzeniami, pełna kompatybilność z iOS i Androidem, a także integracja z aplikacją Sony. W tej klasie cenowej to absolutny obowiązek, nie bonus.

Akumulator: poprawnie, ale bez fajerwerków

Przecieki mówią o 24 godzinach pracy na jednym ładowaniu z włączonym ANC. To nie jest zły wynik – to przez cały czas więcej niż AirPods Max 2, które oferują około 20 godz. Ale jednocześnie na rynku są słuchawki, które potrafią wyciągnąć 30-40 godz. z aktywną redukcją szumów, i to w znacznie niższej cenie.

Sony dorzuca szybkie ładowanie: 5 min ma dawać do 90 min dodatkowego słuchania. To bardzo przyzwoity parametr, szczególnie jeżeli ktoś często zapomina podłączyć słuchawki na noc. Ale trudno oprzeć się wrażeniu, iż przy tej półce cenowej oczekiwania wobec baterii będą większe niż „po prostu OK”.

Na razie możemy powiedzieć jedno: jeżeli AirPods Max 2 wydawały się drogie, to Sony właśnie pokazało, iż da się pójść jeszcze dalej. Czy to będzie nowy standard, czy tylko ciekawostka dla wąskiej grupy entuzjastów – przekonamy się już wkrótce. A do tego czasu można zacząć się zastanawiać, czy w domowym budżecie jest miejsce na słuchawki w cenie przyzwoitego, używanego samochodu z ogłoszeń lokalnych. No dobrze, może jeszcze nie aż tak – ale kierunek jest wyraźny.

BuyboxFast
Idź do oryginalnego materiału