
Mam już powyżej uszu Facebooka et consortes. Mark Zuckerberg robi z nas tresowane małpki i to nim powinni się zająć wespół zespół nowy szef Apple’a oraz Unia Europejska.
Facebook stał się wylęgarnią AI-slopu dla boomerów, ale i tak pozostaje najpopularniejszym serwisem z kategorii social media. Goni go co prawda Instagram, ale… obie marki i tak należą do tej samej korporacji Meta, a ta ma swoje za uszami. Ich właściciel, Mark Zuckerberg, wraz z armią programistów nie poprzestaje w wysiłkach, by wyciskać nas jak cytrynki. No i robią z nas tresowane małpki.
Internauta Pawłowa
Od blisko dwóch dekad przyzwyczajano nas do tego, iż czerwona kropka w aplikacjach mobilnych oznacza nieodczytane powiadomienia albo wiadomości od innych użytkowników. Zwykle, gdy ją widzimy, to ją od razu klikamy, by sprawdzić, co w sieci piszczy. Osoby cierpiące na FOMO są na to najbardziej podatne, a widok tego powiadomienia je uwiera. Sam tak mam.

Problem w tym, iż Facebook, który zrobił nam już wiele złego, wpadł na pomysł, jak obrócić choćby czerwone kropki przeciwko nam i wykorzystać do tego, by pompować statystyki. W swojej mobilnej apce wyciągnął na pasek nawigacyjny sekcję Rolki, a potem zaczął guzik przyozdabiać kropką kojarzoną z powiadomieniem. Cel jest oczywiście jasny: zmotywować nas do tego, by go kliknąć.
Sam do sekcji z rolkami portalach społecznościowych co do zasady raczej nie zaglądam, ale złapałem się na tym, iż kilka razy tapnąłem już z rozpędu ikonkę kierującą do nich w mobilnej aplikacji Facebooka tylko ze względu na czerwony symbol obok niej. Za każdym razem wywołało to u mnie poczucie zażenowania. Wiem, iż dałem się złowić i to na bardzo, bardzo prosty trik.
Social media grają z nami w ciuciubabkę.
Rozumiem rzecz jasna, czemu Facebook to robi. Jak każda inna platforma pompuje rolki, aby walczyć z TikTokiem. W tych korporacyjnych wojnach wszelkie triki są dozwolone, a użytkowników można w niej poświęcać, a Mark Zuckerberg jest tu jak Lord Farquaad ze „Shreka”. Dzięki nowej ikonce jakiś jego menedżer pewnie mógł na spotkaniu odpalić PowerPointa z wykresem idącym w górę i w prawo.
“As long as the graph goes up and to the right” https://t.co/AaGVsEHVAE
— McCade Pearson (@McCadeP8) December 12, 2025Oczywiście ta jedna ikonka to tylko symptom szerszego problemu z platformami społecznościowymi. Te wybierają to, co nam wyświetlają z nadzieją, iż nie będziemy odrywali oczu od ekranu. Twórcy zdają sobie zaś sprawę, iż nie wszystkie funkcje cieszą się zainteresowaniem, ale skoro je wdrożono, to trzeba nas nakłonić, by ich używać, więc zamieniają guziki miejscami.
Ileż razy to już kląłem pod nosem, bo odpaliłem sekcję wiadomości na Instagramie, bo chciałem odpalić powiadomienia! Za każdym razem, gdy guziki migrują w inne miejsce na ekranie, pamięć mięśniowa dostaje świergolca. Tracimy czas i nerwy tylko po to, by zespół od wiadomości prywatnych mógł się pochwalić, iż coraz więcej osób do nich zagląda – chociaż wcale tego nie chcieli zrobić.
Gdzie są politycy Unii Europejskiej, gdy ich potrzeba?
Oficjele uchwalili może to całe DMA, wzięli Facebooka na cel i przywalili korporacjom choćby kary (którymi te się raczej nie przejęły…), ale na tego głównego chłopca do bicia wybrali sobie nie Facebooka, tylko Apple’a. Na sztandary wzięli z kolei sklepy z aplikacjami i te choćby udało im się wepchnąć, ale przyniosło to korzyści przede wszystkim deweloperom oprogramowania.
