
Postanowiłem sprawdzić zachowanie telefonu w ekstremalnych temperaturach, które w tej chwili panują w Polsce. Porównałem też działanie urządzenia w klimatyzowanym, chłodnym pomieszczeniu.
Obecnie w Polsce panują rekordowo wysokie upały. W minioną niedzielę doszło do pobicia ponad 100-letniego rekordu 40,2°C z Prószkowa, zanotowanego w 1921 r. Nowym liderem stały się Słubice, gdzie zarejestrowano aż 40,5°C. W innych miastach i miejscowościach wcale nie było lepiej – wartości typu 38°C były zupełnie normalne. We wtorek sytuacja nieco się uspokoiła, ale wciąż jest naprawdę gorąco. Nie tylko ludziom nie podoba się taki stan rzeczy. Elektronice – też.
Elektronika jest wyjątkowo wrażliwa na wysokie temperatury
Elektronika użytkowa co do zasady nie toleruje wysokich temperatur. W telefonach znajdziemy mnóstwo elementów, których wydajność jest najwyższa przy wartościach znacznie niższych od temperatury ciała człowieka. Najlepiej, gdyby zbliżała się do temperatury pokojowej (ok. 20°C). Każdy komponent charakteryzuje się inną specyfiką pracy.
Bezpieczna temperatura baterii to ok. 35°C. Długotrwałe przekraczanie tej wartości może powodować szybszą degradację akumulatora. Przegrzanie i temperatury rzędu 50°C mogą być dla tej części niebezpieczne.
Układy scalone, takie jak czipy SoC (potocznie nazywane procesorami, które obejmują też układ graficzny czy NPU), lubią temperatury na poziomie 30-40°C. Takie wartości utrzymywane są w spoczynku, gdy na telefonie nie dzieje się zbyt dużo – na przykład gdy przeglądamy internet lub korzystamy z komunikatorów. Jednak czipy są w stanie przeżyć znacznie więcej.
Dla układów scalonych montowanych w dzisiejszych modelach wartości typu 50-60°C (a choćby więcej) nie robią wrażenia. Jednak wraz ze wzrostem temperatury układu uruchamiany jest mechanizm zabezpieczający przed dalszym przegrzewaniem, określany jako throttling. Polega on na ograniczaniu wydajności układu (m.in. poprzez redukcję taktowania zegarów), dzięki czemu telefon może się schłodzić.
Z kolei ograniczanie wydajności wpływa na bezpośrednie działanie urządzenia. Może dochodzić do sytuacji, w których telefon się po prostu zacina, aby nie przekroczyć niebezpiecznych dla czipu temperatur.
Wydajność w klimatyzowanym pomieszczeniu jest najwyższa
Oczywiście najlepsze warunki dla telefona to stosunkowo chłodne pomieszczenie (lub otoczenie). Aby sprawdzić różnice w wydajności telefonów, postanowiłem wykorzystać specjalne programy do mierzenia mocy obliczeniowej urządzenia i wyrażania jej dzięki punktów. W codziennym użytkowaniu mogą one nie mieć bezpośredniego przełożenia na odczuwalną wydajność, ale to najlepszy sposób, aby móc porównać możliwości telefonu w skrajnych (wysokich i normalnych) temperaturach.
W tym celu skorzystałem z dwóch programów: AnTuTu oraz Geekbench. Ten pierwszy mierzy ogólną wydajność telefonu, natomiast drugi – osobno możliwości CPU (procesora) oraz GPU (układu graficznego). Testy zostały przeprowadzone na najmocniejszym telefonie Apple’a: iPhonie 17 Pro Max. Wyniki wyrażone w punktach wyglądają następująco:
- AnTuTu: 2,39 mln punktów;
- Geekbench 6 CPU: 3844 pkt dla jednego rdzenia, 9972 dla wielu rdzeni;
- Geekbench 6 GPU: 45 527 pkt.



Wyniki te dla przeciętnego człowieka kilka znaczą. Nabierają znaczenia dopiero wtedy, gdy porówna się je z wartościami uzyskanymi przez inne urządzenia lub ten sam model, ale w innych warunkach testowych.
Wydajność telefonu podczas upałów leci na łeb na szyję
Upały przekraczające 30°C mogą bezpośrednio wpływać na nasz telefon. Szczególnie jeżeli korzystamy z niego na pełnym słońcu i urządzenie zbiera promienie słoneczne. Dodajmy do tego wysoką temperaturę otoczenia oraz włączony moduł LTE lub 5G (który też generuje sporo ciepła) – i mamy gotowy przepis na nagrzany telefon. Każdy, kto kiedykolwiek był na urlopie w ciepłych krajach, dobrze wie, o czym mowa.
Im wyższa temperatura i indeks UV, tym większe problemy ma nasz telefon z utrzymaniem maksymalnej wydajności. Sam wykonałem prosty test. Wyszedłem na zewnątrz na pełne słońce i uruchomiłem identyczne testy wydajności. telefon rozgrzał się do czerwoności i nie tylko moja dłoń to odczuła. Programy do benchmarków jednoznacznie to potwierdziły:
- AnTuTu: 1,01 mln punktów;
- Geekbench 6 CPU: 2113 pkt dla jednego rdzenia, 8761 dla wielu rdzeni;
- Geekbench 6 GPU: 41 218 pkt.



Jeśli porównać to z wynikami osiągniętymi w pokojowej temperaturze, różnice są ogromne. W przypadku AnTuTu wydajność mojego iPhone’a 17 Pro Max spadła ponad dwukrotnie. Sprawdziłem bazę wyników poszczególnych generacji iPhone’ów oraz ich czipów i wynika z niej, iż wysokie temperatury spowodowały spadek mocy obliczeniowej do poziomu… iPhone’a 11 Pro (Max) z 2019 roku, wyposażonego w czip A13. Wysoka temperatura cofnęła urządzenie w rozwoju o sześć lat!
Z kolei w testach Geekbench różnica nie była aż tak drastyczna. W pomiarze jednego rdzenia CPU straciłem 46 proc. wydajności, ale w konfiguracji wielordzeniowej już tylko 13 proc. Test układu graficznego wykazał spadek wydajności o 10 proc.
Czy zauważyłem to w normalnym użytkowaniu?
Jeszcze jak! telefon rozgrzany do czerwoności zacinał się, jakbym korzystał z telefonu z Androidem za 500 zł. Głównie dotyczyło to animacji systemowych, które były mocno spowolnione. Na szczęście same aplikacje działały i uruchamiały się bez zarzutu. To jednak idealnie pokazuje, iż wysoka temperatura potrafi dać w kość choćby najlepszemu flagowcowi na rynku.