Marzy mi się w świat, w którym to właśnie konsumenci będą stawiani w centrum, a tych przez cały czas osoby decyzyjne traktują po macoszemu. Ogromne platformy online przez cały czas robią to, co im się żywnie podoba, a my możemy w ramach protestu jedynie przeprowadzić się do szałasu w lesie. Może pora na jakąś internetową policję, która zacznie wlepiać mandaty za idiotyczne zmiany w aplikacjach mobilnych?
Skoro już ustaliliśmy, iż wybrane duże korporacje są gatekeeperami i można na nich wymóc pewne działania, to powinno to dotyczyć też jakości dostarczanego przez nich oprogramowania. Za zmiany takie jak dodanie tych kropek symbolizujących powiadomienia przy sekcji rolek powinno się bić osoby odpowiedzialne za nie po łapkach na tyle mocno, by im te pomysły wybić z głowy.
No i nie zapominajmy o oprogramowaniu rodem z Chin.
Tak jak wkurzają mnie takie korporacje jak Meta, tak ci zachodni giganci nie są rzecz jasna odosobnieni w traktowaniu swoich użytkowników jak idiotów. Równie zażenowany czuję się za każdym razem, gdy przyjdzie mi do głowy kupić coś na takich platformach jak Temu czy Aliexpress, bo te spamują nas toną powiadomień tylko po to, abyśmy apkę otworzyli i w przypływie słabości kupili coś jeszcze.
Nie dotyczy to zresztą wyłącznie platform zakupowych z Państwa Środka. TikTok, również o chińskim rodowodzie, należący z kolei do tej samej kategorii, co Facebook i Instagram, od lat oznacza ikonkę swojej aplikacji dymkiem-widmo sugerującym, iż mamy jakieś nieodczytane wiadomości. W praktyce ten numerek co parę godzin wypada z generatora liczb losowych. No ludzie kochani!
Twórcy apki TikTok mieli najwyraźniej plan z gatunku tych sprytnych. jeżeli tylko będą wyświetlali co jakiś czas ten czerwony dymek symbolizujący nieodczytane wiadomości lub powiadomienia, to ludzie będą odpalali z rozpędu apkę w poszukiwaniu nowych DM-ek! A jeżeli ich tam nie znajdą, to przynajmniej nabiją nowe wyświetlenie, a statystyki odtworzeń pójdą w górę.
Gdzie politycy nie mogą, tam Apple’a poślę
Firma słynęła z tego, iż skrupulatnie sprawdzała aplikacje mobilne i gry oraz ich aktualizacje przed dopuszczeniem ich do pobrania. Wylewano na Apple’a za to rzecz jasna wiadro pomyj, a nie wszystkie jego decyzje były słuszne, ale te zasady w ostatnich latach poluzowano, a przez cenzorskie sito przelatuje coraz więcej cyfrowego guana. Tęsknię teraz za starym App Store’em.
Czytaj inne nasze teksty poświęcone korporacji Meta:
W idealnym świecie Apple z jednej strony odrzucałby aktualizacje aplikacji takich jak Facebook, w których wprowadzono zmiany mające na celu robienie posiadaczy iPhone’ów w bambuko, a deweloperzy nadużywający powiadomień do nabijania ruchu dostawaliby żółte i czerwone kartki. Nie wierzę jednak, iż kiedykolwiek się tego typu zmian doczekamy. Apple i tak jest na świeczniku.
Firma z Cupertino wprowadzała już zmiany w swoich systemach z myślą o ochronie użytkowników, a potem dostawała za to po głowie – tak jak to było chociażby w przypadku raportów prywatności, które uderzyły w Facebooka i Google’a. Za to, iż czas akceptacji nowego softu w App Storze był długi, również. Nie dziwię się, iż firma w końcu uznała, iż nie będzie już kopać się z koniem.
Niemniej jednak jeżeli nowy szef Apple’a, John Ternus, znalazłby czas na to, by niecne praktyki deweloperów ukrócić, to biłbym mu brawo. Stoi on jednak teraz przed szeregiem innych palących wyzwań. Tim Cook zostawia mu w spadku Siri, którą czeka operacja wymiany mózgu i to nowy szef będzie prezentował we wrześniu nowe iPhone’y, w tym, jak ptaszki ćwierkają, pierwszego iPhone’a Fold.
Obawiam się, iż John Ternus czasu w to, by nas bronić przed Facebookami i TikTokami tego świata, mieć już nie będzie. A szkoda.














![F1: GP Miami 2026. O której i gdzie obejrzeć wyścig? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/-/000MPRQKX5X9GJEF-C461.jpg)